- Kościół to miejsce doświadczania tej miłości. Bierz ją w siebie. Bierz, przyjmuj, ciesz się nią. Niech cię ona odbuduje, niech cię zmienia, niech cię nawraca. A potem wyjdź i tak kochaj Boga i ludzi - mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. inaugurującej obchody jubileuszu 800-lecia parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Dobczycach.
Na początku Mszy św. kard. Grzegorza Rysia powitały dzieci oraz przedstawiciele parafian. Najmłodsi podziękowali za osiem wieków historii wspólnoty, którą tworzyły kolejne pokolenia mieszkańców. – W tym pięknym dniu, kiedy przeżywamy jubileusz 800-lecia naszej parafii, chcemy wspólnie dziękować Panu Bogu za minione lata i wypraszać Boże błogosławieństwo na przyszłość – mówili, prosząc metropolitę krakowskiego o przewodniczenie wspólnej modlitwie.
Przedstawiciele parafian zauważyli, że jubileusz jest okazją do spojrzenia zarówno na dzieje parafii, jak i na jej przyszłość. – Osiem wieków historii naszej parafii to wielka i piękna lekcja zapisana przez tych, którzy tu mieszkali, pracowali, wielbili Pana Boga i troszczyli się o przekazywanie wiary następnym pokoleniom – podkreślili. Przywołał także biblijny obraz pasterza jako przewodnika, który troszczy się o powierzonych mu ludzi i wskazuje im drogę.
Do powitań dołączył proboszcz parafii, ks. Kazimierz Turakiewicz, który wspomniał wizytację biskupią z 2013 roku oraz związane z nią spotkania z parafianami. Poinformował także, że wspólnota otrzymała z Rzymu błogosławieństwo papieża Leona XIV z okazji jubileuszu. Powitał kapłanów z dekanatu, księży rodaków, parafian i gości, dziękując wszystkim zaangażowanym w przygotowanie uroczystości.
Kard. Grzegorz Ryś, odpowiadając na powitania, zwrócił uwagę na słowa jednego z najmłodszych parafian. – Mam poczucie, że najważniejsze zdanie już padło. Wypowiedział je ten młody człowiek, który powiedział: „Teraz to już my”. To jest bardzo piękna obietnica – zauważył. – Ja się będę modlił na tej Eucharystii, żebyś, przyjacielu, dotrzymał słowa. I całe twoje pokolenie z tobą – dodał.
W homilii metropolita krakowski przypomniał, że początki parafii sięgają czasów, w których dopiero kształtował się system parafialny w Kościele. Zauważył, że przed XIII wiekiem podstawową strukturą Kościoła była diecezja, a proboszczem nazywano biskupa. Proces tworzenia sieci parafialnej rozpoczął się po IV Soborze Laterańskim. – Ale w taki sposób, żeby ludzie chcieli się z tą parafią utożsamić, żeby chcieli do niej przynależeć, żeby się poczuli kimś, kto z parafią jest związany – wyjaśnił kardynał.
Przywołał źródła historyczne, z których wynika, że wcześniej ludzie określali swoje pochodzenie przez miejscowość, natomiast po XIII w. zaczęli wskazywać parafię. – To był dla człowieka główny punkt odniesienia. Skąd jesteś? Z parafii. Nie z miejscowości, z parafii – podkreślił.
Kard. Grzegorz Ryś wspomniał także spotkanie papieża Franciszka z polskimi biskupami podczas jego wizyty w Krakowie. Jedno z zadanych wówczas pytań dotyczyło tego, co jest ważniejsze we współczesnym Kościele: parafia czy małe wspólnoty. – Papież Franciszek na chwilę zawiesił głos, a potem powiedział: „Parafia”. Drugi raz zawiesił głos i dodał: „Która nie jest biurem” – przypomniał metropolita krakowski.
Wyjaśnił, że parafia powinna być rzeczywistą wspólnotą, ponieważ dla większości ludzi pozostaje pierwszym miejscem doświadczenia Kościoła. Zwrócił uwagę na pochodzenie samego słowa „parafia”, wiążąc je z bliskością domu i sąsiedztwem.– To jest punkt odniesienia. Pochodzę z parafii. Przynależę do parafii. To jest mój dom. To jest moja wspólnota – dodał.
Kardynał zauważył, że współcześnie można uczestniczyć w liturgii w różnych kościołach, kierując się wygodą, śpiewem czy sposobem głoszenia homilii, a jednocześnie nie utożsamiać się z żadną konkretną wspólnotą. – Pytanie: a gdzie jest ten Kościół, który tworzysz? I gdzie jest ten Kościół, za który się czujesz odpowiedzialny? I gdzie jest ten Kościół, z którym się utożsamiasz? – pytał.
Nawiązując do historii Kościoła, wskazał, że jednym z elementów budowania więzi z parafią był kult Eucharystii, rozumianej przede wszystkim jako obecność Boga. Przypomniał, że po IV Soborze Laterańskim w kościołach pojawił się znak wiecznej lampki przed Najświętszym Sakramentem. Przywołał także postać bł. Wincentego Kadłubka, który po powrocie z soboru przeznaczył dochody ze swoich dwóch wsi na utrzymanie lampki oliwnej w katedrze krakowskiej.
Zauważył, że wiernych prowadzono wtedy do odkrywania obecności Boga w Eucharystii i uświadamiano im, że dzięki niej pozostaje On pośród ludzi. – Co to zmienia w moim życiu, że On jest za ścianą? Co to zmienia, że On jest obecny? – pytał. – Jak ten kościół jest dla was ważny, to musicie mieć takie momenty, że do Niego po prostu chcecie wejść. Nie na liturgię. Po prostu nie możecie minąć tego kościoła, bo idziesz obok i wiesz: On tu jest. Za każdym razem, kiedy tu wejdziesz, znajdziesz Go. Czeka na ciebie – dodał i zauważył, że Kościół przed 800 laty przeżywał poważny kryzys, z którego Bóg wyprowadził go przez proste rzeczy.
