STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / NA DWÓCH KOŁACH DO LIZBONY

Na dwóch kołach do Lizbony

O pomyśle na przygodę życia, przyjaźni i o tym, jak sport buduje wspólnotę, opowiadają ks. Marcin Napora, Bartłomiej Michulec i Marcin Kidoń, którzy już za 180 dni ruszą rowerami z Pieńska na Światowe Dni Młodzieży w Lizbonie.




Trwają przygotowania do wyczekiwanego spotkania młodych z całego świata z papieżem Franciszkiem, które odbędzie się w dniach 1-6 sierpnia. Poprzedzą je Dni w diecezjach, trwające od 26 do 31 lipca. Z naszej archidiecezji na tegoroczne ŚDM wyruszy aż 25 grup! Wśród nich jest trzyosobowa ekipa rowerowa. Choć teraz nie przejmują się zamawianiem biletów, muszą zatroszczyć się o własne środki transportu i kondycję, gdyż mają do pokonania ok. 3610 km.

Jedziemy na ŚDM, ale inaczej

Ks. Marcin, Bartek i Marcin mają za sobą tysiące wspólnie przejechanych i przepłyniętych kilometrów. Po wakacyjnych kajakach pojawił się nowy pomysł na podróż. Młodzi stwierdzili, że chcieliby choć raz pojechać na Światowe Dni Młodzieży, a na te w Portugalii dotrzeć inaczej niż wszyscy. – Najpierw sprawdziliśmy, ile idzie się tam na piechotę. Wyszło 30 dni marszu bez żadnej przerwy. Potem padł pomysł autostopu, ale jednak postawiliśmy na rowery – opowiada Marcin.

– Od razu odrzuciłem autostop, bo to niepewna opcja. Dziś przejadę 100, jutro 200 km, a kolejnego dnia nic. Nie lubię czegoś takiego, wolę mieć wszystko zorganizowane. Ale skoro nie autostop, to rowery. Chłopcy wysłali mi gotową, zarysowaną trasę. Początkowo też nie byłem do tego przekonany ze względu na czas trwania wyprawy, ale lubię takie propozycje, dlatego po namyśle zgodziłem się i ruszyliśmy z organizacją – wyjaśnia ks. Marcin. Wspomina, iż zgłoszenie grupy do Krajowego Biura ŚDM zostało miło przyjęte. Pielgrzymi otrzymali również błogosławieństwo od abp. Marka Jędraszewskiego.

Przed rowerzystami ok. 3610 km, które planują przejechać w 21 dni. Dwa dni przeznaczą na odpoczynek, trzy pozostają w rezerwie, i trzy na udział w wydarzeniach centralnych ŚDM w Lizbonie. Przez dwa tygodnie będą zdani tylko na siebie, a na ostatnim etapie dołączą do nich dwie osoby w busie serwisowym. Już teraz starają się załatwić noclegi we wstępnie założonych lokalizacjach. Jak przyznają, odwiedzą dalszych znajomych i rodzinę, skorzystają z noclegów dla pielgrzymów na Drodze św. Jakuba i w razie potrzeby prześpią się w namiotach.

Informacje o przebytych trasach rowerowych oraz szczegóły bieżącego wyzwania (np. wyznaczona trasa z rozpisanymi etapami i noclegami, odliczanie do wyjazdu, relacje z przygotowań) zamieścili na swojej stronie „Rowerowe ŚDM”.

Cel – przeżyć przygodę życia

Spotkać papieża, doświadczyć atmosfery ŚDM, sprawdzić się i bezpiecznie dojechać do Lizbony – te i inne cele składają się na przygodę życia trzech śmiałków, której już nie mogą się doczekać. – Cieszymy się, że możemy pojechać, i że przy okazji zwiedzimy siedem krajów. Jadąc na rowerze ma się więcej czasu, by się rozejrzeć. Jedzie się innymi drogami, poznaje się te państwa od zupełnie innej strony. Po drodze chcielibyśmy zwiedzić Paryż, w którym, według planów, będzie pierwszy dzień przerwy. Druga przerwa zaplanowana jest w San Sebastian, gdzie dołączy do nas bus. Wtedy przepakujemy się i odkręcimy wszystko, co niepotrzebne – przybliża ustalenia ks. Marcin.

Uczestnicy wiedzą dobrze, że blisko miesiąc w drodze nie może być bezowocny, dlatego wezmą ze sobą wiele intencji. Wśród nich będzie dziękczynienie za wyniki matur, za sześć lat kapłaństwa, pamięć o bliskich, znajomych i wspierających, a główną prośbą będzie ta o powołania kapłańskie w Archidiecezji Krakowskiej. Wspólnota seminaryjna docenia pomysł i również zapewnia o modlitewnym wsparciu.

10 dętek i zawierzenie Opatrzności

– Na ten moment sporo osób mówi, że to poroniony pomysł i że możemy nie dojechać. Ale równie dużo wspiera nas i przekonuje, że to super sprawa i że damy radę – dzieli się Bartek. Czy wystarczy sił, to jedna z obaw, która towarzyszy chłopakom. Do tej pory robili 150- i 200-kilometrowe trasy, ale nigdy dzień po dniu. W lipcu czeka ich trzytygodniowa jazda bez dłuższego czasu na regenerację.

Dlatego też nie tracą czasu i budują wytrzymałość. – Mamy trenera, który wysyła nam określone ćwiczenia. Wykonujemy je pod jego nadzorem, tłumaczy nam, co mamy poprawić. Oprócz tego chodzę raz w tygodniu na basen, a jak jest ciepło, to biegam. Staram się być w ruchu – mówi Marcin. – Staramy się dużo jeździć na rowerze. Śnieg trochę to utrudnia, ale cały czas coś robimy, by podtrzymać kondycję – dodaje Bartek.

