STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / KARD. STANISŁAW DZIWISZ O ZADANIACH WSPÓLNOTY PARAFIALNEJ

Kard. Stanisław Dziwisz o zadaniach wspólnoty parafialnej

- Prawdziwa parafia powinna być wspólnotą braterstwa, wzajemnej pomocy i solidarności okazywanej najbardziej potrzebującym. Rozejrzyjmy się wokół i pomyślmy: komu możemy i powinniśmy pomóc, okazać współczucie, ogarnąć czynną miłością - mówił kardynał Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. w parafii Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich.

Kard. Stanisław Dziwisz o zadaniach wspólnoty parafialnej

Poniżej publikujemy pełną treść homilii ks. kardynała:

Drogie Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi, drodzy Bracia i drogie Siostry!

Przede wszystkim chciałbym podziękować ks. Proboszczowi prałatowi Janowi za zaproszenie mnie do świętowania jubileuszu 40-lecia erygowania Parafii Miłosierdzia Bożego w Krakowie na Wzgórzach. Wspólnota parafialna przygotowała się do tego wydarzenia przez nowennę dziewięciu niedziel, a w ostatnim tygodniu przez Misje święte. Odnowienie i pogłębienie wiary to najlepszy owoc jubileuszu i wyrażenia wdzięczności Bogu za to wszystko, co się dokonało tutaj w ostatnich kilkudziesięciu latach i co się nadal dokonuje w sercach wiernych tworzących wspólnotę parafialną w tej części naszego miasta.

Czuje się związany z tutejszą parafią. Służąc u boku metropolity krakowskiego kardynała Karola Wojtyły od października 1966 roku, mogłem z bliska śledzić początki organizowania życia religijnego na Wzgórzach Krzesławickich. W to pionierskie dzieło angażował się najpierw proboszcz z Pleszewa – ks. prałat Jan Hyc. Po nim, w 1977 roku, przejął to dzieło młody wówczas, a dziś infułat ks. Jakub Gil. Jemu przypadły w udziale żmudne starania o pozwolenie na budowę kościoła i wzniesienie tej świątyni w latach 1982-1987, poprzedzone erygowaniem parafii 22 października 1981 roku przez kardynała Franciszka Macharskiego. Ks. kardynał Franciszek konsekrował również kościół w czerwcu 1987 roku, wieńcząc niejako trud wielu osób zaangażowanych nie tylko w budowę kościoła, ale przede wszystkim w tworzenie i umacnianie żywej wspólnoty wiary w tej części rozbudowującego się Krakowa.

Od pamiętnego dnia 16 października 1978 roku, rozpoczynając służbę u boku Jana Pawła II, tym razem z Watykanu mogłem razem z Ojcem Świętym śledzić wszystkie ważniejsze wydarzenia w naszej Archidiecezji Krakowskiej, w tym również dalsze losy tutejszej młodej parafii. Od chwili wyboru na stolicę św. Piotra Jan Paweł II poszerzył przestrzeń swego serca i otworzył je dla wszystkich narodów, kultur i języków, ale przez cały okres pontyfikatu żył sprawami jakże bliskiego mu Kościoła Krakowskiego, który zrodził go do kapłaństwa i przygotował do służby całemu Kościołowi i światu.

Możemy sobie wyobrazić, z jaką radością Ojciec Święty podejmował kolejne podróże apostolskie do Polski i Krakowa. To nie była tylko nostalgia. To było pragnienie dalszego uczestniczenia w życiu Kościoła oraz narodu, z którym się nigdy nie rozstał, choć przecież żył sprawami całej ludzkości i świata.

Nawiedzając podczas pierwszej podróży do ojczystego kraju Sanktuarium Krzyża Świętego w Mogile, 9 czerwca 1979 roku, i wygłaszając tam porywającą homilię o Krzyżu, o pracy, o godności człowieka oraz o nowej ewangelizacji, Jan Paweł II nie zapomniał dodać: „Moja myśl zwraca się w tej chwili w stronę Wzgórz Krzesławickich. Wieloletnie wysiłki powoli przynoszą tam swój owoc. Z całego serca błogosławię temu dziełu i wszystkim innym kościołom, które powstają lub powstaną w tym rejonie, w nowych, wciąż rosnących dzielnicach”. Jestem przekonany, że dzisiaj św. Jan Paweł II towarzyszy nam duchowo, błogosławi z wysoka i raduje się, widząc dojrzałe owoce wiary, nadziei i miłości tutejszej żywej wspólnoty Kościoła.

Fragment Ewangelii św. Marka, przewidziany na dzisiejszą niedzielę, podczas której dziękujemy Bogu za czterdzieści lat parafii Miłosierdzia Bożego w Krakowie Na Wzgórzach, ukazuje nam niewidomego żebraka jako wzór modlitwy, wiary i gotowości pójścia za Jezusem.

Bartymeusz siedział przy drodze i żebrał. Możemy sobie wyobrazić żałosną sytuację tego człowieka dotkniętego nieszczęściem i całkowicie zależnego od innych. Słysząc, że niedaleko od niego przechodzi Jezus z Nazaretu, głośno wołał: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Uczniowie Jezusa chcieli go uciszyć, bo przeszkadzał im, naruszył spokój, ale on tym głośniej wołał: „Synu Dawida, ulituj się nade mną!” (Mk 10, 47-48). Zauważmy, że nazywając Jezusa Synem Dawida, wyrażał tym samym swoją wiarę w Niego jako Mesjasza.

