STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / KARD. STANISŁAW DZIWISZ W KOŚCIELE STACYJNYM: CAŁY ŚWIAT PRAGNIE POKOJU

Kard. Stanisław Dziwisz w kościele stacyjnym: cały świat pragnie pokoju

– Dziś cały świat mówi o pokoju i pragnie gorąco pokoju w obliczu dramatu wojny, jakiego jesteśmy świadkiem na pobliskiej i pobratymczej Ukrainie. Ten dramat nie został spowodowany ślepą i niekontrolowaną zarazą, która ogarnęła nasz świat dwa lata temu. Ten dramat został spowodowany jeszcze gorszym i śmiertelnym wirusem nieposzanowania praw drugiego narodu oraz niepohamowaną żądzą władzy i panowania nad światem – mówił kard. Stanisław Dziwisz w kościele św. Józefa na os. Kalinowym.

Kard. Stanisław Dziwisz w kościele stacyjnym: cały świat pragnie pokoju

Na początku Eucharystii, kardynał zaprosił wiernych do wspólnej modlitwy za polski Kościół oraz za pokój na Ukrainie i na świecie. Przed błogosławieństwem proboszcz, ks. Adam Podbiera, podziękował kardynałowi za słowa otuchy i wsparcia. – Zawsze pozostaniesz świadkiem życia św. Jana Pawła II. Wiemy, że dzisiaj ta duchowa obecność Ojca Świętego jest dla Polski bardzo potrzebna. Przez jego wstawiennictwo, modlimy się o pokój dla Ukrainy i świata – podkreślił.

Poniżej publikujemy pełną treść homilii ks. kardynała:

Drodzy Siostry i Bracia,

Jesteśmy zatem na kolejnej stacji wielkopostnej „w rodzinie św. Józefa”. A skoro gościmy w rodzinie, należy pozdrowić tych, którzy ją tworzą. Najpierw najstarszych, których pozdrawiam w osobie Księdza prałata Stanisława, który tutaj posługuje już od 42 lat. Kim był i jest dla tej parafii, wiemy wszyscy, więc nie trzeba szczegółowo wymieniać jego zasług. Pozdrawiam też ks. Wacława, rezydenta. Słowa serdecznego pozdrowienia i gratulacji za dalsze prowadzenie rodziny św. Józefa niech przyjmie proboszcz, ks. Adam wraz z życzeniami Bożej łaski na dalsze lata posługiwania w tych niełatwych czasach. Pozdrawiam księży wikarych i jednocześnie katechetów. Drodzy księża, gdy idziecie do szkół, w których zmagacie się z różnym podejściem do wiary, niech Wam towarzyszy św. Józef, który przechytrzył Heroda, nastającego na życie Syna Bożego!

Dziś w kalendarzu świeckim obchodzimy Dzień Kobiet, pozdrawiam zatem Siostry Służebniczki dębickie, bez których modlitwy i pracy, ta parafia nie byłaby w pełni rodziną. Wraz z Wami pozdrawiam wszystkie parafianki: Drogie kobiety, niech Maryja wyprosi Wam wszelkie potrzebne łaski u Syna swego Jezusa Chrystusa. Pozdrawiam wszystkich obecnych w kościele, a także tych przebywających w swoich mieszkaniach. Wszystkich Was ogarniam biskupim sercem i proszę, żeby mężny i roztropny patron prowadził Was do Boga. Wiem, że w ubiegłą sobotę, 5 marca, delegacja parafian pielgrzymowała do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Niech zatem historia tej wspólnoty, która zaczęła się 11 czerwca 1977 r., gdy kard. Wojtyła powołał tzw. IV rejon duszpasterski w parafii „Arka Pana”, nadal toczy się pod przemożną opieką Opiekuna Jezusa i Jego Kościoła!

Dopiero teraz, gdy zawiązaliśmy wspólnotę między nami ludźmi, możemy przejść do celu, który nas tu zgromadził. Nie po raz pierwszy kościół „rodziny św. Józefa” na os. Kalinowym jest tzw. kościołem stacyjnym. Nie trzeba więc wyjaśniać tego słowa i związanej z nim wielkopostnej tradycji. Ważne jest, żebyśmy pamiętali, iż odprawiamy tu Mszę św., która ma nas przygotować do jeszcze głębszego przeżycia i Wielkiego Postu i Wielkanocy. Eucharystia jest przecież sakramentalną pamięcią o Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu naszego Pana. My Go naśladujemy przechodząc przez życie, w którym pojawia się cierpienie i będzie śmierć, ale wszystko to można znieść, gdy ma się żywą nadzieję na zmartwychwstanie.

