– Wielu ludzi było świadkami Zagłady, ale niewielu czuło się odpowiedzialnymi za los zabijanych, eksterminowanych ludzi. To oznacza rzeczywiście, że Jan Karski był prawdziwym – dzisiaj się mówi – liderem, przewodnikiem, kimś, kto prowadzi innych. Do tego nie potrzeba władzy, do tego potrzeba poczucia odpowiedzialności – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas uroczystości w Domu Arcybiskupów Krakowskich, podczas której wręczono mu Nagrodę Specjalną Orła Jana Karskiego za „otwieranie umysłu, sumienia i ramion Kościoła na „innych” od nas z powodu wiary, miłości i losu”.
Uroczystość rozpoczęła się w południe Mszą św. w Kaplicy Arcybiskupów Krakowskich.
Na początku Eucharystii kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę, że prawie 80 lat temu, 1 listopada 1946 roku, w Kaplicy Arcybiskupów Krakowskich święcenia kapłańskie przyjął Karol Wojtyła. Później to była jego kaplica biskupia, odprawiał w niej także jako papież, a po nim także w tym miejscu celebrowali Benedykt XVI i Franciszek. Zaznaczył, że ta historia jest szczególnym tytułem, żeby wspominać dzisiejszych patronów – świętych Apostołów Filipa i Jakuba. Metropolita krakowski poinformował, że w czasie Eucharystii modli się za wszystkich zmarłych laureatów Orła Karskiego, „żeby Pan Bóg do końca się w nich rozpoznał; za całe dobre i świętość, wielkość jaką odbijali z Niego i pokazywali w sobie”.
W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś zauważył, że po raz trzeci w tym tygodniu podczas liturgii odczytywane są słowa Jezusa, który mówi o sobie, że jest „drogą, prawdą i życiem”. Odwołał się do św. Augustyna, który mówił, że Chrystus jest drogą przez wcielenie, ale prawdą i życiem jest w wieczności w łonie Ojca. – Poznajemy drogę o tyle, o ile poznajemy Chrystusa tu i teraz. Ale prawda i życie są przed nami, bo one są w Jezusie, ale w wieczności – wtedy, kiedy On jest w pełnym zjednoczeniu z Ojcem, ukryty w Ojcu. Więc prawda i życie to jest cel, który mamy przed sobą – komentował kardynał.
Zaznaczył, że prawdę i życie Jezus utożsamia z ojcostwem Boga. – Prawdą człowieka jest ojcostwo Boga. Dokąd się człowiek nie zmierzy z ojcostwem Boga, to ucieka od prawdy o sobie. I życiem człowieka jest ojcostwo Boga, stąd dokąd nie otwieramy się na to ojcostwo, które przychodzi od Boga, to uciekamy od tego, co znaczy żyć naprawdę – mówił metropolita krakowski.
Zwrócił uwagę na słowa Jezusa „kto mnie zobaczył, zobaczył Ojca”. Kardynał podkreślił, że ojcostwo Boga pokazuje 30-letni celibatariusz, który nie założył rodziny, nie miał dzieci. Metropolita krakowski zauważył, że Jan Karski też nie miał dzieci, a równocześnie zebrani na dzisiejszej uroczystości chcieliby o sobie myśleć „jesteśmy z rodu Jana Karskiego”. Na tej samej zasadzie, jak przez Jezusa można zobaczyć ojcostwo Boga, także w Janie Karskim można zobaczyć ojcostwo.
