STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / KARD. STANISŁAW DZIWISZ: Z PRZEMIENIONYMI SERCAMI PODĄŻAJMY DROGĄ MIŁOŚCI I SŁUŻBY

Kard. Stanisław Dziwisz: Z przemienionymi sercami podążajmy drogą miłości i służby

- Powierzając się Bogu, przyjmując w naszym życiu Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, starając się postępować według Jego Ewangelii, my sami może być przemienieni - mówił kard. Stanisław Dziwisz w Sanktuarium Przemienienia Pańskiego w Nowym Sączu.

Kard. Stanisław Dziwisz: Z przemienionymi sercami podążajmy drogą miłości i służby

Poniżej publikujemy pełną treść homilii kardynała:

Drodzy Bracia i Siostry!

1. To co wydarzyło się na górze Przemienienia Pańskiego, było potrzebne najbliższym uczniom Jezusa. To nadzwyczajne wydarzenie potrzebne jest i przemawia również do naszych umysłów i serc – do nas, po dwudziestu wiekach należących do kolejnego pokolenia przyznających się do Jezusa Chrystusa, wierzących w Niego, dostrzegających w Nim Zbawiciela świata i jedyną nadzieję człowieka. Dlatego przybyliśmy dzisiaj do nowosądeckiego Sanktuarium Przemienienia Pańskiego, aby ponownie i jeszcze bardziej otworzyć się na tajemnicę Boga i w świetle tej tajemnicy zrozumieć prawdę o nas samych: skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy, jaki czeka nas ostateczny los.

Jezus Chrystus, Syn Boga Najwyższego, wkroczył w nasze ludzkie dzieje, stał się jednym z nas, podobnym do nas we wszystkim oprócz grzechu. Pomimo, że z wielką mocą głosił słowa życia wiecznego i pomimo, że potwierdzał te słowa nadzwyczajnymi znakami i cudami, których nie mógł dokonywać zwykły człowiek, niełatwo było Jego uczniom i słuchaczom dostrzec i przyjąć całą prawdę o Nim – o tym, kim był. Co więcej, wiedząc, że zbliża się dzień Jego męki i okrutnej śmierci na krzyżu, Jezus zdawał sobie sprawę, że to wydarzenie, po ludzku odczytane jako Jego klęska, może zachwiać wiarą nawet najbardziej wierzących w Niego i oddanych Mu uczniów. Jak pisał św. Paweł, Jezus Chrystus „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, […] stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2, 6-8).

Dlatego Jezus podążający do Jerozolimy na spotkanie z cierpieniem i śmiercią, przemienił się na oczach Piotra, Jakuba i Jana. „Jego odzienie stało się lśniąco białe […]. A z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie»” (Mk 9, 3. 7).

2. To nadzwyczajne wydarzenie w zwyczajnym życiu Jezusa na ziemi odsłaniało rąbek niepojętej Tajemnicy Boga i Jego niezmierzonego Majestatu. Jak usłyszeliśmy dzisiaj, już starotestamentalny prorok Daniel usiłował przedstawić swoją natchnioną wizję Bożej potęgi i chwały, choć oczywiście prorokowi brakuje słów, by opisać to, czego ludzki język nie może wypowiedzieć. Zasiadającemu na tronie z ognistych płomieni Przedwiecznemu, odzianemu w szaty białe jak śnieg, służy tysiąc tysięcy, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stoi przed Nim (por. Dn 7, 9-10). W proroczej wizji Daniela przybywa także na obłokach Syn Człowieczy: „Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki” (Dn 7, 13-14).

Stając dziś i upadając na kolana przed niepojętym i niezmierzonym Bożym Majestatem, zdajemy sobie sprawę, że w Bogu są nasze najgłębsze źródła i korzenie. On jest Stwórcą wszechświata i naszym Stwórcą. On powołał nas do istnienia. On tchnął w nas życie. Co więcej, On uczynił nas na swój obraz i podobieństwo, czyli obdarzył nas życiem nieśmiertelnym. Autor natchnionej Księgi Mądrości powie wprost: „do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka – uczynił go obrazem swej własnej wieczności” (Mdr 2, 23). Dlatego możemy powiedzieć, że nie tylko wyszliśmy od Boga, ale do Boga zmierzamy. W Nim, w Jego królestwie jest kres i cel naszego ziemskiego pielgrzymowania.