Niezależne od nich pozostają warunki pogodowe. Rowerzyści nastawiają się, że mogą doświadczyć różnych temperatur i opadów. Zaś kwestie techniczne wymagają przemyślenia możliwych scenariuszy i przygotowania się na nie. – O. Tomasz Maniura OMI, który od lat organizuje miesięczne wyprawy rowerowe, powiedział mi, że trzeba wziąć pod uwagę różne problemy techniczne. Może się zdarzyć, że przebijemy 10 dętek – mówi ks. Marcin. – Na to, na co mamy wpływ, przygotujemy się, a resztę powierzymy Opatrzności i pojedziemy – zaznacza ksiądz.

Świadectwo w drodze

Bartek i Marcin zgodnie stwierdzają, że modlitwa w drodze będzie odpoczynkiem i przyjemnością. Zresztą nie jest ona dla nich niczym nowym, gdyż na poprzednich wyjazdach z ks. Marcinem codziennie uczestniczyli w Eucharystii i razem z nim odmawiali Liturgię Godzin.

– To jest świadectwo wiary dawane przede wszystkim przez nich. To bardzo wymowne, że młodzi ludzie rezygnują z komfortu, podejmują trud i ofiarowują modlitwy w konkretnej intencji. Wiele przeróżnych doświadczeń stanie się ich udziałem, więc na pewno będzie to ubogacające również dla mnie i dla tych, których spotkamy – mówi ks. Napora.

Z nimi można konie kraść

Przebyte kilometry i wspólne akcje są wynikiem kilkuletniego budowania wspólnoty w parafii Przenajświętszej Trójcy w Czarnym Dunajcu, w której ks. Marcin był wikariuszem w latach 2017-2021. Kluczową rolę w tworzeniu zgranej grupy, która trzyma się do tej pory, odegrały parafialne wyjazdy w ferie i wakacje, regularne „gierki” sportowe oraz przygotowywanie przedstawień. – Jako grupa młodzieżowa co tydzień spotykaliśmy się w kościele. Wiele czasu poświęcaliśmy na próby do misterium, dzięki którym budowaliśmy relacje. Robiliśmy też bombki na Boże Narodzenie, kolędowaliśmy po domach i graliśmy w piłkę nożną oraz siatkówkę. W 10-15 osób dalej jeździmy na kajaki i rowery. Jesteśmy zgraną ekipą i się przyjaźnimy – wymienia Marcin.

– To ekipa, z którą można konie kraść. W sierpniu byliśmy we Włoszech, gdzie objechaliśmy na rowerach jezioro Garda i zrobiliśmy cztery krótkie, ale wymagające trasy. W poprzednich latach zjeździliśmy całą Orawę, Spiż i Podhale – opowiada ks. Marcin.

Mój pomysł na duszpasterstwo to sport

Jak wyznaje ks. Napora, do kapłaństwa przyciągnięto go przez sport. Ksiądz z rodzinnej parafii zaszczepił w nim jako ministrancie i lektorze swoją pasję do sportu. Obok aktywnego działania w służbie liturgicznej był również czas i chęci na wspólne mecze. Obowiązywała jednak zasada, że osoba nieobecna na piątkowym spotkaniu młodzieży nie mogła iść na siatkówkę. – Wydaje mi się, że w powołaniu kapłańskim bardzo dużą rolę odgrywa sport. Z jednej strony to własny rozwój i dbanie o siebie, z drugiej możliwość dotarcia do młodych i spędzania z nimi czasu. W taki sposób zaczęliśmy współpracę w Czarnym Dunajcu. Po sportowym początku przyszedł czas na inne akcje – misterium, koncerty góralskie – mówi kapłan. Z dumą wspomina misterium z 2021 r., które młodzi przedstawiali aż 11 razy. Obecnie w Krakowie kontynuuje piątkowe mecze siatkówki.

Jak zostać częścią rowerowej ekipy?

Choć zapisy do grupy „Rowerem do Lizbony przez 7 krajów” są już zamknięte, każdy może zostać jej częścią. Rowerzyści zapewniają, że swoją wdzięczność wyrażą w modlitwie na trasie, ale również w Santiago de Compostela, w Fatimie i w Lizbonie oraz po powrocie. Już teraz dziękują za wsparcie wszystkim osobom, firmom i instytucjom, które na różne sposoby pomagają im w realizacji wypraw.

Z racji specyfiki i czasu trwania wyjazdu bardzo przydatne będzie wsparcie finansowe. Wyżywienie, paliwo na busa, rowery (trzy jednakowe ze wspomaganiem elektrycznym, by ułatwić ewentualne naprawy) i osprzęt pochłoną najwięcej środków. Symboliczna kwota i możliwość współpracy są dla nich największą radością.

Jeśli na trasie przejazdu, która zamieszczona jest tutaj, znasz kogoś, kto mógłby przenocować trzech pielgrzymów, prosimy o wysłanie maila na adres kontakt@rowerowesdm.pl.

Jest również coś, co może zrobić każdy z nas, a wartość tej pomocy jest nieoceniona – modlitwa. Można zacząć już teraz, z prośbą o pomyślne przygotowania, i przede wszystkim w trakcie drogi, o bezpieczeństwo i błogosławieństwo dla ks. Marcina, Bartka i Marcina.

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej
ZOBACZ TAKŻE