STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / DLACZEGO W WIELKIM POŚCIE MILKNIE „ALLELUJA”?

Dlaczego w Wielkim Poście milknie „Alleluja”?

Wielki Post to czas pokuty i nawrócenia, w którym także muzyka podlega wyraźnym zasadom i wewnętrznej dyscyplinie. O znaczeniu ciszy, milknącym „Alleluja” oraz o tym, jak dobierać repertuar w tym okresie roku liturgicznego, rozmawiamy z ks. dr. Grzegorzem Lenartem, duszpasterzem muzyków kościelnych Archidiecezji Krakowskiej i przewodniczącym Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej.




Czym Wielki Post różni się od innych okresów liturgicznych pod względem muzyki? Czy jego wyjątkowy charakter przekłada się na sposób, w jaki Kościół kształtuje muzykę w tym czasie? 

Ks. dr Grzegorz Lenart, duszpasterz muzyków kościelnych Archidiecezji Krakowskiej i przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji Muzyki Kościelnej: Wielki Post ma w liturgii podwójny charakter: chrzcielny i pokutny. To nie jest tylko „czas smutniejszej muzyki”, ale okres formacji i nawrócenia, przygotowujący do Paschy. Konstytucja Sacrosanctum Concilium mówi wprost, że Post „przede wszystkim” przywołuje i przygotowuje do chrztu oraz jest czasem pokuty, a oba te wątki mają być „wydobyte” w liturgii i katechezie. W praktyce muzycznej oznacza to większą dyscyplinę znaków – mniej „świątecznej okazałości”, pierwszeństwo tekstu i obrzędu oraz świadome prowadzenie wspólnoty ku modlitwie i słuchaniu słowa. Dokument Paschalis sollemnitatis przypomina, że w Wielkim Poście nie ozdabia się ołtarza kwiatami, a gra na instrumentach ma być podporządkowana podtrzymaniu śpiewu. W polskiej refleksji liturgiczno-muzycznej mocno podkreśla się też, że samo „zdominowanie” repertuaru przez pieśni pasyjne może zubożyć postny wymiar chrzcielny — a to jest dziś jedno z kluczowych zaniedbań. 

Dlaczego w tym czasie nie śpiewamy „Chwała na wysokości Bogu” i „Alleluja”? Czy to tylko kwestia tradycji? 

W Wielkim Poście Kościół nie tyle „odbiera”, ile uczy pragnienia: usuwa dwa najbardziej świetliste refreny, by serce odczuło, że Pascha jest darem, na który się dojrzewa. To logika znaków: gdy „Alleluja” milknie, liturgia nie biednieje, tylko staje się bardziej wyrazista. Normy liturgiczne mówią o tym jednoznacznie: „Alleluja” jest opuszczane w Wielkim Poście, a w praktyce zastępuje je bardziej „surowa” aklamacja przed Ewangelią. Ta wstrzemięźliwość buduje dynamikę narastania: im bliżej Paschy, tym wyraźniej dojrzewa w sercach pragnienie pełni, która wybucha dopiero w Wigilię Paschalną. Powrót „Alleluja” brzmi wtedy jak znak Zmartwychwstania, a „Chwała” ustępuje miejsca modlitwie skruchy i słuchaniu słowa, aby radość Paschy była owocem przemiany. 

Jaki powinien być ogólny charakter śpiewu w Wielkim Poście? 

Powinien być jak modlitwa, która idzie w głąb: mniej triumfalna, bardziej kontemplacyjna, a jednocześnie pełna nadziei. Wielki Post nie jest teatrem smutku, lecz czasem prawdy. Śpiew ma prowadzić do nawrócenia i do odnowienia pamięci chrztu, nie zaś jedynie do wzruszenia. Teologia okresu pokazuje wyraźnie, że w centrum stoją: Słowo Boże, pokuta i perspektywa sakramentalna, szczególnie chrzcielna (w Roku A widać to najpełniej przez Ewangelie „katechumenalne”). Tam, gdzie dominowałby wyłącznie repertuar pasyjny „od Popielca do Palmowej”, łatwo zatarłby się wymiar chrzcielny – a to jest dokładnie to, co soborowa reforma chciała przywrócić. Dlatego najpiękniejszy styl wielkopostnego śpiewu to taki, który nie zagłusza ciszy, ale ją otwiera.  

Jak dobierać repertuar i jakich pieśni unikać? 

Dobór śpiewów należy prowadzić w rytmie liturgii. Od Środy Popielcowej do Niedzieli Palmowej akcent pada na wymiar pokutny, natomiast w Wielkim Tygodniu wyraźniej wybrzmiewa perspektywa pasyjna. Najpierw decyduje tekst: biblijny i euchologijny — antyfony, psalm, modlitwy formularza. Dopiero do tej treści dobiera się pieśń, aby muzyka była „jednym tchem” liturgii. Najbardziej nie na miejscu są pieśni rezurekcyjne i triumfalne, które wyprzedzają Paschę. Liturgia prowadzi stopniami, nie skrótami. Należy także unikać utworów niedopasowanych do momentu Mszy oraz nadmiernej „wylewności” instrumentalnej. Instrumenty służą podtrzymaniu śpiewu — w tym czasie liturgia uczy, że głębia nie potrzebuje hałasu. 