3. Taka jest pełna prawda o człowieku, o jego godności jako dziecka Bożego, bo nasz Stwórca jest naszym Ojcem – kochającym nas do tego stopnia, że Syn Boży stał się człowiekiem, umarł za nas i zmartwychwstał, aby w te sposób zbawić nas od zła i otworzyć nam bramy życia wiecznego.

Taka pełną prawdę o człowieku głosi od dwóch tysięcy lat Kościół, powołany do istnienia przez ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana, który po zakończeniu swojej misji na ziemi i przed wstąpieniem do nieba polecił uczniom, aby szli na cały świat i głosili Ewangelię wszystkim narodom. Od dwóch tysięcy lat Kościół pełni swoje posłannictwo, niosąc światu Dobrą Nowinę o zbawieniu, umożliwiając wiernym dostęp do życiodajnych sakramentów, będących darem zmartwychwstałego Pana i źródłem Bożej łaski. Tej podstawowej prawdy o Kościele i jego misji nie może zaciemniać i podważać krytyka, z jaką się on spotyka z powodu słabości i niewierności niektórych swoich członków. Kościół jest grzeszny jako wspólnota nawracających się grzeszników. Ale Kościół jest przede wszystkim święty dzięki świętości swojej Głowy – Jezusa Chrystusa, a także dzięki świętości swoich niezliczonych córek i synów, którzy od dwóch tysięcy lat, niejednokrotnie heroicznie składali i nadal składają świadectwo Chrystusowi i Jego Ewangelii.

Przypominamy tę podstawową prawdę, byśmy nie tracili nadziei, byśmy pokornie, ale ze zdrowym entuzjazmem świadczyli o naszej wierze, a przede wszystkim byśmy młodemu pokoleniu Polek i Polaków ukazali piękno Ewangelii i głęboki sens pójścia za Chrystusem, przyjęcia Go jako naszego Pana i Zbawiciela, który jako jedyny ma słowa życia wiecznego.

4. W Księdze proroka Jeremiasza znajdujemy zapis słów samego Boga: „Dam wam pasterzy według mego serca” (Jr 3, 15). Historia Kościoła potwierdza, że Bóg pozostał wierny złożonej przez siebie obietnicy. Nigdy nie brakowało ludowi Bożemu pasterzy, którzy przewodzili mu na drogach prowadzących do wieczności.

W życiu współczesnego Kościoła, na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa, niewątpliwie pasterzem według Bożego Serca był Karol Wojtyła – Jan Paweł II. Odszedł do wieczności szesnaście lat temu, ale przecież cały czas pozostaje w pamięci i w sercach milionów wiernych na całym świecie. To on przez cały okres swego długiego pontyfikatu przewodził nam w wierze, umacniał naszą nadzieję, zachęcał do dobra i miłości. Ojciec Święty głosił niezmordowanie Jezusa Chrystusa i z Jego słowem życia wiecznego docierał do najdalszych zakątków świata. Jan Paweł II wybitnie pomógł Polsce i pozostałym narodom Europy Środkowo-Wschodniej przejść przez Morze Czerwone komunizmu z jego bezbożną i nieludzką ideologią.

5. Zapłacił za to cenę. Już na początku, w trzecim roku pontyfikatu, stał się ofiarą zamachu na swoje życie, zorganizowanego przez tych, którym przeszkadzał panować nad światem, a chcieli urządzić ten świat bez Boga, bez Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii. Od tego zbrodniczego i dramatycznego wydarzenia minęło już czterdzieści lat, ale nadal trudno mi o tym mówić. Wtedy podtrzymywałem w ramionach przeszytego kulą i upadającego Papieża. Opatrzność ocaliła mu życie, bo był potrzebny Kościołowi i światu, a możemy to powiedzieć z perspektywy mijających lat, widząc wielkie dzieła związane z jego pontyfikatem.

