– Męstwo nie polega na tym, że jesteś silny, że się niczego nie boisz, że potrafisz wszystko. Męstwo polega na tym, że kochasz i w imię tej miłości jesteś w stanie zrobić bardzo dużo – mówił kard. Grzegorz Ryś w czasie bierzmowania w swojej rodzinnej parafii Matki Boskiej Fatimskiej na Osiedlu Podwawelskim w Krakowie.
– Witamy Cię w domu. Cieszymy się, że jesteś z nami i że dzisiaj zgromadzonej tu młodzieży będziesz mógł udzielić sakramentu bierzmowania. Kiedyś przed laty, również w tej parafii, ten sakrament był Twoim udziałem, więc tym bardziej cieszymy się, że są takie owoce. Mamy nadzieję, że z tych, którzy dzisiaj tutaj są zgromadzeni, również Pan Bóg wyda owoce swojej łaski, aby żyjąc pięknie, szlachetnie i z darami Ducha Świętego w sercu mogli być świadkami Jego miłości w świecie – mówił na początku Mszy św. proboszcz, ks. Jarosław Nowak, witając kard. Grzegorza Rysia w parafii Matki Boskiej Fatimskiej na Osiedlu Podwawelskim w Krakowie.
Metropolitę krakowskiego powitali także przedstawiciele rodziców kandydatów do bierzmowania i poprosili u udzielenie sakramentu swoim dzieciom. – Z rodzicielską troską towarzyszymy naszym dzieciom od chwili ich narodzin, przez sakrament Chrztu, pierwszej spowiedzi i Komunii św., oraz dobry przykład chrześcijańskiego życia staraliśmy się wszczepiać w ich serca miłość do naszego Pana Jezusa Chrystusa – mówił jeden z ojców. – Dziś prosimy księdza kardynała o naznaczenie naszych dzieci Duchem Świętym, aby zesłał On swoje dary i umocnił je w mężnym wyznawaniu wiary katolickiej, bronieniu jej i postępowaniu wedle jej zasad – dodała jedna z matek.
O udzielenie sakramentu bierzmowania kard. Grzegorza Rysia poprosili także sami młodzi.
W czasie homilii metropolita krakowski zwrócił uwagę na postawę Apostołów, którzy zostali uwięzieni, byli przesłuchiwani, zderzali się z gniewem i ludźmi, którzy chcieli ich zabić dlatego, że głosili Chrystusa. I w takich okolicznościach wykazali się męstwem. Kardynał zauważył, że na oskarżenie odpowiedzieli: „Trzeba słuchać bardziej Boga niż ludzi”. – Tak przemawia człowiek mężny, kiedy grozi mu śmierć – nie wypiera się swoich przekonań, nie wypiera się wiary – mówił kard. Grzegorz Ryś, zaznaczając, że kilka tygodni wcześniej św. Piotr zaparł się Jezusa przed służącą. Podkreślił, że ta zmiana w Piotrze nastąpiła pod wpływem zesłania Ducha Świętego. – Piotr ma w sobie Ducha, którego Wy dziś macie otrzymać. Ma w sobie Ducha, który jest Duchem męstwa – dodał kardynał, zachęcając do refleksji, czym jest męstwo pochodzące od Ducha Świętego. Zaznaczył, że nie polega ono na tym, że człowiek się niczego nie boi, ale potrafi przekroczyć swój strach i mimo lęku robić to, co słuszne. Źródłem męstwa jest miłość, bo Duch Święty jest miłością. – Jeżeli kochasz, to ta miłość pozwoli ci przekroczyć strach i zrobić to co słuszne – mówił metropolita krakowski, wskazując na Maryję, jako najmężniejszą w czasie męki Jezusa. – Czemu Ona była na Golgocie? Bo kochała Jezusa do szaleństwa – podkreślał kardynał, dodając, że uczniom, którzy uciekli spod krzyża, brakło miłości. – Męstwo nie polega na tym, że jesteś silny, że się niczego nie boisz, że potrafisz wszystko. Męstwo polega na tym, że kochasz i w imię tej miłości jesteś w stanie zrobić bardzo dużo – wyjaśniał i w tym kontekście zapytał młodych, co kochają w wierze – czy kochają Pismo Święte, czy mają miłość do Eucharystii. Bo jeśli tak, to nic nie będzie w stanie ich odciągnąć od niedzielnej Mszy św. i Komunii.
