STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / ABP MAREK JĘDRASZEWSKI DO MŁODYCH: NIE BÓJCIE SIĘ BYĆ DOBRYMI JAK CHLEB

Abp Marek Jędraszewski do młodych: Nie bójcie się być dobrymi jak chleb

- Nie lękajcie się być dobrymi jak Ojciec, który jest w niebie. Nie bójcie się być dobrymi jak chleb – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas bierzmowania w parafii św. Kazimierza w Krakowie-Grzegórzkach.

Abp Marek Jędraszewski do młodych: Nie bójcie się być dobrymi jak chleb

Arcybiskupa w parafii powitał proboszcz ks. Adam Niwiński. – Witamy cię jako tego, który wskazuje kierunek i przewodzi naszej Archidiecezji i podpisujemy się pod prośbą apostołów, którzy prosili Jezusa, by nauczył ich się modlić i powiedział im jak Boga nazywać swym Ojcem – powiedział.

W homilii arcybiskup zauważył, że kilka godzin wcześniej było mu dane wysłuchać Modlitwy Pańskiej w języku aramejskim, podczas odsłaniania wystawy w Centrum św. Jana Pawła II. Powiedział, że słowa modlitwy „Ojcze Nasz” są powtarzane na ziemiach polskich od 966 r. Wskazał, że ważne są poszczególne prośby zawarte w tej modlitwie. W wezwaniu „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” mieści się prośba o chleb eucharystyczny, ale istotne jest także dosłowne rozumienie tej prośby, którą dzieci Kościoła kierują do swego Ojca. W sformułowaniu „chleb powszedni” mieszczą się wszystkie potrzeby życiowe niezbędne do codziennej egzystencji. Dzieci Kościoła proszą także Boga, by przyszło Jego Królestwo i Jego imię było uwielbione. W tym wołaniu, zanoszonym przez każdego chrześcijanina jest wołanie także o ludzi, którzy przyjdą w imię Boga i swoim stylem myślenia, postępowania i życia będą zaczątkiem królestwa Bożego na ziemi. W dziejach Kościoła jest wiele wspaniałych postaci, które otwarte na Boże natchnienia próbowały polepszać byt swoich braci. Należy do nich św. Brat Albert Chmielowski. Zapisał się on w dziejach jako człowiek, który jest dobry jak chleb. Tej postawy uczył innych, pokazując im w jaki sposób postępować. Jego życie było naznaczone wielką miłością do Boga i ojczyzny, cierpieniem oraz zmaganiem, by wypełnić wolę Boga. Gdy wybuchło powstanie styczniowe, Adam Chmielowski czuł że trzeba wziąć udział w walkach o niepodległość. Podczas jednej z potyczek został poważnie ranny i amputowano mu nogę. Nie załamał się jednak, poświęcając życie sztuce. Gdy dostrzegł wielką biedę ludzi mieszkających w Krakowie, przeżył wewnętrzne rozdarcie, ponieważ nie potrafił obojętnie patrzeć na ich dramat. Karol Wojtyła poświęcił św. Bratu Albertowi swój dramat „Brat naszego Boga”. Najbardziej istotna część tego utworu pokazuje wewnętrzne zmaganie Adama Chmielowskiego, który wahał się, czy podzielić los biednych, by mogli stawać się na powrót Bożymi dziećmi. Ten dylemat Karol Wojtyła przedstawił w tle malowanego przez Adama Chmielowskiego obrazu „Ecce Homo”. Patrząc na twarz, wychodzącą spod pędzla, artysta widział biedaków, którzy są pogardzani. Zrozumiał wtedy, że jeśli chce być wierny temu do czego wzywa go Bóg, musi porzucić dotychczasowe życie i iść do ubogich. Albert Chmielowski usłyszał od swego spowiednika znamienne słowa: „daj się prowadzić miłości”. – Dać się prowadzić miłości to znaczy dać się prowadzić Duchowi Świętemu, który jest miłością między Ojcem i Synem w niezgłębionej tajemnicy Trójcy Świętej. Dać się prowadzić Duchowi Świętemu, by już tu na ziemi mogło się tworzyć królestwo Chrystusowe: królestwo miłości, prawdy i dobra. By na ziemi ludzie mogli święcić Boże imię czystymi sercami, by Jego wola się spełniała – podkreślił metropolita.

Przypomniał, że młodzi ludzie wyrazili chęć przyjęcia bierzmowania, by móc mężnie wyzwać chrześcijańska wiarę i według niej żyć. Podkreślił, że w tych słowach młodzi ludzie wypowiedzieli swą gotowość do tego, by dać się prowadzić miłości, a to znaczy służyć bliźnim i okazywać swe serce. Adam Chmielowski pokazał czym jest miłość do ojczyzny i drugiego człowieka. Dramat Karola Wojtyły jest w pewnej mierze autobiograficzny. Młody Wojtyła zapowiadał się jako wspaniały aktor i zapewne niełatwo było mu oddać innym całe swe życie i poddać się woli Bożej. Arcybiskup stwierdził, że jest to możliwe dla człowieka, który otwiera się na działanie Ducha Świętego i przez mądrość wie do czego dąży w życiu, a dzięki darowi rozumu potrafi wybierać dobro. Umiejętność i dobra rada sprawiają, że żyje jako Boże dziecko i potrafi dawać świadectwo. Dar pobożności skłania ludzkie serca do miłosiernego Boga, a bojaźń Boża sprawia, że nie boją się postępować zgodnie z Bożą wolą.

Arcybiskup powiedział, że młodzi ludzie mają zawieszone na piersiach krzyże, które są pamiątką bierzmowania. Powinny one jednak mówić przede wszystkim o tym jak Bóg umiłował ludzi i nakazują, by być odważnym w ofiarnej, bezinteresownej miłości. Chrystus z wielkiej miłości oddał swe życie za ludzi, by mogli oni powtarzać słowa Modlitwy Pańskiej, które Mesjasz wypowiedział podczas kazania na górze. – Dajcie się prowadzić Duchowi Świętemu, byście już teraz w swoich środowiskach domowych, rówieśniczych, szkolnych i w całym waszym życiu budowali królestwo Boże i poczucie dobroci i szczęścia, o które codziennie prosimy Boga Ojca w modlitwie „Ojcze nasz”. Nie lękajcie się być dobrymi jak Ojciec, który jest w niebie. Nie bójcie się być dobrymi jak chleb – zakończył metropolita.

Bierzmowanie parafia św. Kazimierza

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej
ZOBACZ TAKŻE