Obłóczyny są dla formujących się w seminarium kolejnym krokiem na drodze do kapłaństwa. Przyjęcie stroju duchownego to dla wielu moment przełomowy. – Bierzesz odpowiedzialność - już coraz większą - nie tylko za siebie, ale też i za Kościół – mówi Rościsław, jeden z ośmiu alumnów III roku Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, którzy 8 grudnia po raz pierwszy założą sutannę.
Sutanny gotowe. Komże wyprasowane. Wiszą już w szafach. Z boku krawaty obcięte w ostatnich dniach, albo czekające na obcięcie w najbliższych godzinach. Wyższe Seminarium Duchowne Archidiecezji Krakowskiej jest już gotowe na 8 grudnia – dla wielu zwykły dzień, ale dla 8 alumnów III roku jeden z tych, które zapamiętają do końca życia. – Fizycznie jesteśmy gotowi, ale duchowo jeszcze przygotowujemy się do tego, żeby rzeczywiście przeżyć to ze świadomością, że zmieni się coś nie tylko w naszym zewnętrzu, ale i wnętrzu – mówi Kamil Szczurek z rocznika św. Józefa Bilczewskiego.
Obłóczyny. To jedno słowo zawiera w sobie głęboki sens teologiczny, ale i wiele emocji młodych mężczyzn, dla których oznacza obowiązek noszenia stroju duchownego. Szczególnie w miejscach publicznych. – Dlatego też taka nazwa „obłóczyny” od oblekać, przyoblekać. Ten wymiar przyoblekania, ubierania stroju duchownego nawiązuje do teologii św. Pawła, który mówi o tym, że wszyscy wierzący, wszyscy ochrzczeni „przyoblekli się w Chrystusa”. Oczywiście jest to pewna analogia i nawiązanie do naszej szaty chrztu. W każdym z tych obrzędów zawsze wracamy do tajemnicy naszego chrztu i naszego upodobnienia do Chrystusa – wyjaśnia ks. Bogusław Kastelik, ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.
To ważny moment w życiu człowieka przygotowującego się do kapłaństwa. Pod wieloma względami przełomowy. – Tam jest duże przeżycie, pewnego rodzaju też zmiana w odbiorze, zwłaszcza jego najbliższego otoczenia. Wtedy, kiedy wraca do rodzinnego domu, do swoich, wraca do swojej parafii, od razu zauważa, że zmienia się podejście otoczenia i pojawia pytanie – czy to jest dalej ten sam człowiek, czy może coś się zmieniło na skutek przyjęcia tego stroju duchownego – mówi ks. Kastelik. – Na pewno to jest bardzo odpowiedzialny moment w życiu kleryka. Bierzesz odpowiedzialność – już coraz większą – nie tylko za siebie, ale też i za Kościół – podkreśla Rościsław Święcicki, alumn III roku.
Tradycją krakowskiego seminarium jest data obłóczyn. Najczęściej odbywają się one w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a więc 8 grudnia. – Wiąże się to ze słowami Ewangelii, w których mowa jest o tym, że Maryja jest pełną łaski. Jest tą, która od samego początku do końca zostaje wypełniona łaską Bożą. Chcemy w ten sposób, aby przyjęcie stroju duchownego kojarzyło z tym znakiem „pełni łaski”. Jako noszący strój duchowny mamy troszczyć się o to, aby żyć łaską Bożą – podkreśla ojciec duchowny.
Poniedziałkowe popołudnie alumni z rocznika św. Józefa Bilczewskiego rozpoczną od adoracji Najświętszego Sakramentu. Po tym jak wybrzmi pieśń „Przyoblecz mnie, Panie, w nowego człowieka”, przyjdzie czas na ubranie po raz pierwszy sutanny. W tym ważnym momencie kleryków III roku wspierać będą starsi koledzy i przełożeni. – Jest taka zasada niepisana w seminarium, że wybiera się osoby, które są dla Ciebie jakimś wzorem. Wybieramy sobie osobę już obłóczoną, żeby ona obcięła krawat i potem pomogła w ubraniu sutanny – wyjaśnia Kamil Szczurek. Kulminacją uroczystości będzie Msza św. w seminaryjnej kaplicy.
Od tych wydarzeń dzielą ich już godziny. – Emocji jest bardzo dużo. Na pewno jest radość, bo to pewne potwierdzenie tego, że idziemy dalej. Kościół i przełożeni widzą to, że możemy iść dalej, do przodu, rozeznawać jeszcze bardziej to powołanie, na które już kiedyś odpowiedzieliśmy. (…) Jednocześnie zawsze gdzieś pojawia się lęk, pojawiają się różnego rodzaju pytania w środku, we wnętrzu samego mnie, bo od teraz jakoś pewnie już inaczej będzie funkcjonowało to moje życie – dzieli się Rościsław Święcicki.
Obłóczyny to kolejny krok na tej drodze.