– Ufam, że bardzo wiele nauczyliście się o Jezusie. Kochasz Go? Jest to dla ciebie konkretna osoba? Rozmawiałeś dzisiaj z Nim? O co Go pytałeś? Co Ci odpowiedział? A potrafisz z Nim siedzieć bez słowa, tak jak się siedzi z przyjacielem? Kto to jest w Twoim życiu, ten Jezus? – stawiał młodym pytania kardynał. Odwołał się do spotkania z młodymi w łódzkiej Atlas Arenie, podczas którego młodzież mogła wybrać jeden z 8 wariantów, o co zapytałaby Jezusa, gdyby miała taką możliwość. Nie zdecydowali się na wybór: „Skąd zło w świecie?” albo „Jaki sens ma człowiek?”. Najwięcej osób wybrało opcję: „Nie mam pytań do Jezusa”. Metropolita krakowski zauważył, że młodzież uczy się 12 lat w szkole o Jezusie, wie o Nim wszystko, ale nie ma z Nim żadnej relacji. Zaznaczył, że to nie jest ich wina, ale wszystkich starszych. – Potrafimy godzinami mówić o Jezusie, a nigdy nie bierzemy młodych po to, żeby porozmawiać z Jezusem, żywym Panem. I żeby Go w taki sposób pokazać, żeby się każdy z tych młodych ludzi zakochał. Jak Go kochasz, to Go nie zostawisz – mówił kard. Grzegorz Ryś. – Nie kocha się postaci historycznych. Nie ma sensu kochać Mieszka I. Ale kogoś, kto jest obok Ciebie, kto jest w samym środku Twojego życia, komu możesz popatrzeć w oczy, możesz usłyszeć, co mówi; no to Go kochasz i Go nie zostawisz. To jest dar męstwa, który dostajemy od Ducha – dodawał.
Przypomniał jeszcze raz Apostołów, którzy nawet w zagrożeniu życia nie mogą nie mówić o Jezusie, bo On jest dla nich tak ważny. Podkreślił, że to właśnie sprawia w człowieku Duch Święty. – Wiara nie jest zbiorem rzeczy. Wiara jest spotkaniem z osobą. Wiara jest z definicji miłością. I tylko to może Cię uczynić mężnym – zakończył.
Przed błogosławieństwem młodzież podziękowała rodzicom, że towarzyszyli im na drodze do dojrzałości chrześcijańskiej oraz kard. Grzegorzowi Rysiowi, że udzielił im sakramentu bierzmowania. – Obiecujemy często spotykać się z Chrystusem w Komunii św. i sakramencie pokuty. Miłością bliźniego i dobrymi uczynkami będziemy okazywać wierność Chrystusowi i Kościołowi. Dlatego zobowiązujemy się wyznawać wiarę naszą odważnie w domu, szkole, na ulicy i na wakacjach. Niech nam Duch Święty pomoże, byśmy byli podobni do światła niegasnącego – mówiła przedstawicielka bierzmowanej młodzieży.
Młodzi podziękowali też katechecie. – Nasze przygotowanie do bierzmowania było jak wspinaczka w górach. Nie zawsze było łatwo – pojawiało się zmęczenie i chwile zwątpienia. Dzięki Tobie nie zgubiliśmy drogi. Byłeś dla nas jak przewodnik – wskazywałeś kierunek i dodawałeś sił. Dziś jesteśmy bliżej szczytu, jakim jest bierzmowanie, ale wiemy, że to dopiero początek naszej drogi wiary – zaznaczyli młodzi.
Kard. Grzegorz Ryś wspominał też swoje bierzmowanie. Zauważył, że nie było wówczas jeszcze dzisiejszego kościoła parafialnego. Bierzmował go bp Albin Małysiak, który zmarł w dniu, w którym ogłoszono jego nominację biskupią (kardynał ma do dziś jego pastorał). – Być bierzmowanym przez biskupa, a potem go zastąpić, chłopaki, (…) jakby Duch Święty z Wami takie historie robił, to się nie stawiajcie – zachęcał młodych. – Jakieś 45 lat temu kopaliśmy tutaj dziurę pod kościół. Ja tu goniłem z taczkami z ziemią. I mam ogromną frajdę z tego, że dzisiaj widzę młodych ludzi w tym kościele. Myślę sobie: „Było dla kogo”. To jest ogromna radość widzieć Was tutaj – mówił metropolita krakowski. Życzył młodym, aby za 45 lat przyprowadzili do tego kościoła swoje wnuki, ale żeby do tego czasu „upilnowali” ten kościół. – Dbajcie o niego. To jest jeden z piękniejszych kościołów w Krakowie z tych nowoczesnych – stwierdził na koniec.