STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / 40 LAT TEMU… – „BIAŁY MARSZ”

40 lat temu… – „BIAŁY MARSZ”

- Pójdziemy ulicami miasta, którymi kroczył Jan Paweł II, pójdziemy protestując przeciwko bólowi i przemocy. Pragniemy, aby wymowa otaczającej nas ciszy była wyraźna. Chcemy dostrzec i zwalczyć zło zalewające świat, zanim zniszczy jego najcenniejsze wartości (...). Zjednoczymy się na Rynku Krakowskim z całym społeczeń­stwem pragnącym zwycięstwa cywilizacji miłości, pokoju i do­bra - to słowa z Rezolucji Białego Marszu studentów Krakowa, zorganizowanego na wieść o zamachu na życie Ojca Świętego 17 maja 1981 roku.

40 lat temu… – „BIAŁY MARSZ”

W maju trwały wśród studentów przygotowania do Juwena­liów ’81. Zapowiadały się one jako impreza wesoła, pomysłowa i co bardzo ważne, również bezalkoholowa. Powstał Studencki Społeczny Komitet Juwenaliowy (SSKJ) złożony z przedstawicieli wszy­stkich organizacji studenckich i Duszpasterstwa Akademickiego; planowano zorganizować „Marsz Ludzi Wol­nych” z Błoń do Rynku Głównego. Każdemu uczestnikowi gwarantowano prawo głoszenia swoich racji, ale przy jednoczesnym przestrzega­niu zasady “Nie krzywdzę innych”.

Tragedia na placu Św. Piotra drastycznie przerwała ten okres przygotowań. Zamach na życie Ojca Świętego Jana Pawła II wstrzą­snął całym światem, poruszył sumienia ludzi różnych wyznań, światopoglądów na Wschodzie i Zachodzie, Północy i Południu. Szczególnie tragedię tę odczuli Polacy i krakowianie, wśród których Jan Paweł II tyle lat przebywał. Ten ból potęgowała jeszcze bardziej ciężka choroba Ks. Pry­masa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Już w godzinę po zamachu odwołano Juwenalia.

“Kula zamachowca mierzona w Pierwszego Obywatela Świata trafiła w nas wszystkich. Ze smutkiem, powagą i oburzeniem zadajemy sobie pytanie, dlacze­go ofiarą padł człowiek, który jest symbolem miłosierdzia, czło­wieczeństwa i miłości… Na wieść o zbrodniczym zamachu, posta­nawiamy odwołać Juwenalia’81, gdyż nie stać nas na beztroską i wesołą zabawę w obliczu tego wydarzenia” – czytamy w de­klaracji podpisanej przez SSKJ, Socjalistyczny Związek Studentów Polskich (SZSP) i Niezależne Zrzeszenie Studentów (NZS).

W skierowanym do Ojca Świętego telegramie czytamy m.in.: „Życzymy Ci, Ojcze Święty, szybkiego powrotu do zdrowia. W niedzielę pójdziemy w Białym Marszu – Marszu Pokoju, kończąc go w południe modlitwą na Anioł Pański.”

Wieczorem tego samego dnia odbyło się na Akademii Górniczo-Hutniczej (AGH) w budynku B4 spo­tkanie przedstawicieli organizacji studenckich, na którym w toku długiej dyskusji wybrano BIAŁY MARSZ i Mszę Św. jako najwła­ściwszą formę protestu. Zawiązał się Komitet Organizacyjny. Przedstawiciele studentów w nocy ze środy na czwartek udali się do Metropolity Krakowskiego Ks. Kardynała Franciszka Macharskiego z prośbą o przewodniczenie uroczystościom w Rynku Głównym. Metropolita gorą­co poparł inicjatywę studentów. Pomoc zapewnił przewodniczący MKZ NSZZ “Solidarność” Mieczysław Gil. Komitet Organizacyj­ny rozpoczął pracę w oddanych mu do dyspozycji Studenckim Centrum Kultury SZSP “Ja­szczurach” i przyległych do nich pomieszczeniach Rady Okręgo­wej SZSP.

Następnego dnia przedstawicieli organizatorów (Janusza  Czyżewskiego, Andrzeja Bac i przedstawiciela MKZ Andrzeja Borzęckiego) przyjmuje Prezydent m. Kra­kowa Józef Gajewicz. Obiecał wszelką pomoc i słowa dotrzymał; dyrektorzy Wydziału Handlu, Zdrowia i Komunikacji otrzymali odpowiednie polecenia i zabrali się do pracy.

Krakowskie radio w swoich programach przedstawia mieszkańcom inicjatywę studentów. A Hania Marcak i Janusz Czyżewski prezentują ideę Białego Marszu w telewizyjnej “Kro­nice Krakowskiej”.