W tym kontekście nawiązał do dramatu Karola Wojtyły „Promieniowanie ojcostwa” z 1964 roku, w którym jego bohater Adam chce uciec od ojcostwa, bo jest ono dla niego brzemieniem nie do uniesienia, czymś, co go przerasta; chciałby uciec w samotność, aż do takiego momentu, który mógłby nazwać „zamknięcie”. – Jak będzie zamknięty, to będzie wreszcie się obracał wyłącznie w swoim życiu i będzie się zajmował tylko sobą. A ojcostwo, które jest mu zadane, nie sprowadza się tylko do tego, że ma dzieci, ale ojcostwo polega na tym, żeby pomóc innym „odkryć niesioną w sobie nieuświadomioną treść, która nazywa się człowieczeństwem”. Ten jest ojcem i ta jest matką, która pomaga innym odkrywać w sobie nieuświadomioną treść, która się nazywa „człowieczeństwem”. Człowiek nie może być tylko formą – musi być treścią – komentował, cytując „Promieniowanie ojcostwa” kard. Grzegorz Ryś. W tym kontekście podkreślił, że zebrani na dzisiejszej uroczystości nie mają problemu, żeby Jana Karskiego uznać ojcem. – To jest ktoś, kto pomagał i pomaga w dalszym ciągu odkrywać, co znaczy być człowiekiem, co to znaczy człowieczeństwo – zakończył metropolita.
Po liturgii dalsza część uroczystości odbyła się w Sali Okna Papieskiego. Galę poprowadził Juliusz Chrząstowski, aktor Teatru Starego. Słowo o nagrodzie wygłosił stryjeczny wnuk Jana Karskiego, Jerzy Kozielewski. Zauważył, że Nagroda Orła Jana Karskiego jest dziś wręczana w swoje urodziny (została ustanowiona 5 maja 2000 roku). – Jest jedyną, jaką sam i tylko w swoim imieniu ustanowił za życia prof. Jan Karski. Nie jest więc nagrodą jego imienia, a jego Nagrodą – mówił Jerzy Kozielewski. Przypomniał, że w statuetce nagrody jest wizerunek orła, gdyż jak wierzył Jan Karski, „mądry orzeł” mógłby być jakimś przesłaniem dla jego rodaków. Motto nagrody brzmi: „Dla tych, którzy nad Polską, godnie potrafią się zafrasować”, a z czasem zostało ono uzupełnione o „i dla tych, którzy nie będąc Polakami, dobrze Polsce życzą”.
Jerzy Kozielewski nakreślił „panoramę Nagrody” przygotowaną przez Waldemara Piaseckiego, który przypomniał nazwiska wcześniejszych laureatów. Są nimi: ks. prof. Józef Tischner, Jacek Kuroń, prof. Elie Wiesel, Szimon Peres, Lech Wałęsa i Michaił Gorbaczow, Aleś Białacki, Tygodnik Powszechny, kard. Stanisław Dziwisz, bp Tadeusz Pieronek, kpt. Franciszek Dąbrowski, prof. Julian Kornhauser, Krzysztof Godlewski, Jacob Baker, Marek Edelman, ks. Grzegorz Pawłowski, Oriana Fallaci, Tadeusz Mazowiecki i abp Alfons Nossol, prof. Adam Strzembosz, Abraham Foxman, Instytut Hoovera Uniwersytetu Stanforda w San Francisco i Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, rodzina Jana Karskiego, Borys Niemcow, Aleksiej Nawalny, o. Ibrahim Al-Sabbagh z Aleppo, Abraham Skórka, gen. Władysław Anders, Muzeum Bojowników Getta, Paweł Adamowicz, o. Ludwik Wiśniewski, społeczność włoskiej wyspy Lampedusa, Remigiusz Korejwo, Jan Holoubek, Wołodymyr Zełeński, Wołodymyr „Wowka” Bigun, społeczeństwo polskie za solidarność z ludnością Ukrainy, Horst Koehler, Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, Vera Jourova, Instytut Pamięci
„Wierzymy, że Towarzystwo Jana Karskiego stworzone krótko po śmierci naszego oatrona, głównie przez ludzi, którzy za jego życia byli jego Towarzystwem, jak też Kapituła Nagrody Orła Jana Karskiego, nią administrując, dochowują wierności dziełu i myśli Profesora. Opinie międzynarodowe, że Orły są jedną z najważniejszych nagród wychodzących z Polski należy przyjmować z dumą jako recenzję dzieła utrwalania pamięci Wielkiego Człowieka, który Nagrodę stworzył, a lotowi Orłów kierunek wytyczył” – napisał Waldemar Piasecki.
