– Bóg nigdy nie cofa daru. Co więcej, On jest gotów za to płacić życiem (…) Wiem, że On za mnie umarł i za to, co ja od Niego dostaję, On zapłacił własnym życiem – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas spotkania „Dialog religijny dzisiaj?” w ramach 35. Festiwalu Kultury Żydowskiej.
Punktem wyjścia rozmowy był obraz bramy jako miejsca spotkania dwóch tradycji. Prowadzący zauważył, że człowiek stojący w bramie ma za sobą własny teren, a przed sobą teren drugi, inny. W tym sensie brama dobrze opisuje sytuację dialogu międzyreligijnego: spotkanie osób zakorzenionych we własnej tradycji, ale gotowych spojrzeć także na tradycję drugiego.
Pierwszym tematem było przymierze, po hebrajsku brit. Rabin Boaz Pasz mówił, że przymierze nie jest potrzebne sprawiedliwym, ale grzesznikom, bo właśnie ono podtrzymuje więź wtedy, gdy pojawia się słabość, napięcie i wina.
Kard. Grzegorz Ryś, odpowiadając z perspektywy chrześcijańskiej, odwołał się do Biblii hebrajskiej, Septuagintyi refleksji Benedykta XVI. Zaznaczył, że słowo brit zostało w Septuagincie przełożone przede wszystkim jako diatheke. – To nie jest układ między dwoma stronami, które się do czegoś zobowiązują, tylko to jest tak naprawdę wola jednej strony, która się do czegoś zobowiązuje. I oczywiście tą jedną stroną jest Pan Bóg – mówił.
Metropolita krakowski wyjaśnił, że łacińskie słowo testamentum jeszcze mocniej wydobywa chrześcijańskie rozumienie przymierza. Testament zaczyna obowiązywać dopiero po śmierci tego, kto go zostawia. – To nie jest tylko zobowiązanie, tylko to jest zobowiązanie, które jest przypłacone własną śmiercią. Testament wchodzi w życie dopiero wtedy, kiedy ten, kto jest dawcą, zapłaci za to swoje życie – podkreślił.
Kardynał zaznaczył, że w chrześcijaństwie relacja z Bogiem opiera się przede wszystkim na darze. Człowiek może składać obietnice, ale pozostaje grzesznikiem. – Bóg nigdy nie cofa tego daru, co więcej, On jest gotów za to płacić życiem – mówił. Wspomniał również, że dwa dni wcześniej po raz szósty w życiu przyrzekał posłuszeństwo. – Co by miało sprawiać, żebym miał być posłuszny? To, że ja wiem, że On za mnie umarł i za to, co ja od Niego dostaję, On zapłacił własnym życiem – dodał.
Rozmowa dotyczyła także wspólnotowego wymiaru przymierza. Kard. Grzegorz Ryś, odnosząc się do chrztu dzieci, zaznaczył, że jego podstawą jest wiara rodziców i ich gotowość do przekazywania wiary. – Jeśli oni są ludźmi wierzącymi i chcą w wierze wychowywać dziecko, będą mu przekazywać wiarę tak, jak go karmią, napawają, ubierają i dają mu miejsce do spania – mówił.
Metropolita krakowski podkreślił, że wiara jest osobista, ale nie jest samotna. – Jak Jezus zaczyna głosić słowo, to najpierw mówi coś, co możemy odebrać bardzo osobiście: „Czas się wypełnił, wierzcie w Ewangelię, nawracajcie się”. Ale potem od razu tworzy pierwszą wspólnotę – zauważył. Dodał, że wejście w przymierze dokonuje się we wspólnocie wiary i że ta wspólnota również jest związana przymierzem z Bogiem.
W odpowiedzi na pytanie o wspólnotę bez Boga kardynał zaznaczył, że Bóg potrafi działać także wtedy, gdy nie jest wprost nazwany. – Ja wierzę, że Pan Bóg jest taki, że potrafi się ukryć. Wcale nie potrzebuje być na afiszu – mówił. Podkreślił, że dobro łączy ludzi i buduje wspólnotę, nawet jeśli nie wszyscy rozpoznają jego źródło.