To donośne wołanie niewidomego żebraka jest dla nas wzorem wytrwałej modlitwy. Bartymeusz nie zraża się trudnościami, nie podaje się, nie zniechęca. Wierzy głęboko, że Jezus może go uleczyć. Taka powinna być nasza modlitwa: wytrwała, ufna, w której powierzamy Bogu nasze kalectwa, słabości, trudności, choroby, wszelkie potrzeby. Powinniśmy to czynić z głęboką wiarą, że nie ma modlitw niewysłuchanych, że każda nasza prośba dociera do Serca Boga, naszego najlepszego, współczującego i miłosiernego Ojca.

W tej ewangelicznej scenie ikoną Miłosierdzia Bożego jest twarz współczującego Jezusa, który nigdy nie przeszedł obojętnie obok biednego, dotkniętego nieszczęściem człowieka. Zapytał więc Bartymeusza: „Co chcesz, abym ci uczynił?” Odpowiedź mogła być tylko jedna: „Rabbuni [czyli Mistrzu], żebym przejrzał!” (Mk 10, 51). Po tych słowach usłyszał: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Mk 10, 52).

Prośmy dziś o łaskę takiej wiary, jaką odznaczał się niewidomy żebrak. Prośmy Jezusa, by – jeśli potrzeba – uleczył nasza duchową ślepotę, by dał nam jasne i przenikliwe spojrzenie na nasze życie, na nasze słabości, niewierności i grzechy, ale także na nasze zdolności i talenty, jakimi nas obdarzył, byśmy służyli innym, współczuli innym, byśmy byli apostołami Bożego miłosierdzia w naszych rodzinach i wspólnotach, w parafii, w naszych środowiskach życia, pracy i nauki.

Uzdrowiony Bartymeusz uczy nas jeszcze jednej postawy: po wysłuchaniu przez Jezusa jego prośby, po odzyskaniu wzroku, nie wrócił zadowolony do swoich spraw, ale poszedł za Tym, który go uzdrowił. Poszedł za Jezusem, stał się Jego uczniem i możemy przypuszczać, że pociągnął innych do Jezusa, Syna Dawida i Mesjasza, dzieląc się swoim doświadczeniem. To dla nas przykład, byśmy stawali się uczniami Jezusa Chrystusa, powierzali Mu nasze życie i głosili Jego Ewangelię słowem i życiem. Takie jest powołanie, taka jest droga życia każdego prawdziwego chrześcijanina. Taki jest dojrzały owoc wiary w naszego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, Zbawiciela świata i człowieka.

Drogie siostry, drodzy bracia, jubileusz parafii jest dobrą okazją, by zadać sobie pytanie, w jakim stopniu uczestniczę w jej życiu? To uczestnictwo wyraża się w pierwszym rzędzie przez udział w niedzielnej Eucharystii, stanowiącej uprzywilejowany moment żywej relacji z Jezusem Chrystusem i Jego Kościołem. „Kościół żyje Eucharystią” – tymi słowami św. Jan Paweł II zaczynał swoja ostatnią encyklikę. Eucharystia buduje Kościół, buduje wspólnotę. Eucharystia jest dla nas – pielgrzymów – pokarmem, byśmy nie ustali w drodze do wieczności. Pomódlmy się dzisiaj w czasie tej Mszy świętej za tych naszych braci i sióstr żyjących na terenie parafii, do których jeszcze nie dociera ta prawda, by odnaleźli drogę do Jezusa i Jego Kościoła.

Obok wspólnoty żyjącej słowem Bożym i świętymi sakramentami, prawdziwa parafia powinna być wspólnotą braterstwa, wzajemnej pomocy i solidarności okazywanej najbardziej potrzebującym. Rozejrzyjmy się wokół i pomyślmy: komu możemy i powinniśmy pomóc, okazać współczucie, ogarnąć czynną miłością. To zadanie jest zawsze aktualne!

W nasze dzisiejsze dziękczynne Te Deum laudamus pragniemy włączyć wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób i w jakimkolwiek stopniu przyczynili się do powstania parafii i wnieśli wkład w jej życie i misję w tych wszystkich latach. Módlmy się za wszystkich kapłanów, którzy tutaj się trudzili i nadal służą. Módlmy się za Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi. Módlmy się za budowniczych kościoła i wszystkich, którzy swoimi ofiarami wsparli to dzieło. Polecajmy Bożemu Miłosierdziu wszystkich parafian, którzy już odeszli do wieczności. Polecajmy Bogu nasze rodziny, dzieci i młodzież, chorych i osoby w podeszłym wieku.

Powierzmy się wszyscy Bożemu Miłosierdziu, zapożyczając słów od św. Jana Pawła II z jego aktu zawierzenia świata miłosiernemu Bogu w łagiewnickim Sanktuarium:

„Boże Ojcze miłosierny […],

pochyl się nad nami grzesznymi,

ulecz nasza słabość,

przezwycięż wszelkie zło,

pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi

doświadczyć Twojego miłosierdzia”.

Pozwól nam doświadczyć Twego miłosierdzia

I być apostołami Twojego nieskończonego miłosierdzia.

Amen!

ZOBACZ TAKŻE