Andrzej Ludek z Towarzystwa Jana Karskiego zaprezentował komunikat nagrodowy autorstwa Waldemara Piaseckiego. „Orzeł kieruje do Niego swój lot za: Otwieranie umysłu, sumienia i ramion Kościoła na „innych” od nas z powodu wiary, miłości i losu” – brzmiało uzasadnienie kapituły, która przyznała Nagrodę Specjalną kard. Grzegorzowi Rysiowi. Symbolicznie decyzja o laureacie nagrody ogłoszona została wraz z rozpoczęciem żydowskiego święta Chanuki zwanej też Świętem Światła, „którego nie da się ugasić żadną gaśnicą; które jaśnieje nawet jak się go nie zapali; to światło jest świadectwem wiary i nadziei tak samo jak światło Gwiazdy Betlejemskiej”.
Zamiast wywodu uzasadniającego motywację przyznania nagrody skupiono się na czterech sytuacjach z udziałem laureata. Pierwsza dotyczyła migrantów. Kiedy w Bazylice Łódzkiej społeczności włoskiej Lampedusy wręczana była Nagroda Orła Jana Karskiego za ratowanie z morza migrantów, burmistrz wyspy przekazał w podzięce krzyż wykonany z drewna łodzi, którą nieszczęśnicy uciekali do lepszego jutra. Ten krzyż ówczesny abp Grzegorz Ryś zawiesił na ścianie swego kościoła. „Podążał za papieżem Franciszkiem, którego pierwszym miejscem, do którego się udał po wyniesieniu na Stolicę Piotrową była Lampedusa. Z pokładu kutra straży granicznej powierzył morzu wieniec, upamiętniający migrantów, którzy utonęli. Czytelność obu symbolicznych gestów nie wymaga rozwinięcia” – napisał Waldemar Piasecki.
Druga sytuacja dotyczy relacji judeochrześcijańskich. Zwrócono uwagę, że są one od dekad obszarem refleksji nauczania Grzegorza Rysia, a ich reasumpcją jest książka „Chrześcijanie wobec Żydów”. „Jest to głęboka interpretacja nauki Soboru Watykańskiego II i adhortacji „Nostra Aetate”. Tyle, że w polskim Kościele raczej mało obecna. Kardynał dostrzegając konsekwencje takich relacji chrześcijaństwa z judaizmem, powtarza za Janem Pawłem II, że wybudowany na takim fundamencie antysemityzm jest grzechem. Doskonale rozumie Jana Karskiego, który mówi, że świat podczas Holocaustu popełnił wobec Żydów drugi grzech pierworodny” – napisał Waldemar Piasecki, który zacytował kard. Rysia: „Zagładę stworzyli ludzie, trzeba to powiedzieć z bólem serca i przyznaniem się do winy, których Kościoły chrześcijańskie wychowały na swych nabożeństwach”. „Ilu polskich hierarchów znalazłoby w sobie odwagę wypowiedzenia takich słów oczywistej prawdy?” – pytał Waldemar Piasecki.
Trzecia sytuacja, na która wskazał, to jasne definiowanie relacji, jakie Kościół powinien mieć ze stale rosnącą społecznością LGBT, co kard. Grzegorz Ryś robi w ślad za papieżem Franciszkiem. „To, że ci ludzie nie podążają za nauką Kościoła w kwestii swego osobistego życia, w żadnym razie nie może być dla Kościoła „alibi”, żeby się od nich odwrócił i nie oferował dróg wkomponowania się w społeczność wierzących. A już na pewno nie może być motywem ich dyskryminowania” – zauważył Waldemar Piasecki.
Po czwarte, zwrócił uwagę, że metropolita krakowski jako jeden z nielicznych hierarchów w Polsce, ma bezkompromisowy stosunek do pedofilii w Kościele „jako oczywistego zła moralnego i zjawiska kryminalnego, które powinno w każdym przypadku zostać ujawnione, ukarane i zadośćuczynione”. Wyrazem tego jest powołana przez niego Niezależna Komisja Historyczna do spraw Zbadania Przypadków Nadużyć Seksualnych w Archidiecezji Łódzkiej w okresie od 1945 roku do dnia dzisiejszego.