Kolejnym tematem była świętość. Kard. Grzegorz Ryś rozpoczął od stwierdzenia, że święty jest przede wszystkim Bóg. – Wszystko inne jest święte w takiej mierze, w jakiej jest do Niego odniesione. Święty jest Bóg – mówił.
Kardynał wyjaśnił, że katolicy wierzą nie tylko w Słowo od Boga, ale także w skuteczne znaki, czyli sakramenty. – Te znaki w sposób skuteczny udzielają łaski. Znaczy: świętości – tłumaczył. Następnie wskazał, że świętość polega ostatecznie na miłości, ale nie na miłości rozumianej jako ludzka cecha, lecz na agape, która pochodzi od Boga.
– Agape to jest miłość, która może się człowiekowi udzielić od Boga w spotkaniu, ale której sam człowiek w sobie nie wypracuje. Dlatego świętość jest łaską – podkreślił kard. Grzegorz Ryś. Dodał, że chodzi o miłość zdolną do przebaczenia, błogosławienia tym, którzy przeklinają, i odpowiadania dobrem na zło. – Kiedy jestem z Bogiem, próbuję z Nim żyć w komunii rzeczywistej, to mogę w sobie odnaleźć takie postawy – mówił.
Metropolita krakowski zaznaczył, że miłość nie jest tylko postawą moralną, ale dotyczy samej tożsamości Boga. Podkreślił, że papież Franciszek mówił, że imieniem Boga jest miłosierdzie i wyjaśnił, że Bóg nie daje człowiekowi „czegoś”, ale dzieli się sobą samym.
Kard. Grzegorz Ryś przestrzegł także przed traktowaniem świętości jako zasługi. Wskazał, że w Eucharystii człowiek nie mówi: „jestem godzien”, ale: „nie jestem godzien”. Przywołał też św. Augustyna, według którego człowiek powinien przyjmować Komunię nie dlatego, że jest święty, ale dlatego, że jest chory i potrzebuje lekarza.
W dalszej części rozmowy mówiono o znaczeniu judaizmu dla Kościoła i chrześcijaństwa dla Żydów. Kard. Grzegorz Ryś odpowiedział, że Kościół coraz bardziej odkrywa wagę dialogu z judaizmem żyjącym, dzisiejszym. – Chrześcijanin czyta Biblię najlepiej jak można wtedy, kiedy najpierw czyta ją w jej oryginalnym kontekście. To znaczy, że pyta dzisiaj wierzącego Żyda, pyta dzisiaj rabina: jak ty rozumiesz ten tekst? – mówił.
Rabin Boaz Pasz wskazywał na wzajemne czerpanie obu tradycji, także z tekstów, które z czasem zostały uznane za „własne” jednej strony. Kardynał dodał, że także dzięki chrześcijaństwu cały świat poznał Boga Izraela.
Kard. Grzegorz Ryś zaznaczył, że Bóg wymaga od siebie więcej niż od człowieka. – Ostatecznie nie zażądał życia syna Abrahamowego, ale swojego własnego Syna życie zażądał. To jest niesłychanie mocne w doświadczeniu wiary: Bóg od siebie wymaga więcej niż ode mnie – mówił.
W części poświęconej sekularyzacji rabin Boaz Pasz stwierdził, że nie wierzy w ludzi całkowicie świeckich, bo każdy w coś wierzy. Kard. Grzegorz Ryś mówił natomiast, że Kościół jest znakiem i narzędziem zjednoczenia człowieka z Bogiem oraz jedności całego rodzaju ludzkiego. – Tu nie ma nuty konfesyjnej, tylko chodzi o to, żeby rodzaj ludzki mógł być jedno. Tego nie ma, to jest więcej niż pewne – zaznaczył, wskazując na wojny i napięcia obecne na świecie.
Metropolita krakowski podkreślił, że ważniejsze od samego pytania o sekularyzację jest pytanie o człowieczeństwo. Odwołał się do refleksji papieża Leona XIV o „wspaniałym człowieczeństwie”, które realizuje się przez doświadczenie małości, kruchości i słabości. – Dzisiaj człowiek jest wzywany do mocy, siły, potęgi, znaczenia. Papież mówi: nie. To, co czyni nas ludźmi, to właściwe przejście przez doświadczenie małości i kruchości – mówił.