Dziś Jan Paweł II przemawia do Kościoła nie tylko swoim bogatym nauczaniem, ale przede wszystkim świadectwem świętości. W centrum jego życia był zawsze Bóg. Od młodości poszedł za Jezusem Chrystusem, by Mu służyć w Kościele i drugim człowieku. Swoją miłość do Chrystusa potwierdzał codzienną i niezmordowaną służbą. Tak było w Krakowie, tak było w Watykanie i tak było do samego końca.

Jakże nie wspomnieć dziś wydarzenia sprzed pięćdziesięciu laty, kiedy to 6 sierpnia 1971 roku kardynał Karol Wojtyła przewodniczył uroczystościom odpustowym w tutejszej parafii i dokonał uroczystej instalacji obrazu Przemienia Pańskiego po dokonanych zabiegach konserwatorskich. Ksiądz kardynał przyjaźnił się z ówczesnym biskupem tarnowskim Jerzym Ablewiczem i podziwiał piękno Sądecczyzny, przemierzając szlaki tej uroczej krainy.

6. Wspominamy dziś jeszcze jednego pasterza według Bożego Serca. Był nim Prymas Tysiąclecia – kardynał Stefan Wyszyński. Odszedł do domu Ojca czterdzieści lat temu, dwa tygodnie po zamachu na Ojca Świętego. Zdajemy sobie sprawę, jaką historyczną i wybitną rolę odegrał ten wielki mąż Kościoła, by ocalić wolność Kościoła w Polsce w konfrontacji z komunistyczną ideologią i systemem, który pragnął zawładnąć duszą katolickiego narodu i zniewolić go. Odpowiedź Prymasa zapisana była już w jego biskupim motto: Soli Deo – Tylko Bogu, jedynie Bogu, samemu Bogu. Tylko Bogu człowiek może i powinien się kłaniać. Tylko Bogu człowiek może i powinien służyć, a wiemy, że Bóg tej służbie nadaje kształt bezinteresownej służby drugiemu człowiekowi.

Za pięć tygodni, 12 września, odbędzie się w Warszawie beatyfikacja czcigodnego Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego. To oficjalne świadectwo Kościoła o jego świętości jeszcze bardziej pokaże nam, ile Bóg może dokonać w człowieku, który Mu zawierzył, który zawierzył bez reszty Matce Bożej. Przypomnijmy słowa św. Jana Pawła II, który nazajutrz po inauguracji swego pontyfikatu, zwracając się do Prymasa, powiedział podczas pierwszej audiencji dla Polaków w Watykanie: „Nie byłoby tego Papieża Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było twojej wiary nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, twojej heroicznej nadziei, twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła” (23 X 1978).

7. Drodzy bracia i siostry, drodzy pielgrzymi, powierzając się Bogu, przyjmując w naszym życiu Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, starając się postępować według Jego Ewangelii, my sami może być przemienieni. Może doświadczamy trudnych chwil niepewności, rozczarowania, poczucia przegranej; może mamy świadomość osobistych słabości, niewierności i grzechów; możemy dostrzegamy nowe zagrożenia dla naszych rodzin, dla wychowania dzieci i młodych w wierze naszych ojców – to wszystko złóżmy w Sercu Jezusa pełnym dobroci, cierpliwości, miłosierdzia i przebaczenia.

Wpatrując się w przemienione oblicze Jezusa, również w słynący laskami Jego wizerunek w tutejszym Sanktuarium, zaufajmy Mu. On szedł odważnie na spotkanie z cierpieniem i śmiercią w Jerozolimie i wiemy, że kresem Jego drogi nie był grób. Swoim zmartwychwstaniem odniósł radykalne zwycięstwo nad mocami zła, grzechu i śmierci i udział w tym zwycięstwie obiecuje wszystkim, którzy Mu zawierzą do końca i powierzą Mu swoje życie. Stańmy w szeregu takich ludzi wiary i nadziei.

Niech dzisiejsza odpustowa uroczystość Przemienienia Pańskiego umocni nas, pogłębi naszą wiarę, ożywi nadzieję i zmobilizuje do jeszcze większej miłości Boga i bliźnich. Z przemienionymi sercami podążajmy dalej drogą miłości i służby.

ZOBACZ TAKŻE