- Franciszek ma bardzo jasną wizję Chrystusa, który nie przyszedł, żeby dominować i żeby Mu służono, ale żeby służyć. Podejście do pieniądza i podejście do władzy to są dwie bardzo konkretne miary naszego podobieństwa lub niepodobieństwa do Pana – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej Księżnej Wieliczki w Wieliczce, odprawionej w wieczór wspomnienia błogosławionej śmierci św. Franciszka.
Na początku liturgii proboszcz parafii św. Franciszka z Asyżu w Wieliczce, o. Mariusz Tabor OFM zaznaczył, że spotkanie ma szczególny charakter w związku z obchodami 800. rocznicy śmierci św. Franciszka. – Jego życie, choć minęło od niego osiem wieków, wciąż potrafi niepokoić, inspirować i przypominać nam o tym, co w Ewangelii najprostsze, a zarazem najtrudniejsze: o miłości do Boga i człowieka, o pokoju, braterstwie, pokorze i radości płynącej z życia Ewangelią – mówił.
Przypomniał, że św. Franciszek nazywał śmierć „siostrą”, dlatego jubileusz nie jest jedynie wspomnieniem jego odejścia, ale przede wszystkim okazją do wdzięczności za życie, którego owoce wciąż trwają. O. Mariusz Tabor OFM zwrócił uwagę na licznie zgromadzoną rodzinę franciszkańską. – Choć nasze habity na co dzień się różnią, Ojciec Franciszek pozostaje ten sam, a franciszkańska rodzina jest jedna – podkreślił.
Proboszcz powitał kard. Grzegorza Rysia, prowincjałów i członków rodziny franciszkańskiej, kleryków, siostry zakonne i osoby życia konsekrowanego, kapłanów diecezjalnych, a także parafian, pielgrzymów, przyjaciół klasztoru i czcicieli św. Franciszka. – Niech ta uroczystość nie będzie tylko pięknym wspomnieniem człowieka, który żył 800 lat temu. Niech będzie dla nas zaproszeniem, abyśmy na nowo odkryli to, czym Franciszek zachwycił świat: prostotą Ewangelii, radością wiary, miłością do Chrystusa i drugiego człowieka oraz pragnieniem, by być narzędziem Bożego pokoju – mówił o. Mariusz Tabor OFM.
W homilii metropolita krakowski zwrócił uwagę, że liturgia mówi nie tylko przez słowo, ale także przez znak. Pierwsze czytanie prowadziło do San Damiano i wezwania do odbudowy Kościoła, drugie – na La Vernę, gdzie św. Franciszek otrzymał stygmaty, a Ewangelia ukazywała słowo będące syntezą jego życia: „mniejszy”, a nawet „najmniejszy”. – My dzisiaj nie jesteśmy tu, żeby wspominać jego życie. Jesteśmy, żeby dać się prześwietlić znakiem jego śmierci – zaznaczył kardynał.
Przypomniał, że św. Franciszek chciał umrzeć przy Porcjunkuli i właśnie tam kazał się zanieść. Wskazał na znaki związane z jego śmiercią, które razem tworzą lekcję. Pierwszym z nich była nagość Franciszka, który kazał położyć się na ziemi bez ubrania i pochować się w pożyczonym habicie.
Kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że najważniejsze pytanie o ubóstwo nie dotyczy tego, ile człowiek posiada. – Nie chodzi o to, ile masz. Chodzi o to, czyje to jest – mówił. Zauważył, że człowiek łatwo przywiązuje się do tego, na co pracował, uznając to za wyłącznie swoją własność. – Franciszek mówi, że to nie jest twoje. Trzeba by patrzeć dookoła siebie, żeby zobaczyć tych wszystkich ludzi, którzy mają prawo do tego, co ja mam w kieszeni. To jest bardzo ważne pytanie o to, na ile jestem przywiązany do tego, co posiadam i na ile, daj Boże, mam w sobie tę umiejętność dzielenia się wszystkim tym, co posiadam – mówił metropolita krakowski.
Zaznaczył, że Bóg stworzył świat dla wszystkich i każdy człowiek ma do niego prawo. – Nie jest normalną rzeczą w świecie, że są w nim ci, którzy nie mają najbardziej elementarnych środków do życia – podkreślił.
