STRONA GŁÓWNA / HOMILIE / 17.11.2019R. | 3. ŚWIATOWY DZIEŃ UBOGICH BAZYLIKA MARIACKA W KRAKOWIE

17.11.2019r. | 3. Światowy Dzień Ubogich Bazylika Mariacka w Krakowie




Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Biskupie, Drodzy Bracia w Kapłaństwie z Księdzem Prałatem Archiprezbiterem tej wspaniałej Bazyliki Mariackiej w Krakowie i Księdzem Dyrektorem Caritas Archidiecezji Krakowskiej, Czcigodne Siostry Zakonne, Drodzy Siostry i Bracia, a zwłaszcza Wy Drodzy Siostry i Bracia Ubodzy, Wszyscy Drodzy memu sercu Bracia i Siostry.

Jak wiemy zapowiedziany w Ewangelii św. Łukasza przyszły los Jerozolimy, kiedy to ze wspaniałej świątyni Jerozolimskiej nie pozostanie kamień na kamieniu, spełnił się. W tej samej Ewangelii znajdujemy swoiste uzasadnienie, dlaczego tak się miało stać, dlaczego i sama Jerozolima, stolica Judei, i Świątynia mają lec w gruzach: „Gdy był [Jezus] już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci wraz z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznała czasu twojego nawiedzenia» (Łk 19, 41-44). To, że przyjdą kiedyś Rzymianie, otoczą miasto wałem, w końcu je zdobędą pod wodzą Tytusa, przyszłego cesarza i całkowicie zniszczą – to wszystko stanie się właśnie dlatego, że Jerozolima nie poznała tego, co służy pokojowi, że nie rozpoznała czasu swojego nawiedzenia. Co to znaczy? To znaczy, że w Jezusie z Nazaretu nie uznała zapowiedzianego przez proroków i tak bardzo oczekiwanego przez naród Mesjasza, Pana pełnego miłosierdzia. Nie chciała w Jezusie z Nazaretu, wędrownym nauczycielu rozpoznać oblicza Chrystusa, Bożego Syna.  Nie chciała i dlatego jakże często w Ewangeliach słyszymy oskarżenia, jakie formułowano przeciwko Jezusowi: że jada wspólnie z grzesznikami i celnikami, że pochyla się nad duchową biedą ludzi, którzy w odczuciu ówczesnego społeczeństwa ze względu na swoje czyny zasługiwali na wzgardę. Jednak Pan Jezus mówił: przyszedłem właśnie dla nich.

Jerozolima także nie chciała rozpoznać w Chrystusie Pana pełnego miłosierdzia, kiedy wprost utożsamiał się z ubogimi, mówiąc: „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Tego znaku tożsamości i wewnętrznej jedności Chrystusa z ludźmi potrzebującymi pomocy mieszkańcy Jerozolimy nie chcieli rozpoznać ani uznać. I dlatego pozostali głusi także na głębie wynikającą z błogosławieństwa wypowiedzianego przez Pana Jezusa na Górze Błogosławieństw: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Mt 5, 3). Do kogo zatem należy królestwo niebieskie? Do ubogich w duchu, a zatem najpierw, na zasadzie przeciwieństwa, na pewno nie do ludzi pysznych, gardzących innymi, zwłaszcza biednymi. To o losie tych pysznych z taką mocą, budzącą niekiedy przerażenie, mówił prorok Malachiasz w dzisiejszym pierwszym czytaniu, że wszyscy pyszni i wszyscy wyrządzający krzywdę będą słomą, więc spali ich nadchodzący dzień sądu Pana (por. Ml 3, 19).

Od strony pozytywnej, ubodzy w duchu to ludzie, którzy rozumieją, iż ich godność polega na tym, żeby bardziej być. Być uczniem Chrystusa. Być wrażliwym Jego wrażliwością w patrzeniu na innych potrzebujących pomocy i miłosierdzia. To ludzie, którzy tę godność bycia z Chrystusem przedkładają ponad wszystko, wszystko to, co posiadają i dlatego są gotowi dzielić się z innymi, nawet jeśli przychodzi im dzielić się tym niewiele, co posiadają, nawet własną biedą. Ale też dlatego, ale też właśnie dlatego to błogosławieństwo Chrystusa o ubogich w duchu tak bliskie jest innemu błogosławieństwu Chrystusowemu z Góry Błogosławieństw: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5, 7). Jerozolima nie chciała uznać tego, co służy pokojowi. Nie rozpoznała czasu nawiedzenie swego. Nie chciała przyjąć do swego serca orędzia o miłosierdziu, z którym Jezus Chrystus przyszedł na świat, by właśnie poprzez prawdę o miłosierdziu Bożym, ukazać głębie tego, kim jest Bóg, objawić w pełni Jego istotę, to, że jest On Miłością.

