Dobra Nowina to seria rozważań niedzielnej Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę i wigilię uroczystości o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.
Zacznijmy to rozważanie od czegoś, co wszyscy znamy aż za dobrze. Od hałasu. Żyjemy w świecie, w którym słowa stały się tanie. Każdego dnia jesteśmy zalewani tysiącami słów. SMS-y, powiadomienia z Facebooka, nagłówki wiadomości, plotki w pracy, reklamy w radiu. Większość z nich wlatuje jednym uchem, a wylatuje drugim. Niektóre ranią, inne są puste, jeszcze inne to zwykłe kłamstwa. Nagle, wchodząc dzisiaj do kościoła, słyszymy ten potężny, nieco tajemniczy tekst św. Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”.
Można się poczuć zagubionym. O co chodzi? Czy Jan pisze traktat filozoficzny? Co to ma wspólnego z moim życiem – z moimi rachunkami, chorobą, zmęczeniem albo nadzieją? Otóż Jan mówi nam dzisiaj jedną, najważniejszą rzecz: Bóg nie jest niemową. Bóg nie jest teoretykiem.
W języku greckim, w którym pisał Jan, użyte jest pojęcie Logos. To słowo, które oznacza „sens”, „rozum”, „plan”. Przełóżmy to jednak „na nasze”. Wyobraźcie sobie, że bardzo kogoś kochacie, ale ta osoba jest daleko. Co robicie? Piszecie list. Dzwonicie. Wypowiadacie słowo, żeby przekazać to, co macie w sercu. Wasze słowo to „WY” skierowani do drugiego człowieka. Jan mówi nam dzisiaj: Cały ten wszechświat nie jest dziełem przypadku. Nie jest zimną, pustą przestrzenią. Jest Wypowiedzią. Bóg, stwarzając świat, chciał nam coś powiedzieć. Gdy patrzysz na góry – to Jego słowo o potędze. Gdy patrzysz na narodziny dziecka – to Jego słowo o delikatności. Cały świat jest jak list Boga napisany do nas. Jednak my, ludzie, mamy problem
z czytaniem tego listu. Często go ignorujemy. Jan pisze gorzko: „Na świecie było Słowo (…) lecz świat Go nie poznał”. To jest dramat odrzuconej miłości. Bóg mówi: „Jestem tu”, a człowiek zakłada słuchawki i mówi: „Nikogo nie słyszę, jestem sam”.
W tym momencie Ewangelia dochodzi do zdania, które jest absolutnym trzęsieniem ziemi. Do zdania, które zmienia wszystko. „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”. Zatrzymajmy się tu. To jest moment, w którym filozofia się kończy, a zaczyna się Życie. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Macie przyjaciela, który ma ogromne kłopoty. Długi, depresja, samotność. Możecie mu wysłać SMS-a: „Trzymaj się, będzie dobrze”. Możecie wysłać przelew. Możecie wysłać poradnik psychologiczny. Ale co jest najwyższą formą pomocy? Przyjść do niego. Usiąść obok na kanapie. Po prostu być.
Bóg zrobił dokładnie to samo. Nie wysłał nam instrukcji obsługi życia z nieba. Nie wysłał nam „niebiańskiego SMS-a” z przykazaniami. Nie wysłał anioła z paczką pocieszenia. Bóg spakował się
i wprowadził do naszego świata. To greckie słowo, które tłumaczymy jako „zamieszkało”, dosłownie znaczy: „rozbiło namiot”. Poczujcie tę różnicę. Bóg nie zbudował sobie pałacu z dala od nas. On rozbił swój namiot pośrodku naszego obozowiska. Tam, gdzie jest brudno, gdzie jest zimno, gdzie wieje wiatr problemów. „Słowo stało się ciałem” oznacza, że Bóg stał się uchwytny. Że ma twarz. Że można Go dotknąć. To oznacza, że Bóg wie, co to znaczy mieć odciski na dłoniach od pracy. Wie, co to znaczy płakać po stracie przyjaciela. Wie, co to znaczy być zdradzonym i odrzuconym. Dla Boga „człowieczeństwo” to nie jest teoria. On to przeżył. On to „wziął na siebie”.
Co to znaczy dla nas, tu i teraz? Często myślimy, że aby spotkać Boga, musimy uciec od naszego życia. Że musimy być idealni, czyści, „uduchowieni”, oderwani od ziemi. Że Bóg jest tam, w górze, a my tu, w dole, w tym całym bałaganie. Dzisiejsza Ewangelia krzyczy, że skoro Słowo stało się Ciałem, to znaczy, że Bóg jest w Twojej codzienności. Jest w Twoim zmęczeniu, kiedy wracasz z pracy. Jest w Twoim ciele, które może choruje albo się starzeje. Jest w Twoim domu, przy Twoim stole.
Jan pisze: „Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce”. To nie jest Bóg dla elity. To Bóg, który wlał życie w materię. Jeśli czujesz się dzisiaj ciemnością – On jest Światłością, która w tę ciemność wchodzi, a nie ucieka od niej. Jeśli czujesz, że nikt Cię nie rozumie – On stał się Ciałem, żeby Cię zrozumieć od środka.
Na koniec Jan stawia sprawę jasno. Mamy wybór. Tekst mówi: „Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. To jest opcja zamkniętych drzwi. Możemy żyć tak, jakby Bóg był tylko abstrakcją, tradycją, ładnym tłem do świąt. Jest też jednak druga część zdania: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi”. „Przyjąć Słowo” to nie znaczy wykuć na pamięć Biblię. To oznacza pozwolić Jezusowi wejść w moje konkretne, cielesne życie. Powiedzieć Mu dziś: „Boże, nie jesteś dla mnie teorią. Zapraszam Cię do mojego domu. Do moich problemów z dziećmi, do mojego lęku o przyszłość, do mojej radości z dzisiejszego obiadu. Bądź w tym ze mną”.
Nie szukajcie Boga w zaświatach. On się przeprowadził. Mieszka pod adresem „Człowiek”. Mieszka w Twoim sercu i w człowieku obok Ciebie. Słowo stało się ciałem, więc pozwólmy Mu teraz stać się naszym życiem.
Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga –
Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością,
lecz [posłanym], aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było [Słowo],
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.