„28 września 2011 roku ks. Grzegorz Ryś otrzymał sakrę biskupią z rąk kard. Stanisława Dziwisza w swoim herbie przyjmując zawołanie: Virtus in infirmitate – Moc w słabości. Pozostaje temu wierny. Jest ze słabymi, poniżanymi, opuszczonymi i odrzuconymi” – stwierdził Waldemar Piasecki, a na koniec przypomniał motto Nagrody Orła Jana Karskiego: „Dla tych, którzy godnie nad Polska potrafią się zafrasować”. „W swej tegorocznej edycji specjalnej zmierza do tego, który potrafi” – zaznaczył na koniec.
Laudację nagrodową wygłosił ks. prof. dr hab. Alfred Wierzbicki. Przypomniał, że w czasie pandemii, kard. Grzegorz Ryś, jako metropolita łódzki, „stał się punktem odniesienia dla ludzi z różnych stron Polski”, którzy słuchali jego homilii, a w pierwszych tygodniach pandemii zainicjował zbiórkę na respiratory, których brakowało w szpitalach. – Laureat zna wagę słowa i wagę czynu. Unika tak zwanego świętego oburzenia, na agresję nie odpowiada agresją. Zamiast domagać się kary dla tych, którzy oblali farbą pomnik papieża Jana Pawła II przed katedrą w Łodzi, sam ze swoimi współpracownikami umył go. Na pewno go to bolało, ale nie dał ponieść się emocjom i nie uległ iluzji, że gromkimi słowami naprawi się świat. Domyślam się, że chciał też uszanować zranienie serca tego, kto aktem wandalizmu chciał zamanifestować coś, czego inaczej nie umiał lub nie mógł wypowiedzieć – mówił ks. prof. Wierzbicki.
Stwierdził, że „coraz bardziej głos kardynała idzie pod prąd fali ksenofobii i nacjonalizmu, porywającej wielu naszych rodaków i współwyznawców uwodzonych przez demagogów”. Przywołał też apel metropolity krakowskiego dotyczący zbiórki pieniędzy na generatory prądu, wysyłane do Kijowa. – Iskra dobrego słowa i dobrego przykładu roznieciła dobrą wolę w wielu innych diecezjach w Polsce – zauważył laudator.
– Kardynał Grzegorz przekonuje nie swymi sukcesami, lecz wytrwałością ewangelicznego siewcy. Osiągnął wiarygodność, która ożywczo pomaga głoszeniu Ewangelii. Mówiono, że wyrywa się przed szereg, gdy ogłaszał w Łodzi powołanie diecezjalnej komisji do spraw nadużyć seksualnych, których sprawcami byli duchowni. Jako historyk, który wyszedł ze znakomitej szkoły ks. prof. Jana Kracika, nie boi się prawdy. Tylko jej uznanie może oczyszczać i dawać nadzieję. Ale jest jeszcze coś ważniejszego niż poznanie prawdy historycznej, chodzi o spojrzenie w oczy ofiarom haniebnych czynów, o towarzyszenie mężczyznom i kobietom, którzy zostali w Kościele skrzywdzeni – mówił ks. prof. dr hab. Alfred Wierzbicki.
Za św. Pawłem zauważył, że „bez ortopraksji ortodoksja może stać się martwotą, a nawet może jej grozić przeobrażenie się w doktrynerstwo i niechęć do ludzi; chrześcijańska ortopraksja to czynienie prawdy w miłości”. – Wyrażam wielką wdzięczność za duszpasterski styl Księdza Kardynała nacechowany powagą i czułością, zamyśleniem i uśmiechem – zwrócił się do metropolity krakowskiego.