“Wyruszy Biały Marsz. Dlaczego biały? – ta biel jest na­szym krzykiem, naszym protestem przeciwko zalewającej świat ciem­ności (…) a białe stroje, białe flagi i kwiaty to symbole, których wymowie nie trzeba już oprawy. Nie szafujmy słowami na pro­porcach i transparentach, nie bierzmy ze sobą napisów ani haseł. Naszym protestem niech będzie milczenie, spokój i rozwaga.” – w takim właśnie nastroju pragnęliśmy manifestować nasze uczucia. 

I nareszcie niedziela 17 maja – niedziela, która miała być finało­wym dniem tradycyjnych Juwenaliów. Wszędzie widać białe stro­je, chusty i flagi. Na skrzyżowaniach białe mundury milicjantów służby drogowej. Białe mundury – jeszcze z czasów I Pielgrzymki Papieża do Polski – to piękna inicjatywa majora Bieleckiego.

Krakowskie Błonia. Tutaj Jan Paweł II błogosławił tysiące ludzi przed odlotem do Rzymu, ogromny tłum czynił narodowe wy­znanie wiary: “Musicie być mocni, dro­dzy Bracia i Siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej Wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów! (…) Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć (…), tej miłości, która nigdy nie ustaje (…) Musicie być mocni (…) mocą tej wiary, nadziei i miłości świadomej, dojrzałej, odpowie­dzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z czło­wiekiem i światem na naszym etapie dziejów – dialog z człowie­kiem i światem zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Oj­cem przez Syna w Duchu Świętym: dialog Zbawienia”.

Teraz tą wielką, zieloną przestrzeń pokrywa biel. Spokój, skupienie, po­waga. Punktualnie o godz. 10.00 rusza niecodzienny pochód. Prze­ważają młodzi. Na czele dziewczyny i chłopak – studenci ; niosą wysoko uniesione flagi : białą i biało-żółtą. Za nimi poczty sztan­darowe krakowskich uczelni… W tyle pozostaje hotel Cracovia; orszak przemierza Aleje Trzech Wieszczy, mija Muzeum Narodowe, Bibliotekę Ja­giellońską, AGH, wszędzie szpalery ludzi. Wypełnione głowami okna, na dachach sylwetki ludzi; terkot kamer telewizyjnych, trzask aparatów foto­graficznych. Nad wszystkim góruje Chopin ze swoją wielką mu­zyką. Kiedy hejnał ogłasza jedenastą, biały pochód wchodzi na Rynek, a koniec jest jeszcze na Błoniach. Nadchodzi również mały pochód młodzieży “hippisowskiej” z wszystkimi atrybutami, strojami i symbolami i jednym małym, ale charakterystycznym dodatkiem: każdy z nich ma obwiązane włosy zwiniętą białą chustką. Jest ich około czterystu, na Błoniach  utworzyli mały obóz. O rzymskiej tragedii dowiedzieli się na „stopie”. Już w czwartek zebrało się ich na stawkach nad Wisłą około trzystu bez żadnego zawiadomienia czy sygnału. Są tu lu­dzie z wielu komun, z całej Polski.

Wielka płyta Rynku powoli wypełnia się ludźmi, rów­nież wszystkie wylotowe ulice. Według ocen Służby Drogowej w uroczystości bierze udział około pół miliona osób. Obsługę prasową zabezpiecza ok. stu czterdziestu dziennikarzy, w tym kilkudziesięciu zachodnich min. ekipy telewizyjne z USA, Francji, Włoch, RFN.

U wejścia do Bazyliki Mariackiej specjalnie zbudowany ołtarz. Tło ołtarza białe, na nim obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Na lewo brązowy, duży krzyż, użyczony przez Ojców Paulinów ze Skałki. Mnóstwo pięknych kwiatów – to dar krakowskich kwiaciarek. Na galeryjce kruchty wizerunek Jana Pawła II. Ołtarz prosty, wyko­naliśmy go w nocy poprzedzającej uroczystość. Deszcz trochę pokrzyżował plany. Przy ołtarzu Akademicki Chór “Organum” pod dyr. Bogusława Grzybka. 

Godz. 11.45 – Preludium Chopina; Na Anioł Pański biją dzwo­ny – w nagrzanym powietrzu unoszą się słowa znanych utworów in­terpretowanych przez Annę Polony i Jerzego Radziwiłłowicza. Przybywa Ks. Kardynał, który wspólnie z duszpasterzami akade­mickimi Krakowa będzie koncelebrował Mszę św. w intencji Ojca Świętego i Prymasa Stefana Wyszyńskiego.

