W Sanktuarium św. Józefa w Krakowie-Podgórzu odbyło się centralne wydarzenie Marszu św. Józefa. Wierni mężczyźni pielgrzymowali z czterech części miasta, aby zawierzyć swoje intencje Mężnemu Opiekunowi Rodzin, a po drodze nieść świadectwo wiary. Wydarzenie objął swoim honorowym patronatem kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski.
Marsz odbył się po raz pierwszy i zgromadził ponad 150 osób, w tym przedstawicieli większości męskich grup i duszpasterstw działających na terenie miasta i nie tylko, m. in. Rycerzy Kolumba, Mężczyzn Świętego Józefa, Drogi Odważnych. Został zorganizowany w pierwszą sobotę po liturgicznej uroczystości świętego Józefa i organizatorzy mają nadzieję, że na stałe wpisze się w kalendarz publicznych wydarzeń religijnych w Krakowie.
Pielgrzymi wyruszyli z samego rana z czterech kościołów: Bazyliki Trójcy Świętej w Starym Mieście, parafii św. Jana Chrzciciela (Prądnik Czerwony), parafii bł. ks. Jerzego Popiełuszki (Złocień) oraz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia (Łagiewniki). Droga była czasem modlitwy różańcowej, wspólnej modlitwy Litanią do św. Józefa, a także rozmów o cnotach św. Józefa i intencjach pielgrzymki.
Hasło marszu „Czyż jestem stróżem brata mego?” nawiązuje do słów z Księgi Rodzaju. – To trochę prowokacja – przyznał prowadzący wydarzenie w sanktuarium Tomasz Adamski, członek wspólnoty Rycerzy Kolumba, inicjatorów Marszu. – W ustach Kaina to opryskliwa wymówka: zabił rodzonego brata, a na pytanie Pana Boga ucieka nie tylko od odpowiedzialności za Abla, ale też od odpowiedzialności za własne czyny. Chodziło nam o refleksję nad misją wynikającą z braterstwa w wierze – dodał.
Motyw wspólnoty, odpowiedzialności i opieki nad bliźnim otworzył drogę do świadectwa kapitana rezerwy Wojska Polskiego, Karola Cierpicy. W sierpniu 2013 roku w czasie służby w Ghazni (Afganistan), obóz armii polskiej i amerykańskiej został zaatakowany przez talibów. W wyniku ataku kpt. Cierpica został ciężko ranny i przeżył tylko dzięki ofierze amerykańskiego żołnierza Michaela Ollisa, który oddał za niego życie. Historia obiegła cały świat i zbliżyła do siebie rodzinę kpt. Cierpicy i poległego amerykańskiego żołnierza. – Ile razy to ja miałem taką postawę w życiu? Przecież to nie ja! Moja żona, kumpel, ktoś inny, ale nie ja! – powiedział kpt. Cierpica, odnosząc się do postawy Kaina i zaznaczając potrzebę uznawania własnej odpowiedzialności. – Moje życie jest nieprawdopodobnym darem. Odkrywam to nieustannie! – wyznał, wspominając z wdzięcznością troskę, jakiej doświadczył od Boga. – Jak patrzę wstecz, widzę nieustanne wielkie prezenty i nieustanną liczbę apostołów. Bóg nie męczył się wysyłaniem ludzi cały czas, aby mnie do Niego przyprowadzili – dodał. – Masz dwie misje w życiu. Znajdź to, do czego jesteś przeznaczony. Jak to znajdziesz, to po prostu to wiesz – dobrze się z tym czujesz, pasujesz tam, jesteś na swoim miejscu. Ale to nie wszystko! – zaznaczył kpt. Cierpica. – Bo żeby życie było prawdziwą pasją, (…) zacznij tym służyć! Znajdziesz miejsce, znajdziesz to, co Bóg przeznaczył w Tobie, co zawierzył tylko Tobie – bo każdy z nas jest inny i precyzyjnie przez Boga wyposażony do konkretnego zadania. On wiedział, że Ty sobie tam poradzisz! – dodał, podkreślając konieczność dzielenia się talentami i dobrem wypływającym z dobrego realizowania swojego powołania.
Oprócz świadectwa kpt. Cierpicy, na wydarzenie złożyła się adoracja Najświętszego Sakramentu, w czasie której uczestnicy zawierzali spisane przez siebie intencje św. Józefowi oraz przystępowali do sakramentu pokuty i pojednania, a także Msza Święta pod przewodnictwem ks. Piotra Studnickiego, rzecznika prasowego Archidiecezji Krakowskiej. Homilię wygłosił ks. Sebastian Picur, znany z internetowej działalności ewangelizacyjnej kapłan diecezji przemyskiej i autor książki „Święty Józef Śpiący”. – Widzimy kogoś, kto chce być strażnikiem, kto chce być złotą rączką, czyli czuwać cały czas nad rzeczywistością, kontrolować tak, żeby wszystko układało się pomyślnie i bezpiecznie – powiedział ks. Picur, nawiązując do popkultury i znanych serialowych bohaterów. – I takie jest serce mężczyzny: chce zapewnić poczucie bezpieczeństwo swojej żonie i dzieciom, chce dać stabilizację. To samo w sobie jest dobre. I Józef też w taki sposób postępował – wyjaśnił kapłan. – Czasem jednak spadają na nas takie strapienia, że nie potrafimy nad tym zapanować – taka sytuacja spotkała Józefa. Jego sen jeszcze raz pokazuje, że tam, gdzie Ty tracisz kontrolę, gdzie nie czuwasz, tam wchodzi do akcji Pan Bóg ze swoim działaniem”– podkreślił kaznodzieja, zaznaczając konieczność kierowania się roztropnym zaufaniem w realizowaniu powołania mężczyzny.
Na zakończenie, organizatorzy zapowiedzieli kolejny Marsz świętego Józefa zaplanowany na 20 marca 2027 roku. Swoją obecność zapowiedział już kard. Grzegorz Ryś.