STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / KARD. GRZEGORZ RYŚ O STANISŁAWIE LESZCZYŃSKIEJ: BYŁA OBRAZEM BOGA, KTÓRY JEST DAREM Z SIEBIE

Kard. Grzegorz Ryś o Stanisławie Leszczyńskiej: Była obrazem Boga, który jest darem z siebie

– My jesteśmy dzisiaj ludźmi, którzy mają wszystkie możliwości, zwłaszcza techniczne, (…) tylko nie mamy sensu. Patrzmy wszyscy na nią i odnajdujmy sens – mówił kard. Grzegorz Ryś, który przewodniczył Mszy św. w kościele Opieki św. Józefa Oblubieńca Niepokalanej Bogurodzicy Maryi w Warszawie w 130. rocznicę urodzin Służebnicy Bożej Stanisławy Leszczyńskiej.




Na początku liturgii przedstawicielka pielęgniarek powitała kard. Grzegorza Rysia a także pozostałych hierarchów, którzy wzięli udział w uroczystości – abp. Adriana Galbasa, metropolitę warszawskiego, bp. Jacka Grzybowskiego, biskupa pomocniczego diecezji warszawsko-praskiej, bp. Marka Marczaka, biskupa pomocniczego Archidiecezji Łódzkiej, a także członków rodziny Stanisławy Leszczyńskiej oraz ocalałą dzięki Stanisławie Leszczyńskiej, urodzoną w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau Ewę Machaj-Antosiewicz. W liturgii uczestniczyło także środowisko pielęgniarek i położnych z całej Polski. 8 maja – w dzień urodzin i imienin Stanisławy Leszczyńskiej obchodzony jest w Polsce Dzień Położnej. Z tej okazji modlono się o rychłą beatyfikację Stanisławy Leszczyńskiej, zawierzając jej swoje życie, pracę i powołanie.

W czasie homilii kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na słowo z Listu św. Pawła do Rzymian: „Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?”. Zaznaczył, że w oryginale użyte jest słowo hyper, więc św. Paweł chciał powiedzieć, że Bóg jest „ponad” nami, jak tarcza, która chroni, broni, osłania. Św. Hieronim z kolei oddał to słowo łacińskim „pro” czyli „dla”. – Bóg nie tylko jest z nami, ale jest dla nas. Bóg jest darem z siebie. Bóg nie potrafi inaczej istnieć, jak istniejąc dla nas – mówił metropolita krakowski, podkreślając, że miłość Boga przejawia się wydaniu dla człowieka Jego własnego Syna. Św. Paweł pisze też, że Bóg jest tym, który wybacza, nie oskarża i nie potępia.

Kardynał postawił serię pytań, czy łatwo jest przyjąć taką nowinę o Bogu, kiedy dwa lata żyje się w Auschwitz i jest się położoną w Birkenau. – Kiedy widzisz rzeczywistość, która jest tak naprawdę fabryką śmierci, łatwo jest myśleć o Bogu, który jest z nami i który jest dla nas? I czy łatwo jest myśleć o Bogu, że wybacza, że nie osądza, że nie oskarża, że nie potępia, kiedy wszystko w tobie krzyczy, że Bóg powinien ocenić, oskarżyć, potępić? – pytał metropolita krakowski, zwracając uwagę, że o takim Bogu dawała świadectwo właśnie Stanisława Leszczyńska, która długo po wojnie nie chciała mówić o obozie, bo nie chciała wzbudzać nienawiści do Niemców, a kiedy już mówiła o tych, których spotkała w obozie, to bardziej widziała w nich ofiary systemu niż katów. – Miała w sobie zdolność nie tylko nie oskarżania, ale jeszcze bronienia – mówił kardynał. Zauważył, że Boga, który jest bezinteresownym darem dla innych Stanisława Leszczyńska w obozie widziała na przykład w lekarzach-więźniach, którzy „oddawali swoje życie za życie stracone”, którym zabrano nawet poczucie satysfakcji z własnej pracy, bo mieli przecież świadomość, że dzięki ich trosce dziś ocalony człowiek, jutro mógł trafić do komory gazowej. Metropolita zaznaczył, że Stanisława Leszczyńska była w podobnej sytuacji – przyjęła 3000 porodów, a tylko 30 dzieci przeżyło obóz. – To, co ona mogła zrobić, to przyjąć poród w absolutnie niegodziwych warunkach, ale w najbardziej człowieczy sposób – przyjąć, być przy kobiecie, która rodzi, dać jej poczucie bezpieczeństwa na ten jeden moment – mówił kard. Grzegorz Ryś. – Ona nie tylko znała Boga, który jest darem z siebie, ale była jego obrazem – dodawał.

Zwrócił uwagę na jeszcze jedno zdanie z Listu św. Pawła do Rzymian: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?”. – Nic jej nie oddzieliło od miłości Boga w Jezusie Chrystusie. Nic jej nie odłączyło. Nic z tego, co przeżyła, nic z tego, co widziała, co doświadczyła na sobie – mówił kardynał, przypominając, że pierwsze kroki z obozu Stanisława Leszczyńska skierowała do kościoła, aby przyjąć Komunię Świętą. W tym kontekście przywołał fakt, że Stanisława Leszczyńska potrafiła dla kobiety w ciąży oddać swoją porcję chleba, aby tamta zrobiła z niej sproszkowany węgiel – jedyny środek w obozie na biegunkę. – W Auschwitz można było wszystko kupić za chleb. Nie było nic ważniejszego niż chleb w Auschwitz. Głód, który wtedy miała w sobie, nie oddzielał jej od miłości Boga, tylko zbliżał do miłości Boga w Jezusie Chrystusie – mówił metropolita krakowski.

Na koniec zwrócił uwagę, że Stanisława Leszczyńska przyjmowała porody w beznadziejnych warunkach, bez żadnego sprzętu, a mimo to nie umarło żadne dziecko ani żadna matka. – Była przekonana, że to jest jeden wielki cud, który pokazuje, jaka jest siła życia, że wszystkie dzieci, które przyjmowała, chciały żyć i wszystkie były zdrowe – mówił kardynał. – Możesz nic nie mieć, ale to, co robisz, ma swój głęboki sens. (…) My jesteśmy dzisiaj ludźmi, którzy mają wszystkie możliwości, zwłaszcza techniczne, (…) tylko nie mamy sensu. Patrzmy wszyscy na nią i odnajdujmy sens. Jest po co żyć, nawet jak się nie ma najlepszych sprzętów w rękach – zakończył.

Przed błogosławieństwem przedstawicielka pielęgniarek podziękowała obecnym biskupom, a także uczestnikom liturgii.

Po Mszy św. odsłonięto rzeźbę Stanisławy Leszczyńskiej przy Szpitalu Klinicznym im. Ks. Anny Mazowieckiej przy ul. Karowej w Warszawie.

Msza św. w intencji beatyfikacji Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej w kościół Opieki św. Józefa Oblubieńca Niepokalanej Bogurodzicy Maryi w Warszawie

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej
ZOBACZ TAKŻE