Dobra Nowina to seria rozważań niedzielnej Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.
W dzisiejszej Ewangelii jesteśmy świadkami dwóch cudów. Pierwszym jest cudowny połów ryb, dokonany mocą Jezusa. Rybacy na czele z Szymonem całą noc pracowali, trudzili się przy łowieniu. Zapewne już mieli serdecznie dość. Poddali się. Każdy na ich miejscu by odpuścił i poszedł do domu. Tymczasem pojawia się Jezus i nakazuje im łowić jeszcze raz. Szymon mu tłumaczy, jak to do tej pory wyglądało. Każdy by tłumaczył, że to bez sensu. Wypływać raz jeszcze i łowić? Irracjonalne! A jednak wracają na wody i zarzucają sieci ponownie. I oto dzieje się cud. Ryb jest tyle, że sieci się urywają. To, co zdawało się irracjonalne, nielogiczne, bez sensu, staje się cudem. Obfity połów ryb. Pierwszy cud opisany w dzisiejszej Ewangelii.
A gdzie drugi? Ten jest mniej spektakularny i można go w lekturze dzisiejszej Ewangelii nawet nie zauważyć. Jezus zaprasza Szymona oraz Jakuba i Jana, by poszli za Nim. I oni w jednym momencie zostawiają łodzie, ryby, sieci i ruszają za Nim w drogę. Cudem jest to, że potrafili od razu wszystko zostawić i pójść za Panem. Nie oglądali się za siebie, nie powiedzieli: “Musimy się pożegnać ze znajomymi, podomykać swoje sprawy, uporządkować swoje życie”. Nie. Oni zaraz wszystko zostawili i ruszyli za Zbawicielem. Bo pójście za Panem wymaga radykalnego kroku. Decyzja o podążaniu za Nim musi być jasna i jednoznaczna. Tu się nie można oglądać, ociągać. Trzeba konkretnego działania. Szymon, Jakub i Jan bez wahania poszli za Jezusem.
Jezus dzisiaj wciąż powołuje ludzi, by szli za nim. I chociaż raz po raz słyszymy o kryzysie powołań, to raczej trzeba myśleć o kryzysie osób, które je czują. Bo wciąż jest wielu, którzy jak Szymon, Jakub i Jan słyszą Jezusowe zaproszenie. Ale w przeciwieństwie do bohaterów dzisiejszej Ewangelii nie umieją wszystkiego zostawić i pójść. Boją się ludzkich reakcji, opinii, hejtu. Bo wiedzą, że sutanna coraz częściej jest znakiem sprzeciwu, a powołanie obiektem kpiny, szyderstwa, poniżenia. Pomódlmy się zatem w tę niedzielę nie tyle o powołania, ile raczej o odwagę dla powoływanych. Pamiętam, jak jakiś czas temu jeden lektor spytał mnie, czy poszedłbym jeszcze raz do seminarium. Odpowiedziałem mu: “Tak”. A potem spytał: “Nawet jeśli dzisiaj tak źle mówi się i pisze o księżach”? A ja mu na to: “Tak”. Bo droga pójścia za Jezusem w kapłaństwie jest piękna. Dlatego warto.
Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.
Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały.
Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.
A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.