Podkreślił, że jubileusz nie może ograniczać się do wspominania przeszłości, ale powinien być także spojrzeniem w przyszłość. W tym kontekście odniósł się do odczytanej Ewangelii o największym przykazaniu. – Wy dzisiaj dostajecie jako wspólnota Ewangelię, która streszcza cały program na przyszłość. I nic mądrzejszego nie wymyślicie. Nic większego niech wam nie powie niż to, co dziś Jezus wam mówi na drogę na następne 800 lat – zaznaczył.
Przypomniał, że Jezus wskazał na dwa najważniejsze przykazania: miłość Boga całym sercem, duszą i umysłem oraz miłość bliźniego jak siebie samego. Wyjaśnił, że choć oba przykazania były już obecne w Starym Testamencie, Jezus połączył je w jedno.
Przywołując nauczanie św. Jana, kardynał podkreślił, że nie można kochać niewidzialnego Boga, nie kochając człowieka, którego się widzi. – Nie może być w życiu jakiejś schizofrenii między tym, jakim jestem w Kościele, i tym, jakim jestem wobec ludzi. Jedno i drugie się ze sobą spina. Jedno i drugie się wzajemnie warunkuje: nie możesz kochać Boga, którego nie widzisz, jeśli nie kochasz bliźniego, którego widzisz – zaznaczył.
Metropolita krakowski zaznaczył także, w jaki sposób Jezus definiuje „bliźniego”. Zauważył, że w Księdze Wyjścia Mojżesz wskazuje na trzy grupy: przybyszów, sieroty i wdowy. – Tu nie potrzeba wielkich komentarzy, tu trzeba się bić w piersi. Takie są nasze priorytety? Tych kochacie najpierw? Przybyszów? – pytał i podkreślił, że Jezus jeszcze bardziej rozszerza rozumienie miłości bliźniego, wskazując na konieczność kochania nieprzyjaciół. – To jest granica miłości. Granica pojęcia „bliźni”. Nieprzyjaciel – zauważył.
Kardynał wyjaśnił także znaczenie różnych greckich określeń miłości. Wskazał na eros, odnoszący się do miłości między kobietą a mężczyzną, oraz filię, związaną z miłością rodzinną i przyjaźnią. Zauważył, że w Nowym Testamencie pojawia się również pojęcie agape, oznaczające miłość, którą człowiek otrzymuje od Boga. – To jest taka miłość, którą musisz dostać, żebyś mógł nią kochać. Jak chcecie zobaczyć agape, to patrzcie na ten krzyż. – mówił – Umiecie tak? A chcielibyście? A chcielibyście tak kochać? To weźcie to od Niego, bo On wam to chce dać – dodał.
Wyjaśnił, że Jezus nie nakazuje miłości rozumianej jako eros czy filia, ponieważ są one wpisane w ludzką naturę. Inaczej jest z agape, która przekracza naturalne reakcje człowieka. – Jak cię ktoś bije w prawy policzek, to albo mu z natury oddajesz, albo uciekasz. Nie nastawiasz drugiego – zauważył. – Ta miłość, o której Jezus mówi, jest miłością, która musi być człowiekowi dana. Po to, żeby mógł nią kochać, żeby mógł wypełnić to największe przykazanie. Kochaj Boga całym sercem, całą duszą, z całych sił. Kochaj bliźniego jak siebie samego. To musisz dostać. Jak tego nie dostaniesz, nie potrafisz tego zrobić – wskazał.
W tym kontekście kard. Grzegorz Ryś wskazał na znaczenie kościoła jako miejsca doświadczania Bożej miłości. – Po to jest ta ambona i po to jest ten ołtarz. To są miejsca, gdzie doświadczasz, że Bóg cię kocha w Jezusie Chrystusie – mówił. – Kościół to miejsce doświadczania tej miłości. Bierz ją w siebie. Bierz, przyjmuj, ciesz się nią. Niech cię ona odbuduje, niech cię zmienia, niech cię nawraca. A potem wyjdź i tak kochaj Boga i ludzi – podkreślił.
Na zakończenie Eucharystii proboszcz parafii, ks. Kazimierz Turakiewicz, podziękował Bogu za 800 lat istnienia wspólnoty parafialnej. Przypomniał, że na przestrzeni wieków patronowali jej Matka Boża Wspomożenia Wiernych, św. Jan Chrzciciel oraz św. Jan Ewangelista.
Proboszcz podziękował kard. Grzegorzowi Rysiowi za obecność i przewodniczenie Mszy św., zaznaczając, że mimo napiętego kalendarza metropolita krakowski znalazł czas, aby uczestniczyć w rozpoczęciu jubileuszowych obchodów. Nawiązał również do historii parafii i przekazów wskazujących na jej początki w XIII wieku. Przypomniał o kolejnych świątyniach służących miejscowej wspólnocie, a także o poświęceniu obecnego kościoła przez kard. Adama Stefana Sapiehę i jego późniejszej konsekracji z udziałem kard. Stanisława Dziwisza.
Ks. Kazimierz Turakiewicz podziękował kapłanom, parafianom, przedstawicielom władz samorządowych, służbie liturgicznej, delegacjom, gościom oraz wszystkim zaangażowanym w przygotowanie uroczystości. Nawiązując do homilii kardynała, wskazał na zadanie realizowania miłości agape w codziennym życiu parafii. – Trzeba go będzie sumiennie realizować z Bożą pomocą. Spróbujemy tego się podjąć – zadeklarował.