- Będzie z nami Bóg pokoju, jeśli nasze myśli i nasze czyny będą przeniknięte jednym tylko pragnieniem: czynieniem dobra każdemu drugiemu – mówił abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. sprawowanej w uroczystość św. Franciszka z Asyżu w Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Na początku Mszy św. pielgrzymów przywitał o. Cyprian Moryc OFM, kustosz Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej. Zwrócił uwagę, że uroczystość św. Franciszka jest w tym roku przeżywana w szczególnym kontekście 800-lecia jego śmierci. Przypomniał również, że dzień wcześniej w sanktuarium sprawowano nabożeństwo Transitus, upamiętniające przejście św. Franciszka z ziemi do nieba, a uroczysta suma stanowi centralne wydarzenie jubileuszowych obchodów.
O. Cyprian Moryc OFM przywitał abp. Marka Jędraszewskiego, dziękując mu za przyjęcie zaproszenia. Powitał także kawalerów i damy Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, wspólnoty maryjne oraz pielgrzymów, którzy przybyli do Kalwarii Zebrzydowskiej indywidualnie i w grupach.
W homilii arcybiskup przypomniał słowa Jezusa o ludziach prostego serca, którzy otwierają się na prawdę o Bożym Królestwie. Zwrócił uwagę, że Franciszek, pochodzący z bogatego domu kupieckiego, marzył o chwale rycerskiej. Przełomem stały się niewola i więzienie, po których zaczął szukać swojej drogi.
Metropolita krakowski senior przypomniał wydarzenie w San Damiano, gdzie Franciszek, modląc się przed krzyżem, usłyszał słowa Chrystusa: „Franciszku, odbuduj mi mój kościół, bo się ma ku ruinie”. Początkowo rozumiał je jako wezwanie do odbudowania zniszczonej świątyni, z czasem jednak odkrył, że chodzi o coś więcej. – Zrozumiał, że Panu Jezusowi chodzi o coś daleko więcej, niż tylko o odbudowanie materialnej świątyni. Trzeba zatroszczyć się o Boży Lud, o Kościół, który wtedy, na przełomie XII i XIII wieku, przeżywał ogromny kryzys duchowy – przypomniał abp Marek Jędraszewski.
Zaznaczył, że odnowa Kościoła, której podjął św. Franciszek wraz z braćmi, polegała na życiu na wzór Chrystusa i zapatrzeniu się w Jego miłość do świata i człowieka. Przypomniał także słowa Biedaczyny z Asyżu, który zapytany, dlaczego płacze, odpowiedział: „Bo miłość nie jest kochana”. – Miłość Chrystusa do nas nie spotyka się z odpowiednią miłością człowieka do Niego. Spotyka się częstokroć ze wzgardą, obojętnością, niezrozumieniem, lekceważeniem – wyjaśnił arcybiskup.
Wskazał, że święty żył dwiema wielkimi prawdami: tajemnicą Wcielenia oraz śmierci Chrystusa na krzyżu, a z jego pokorą łączyły się ubóstwo i posłuszeństwo. Abp Marek Jędraszewski przypomniał, że dla św. Franciszka czystość była „najpiękniejszym świadectwem wierności Bogu”, a ubóstwo miało prowadzić do całkowitej wolności od rzeczy materialnych. Przywołał także scenę, w której Franciszek oddał ojcu swoje szaty, wyrzekając się wszystkiego, co posiadał. – To wszystko: pokora, czystość, posłuszeństwo i ubóstwo były przeniknięte modlitwą. Bo on był rzeczywiście człowiekiem niezwykłej modlitwy – zaznaczył metropolita krakowski senior.
Arcybiskup zwrócił także uwagę na modlitwę św. Franciszka. Przytoczył świadectwo Tomasza z Celano, który opisywał, że święty szukał samotnych miejsc, w których mógł jednoczyć się z Bogiem, a na modlitwie „rozmawiał jak z przyjacielem, cieszył się z Oblubieńcem”. – Stał się nie tylko tym, który się modli. Stał się samą modlitwą – skomentował abp Marek Jędraszewski, podkreślając, że jest to niezwykłe określenie w odniesieniu do człowieka.
Metropolita krakowski senior przypomniał, że uroczystość św. Franciszka w 2026 roku przypada dokładnie 800 lat po jego śmierci. Wieczorem 3 października 1226 roku, mając 45 lat, Franciszek kończył swoją ziemską drogę. Przywołał przekazane przez Tomasza z Celano świadectwo jednego z braci, któremu ukazał się święty w chwale i zwrócił uwagę na podobieństwo ostatnich chwil św. Franciszka do śmierci Chrystusa. Tak jak Jezus „do końca umiłował swoich”, tak Franciszek „do końca umiłował swoich braci i synów, których ukochał od początku”, a w obliczu śmierci przywołał braci, zachęcał ich do miłości, pocieszał i błogosławił. Chciał odejść z tego świata przy Porcjunkuli, u Matki Bożej Anielskiej i tam kazał się przenieść.
Abp Marek Jędraszewski przypomniał również, że szaty Chrystusa żołnierze rozdzielili między siebie, a u kresu życia Franciszek kazał położyć się nagi na gołej ziemi, aby umrzeć bez żadnej własności. Gdy jeden z braci podał mu tunikę, spodnie i kaptur, zaznaczył, że jedynie mu je pożycza. „Święty uradował się całym sercem, ponieważ widział, że dotrzymał wierności Pani Ubóstwa aż do końca” – cytował metropolita krakowski senior.
Przywołał też ostatnie słowa Chrystusa i Franciszka skierowane do braci: „Ja, co do mnie należało, zrobiłem. A co do was należy, niech nauczy was Chrystus”. Jak zaznaczył abp Marek Jędraszewski, święty odchodził wolny i wyzbyty wszystkiego, wielbiąc Chrystusa.
Na zakończenie arcybiskup odniósł się do franciszkańskiego zawołania „Pax et bonum” – „Pokój i dobro”. Przywołując słowa św. Pawła z Listu do Filipian, zachęcał, aby myśli i czyny chrześcijan były skierowane ku temu, co prawdziwe, sprawiedliwe, czyste i dobre. – Będzie z nami Bóg pokoju, jeśli nasze myśli i nasze czyny będą przeniknięte jednym tylko pragnieniem: czynieniem dobra każdemu drugiemu – mówił.
Na zakończenie Mszy św. o. Cyprian Moryc OFM podziękował abp. Markowi Jędraszewskiemu za przewodniczenie Eucharystii i wygłoszoną homilię. Zwrócił uwagę, że metropolita krakowski senior ukazał w niej wnikliwy i precyzyjny portret św. Franciszka, przypominając o cnotach, które pozostają aktualnym zadaniem dla chrześcijan: ubóstwie, pokorze, czystości i posłuszeństwie.
– To jest zadanie nas wszystkich, żeby doskonalić się w miłości, coraz bardziej ją odkrywać i pozwolić Duchowi Świętemu, żeby nas rozpalał miłością – mówił kustosz sanktuarium. Podkreślił także znaczenie uwielbienia Boga, wskazując, że św. Franciszek całe swoje życie uczynił oddawaniem Mu chwały.