6 czerwca w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie w poczet błogosławionych włączonych zostanie 9 salezjanów-męczenników, którzy zginęli w niemieckich nazistowskich obozach zagłady – Auschwitz i Dachau – w latach 1941-1942. Poznajmy ich.
Ks. Karol Golda urodził się w Tychach na Śląsku 23 grudnia 1914 roku, syn Ludwika i Anny z domu Świerczyk.
Pierwsze lata szkolne spędził w miejscowości rodzinnej, następnie uczęszczał do gimnazjum w Pszczynie. Z najmłodszych lat zachowało się jedno charakterystyczne powiedzenie. Lubił przebywać na miejscach wzniesionych. Zapytany, co go tam ciągnie, odpowiedział: Ja muszę zdążać w górę. Odznaczał się budującą pobożnością. Często przystępował do Komunii świętej, z przyjemnością adorował Najświętszy Sakrament.
Pewnego razu zetknął się z wychowankami salezjańskimi z Oświęcimia. Ich opowiadania o wspólnym życiu w internacie i szkole urzekły go. Miał wtedy 13 lat. Postanowił dostać się do Oświęcimia za wszelką cenę. Odpowiedzialni za internat odrzucili jego prośbę. Osobiście udał się do księdza dyrektora i został przyjęty, ale warunkowo. To mu wystarczyło. Rodzice tłumaczyli mu, że życie zakładowe – internat i szkoła – może być dla niego nieodpowiednie, za ciężkie. Roztaczali przed jego oczyma widoki wygodnej przyszłości w świecie. Czuli już jednak, że w duszy i sercu ich syna narodziło się pragnienie poświęcenia się Bogu na całe życie. Wtedy młodziutki Karol powtarzał im słowa św. Stanisława Kostki: „Zdaje mi się, że do wyższych rzeczy jestem stworzony”.
Od tej chwili Bóg poprowadził go drogą nie zawsze wygodną, ale za to pewną. Drogą prawdy i zbawienia. Lata szkolne, aż do szóstej klasy włącznie upłynęły Karolowi na pilnym poznawaniu nauki i ciągłym postępie moralnym. Cechowały go w tym okresie: sumienność w spełnianiu swoich obowiązków oraz serdeczny stosunek do przełożonych i kolegów. Był także dobrym sportowcem, okazywał przy tym wielka zręczność, siłę i wdzięk.
Mając zaledwie 16 lat w 1931 roku, został przyjęty do nowicjatu Zgromadzenia Salezjańskiego w Czerwińsku. Jeden z jego kolegów napisał o nim: „Mimo swego młodziutkiego wieku dowiódł, iż sprawę kształtowania swego ducha pojmował zupełnie na serio”.
23 lipca 1932 roku złożył śluby czasowe kończące nowicjat. Dalszą formację uzupełnił w Marszałkach, skończył tutaj ostatnie dwie klasy gimnazjalne. Następnie gruntownie studiował filozofię i przedmioty ścisłe. W stosunku do kolegów był nadzwyczaj uczynnym. Pomagał słabszym nie tylko w nauce, ale nawet w ubocznych zajęciach. Nic też dziwnego, że otrzymał od przełożonych bardzo pochlebne świadectwo: „Kleryk Karol Golda – odznacza się dobrym duchem, bardzo uzdolniony, lubi matematykę i filozofię, gotów jest do każdej pracy”.
Ta opinia umożliwiła mu w przyszłości wyjazd do Rzymu na studia na Uniwersytecie Gregoriańskim. Po maturze został wysłany na praktykę wychowawczą tzw. asystencję do Daszawy, do pracy wśród chłopców. Dopiero tam miał okazję pokazania swoich zdolności wychowawczych. Wszystkie dotychczas zdobyte wiadomości pedagogiczne wykorzystał w całej pełni. Jego zamiłowanie do sportu gromadziło wokół niego dziesiątki chłopców. Potrafił ich zorganizować, rozruszać najbardziej powolnych i ociężałych. Wszędzie był obecny, nad wszystkim czuwał, ospałych zachęcał, co gorętszych uspokajał, a wszystko to czynił z taką dobrocią i sprawiedliwością w czynie, że nikt nie protestował, nie gniewał się, nie krzywił, ale każdy przyjmował uwagi z życzliwością.
Zrozumiałym się stało, że przy tak wybitnych uzdolnieniach przełożeni skrócili mu praktykę pedagogiczną, wysyłając jednocześnie kleryka Karola w roku 1935 na studia teologiczne do Rzymu. Tutaj zgłębianie wiedzy teologicznej było jego głównym zajęciem. Nie rozpraszał swego umysłu ubocznymi zainteresowaniami. To pozwoliło mu na zrozumienie wielu zawiłych kwestii. Ulubionymi jego przedmiotami to dogmatyka i Pismo Święte.