Południe obwieszcza hejnał, który miesza się z donośnym głosem “Zygmunta”. Modlitwę Anioł Pański rozpoczętą przez Ks. Kardynała podchwytuje tysiące osób. Niepowtarzalny, nie­możliwy do ujęcia w słowa nastrój pierwszego tego typu zgroma­dzenia na Rynku Krakowskim po II wojnie światowej.

Rozpoczyna się Msza Święta. Wszystko rejestrują kamery Telewizji Polskiej, Polskiej Kroniki Filmowej, telewizji zagranicznych ABC, CNN, NBC, BBC, a także mikrofony i obiektywy licznych fotoreporterów. Świeci słońce, wiele osób mdleje, po otrzymaniu pomocy w punktach medycznych wracają na swoje miejsca.

I wreszcie wspaniałe i wielkie słowa homilii Ks. Kardynała : “Bracia i Siostry! To jest na pewno dla nas za ciężkie. To jest dla nas za wielkie. To nas przerasta. Przerasta nas to wydarzenie i to, co ono znaczy. My – między Rzymem i tym szpitalem, w którym jest Ten, które­go miłują nasze serca, a Warszawą, gdzie nam gaśnie Prymas. A nie byłoby tego Papieża, a nie byłoby takiej Polski, gdyby nie On, Prymas. To jest, Bracia i Siostry, zwyczajnie – za wielkie. I za trudne. Za maliśmy.

Ale też na przekór temu, co mówię, chcę powiedzieć: Wielki jesteś Krakowie! Wielka jesteś Polsko! Wielka, z wszystkimi swo­imi słabościami, z całą swoją niedolą i poszukiwaniami. Wielki jesteś Krakowie, wielka jesteś umiłowana Ojczyzno! Matko tych wszystkich sumień obudzonych, rozbudzonych. Matko tych wszys­tkich myśli trzeźwych, które odnalazły prawdę, Matko Ojczyzno, Narodzie, jakiś Ty jest wielki! Co powiedzieć, Krakowie, co po­wiedzieć, co by dorosło do tej miary odnalezionej wielkości? Ja powiem słowo najprostsze, polskie, nasze, własne, ja po­wiem tylko tyle: Bóg zapłać!

Bóg zapłać za tę wielkość, bez której by nas tu nie było. Po­wiem: Bóg zapłać, młodzi. Młodzieży, Bóg zapłać, wspaniała na­sza młodzieży! (…) Bóg zapłać wreszcie w tym, co wypowiada wszystko: za krew hutników. W tym wszystkim jest solidarność tego Narodu, przechodząca wzdłuż i wszerz, i w poprzek, we wszystkich wymiarach (…). Bóg wam zapłać za to, coście uczynili po to, żeby wiedział świat, żeby wiedział świat, że Polska jest wierna człowiekowi, że chrześcijanin polski jest wierny Chrystusowi, Bóg wam za to za­płać!”

Skupienie pełne wzruszenia towarzyszy słowom naszego umiłowanego Ks. Kardynała. Eucharystia zbliża się do końca… Ale oto na moment wszys­cy zamierają w milczeniu, a następnie burzą oklasków i wzru­szeniem witają głos. Jana Pawła II nadany pół godziny wcześniej przez radio watykańskie i odtworzony z taśmy zebranym na pla­cu Św. Piotra, a teraz nam na Rynku Głównym. Najpierw własne słowa Jana Pawła II, a potem Jerzy Radziwiłłowicz czyta polskie tłu­maczenie:

Umiłowani Bracia i Siostry!

Wiem, że w tych dniach, a zwłaszcza w tej godzinie modli­twy “Regina Coeli” jesteście zjednoczeni ze mną. Ze wzrusze­niem dziękuję Wam za modlitwy i wszystkich Was błogosławię. Czuję się szczególnie związany z dwiema osobami zranionymi wraz ze mną. Modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu szczerze przebaczyłem. Zjednoczony z Chrystusem Kapłanem i Ofiarą, składam moje cierpienie w ofierze za Kościół i świat, a Tobie, Maryjo, powtarzam: “Totus Tuus ego sum”.

Znowu łzy, oklaski. I jeszcze list studentów Krakowa do Jana Pawła II odczytany w imieniu organizatorów przez Katarzynę Woźniak i Andrzeja Bac:

“Chcemy z całych naszych serc, serc młodych Polaków, naszymi postawami odpowiedzieć na to tragiczne wydarzenie. Ofiara krwi jaką złożyłeś na kamieniach placu Św. Piotra jest dla nas świadectwem Twojego człowieczeństwa, cierpienie jakiego doznałeś, jest dla nas stygmatem pochodzącym od Boga.

