STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / DOBRA NOWINA: KRÓL INNY NIŻ WSZYSCY. ROZWAŻANIE NA UROCZYSTOŚĆ JEZUSA CHRYSTUSA, KRÓLA WSZECHŚWIATA, ROK C

Dobra Nowina: Król inny niż wszyscy. Rozważanie na uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, Rok C

Dobra Nowina to seria rozważań niedzielnej Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.



Nam, ludziom współczesnym trudno zrozumieć wymowę dzisiejszej uroczystość. Fakt, że Chrystus jest królem nic nam dzisiaj nie mówi. Z dwóch powodów. Po pierwsze żyjemy w świecie, w którym monarchia należy już do rzadkości. Niewiele współczesnych krajów żyje pod rządami króla. Po drugie, we współczesności trudno dostrzec obecność Chrystusowego Królestwa. Wszak żyjemy w świecie pełnym konfliktów, nieporozumień, niepokojów, zamętu. Żyjemy w czasach, gdy ludzie odchodzą od Chrystusa. Odżegnują się od przynależności do Jego królestwa. Tych śladów Chrystusowego królowania wokół nas coraz mniej. Dlaczego więc w ostatnią niedzielę roku liturgicznego taka uroczystość? Czy Chrystus nadal jest królem? Czy rzeczywiście panuje we wszechświecie? Gdzie jest to Jego królestwo? Czemu go nie dostrzegamy?

Oczywiście, moi Drodzy, że Chrystus jest Królem, ale nie takim, który się mieści w kategoriach tego świata. Już dzisiejsza Ewangelia nam to uświadamia. Skoro przeżywamy uroczystość Chrystusa Króla, to aż się prosi, by czytać tekst, który ukazuje Jezusową moc, a więc, w którym uzdrawia rzesze, wypędza złe duchy, ucisza burzę. chodzi po jeziorze. Tymczasem nie. Tymczasem czytamy dzisiaj Ewangelię, w której Chrystus Król wisi na krzyżu. Ten nasz król jest zdradzony, pobity, wyśmiany, sponiewierany, związany, skatowany, przybity do krzyża umierający. Nie ma tłumu poddanych. Jest tylko garstka najwierniejszych. Jest jednak ktoś, kto w ukrzyżowanym rozpoznaje Króla. To łotr wiszący obok, którego my nazywamy „dobrym”. Rozpoznaje w Jezusie króla i prosi o miejsce w Jego królestwie. Jezus to miejsce mu zapewnia. Wtedy, gdy zdaje się być pokonanym, bo Jezusowe królestwo nie jest z tego świata. Jego Królestwo dotyka ludzkich serc i to w nich Jezus ma królować. W naszych sercach. Te serca zdobył, gdy po wyroku Piłata umarł na krzyżu, a potem przez zmartwychwstanie tym sercom otworzył perspektywę, jakiej nie daje i nie da żaden ziemski monarcha. Perspektywę życia wiecznego. Nieba. To tam jest pełnia Jego królowania, ale Chrystus Król chce zarazem, by Jego królestwo było odczuwane tu i teraz. Na tej ziemi. Między nami. Byśmy to królestwo serc budowali w naszych rodzinach, parafiach, szkołach, miejscach pracy, środowiskach.

Budujemy królestwo Chrystusa tutaj między nami wtedy, gdy pełnimy uczynki miłości. Skoro więc Jego królestwo jest królestwem ludzkich serc, to ono będzie się uwidaczniało i umacniało przez miłość. Dzisiaj zrobiliśmy ważny krok w budowaniu królestwa Jezusa wśród nas. Przyszliśmy na Eucharystię. Wyznaliśmy wiarę, że Chrystus to nasz król. Publicznie i uroczyście. Teraz dajmy temu świadectwo w naszej codzienności. W miejscu zamieszkaniu, sąsiedztwie, środowisku pracy. Jak to zrobić?

Paradoksalnie nie trzeba wielkich gestów. Prosty telefon do mieszkających daleko rodziców. Odwiedziny i godzina spędzona razem, gdy są bliżej. Przełamanie się i telefon do uprzykrzonego sobie brata czy obrzydzonej sobie siostry bez wymówek, bez podjazdów tylko z prostym pytaniem: jak żyjesz? Słowo „przepraszam” powiedziane w pracy, w otoczeniu wobec kogoś, kogo się przekreśliło, oczerniło czy zdyskredytowało w oczach innych. Gest troski o starą sąsiadkę czy schorowanego sąsiada z prostym pytaniem: czy nie trzeba pomóc w zakupach albo wynieść śmieci?

Powiecie – przecież to banały. Może. Wiecie jednak, o ile piękniejszy byłby świat, gdybyśmy się zdobywali na takie gesty? Wtedy nikt z nas, by nie pytał – gdzie to Jezusowego Królestwo? Każdy by je widział w naszych gestach miłości, na które wciąż tak trudno nam się zdobyć.

Fragment Ewangelii do rozważenia (Łk 23, 35-43):

Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król żydowski».

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa».

Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze mną w raju».





ZOBACZ TAKŻE