Trzeba zauważyć, że w ostatnich dwóch latach zostaliśmy poddani wielkiej próbie, gdyż cierpienie w różnej postaci, ale też i śmierć przybliżyły się do nas. Ugodziły nas bezpośrednio lub pośrednio, bo nasi bliscy, znajomi czy sąsiedzi chorowali lub umarli. Chyba wszyscy przeżyliśmy i przeżywamy spowodowany przez to psychiczny stres. Wielu zadaje pytanie: jak sobie z tym poradzić? Jak to przeżyć, żeby nie zaginęła w nas życiowa radość? Żeby smutek i lęk, samotność oraz izolacja nas nie zniszczyły? Oczywiście, mamy różne metody i sposoby, które jakoś nam pomagają. Ale najważniejszą odpowiedzią jest Chrystus. On umiał żyć i umierać prawdziwie „po Bożemu” i dlatego po ludzku. Co więcej, On nam zostawił siebie jako słowo i chleb życia. Zatrzymujemy się więc w biegu codziennego życia, żeby najpierw przyjąć Pana Jezusa jako Słowo mocne i mądre, zdolne poprowadzić nas do Ojca. Co zatem dziś mówi nam Słowo Boże?

Najpierw prorok Izajasz w imieniu samego Boga zapewnia nas o skuteczności Jego planu zbawienia ludzi. Kto się nawraca, uzyska przebaczenie swoich grzechów i otrzyma łaskę, Bożą pomoc do świętego życia. Bóg raz to postanowił i nie zmienia swojej decyzji, bo jest wierny swojemu Słowu. Bóg nie rzuca słów na wiatr! Czytajmy więc Pismo Święte! Nie dajmy się zniechęcić i zniewolić przez tylko ludzką wizję życia, która tak mocno wdziera się do naszych serc przez media! Bo niespokojne pozostanie nasze serce bez pokoju, który płynie z Bożego słowa.

W dzisiejszej Ewangelii sam Jezus zachęca nas do szczerej modlitwy. Jest ona wtedy szczera, gdy powstaje z ufnej nadziei, iż wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim Go poprosicie. Uczniowie zapamiętali i przekazali Kościołowi proste słowa „Modlitwy Pańskiej”, w której jest siedem próśb wysyłanych do Ojca niebieskiego. Streszczają one wszystkie zdrowe pragnienia człowieka: cześć dla świętego Boga, odpowiedź na Jego obecność przez posłuszeństwo Jego woli, która chce naszego dobra, wszystkie nasze materialne potrzeby, wzajemne przebaczenie, bo zło zwycięża się tylko dobrem; wreszcie ochronę przed pokusą do zła – a kto jej nie doświadcza? Módlmy się zatem w duchu „Ojcze nasz”, a nasza dusza zazna Bożego pokoju!

Dziś cały świat mówi o pokoju i pragnie gorąco pokoju w obliczu dramatu wojny, jakiego jesteśmy świadkiem na pobliskiej i pobratymczej Ukrainie. Ten dramat nie został spowodowany ślepą i niekontrolowaną zarazą, która ogarnęła nasz świat dwa lata temu. Ten dramat został spowodowany jeszcze gorszym i śmiertelnym wirusem nieposzanowania praw drugiego narodu oraz niepohamowaną żądzą władzy i panowania nad światem. Agresor nie nazywa już zła złem, wojny nie nazywa wojną, ale oszukańczymi słowami o „specjalnej operacji wojskowej” – jak zauważył przenikliwie Ojciec Święty Franciszek w ubiegłą niedzielę.

Wierzymy, że – jak brzmią słowa Psalmu wyryte również na gdańskim pomniku poległych stoczniowców – „Pan da siłę swojemu ludowi, Pan da swojemu ludowi błogosławieństwo pokoju” (Ps 29, 11). Zapowiedzią tej Bożej obietnicy i Bożego błogosławieństwa jest także pomoc, jakiej w tych dniach doświadcza naród ukraiński z różnych stron, także ze strony polskiego narodu, polskich władz i polskich rodzin. Dziękujemy Bogu, że wyzwolił w ludzkich sercach tyle dobra!

 Prośmy Jezusa Chrystusa, zwycięzcę zła i śmierci, Księcia Pokoju, o pokój dla naszego niespokojnego świata i dla naszych zatrwożonych serc.

Amen!

P1680119

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

ZOBACZ TAKŻE