Kardynał mówił również o szacunku dla ziemi. Podkreślił, że trzeba ją chronić, ale nie czcić jako boginię. Przywołał papieża Franciszka, który wskazywał, że ziemia jest „najuboższą z ubogich”. – To, co wyprawiamy z ziemią, jest konsekwencją tego, co wyprawiamy z ludźmi. Ludzi chcemy zużyć, wykorzystać, zniszczyć dla siebie i tak samo podchodzimy do ziemi – mówił. Jednocześnie przypomniał, że chrześcijaństwo nie sakralizuje stworzenia. – Chrześcijanie nie znają świętych gór, świętych rzek, świętych lasów. To jest wszystko stworzone. Święty jest Bóg – podkreślił.
W rozmowie o kobietach we wspólnotach religijnych kardynał przypomniał, że św. Jan Paweł II przepraszał za to, że Kościół sprzyjał społecznemu upośledzeniu kobiet. Zaznaczył, że od tego czasu zachodzą zmiany, choć zbyt wolno.
Kardynał podkreślił, że wiele funkcji w Kościele nie wynika ze święceń, ale z chrztu. – Odpowiedzialność za wspólnotę bierze się z tego, że jesteśmy ochrzczeni. Każdy jest tak samo ochrzczony – zaznaczył. Dodał także, że nierówność kobiety i mężczyzny nie jest wolą Boga, ale skutkiem grzechu. – Bóg stworzył mężczyznę i kobietę równymi. Nierówność jest owocem grzechu, a nie czymś, co jest chciane przez Boga – mówił.
Kolejny temat dotyczył odpowiedzialności za tych, którzy odchodzą od religii. Rabin Boaz Pasz mówił o bólu związanym z nudą rytuałów i potrzebą świeżości, która dotyka konkretnego człowieka. Kard. Grzegorz Ryś przywołał św. Augustyna i św. Monikę. – On wiedział zawsze, że ona tego nie akceptuje. I wiedział jeszcze drugą rzecz: że jak przyjdzie do domu, to obiad będzie czekał na niego – mówił.
Metropolita krakowski zaznaczył, że nigdy do końca nie wiadomo, dlaczego ktoś odchodzi. Podkreślił, że odpowiedzialność polega na pozostaniu w relacji i modlitwie, a nie na potępieniu. – Nie zgadzam się z tym, co robisz. To, co robisz, jest złe, ale zawsze jest u mnie w domu miejsce dla ciebie i obiad jest zawsze świeży – podsumował postawę św. Moniki.
Ostatnia część rozmowy dotyczyła wojny. Kard. Grzegorz Ryś rozróżnił obecność duchownych przy żołnierzach od poparcia dla wojny. – Gdy chodzi o duchownych w wojsku, to nie jest poparcie dla wojny, tylko bycie z człowiekiem, który zdecydował się pójść na wojnę. To nie jest to samo – podkreślił.
Kardynał zaznaczył, że wojna jest czymś głęboko niemoralnym i niegodziwym. Wskazał także na konieczność „rozbrojenia języka”, ponieważ słowa również mogą ranić i niszczyć. Przypomniał, że w nauczaniu Kościoła nie ma pojęcia wojny sprawiedliwej, a można mówić jedynie o godziwości obrony, pod określonymi warunkami.
Rabin Boaz Pasz mówił bardzo osobiście o wojnie w Izraelu i Gazie, śmierci Izraelczyków i Palestyńczyków oraz o pytaniach kierowanych do Boga wobec cierpienia. Kard. Grzegorz Ryś odpowiedział, że są procesy, które wydają się niemożliwe, a jednak się dzieją. Przywołał doświadczenie końca komunizmu w Polsce. – Gdy byłem chłopakiem w liceum i ktoś by mi powiedział, że w Polsce nie będzie komunistów i superwładzy Związku Radzieckiego, to bym nigdy nie uwierzył. To się stało przez konkretnych ludzi, którym się chciało – mówił.
Na koniec kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że nie można ulec przekonaniu, iż jednostka nic nie znaczy. – Nie chciałbym wierzyć, że świat się toczy sam według jakichś wymyślonych praw, a my tylko musimy temu podlegać – zaznaczył.
Po rozmowie zaproponowano wspólny śpiew „Ose Szalom”.