Czujemy naukę Twych słów i ciężar wielkiej odpowiedzial­ności jaką na nas swym zaufaniem i wiarą nałożyłeś. Z Twoją pokorą, Ojcze Święty i najdroższy Przyjacielu, podejmujemy to zadanie, ufni w Twą nieustanną duchową opiekę.

Przyjacielu nasz najdroższy – tragedia, jaka dotknęła Cie­bie i nas, zespoliła jeszcze bardziej nasze życie i pracę. Umocniła nasze postawy w dążeniu do pełnienia dobra i czynienia pokoju. Przyrzekamy Ci to, Ojcze Święty! Bądź o nas spokojny! Będziemy godnie wypełniać swe obowiązki wobec Kościoła i Ojczyzny! Bądź zdrów, Ojcze Święty i przybywaj do miasta, które jest miastem naszym i Twoim!”

Uroczystość kończą modlitwy za zdrowie Papieża, przej­mujące “Boże, coś Polskę”, “Rota”, “Czarna Madonna”. Służba porządkowa, kierowana przez Kazia Karpałę, nie ma wiele pracy. Wszędzie atmosfera modlitwy, spokoju… Wśród obecnych organizatorzy rozdają materiały przygoto­wane przez Zespół – kierowany przez Piotra Jasiona i Hanię Marcak z ­Biura Organizacyjnego Białego Marszu, m.in. “biuletyn informa­cyjny’, teksty homilii i listu do Jana Pawła II.

I jeszcze przypomnienie tych, którzy włożyli tyle wysił­ku w przygotowanie Białego Marszu, wiele osób świeckich, księ­ży, studentów z Komitetu Organizacyjnego, by wymienić tylko Iwonę Cichecką, Hanię Marcak, Wandę Marcak, Małgorzatę Zaitz, Teresę Wnuk, Magdę Lepiarczyk, Jacka Stefańskiego, Pawła Zechentera, Józefa Jureckiego, Witka Adamusa, Bogusław Jusińskiego, Jasia Kira, Tadeusza Drwala, Leszka Gubernata, Ryśka Schweige­ra, Krzysztofa Skwarnickiego, Adama Cekańskiego, Stasia Stefaniaka, Tomasza Krzyżanowskiego, Staszka Dudka, Bogdana Klicha, Kazia Karpałę, Piotra Drążkiewicza, Marka Siwca, Tomka Kowalskiego, Karola Wantucha, przedstawicieli NSZZ Solidarność: Mieczysława Gila, Andrzeja Borzęckiego, księży: ks. Stanisława Mały­siaka, O. Tomasza Pawłowskiego OP, ks. Franciszka Płonkę, ks. Jerzego Sermaka SJ, ks. Józefa Jachimczaka CM, ks. Marka Głownię i wielu innych, których nie sposób wy­mienić.

Na twarzach wracających jednak uśmiech, radość, jasność. Kule przeszły blisko, ale obok serca. Czterdzieści lat minęło bardzo szybko. Czterdzieści lat bogatych w wydarzenia w naszym kraju i mieście. Lata wielkich nadziei społeczeństwa, jaką dała Solidarność, pielgrzymki Ojca Świętego do rodzinnego kraju, trudne lata stanu wojennego, kilka lat budowania niepodległego bytu kraju. Sprawy duże i małe, radości i smutki. Ojciec Święty 2 kwietnia 2005 roku odszedł do Domu Pana. I znowu studenci Krakowa zorganizowali inny marsz: Biały Marsz Wdzięczności z Krakowskiego Rynku na Błonia.

Biały Marsz pozostawił trwały ślad w świadomości społe­czeństwa nie tylko Krakowa. Pokazał, że dobro nie zginęło, że zło można pokonać właśnie dobrem, tak jak to czynił Jan Paweł II. Idea Białego Marszu zrodziła wiele cennych inicjatyw, m.in. „Ruch ku Cywilizacji Miłości” oraz Pieszą Pielgrzymkę Krakowską. Od roku 1981 zaczęliśmy organizować Pielgrzymkę Krakowską na Jasną Górę w intencji Ojca Świętego i Ojczyzny.

Choć często w dzisiejszym świecie triumfuje zło – liczne akty terroru, gwałtu, dominacji politycznej i ideologicznej – to jednak ostatecznie zwycięży dobro. Tak jak na placu Św. Piotra 13 maja 1981 roku o godz. 17.19 ­bo choć, jak już napisano, kule przeszły blisko, ale jednak obok serca…

Andrzej Bac |współorganizator Białego Marszu

ZOBACZ TAKŻE