15 stycznia 1937 roku złożył śluby wieczyste w Rzymie, a 18 grudnia 1938 roku otrzymał święcenia kapłańskie z rąk biskupa Rotolo w salezjańskiej bazylice Sacro Cuore w Rzymie. Odprawił nazajutrz Mszę św. w Katakumbach św. Kaliksta. Uzyskawszy licencjat fakultetu teologicznego, wrócił do kraju w lipcu 1939 roku.
Wybuch wojny zastał go w Poznaniu. Wraz z innymi udał się do zakładu salezjańskiego w Lądzie. Podczas działań wojennych zachował zadziwiający spokój, czyniąc dobrze wszystkim wokoło. W październiku wrócił do Poznania i tu pomagał w pracy duszpasterskiej w kościele salezjańskim przy ul. Wronieckiej.
Pragnął wyjechać na dalsze studia biblijne, jednakże nie otrzymał od władz niemieckich pozwolenia. Wtedy to przełożeni mianowali go radcą-kierownikiem studiów dla grupy teologów w Oświęcimiu. Ks. Karol z właściwą sobie powagą pojął i wykonywał swój obowiązek. Poza tym ochotnie udzielał się wszelkiej posłudze kapłańskiej. Przez pewien czas obsługiwał parafię mysłowicką. Pobożność swoją pogłębiał coraz bardziej. Całym sercem ukochał wspólne życie zakonne. W nim doznawał ciepła i atmosfery rodzinnej, którego jest spragnione serce każdego człowieka.
31 grudnia 1941 roku został aresztowany przez gestapo i osadzony w pobliskim obozie śmierci w KL Auschwitz. Powód aresztowania był szczególny. Ks. Karol gorliwie przesiadywał w konfesjonale, jednając ludzi z Bogiem. Służył wszystkim, nie wyłączając osób mówiących językiem niemieckim. Od pewnego czasu począł dość często spowiadać się u niego jeden z żołnierzy niemieckich. Był to szczery katolik, wcielony do armii niemieckiej. Regulamin wojskowy z czasów Hitlera zabraniał żołnierzom przystępować prywatnie do sakramentów świętych. Dodatkowo, księżom polskim nie wolno było udzielać posług kapłańskich Niemcom. Ks. Karol zdawał sobie sprawę z przykrych następstw, które go czekały z tego powodu. Gestapo wyśledziło szybko „przestępstwo” polskiego salezjanina. Ks. Karol został aresztowany i poprowadzony do obozu koncentracyjnego, penitenta zaś wysłano na wschodni front.
Ks. Golda przeszedł pięć miesięcy prawdziwego męczeństwa, w którego czasie nie oszczędzono mu tortur i bunkra głodowego. Wśród samych miejscowych SS-manów panowała opinia, że salezjanin zginął jako ofiara tajemnicy spowiedzi.
Jeden ze współbraci tak o nim napisał: „Padł na posterunku kapłańskim. Nadprzyrodzona miłość kazała mu go objąć. Jeśli całe jego życie było panowaniem woli nad drażniącą sytuacją i nerwami, to w ten sposób heroiczny dokazał tego w ostatnich obozowych przeżyciach. Hołd jego świętej, niezłomnej kapłańskiej woli oddać musieli nawet złowrogo nastawieni względem niego ludzie”.
Salezjanin zginął w obozie koncentracyjnym Auschwitz 14 maja 1942 roku, mając zaledwie 28 lat, w 9. roku profesji zakonnej i w 3. roku kapłaństwa. Nosił numer obozowy 18160.
Ks. Karol Golda jest jednym z 122 Sług Bożych, wobec których 17 września 2003 rokurozpoczął się drugi proces beatyfikacyjny drugiej grupy polskich męczenników z okresu II wojny światowej. 24 maja 2011 roku w Pelplinie zakończył się etap diecezjalny, a wszystkie dokumenty przesłano do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.
„Positio” zostało przekazane 21 lipca 2022 roku, a jego relatorem był o. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD. Postulatorem procesu jest ks. Pierluigi Cameroni SDB, postulator generalny ds. kanonizacyjnych Rodziny Salezjańskiej, który współpracuje z dr Mariafrancescą Oggianu.
28 marca 2023 roku konsultorzy historycy Dykasterii ds. Kanonizacyjnych wyrazili pozytywną opinię odnośnie do „Positio suppletiva super martyrio” ks. Jana Świerca i ośmiu towarzyszy, kapłanów Towarzystwa św. Franciszka Salezego, zamordowanych in odium fidei w niemieckich obozach zagłady w latach 1941-1942.
Papież Leon XIV 24 października 2025 roku nakazał opublikowanie Dekretu o męczeństwie i włączenie go do akt Dykasterii ds. Spraw Kanonizacyjnych.