STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / BP DAMIAN MUSKUS OFM W 800. ROCZNICĘ ŚMIERCI ŚW. FRANCISZKA: IŚĆ JEGO ŚLADAMI TO POZWOLIĆ, ŻEBY TA EWANGELIA STAŁA SIĘ NASZYM ŻYCIEM

Bp Damian Muskus OFM w 800. rocznicę śmierci św. Franciszka: Iść jego śladami to pozwolić, żeby ta Ewangelia stała się naszym życiem

- Nie czekaj na lepszy świat, żeby zacząć kochać. Nie czekaj na lepszy Kościół, żeby go pokochać. Nie czekaj na lepszych ludzi, żeby być dla nich bratem. Nie czekaj, aż znikną wszystkie podziały, żeby zacząć budować pokój – o przesłaniu św. Franciszka osiem wieków po jego śmierci mówił bp Damian Muskus OFM w parafii św. Brata Alberta w Lublinie.




W uroczystość św. Franciszka bp Damian Muskus OFM przewodniczył Mszy św., która była zwieńczeniem tygodnia wydarzeń przygotowanych przez wspólnotę klasztorną i parafialną św. Brata Alberta w Lublinie z okazji 800-lecia śmierci Biedaczyny z Asyżu. Od 27 września wierni przeżywali kolejne spotkania, warsztaty, spektakle, koncert i rekolekcje. Towarzyszyło im hasło „FRANciszkuj – żyj prosto i kochaj mocno”.

W homilii biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej pytał, dlaczego po ośmiuset latach Kościół wciąż wraca do postaci św. Franciszka. W tym kontekście zwrócił uwagę na słowa Jezusa z niedzielnej Ewangelii: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”, a także: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem”.

Jak wyjaśniał, ewangeliczni „prostaczkowie” nie są ludźmi mniej zdolnymi czy mniej wartościowymi. To ci, którzy nie koncentrują się na sobie i nie zabiegają o wielkość w oczach świata. Podkreślił, że takim człowiekiem – po spotkaniu z Chrystusem w San Damiano i z trędowatym – stał się Franciszek.

Biskup przypomniał, że żył on w Kościele mocno zranionym ludzką pychą, walką o władzę, wpływy i pieniądze. Widział jego słabości, ale nie odpowiedział na nie totalną krytyką ani nie czekał, aż zmienią się inni. – Najpierw pozwolił, żeby Chrystus zmienił jego życie – podkreślił bp Damian Muskus OFM i zwrócił uwagę, że to właśnie dlatego człowiek, który chciał być najmniejszy, stał się jednym z tych, którzy najbardziej wpłynęli na oblicze Kościoła.

Krakowski biskup pomocniczy mówił, że tajemnicę św. Franciszka można streścić w jednym zdaniu: „Franciszek miał odwagę przyjąć miłość i pozwolić, żeby ta miłość przez niego przechodziła”. – To brzmi prosto. Ale wcale takie proste nie jest – przyznał. – Bo człowiek bardzo często chce kochać, ale ma trudność z przyjęciem miłości. Chce być potrzebny, chce coś zrobić dla innych, chce być dobry – wyjaśnił bp Muskus, przypominając, że Ewangelia najpierw zaprasza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. – Najpierw przyjdź, pozwól się przyjąć, pozwól się pokochać. Ale żeby to uczynić trzeba być człowiekiem wielkiej pokory – wskazywał krakowski biskup, podkreślając, że takim człowiekiem był właśnie św. Franciszek.

Pokora Biedaczyny z Asyżu nie była jednak pogardą dla siebie ani kompleksem. Była wolnością. – Pokora Franciszka nie polegała na tym, że uważał siebie za nic. Polegała na tym, że nie musiał już być kimś wielkim we własnych oczach. Wiedział, kim jest przed Bogiem, że jest umiłowanym synem – mówił bp Damian Muskus OFM.

Owocem takiej postawy była gotowość Franciszka do przekazywania otrzymanej miłości. Biskup przywołał słowa świętego skierowane do braci: „Nie zatrzymujcie więc niczego z siebie dla siebie, aby was całych przyjął Ten, który cały wam się oddaje”. Nazwał je „jednym z najpiękniejszych kluczy do zrozumienia życia” Biedaczyny z Asyżu.