Na koniec zwrócił uwagę, że kard. Grzegorz Ryś został okrzyknięty heretykiem w środowiskach, które nie przyswoiły sobie jeszcze nauczania Kościoła o Żydach i judaizmie, które rozwinęło się po Soborze Watykańskim II. Ks. prof. Wierzbicki zaznaczył, że kard. Grzegorz Ryś zainicjował przygotowanie Listu Konferencji Episkopatu Polski „powodowany szczerą troską o ortodoksję”. – Szalona dawka nienawiści i kpin pod adresem Księdza Kardynała odsłoniła nie tylko niski poziom recepcji nauczania Soboru i posoborowych papieży, ale przede wszystkim fakt, jak głęboko można manipulować świadomością katolików, gdy powiedzenie, że antysemityzm jest zawsze grzechem wykorzystuje się do zwierania szyków w obronie przed urojonym spiskiem żydowskim. Jedno i drugie nie może nie rodzić czarnych myśli. Łatwiej przychodzi nam je pokonywać, gdy patrzymy na wysoki, intelektualnie uczciwy i moralnie szlachetny lot tegorocznego Laureata Nagrody Orła Jana Karskiego – zakończył ks. prof. dr hab. Alfred Wierzbicki.
Atrybuty nagrody statuetkę Orła i dyplom wręczyli kard. Grzegorzowi Rysiowi członek Kapituły, o. Adam Boniecki oraz Jerzy Kozielewski, przedstawiciel rodziny Jana Karskiego.
Laureat wygłosił następnie mowę akceptacyjną. Powtórzył, że bardzo dziś przemawia do niego słowo „ojcostwo” w odniesieniu do Jana Karskiego, ojcostwo, które pomaga ludziom odkrywać w sobie człowieczeństwo – ojcostwo na wzór Jezusa Chrystusa. Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że Jan Karski przypominał o swojej formacji chrześcijańskiej. Zaznaczył, że drugie słowo, które zawsze będzie mu się kojarzyć z Janem Karskim to „odpowiedzialność”. – Wielu ludzi było świadkami Zagłady, ale niewielu czuło się odpowiedzialnymi za los zabijanych, eksterminowanych ludzi. To oznacza rzeczywiście, że Jan Karski był prawdziwym – dzisiaj się mówi – liderem, przewodnikiem, kimś, kto prowadzi innych. Do tego nie potrzeba władzy, do tego potrzeba poczucia odpowiedzialności – mówił kard. Grzegorz Ryś. Podziękował Kapitule za wyróżnienie i stwierdził, że „trudno odnaleźć się” w katalogu takich ludzi – laureatów nagrody. Wspomniał, że jako metropolita łódzki dla niektórych z nich organizował wręczanie tego wyróżnienia.
Odczytano także okolicznościowe listy gratulacyjne: Honorowego Dyrektora Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL), Abrahama Foxmana, prymasa Polski, abp. Wojciecha Polaka, Very Jourovej, wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej dwóch kadencji, ambasadora Ukrainy w Polsce – Wasyla Bodnara oraz prezydenta Miasta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego.
Uroczystość uświetnił występ artystyczny młodzieży ze Szkoły Podstawowej 32. Młodzież wykonała ulubioną balladę kard. Grzegorza Rysia „Across the Borderline” przy akompaniamencie gitarowym, a następnie wręczyła laureatowi dwa rysunki – jeden przedstawiający kardynała, a drugi – rysia.
Po oficjalnej części uroczystości odbył się jeszcze briefing prasowy. Kard. Grzegorz Ryś zaznaczył, że promocja postaw i myśli Jana Karskiego wśród młodzieży jest niezwykle ważna, bo na ogół wszyscy pamiętają nazwiska zbrodniarzy, a nie pamięta się nazwisk bohaterów, „którzy absolutnie służyli dobru i byli gotowi swoje życie oddawać za życie innych”. – To jest bardzo ważne – promować pamięć ludzi, którzy byli dobrymi, bo na pamięci o tych, którzy byli zbrodniarzami, niczego się nie wybuduje, niczego pozytywnego. Trzeba mieć pozytywne wzorce, żeby budować jakąś sensowną społeczność ludzką – podkreślił metropolita krakowski.