Drodzy Siostry i Bracia, na dzisiejszy trzeci już Światowy Dzień Ubogich Ojciec Święty Franciszek skierował specjalne orędzie. Skierował je z datą 13 czerwca, w liturgiczne wspomnienie świętego Antoniego Padewskiego, świętego, który w całym Kościele jest czczony jako ten, który pochylał się nad biednymi ludźmi, który obdarzał ich także swoim franciszkańskim ubóstwem, ale przede wszystkim jako ten, który głosił prawdę o Bogu pełnym miłości miłosiernej. W swym orędziu Ojciec Święty Franciszek kieruje do nas, do całego wierzącego świata trzy podstawowe prawdy. Pierwszą z nich to prawda o godności ludzi ubogich. Pisze Ojciec Święty: „Biedni nie są numerami, dzięki którym możemy pochwalić się działaniami i projektami. Biedni to osoby, którym należy wyjść na spotkanie. To samotni młodzi i starsi ludzie, których trzeba zaprosić do domu, aby podzielić się posiłkiem. To kobiety, mężczyźni i dzieci, którzy czekają na przyjacielskie słowo. Biedni zbawiają nas, ponieważ pozwalają nam spotkać oblicze Chrystusa”. Kiedy papież mówi, że biedni to nie numery, ma na myśli, że nie są to dane czysto statystyczne, którymi możemy się chwalić w środkach społecznego przekazu. Podkreśla od strony pozytywnej – to są osoby. A jeżeli jest mowa o człowieku jako osobie ludzkiej, to w jakiejś  mierze staje za tym prawda o Bogu Jedynym w Trzech Osobach, o Bogu, który jest miłością. Taka jest Jego istota i dlatego w miłości toczy się dialog między Ojcem, Synem i Duchem Świętym. To jest podstawą godności każdego człowieka. Także człowieka biednego. Papież mówi nam, że oni, ci biedni, nas zbawiają, ponieważ pozwalają nam ujrzeć oblicze Chrystusa.

Jerozolima nie poznała czasu swojego nawiedzenia. Jerozolima nie uznała tego, co służy pokojowi, bo nie chciała w ubogim nauczycielu z Nazaretu ujrzeć oblicza Boga. Nie chciała ujrzeć tego oblicza i odrzuciła przez to zbawienie, jakie On przyniósł światu. A my, kiedy w drugim człowieku potrzebującym naszej pomocy odkrywamy Boże, Chrystusowe oblicze, możemy być przekonani, że właśnie w tym naszym pochyleniu się nad biednym, naszym zbliżeniu się do niego całym naszym sercem, całą naszą wrażliwością, dostępujemy zbawienia właśnie dzięki temu człowiekowi, szczególnemu posłannikowi zbawienia, jakiego wysyła do nas sam Pan Bóg.

Druga prawda, zawarta w orędziu Ojca Świętego Franciszka skierowana jest do wolontariuszy: „Proszę [pisze Ojciec Święty] wszystkich wolontariuszy, którym często należy się uznanie, że jako pierwsi odkryli ważność tej uwagi poświęconej biednym, aby wzrastali w oddaniu. Drodzy Bracia i Siostry proszę was abyście szukali w każdym ubogim, którego napotkacie, tego czego on naprawdę potrzebuje. Abyście nie zatrzymywali się tylko na podstawowych potrzebach materialnych, ale odkrywali dobroć, która znajduje się w ich sercach, będąc uważnymi na ich kulturę oraz sposoby wyrażania się, abyście mogli wejść w braterski dialog z nimi. Odsuńmy na bok podziały ideologiczne czy polityczne. Przyglądnijmy się uważnie istotnym sprawom, które nie potrzebują wielu słów, ale spojrzenia miłości oraz wyciągniętej ręki. Nie zapominajcie, że najgorszą dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy jest brak opieki duchowej”. A zatem: nie ustawać w pochylaniu się nad człowiekiem, przedzierać się przez zasłonę ubóstwa, które może przejawiać się w najrozmaitszy sposób, docierać do tego, co w człowieku najgłębsze, do dobroci serca i na tę dobroć, będącą częstokroć wołaniem o dobroć ze strony innych, odpowiadać właśnie spojrzeniem miłości i wyciągniętą ręką. Tak się bowiem dokonuje zbawienie. Tak się rozpoznaje czas nawiedzenia swego. Tak uznaje się to, co naprawdę służy pokojowi.

Na koniec trzecia prawda, zawarta w orędziu Ojca Świętego Franciszka: potrzeba Boga. Jeśli bowiem najgorszą dyskryminacją, jak pisze Ojciec Święty Franciszek w adhortacji Evangelii Gaudium, dyskryminacją, jakiej doświadczają ubodzy jest brak opieki duchowej, to trzeba tę opiekę nad nimi roztoczyć. A opieka duchowa nad biednymi, to ukazywanie im prawdy o Bogu, który jest miłością, który jest miłością miłosierną. Pisze Ojciec Święty Franciszek: „Biedni przede wszystkim potrzebują Boga. Jego miłości, która staje się widzialna dzięki świętym osobom, które żyją obok i które w prostocie ich życia wyrażają i uwydatniają całą głębie chrześcijańskiej miłości. Bóg posługuje się wieloma drogami i nieskończoną ilością narzędzi, aby dosięgnąć serca ludzi. Oczywiście, biedni zbliżają się do nas ponieważ rozdajemy im jedzenie, ale to czego naprawdę potrzebują wykracza poza ciepły posiłek czy kanapkę którą im ofiarujemy. Biedni  potrzebują naszych rąk, aby mogli się podnieść. Naszych serc, aby czuć na nowo ciepło uczuć. Naszej obecności aby przezwyciężyć samotność. Potrzebują po prostu miłości”.

Drodzy Siostry i Bracia, gromadzimy się wokół Chrystusowego ołtarza. Za chwilę dokona się na nim akt najwyższej miłości, bezkrwawej ofiary Jezusa Chrystusa za nas, za zbawienie całego świata. W tę ofiarę Chrystusa włączmy wszystkie nasze gesty, wszystkie nasze najlepsze, najbardziej szlachetne uczucia, nasze modlitwy kierowane do Boga przez Chrystusa właśnie po to, aby biedni, do których się zbliżamy, mogli przez naszą, niekiedy nawet bardzo nieporadną posługę, doznać ciepła Bożej obecności. Jednocześnie prośmy Chrystusa, by nasze serca na wzór Jego stawały się prawdziwe ciche, pokorne, łagodne, miłosierne. Aby nasze serca biły jak Jego – przenajświętsze, pełne miłosierdzia, pragnące zbawienia wszystkich. Amen.

ZOBACZ TAKŻE