Biskup podkreślił przy tym, że przyjęta miłość nie może pozostać zamknięta w człowieku: otrzymane przebaczenie prowadzi do przebaczenia, pokój – do niesienia pokoju, a dostrzeżone w człowieku dobro uzdalnia do dostrzegania dobra w innych. W tym kontekście bp Muskus wskazał na pokusę bezradności wobec podziałów, kryzysów i słabości Kościoła. – Łatwiej jest bezradnie rozłożyć ręce. Mówić niewiele można zrobić, bo świat jest podzielony. Łatwiej jest użalać się nad kondycją Kościoła. Łatwiej wskazywać, kto jest winny. Łatwiej powiedzieć, że ludzie powinni się zmienić – przyznał. – Franciszek pokazuje inną drogę. Zdaje się mówić: Nie czekaj na lepszy świat, żeby zacząć kochać. Nie czekaj na lepszy Kościół, żeby go pokochać. Nie czekaj na lepszych ludzi, żeby być dla nich bratem. Nie czekaj, aż znikną wszystkie podziały, żeby zacząć budować pokój – dodał biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej.

Następnie odwołał się także do słów papieża Leona XIV, który w południe, w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański, mówiąc o św. Franciszku w 800. rocznicę jego śmierci, zwrócił uwagę, że święty, wezwany przez Chrystusa do odbudowy Jego Kościoła, najpierw zbudował własne życie na fundamencie Chrystusa. Dopiero później naprawiał Kościół, uzdrawiając pęknięcia niezgody świadectwem braterskiej miłości. – Nie zaczął od pytania: „Co trzeba zmienić w Kościele?”. Zaczął od pytania: „Kim jest dla mnie Jezus?” – zwrócił uwagę krakowski biskup. Dopiero kiedy Chrystus stał się fundamentem jego życia, jego własne życie zaczęło stawać się odpowiedzią dla Kościoła.

To właśnie – przekonywał bp Muskus – jest jedna z najważniejszych lekcji płynących z życia Biedaczyny z Asyżu. Kościoła nie odnowił człowiek dysponujący najlepszym projektem reformy, ale człowiek, który pozwolił Chrystusowi przemienić swoje serce. – Najpierw przyjął Miłość. A potem zaczął tę Miłość rozdawać – zaznaczył biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej i ocenił, że to właśnie dlatego po ośmiu wiekach nadal potrzebuje świadectwa Franciszka. Nie chodzi jedynie o wspominanie bohatera z przeszłości, ale o odkrywanie na nowo, że Ewangelia jest możliwa do życia. Że można być małym i jednocześnie zmieniać świat, nie posiadać władzy, a mieć wpływ na historię, oraz nieść pokój nie własną siłą, ale pokojem otrzymanym od Chrystusa. – Potrzebujemy człowieka, który przypomni nam, że Ewangelia jest możliwa. Że można żyć bez ciągłej walki o siebie. Że można być małym i jednocześnie zmieniać świat. Że można nie mieć w rękach władzy, a mieć wpływ na historię. Że można nieść pokój nie dlatego, że ma się siłę, ale dlatego, że samemu otrzymało się pokój od Chrystusa – mówił. – Iść śladami Franciszka to pozwolić, żeby ta Ewangelia stała się naszym życiem – dodał biskup.

Zakończył modlitwą: „Święty Franciszku, nasz bracie, ty, który osiemset lat temu wyszedłeś na spotkanie siostrze śmierci jako człowiek pełen pokoju, wstawiaj się za nami u Pana. Ty, który w krucyfiksie z San Damiano rozpoznałeś prawdziwy pokój, naucz nas szukać w Nim źródła wszelkiego pojednania, które burzy każdy mur. Ty, który jako nieuzbrojony przekroczyłeś linie wojny i niezrozumienia, daj nam odwagę budować mosty tam, gdzie świat wznosi granice. W tym czasie targanym konfliktami i podziałami, wstawiaj się, abyśmy stali się budowniczymi pokoju: nieuzbrojonymi i rozbrajającymi świadkami pokoju, który pochodzi od Chrystusa”.

Zwieńczeniem uroczystości było nabożeństwo Transitus.

fot. You Tue | Klasztor oo. Bernardynów w Lublinie
Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej




ZOBACZ TAKŻE