- Miłość sprawia, że o czymś, co jest absolutnie gorzkie, powiesz, że jest słodkie, bo robisz to w imię miłości. Jeśli się nie przyjmie błogosławieństw, to się nie ma pojęcia o tym, co znaczy kochać – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. w parafii Wszystkich Świętych w Łososinie Górnej, rodzinnej parafii jego dziadka – Franciszka Rysia.
Na początku Mszy św. kard. Grzegorza Rysia powitał proboszcz parafii Wszystkich Świętych w Łososinie Górnej ks. Kazimierz Fąfara. Przypomniał, że w ubiegłym roku wspólnota przeżywała jubileusz 700-lecia, której historia jest związana z kolejnymi pokoleniami rodzin przekazujących sobie wiarę.
Proboszcz nawiązał także do rodzinnych korzeni metropolity krakowskiego. W zabytkowym kościele parafialnym 2 kwietnia 1934 r. chrzest przyjął Franciszek Ryś, dziadek kardynała. – Dzisiaj jego wnuk Grzegorz staje przy tym ołtarzu jako kardynał Kościoła – mówił ks. Kazimierz Fąfara, witając go w parafii „wśród swoich”.
Kardynała powitali także członkowie rady parafialnej, którzy podkreślili, że kard. Grzegorz Ryś pamięta o swoich korzeniach oraz wartościach wyniesionych z rodzinnego domu.
Sam metropolita krakowski przyznał, że lokalnej społeczności zawdzięcza wiele z tego, czym stara się kierować w życiu. – Te wartości to jest miłość rodzinna, która jest decydująca w życiu – mówił. Zaznaczył także, że właśnie tutaj nauczył się szacunku do tego, co najprostsze, a zarazem najcenniejsze.
Kardynał wspomniał również swoich zmarłych bliskich związanych z Łososiną Górną. – Całe to pokolenie, które mnie tu wychowywało, już jest po drugiej stronie – powiedział. – Jesteście jedną z najpiękniejszych, najpiękniejszych części świata. I nie dajcie sobie nigdy wymówić czegoś innego. Takich społeczności, jak wasza tutaj na świecie jest niestety coraz mniej. I nie dajcie się z tego wybić nigdy i nie dajcie sobie wymówić, że nie macie racji – poprosił.
W homilii kardynał przypomniał, że Jezus przed ogłoszeniem błogosławieństw spędził noc na modlitwie na górze, a następnie zszedł do zgromadzonych ludzi. – Święty Łukasz chce nam pokazać, że Jezus jest jak nowy Mojżesz – wskazał metropolita krakowski.
Przypomniał, że Mojżesz zszedł z góry z kamiennymi tablicami, natomiast Jezus zszedł do ludzi z dwunastoma uczniami. – W Nowym Przymierzu Bóg nie daje nam kamiennych tablic, tylko wypisuje prawo na naszych sercach – mówił kard. Grzegorz Ryś i zaznaczył, że błogosławieństwa należy traktować jak przykazania.
Odnosząc się do zapisu Ewangelii według św. Łukasza, kardynał wskazał na słowa o szczęściu ubogich, głodnych, płaczących i odrzuconych. Zauważył, że są one trudne do przyjęcia, ponieważ ludzkie pragnienia często prowadzą w przeciwnym kierunku. – Mało kto z nas odnajduje szczęście w płaczu, raczej wolelibyśmy się pośmiać. A już na pewno jest tak, że wszyscy chcą być akceptowani – mówił.
Metropolita krakowski zaznaczył, że Chrystus był ubogi, doświadczał głodu, płakał i został odrzucony przez swoich. – Ten styl życia jest przez Niego wybrany. A przecież nie musiał, bo jest Synem Boga – zauważył.
Kardynał podkreślił, że właśnie w takim Jezusie człowiek może rozpoznać Boga, który naprawdę kocha człowieka. – Gdyby nie był ubogi, gdyby nie był cierpiący, gdyby nie płakał, gdyby nie był głodny, uwierzylibyście, że was kocha? Nikt z nas by w to nie uwierzył – mówił.
Wskazał, że źródłem takiego wyboru jest miłość. – Miłość sprawia, że jesteś przy tym, który jest ubogi. I jeśli masz być z nim w sposób uczciwy, to musisz wiedzieć, co to jest ubóstwo – podkreślił. Dodał, że podobnie jest z człowiekiem głodnym czy odrzuconym. – Jeśli chcesz być z nim, to musisz się zgodzić na takie wykluczenie. Musisz być z nim – mówił kard. Ryś.
Przywołał także postać św. Franciszka i doświadczenie, które poprzedziło jego spotkanie z Chrystusem w San Damiano. Jak przypomniał, Franciszek usłyszał, że jeśli chce poznawać Boga, musi nazwać to, co słodkie, gorzkim, a to, co gorzkie – słodkim. „Jak odwrócisz porządek, to zaczniesz Mnie poznawać” – mówił kardynał, przypominając słowa Jezusa.
W tym kontekście opowiedział o spotkaniu Franciszka z trędowatym. – Ktoś, kto jest zupełnie poza marginesem, staje się w twoim życiu naraz kimś najważniejszym. To jest odwrócenie porządku – zaznaczył metropolita krakowski i przypomniał, że Franciszek właśnie posługę trędowatym zapamiętał jako doświadczenie swojego nawrócenia.
Nawiązując do obrazu Matki Bożej znajdującego się w kościele, kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na wizerunek Salus Populi Romani. Wskazał na trzymaną przez Maryję chusteczkę. – Ona najpierw widzi tych, którzy płaczą – podkreślił. Zaznaczył, że Maryja sama płakała i podobnie jak Jezus wybrała ubóstwo, głód i odrzucenie.
Na zakończenie metropolita krakowski zaznaczył, że przesłania błogosławieństw nie należy rozumieć jako wezwania do cierpiętnictwa. – To nie jest głoszenie cierpiętnictwa. To jest głoszenie miłości. Franciszek, jak nic nie rozumiał, to potem mu objaśniono, że miłość odwraca porządek – mówił.
– Miłość sprawia, że o czymś, co jest absolutnie gorzkie, powiesz, że jest słodkie, bo robisz to w imię miłości. Jeśli się nie przyjmie błogosławieństw, to się nie ma pojęcia o tym, co znaczy kochać – podsumował kard. Grzegorz Ryś.
Przed błogosławieństwem proboszcz podziękował kardynałowi za przewodniczenie Mszy św., wygłoszone słowo Boże oraz ciepłe słowa skierowane do parafian i mieszkańców Łososiny Górnej. Metropolita krakowski otrzymał okolicznościową pamiątkę, a uczestnikom przygotowano obrazki. Po błogosławieństwie wszystkich zaproszono na wspólne spotkanie z tradycyjnymi potrawami.