Czy współczesne pieśni uwielbieniowe mają swoje miejsce w Wielkim Poście? 

W samej liturgii obowiązują kryteria muzyki liturgicznej: związek z obrzędem, tekstem i godnością kultu. Po Mszy możliwa jest modlitwa uwielbienia, ale również ona powinna oddychać rytmem okresu liturgicznego. W Wielkim Poście warunkiem takich utworów nie jest ich nowoczesność czy popularność, lecz zgodność z duchowością czasu: bez triumfalizmu, bez radosnych refrenów „Alleluja”, raczej z tonem adoracji, skruchy i kontemplacji misterium Chrystusa. 

Czy znaczenie ma sposób wykonania – tempo, aranżacja, ilość instrumentów? 

Tak, sposób wykonania ma zasadnicze znaczenie, bo w liturgii nie liczy się tylko „co” śpiewamy, ale również „jak”. To jest część znaku.  Tempo, artykulacja, dynamika i ogólny kształt wykonania mogą albo otworzyć tekst na modlitwę wspólnoty, albo go przykryć i zamienić śpiew w utwór do słuchania. W Wielkim Poście szczególnie łatwo zgubić sens przez nadmiar środków: zbyt szybkie tempa, przesadną ekspresję czy gęstą fakturę instrumentalną, które wprowadzają niepotrzebny patos albo „sceniczność”. Normatywny jest styl wstrzemięźliwy: instrumenty powinny służyć podtrzymaniu śpiewu, a nie budowaniu autonomicznej warstwy muzycznej. W praktyce najlepiej sprawdza się prowadzenie, które uwydatnia słowo: czytelna melodia, rozsądna tonacja, spokojne tempo umożliwiające wspólnotowy śpiew i zrozumienie tekstu. Nawet przy większej liczbie instrumentów można zachować właściwy charakter, jeśli wszystko jest podporządkowane obrzędowi i modlitwie, a nie efektowi. Wtedy muzyka staje się nie „ozdobą”, lecz posługą, która pomaga liturgii przemówić pełnym głosem.  

Jaką rolę w liturgii tego okresu odgrywa cisza? 

Cisza jest w Wielkim Poście jak studnia na pustyni: nie jest pustką, lecz miejscem, gdzie słychać prawdę. Dobrze przeżywana cisza po czytaniach, po homilii czy po Komunii pozwala, by Słowo nie spłynęło po powierzchni, lecz by zapuściło korzeń. Nie jest przerwą w „programie”, lecz częścią działania liturgii i przestrzenią modlitwy serca. 

Co z muzyką w czasie nabożeństwa drogi Krzyżowej? Jakie śpiewy pomagają zachować jej właściwy charakter? 

Droga krzyżowa jako nabożeństwo może korzystać z bogatego skarbca pieśni pasyjnych. Najbardziej odpowiednie są teksty chrystologiczne, prowadzące do adoracji miłości Ukrzyżowanego i do decyzji nawrócenia. Należy unikać tego, co zamienia modlitwę w inscenizację: rozbudowanych aranżacji czy dramatycznych efektów. Najlepszą ochroną charakteru drogi krzyżowej jest prostota – śpiew, który prowadzi, i cisza. 

Czy jest pieśń wielkopostna szczególnie Księdzu bliska? 

Bliska jest mi pieśń oparta na logice Psalmu 51 – „Bądź mi litościw…”, bo streszcza całą prawdę Wielkiego Postu: nie jest on czasem autooskarżania, lecz pozwoleniem, aby Bóg „stworzył we mnie serce czyste”. Ten tekst uczy mnie kapłańskiej pokory: staję przed Panem nie z własną sprawiedliwością, ale z ufnością, że Jego miłosierdzie jest większe niż mój grzech. W tej pieśni czuję, jak Kościół prowadzi człowieka od skruchy do łaski – jakby po stopniach: od uznania winy, przez prośbę o odnowienie, aż po cichą radość przebaczenia, która już jest zapowiedzią Paschy. A z nurtu pasyjnego szczególnie poruszają mnie te śpiewy, które odsłaniają tajemnicę miłości Ukrzyżowanego jako źródło życia Kościoła. Krzyż nie jest w nich tylko raną świata, ale „drzewem życia” – miejscem, gdzie Chrystus oddaje siebie do końca i uczy, że zbawienie rodzi się z daru. Kiedy parafia śpiewa te teksty wspólnie, widać, jak muzyka naprawdę formuje serca – uczy języka wiary, uczy modlitwy, a przede wszystkim uczy patrzeć na Chrystusa nie jak na odległą postać z historii, lecz jak na Tego, który dziś przychodzi, aby podnieść człowieka. To dlatego właśnie ta pieśń jest mi tak bliska: ona nie tylko opisuje nawrócenie – ona je we mnie wciąż na nowo rozpoczyna.   

Rozmawiała Kinga Goryczka | Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej 

 

ZOBACZ TAKŻE