- Potrzebni nam są świadkowie miłości miłosiernej, a przez to świadkowie Boga, który jest taki. Potrzebni są nam święci męczennicy i wszyscy świadkowie Ewangelii — mówił abp Marek Jędraszewski podczas liturgii stacyjnej w Sanktuarium św. Brata Alberta „Ecce Homo".
Na początku liturgii przełożona generalna Sióstr Albertynek s. Teresa Maciuszek zwróciła uwagę, że sanktuarium św. Brata Alberta „Ecce Homo” można też nazwać sanktuarium Serca Bożego, bowiem obraz namalowany przez św. Brata Alberta umieszczony w prezbiterium przedstawia Jezusa Cierpiącego, na którego piersi wyryte jest ogromne serce przepełnione miłością do każdego człowieka. – Jest to nowy i genialny sposób przedstawienia Serca Bożego – Chrystus niejako cały zamienia się w serce — mówiła siostra przełożona, nawiązując do słów abp. Szeptyckiego. Odwołując się z kolei do przeżywanego w Kościele Roku Jubileuszowego, życzyła wszystkim uczestnikom nabożeństwa niegasnącej nadziei. – Człowiek nadziei zasadniczo nigdy nie przegrywa i mimo że spotykają go pewne niepowodzenia, to jednak rzeczywistość następstw tych niepowodzeń już jest wygraną — zaznaczyła s. Teresa Maciuszek.
Komentując w czasie homilii fragment z Księgi Izajasza przewidziany dziś w liturgii, abp Marek Jędraszewski zauważył, że dzieło przemiany świata na lepsze może być tylko dziełem Pana Boga. –Żeby świat mógł się zmienić na lepsze, może się to dokonać jedynie siłą miłości miłosiernej — zauważył metropolita krakowski, wskazując w tym kontekście na ofiarną i uprzedzającą miłość Jezusa Chrystusa, która wyraziła się w Jego męce i śmierci na krzyżu.
Arcybiskup zwrócił uwagę, że miłosierną miłością żyli także święci pańscy, co objawi się w cnotach ewangelicznych – posłuszeństwie, ubóstwie, czystości, które stają się niejako „nowym kształtem ich życia, życia miłosiernego”. Metropolita odwołał się do życia patronów związanych z dzisiejszymi świątyniami stacyjnymi – zarówno w Rzymie, jak i Krakowie.
W Bazylice Czterech Koronatów są relikwie czterech żołnierzy i pięciu artystów, którzy zginęli śmiercią męczeńską za prześladowań cesarza Dioklecjana, bo nie chcieli wyrzec się wiary chrześcijańskiej i odmówili złożenia ofiary bogu sztuki lekarskiej Eskulapowi. Arcybiskup przywołał w tym kontekście historię łódzkiego drukarza, który w 2015 roku został skazany za to, że odmówił wydrukowania roll-upu promującego ruchy LGBT. – Można powiedzieć, że te sprawy ciągle wracają. Wtedy, kiedy Kościół był okrutnie prześladowany w czasach Imperium Rzymskiego, ale także obecnie w XXI wieku, który jak wiemy wszyscy, jest wiekiem powszechnej tolerancji i miłości. Tylko co to za tolerancja? I co za miłość? I co za demokracja? — pytał retorycznie metropolita. – Potrzebni nam są świadkowie miłości miłosiernej, a przez to świadkowie Boga, który jest taki. Potrzebni są nam święci męczennicy i wszyscy świadkowie Ewangelii — mówił, podkreślając, że męczennicy oddają życie ze względu na Jezusa, by inni mogli żyć, bo ich przelana krew sprawia, że Kościół jest ciągle żywy mimo prześladowań. – Męczeńska krew chrześcijan jest potrzebna, by Kościół był młody i dawał nadzieję światu — dodawał.
Wskazał też na historię Adama Chmielowskiego – św. Brata Alberta czczonego w Sanktuarium „Ecce Homo”. – Zawierzył Słowu po to, żeby mógł doświadczyć potęgi tego Chrystusowego Słowa, jak ci nędzarze, potępiani, pogardzani, także we własnych oczach, stają się ludźmi wolnymi, pełnymi poczucia osobistej godności, mimo że nadal byli żebrakami razem z Bratem Albertem, ale żebrakami po to, by innym pomagać dźwigać się z rynsztoków, w których się znajdowali — mówił arcybiskup, zwracając uwagę, że Brat Albert, patrząc na przemianę tych ludzi, doświadczył autentycznej przemiany dokonanej mocą samego Boga miłosiernego. – Patrząc na tę przemianę, co do której nie miał wątpliwości, że sam Bóg z niej się raduje, w tych przemienionych nędzarzach, żebrakach, pijakach widział ciągle obecne odbicie Chrystusa wyśmianego, upokorzonego, poniżonego, o którym nawet Piłat powiedział „Ecce homo”, „Oto człowiek”, a nie zwierzę — dodawał metropolita, zachęcając do modlitwy o „doświadczenie cudownej przemiany tego świata przez miłosierdzie Boże”.
Sanktuarium św. Brata Alberta „Ecce Homo” jest świątynią stacyjną na wzór rzymskiej Bazyliki Czterech Koronatów. Po Mszy św. odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy, która potrwała do godz. 21.00.