Zwrócił też uwagę, że w czasach św. Franciszka własność przekładała się bezpośrednio na władzę. Rezygnacja z własności była więc również wyrazem stosunku Franciszka do sprawowania władzy. – Dobrze jest sobie uświadomić, z czego jest mi łatwiej zrezygnować: z pieniędzy czy z władzy? – pytał kardynał. Przypomniał, że dotyczy to każdego rodzaju władzy.
– Zobacz, jak Ty władzę sprawujesz. Zobacz, czy na pewno w sposób właściwy i moralny, czy nie nadużywasz władzy – mówił metropolita krakowski. Zaznaczył jednocześnie, że ani pieniądze, ani władza nie są same w sobie złe. – Zło bierze się z człowieka, który nie potrafi ani jednym, ani drugim sensownie zarządzać – zauważył.
Kardynał wskazał następnie na dwa teksty związane z odchodzeniem św. Franciszka. Pierwszym była „Pieśń słoneczna”, którą święty śpiewał także w czasie, gdy zbliżała się jego śmierć. – Kiedy był u biskupa w Asyżu, cały czas śpiewał tę pieśń: „Błogosławiony bądź, Panie mój” – i za wszystkie stworzenia po kolei. Tak głośno, że ludzie się dziwili – przypomniał kard. Grzegorz Ryś.
Zaznaczył, że Franciszek wychwalał Boga za całe stworzenie, za jego piękno i dobro, choć w tym czasie był już niewidomy. – Nie widział słońca, nie widział wody, nie widział wiatru, nie widział ognia, nie widział ziemi, a potrafił mówić o tym, jak są cudowne, piękne i wspaniałe. Całe to piękno miał w sobie – mówił.
Metropolita krakowski podkreślił, że właśnie takie spojrzenie pozwala zrozumieć chrześcijańskie ubóstwo. – Tylko taki człowiek może być po Bożemu ubogi, który zna piękno stworzenia i dobro wszystkiego, co materialne. Jeśli ktoś odrzuca świat materialny, bo uważa go za coś złego, to nie ma to nic wspólnego z chrześcijańskim ubóstwem – zaznaczył. – Nagi Franciszek ma w głowie pochwałę wszystkiego, co stworzone. Wszystko wychwala, ale niczego z tego nie chce zawłaszczać dla siebie – dodał.
Drugim tekstem towarzyszącym śmierci św. Franciszka był początek trzynastego rozdziału Ewangelii św. Jana, opisujący Jezusa obmywającego uczniom nogi. – To jest obraz władzy, który Franciszek miał przed oczami, umierając. Pana, który chciał być niewolnikiem i całkowicie odwrócił porządek w świecie – mówił metropolita krakowski.
Kard. Grzegorz Ryś zwrócił następnie uwagę, że nagość Franciszka była także znakiem walki. Przypomniał wcześniejszy moment z jego życia, gdy rozebrał się przed domem biskupim i oddał ubranie ojcu. – Zmaga się nagi z nagim. To znaczy Franciszek z szatanem. Szatan jest nagi, nie ma nic, jest duchem, nie ma nic. A człowiek, dokąd nie jest nagi, jest bardzo łatwy do pokonania. To są zapasy człowieka z szatanem – mówił kardynał i podkreślił, że ten znak nie jest łatwy, ale bardzo wymagający.
Przypomniał, że Franciszek i jego bracia, mówiąc o ubóstwie Chrystusa, wskazywali, że było ono Jego świadomym wyborem. – Franciszek ma bardzo jasną wizję Chrystusa, który nie przyszedł, żeby dominować i żeby Mu służono, ale żeby służyć – mówił kardynał. – Podejście do pieniądza i podejście do władzy to są dwie bardzo konkretne miary naszego podobieństwa lub niepodobieństwa do Pana. Taki jest znak tego wieczoru. Może nie jest łatwy, ale jest bardzo konkretny – dodał.
Metropolita krakowski zachęcił zebranych, by nie uciekali przed wymaganiem, jakie stawia przed nimi przykład św. Franciszka. – Zmierzmy się z nim uczciwie, widząc człowieka, któremu to zmaganie wyszło na absolutną świętość. Było możliwe w jego życiu. Jest możliwe w naszym – zakończył.
Po Mszy św. głos zabrał minister prowincjalny Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych, o. Krzysztof Bobak OFM. Podziękował wszystkim uczestnikom uroczystości, a także osobom zaangażowanym w jej przygotowanie. Szczególne słowa wdzięczności skierował do o. Mariusza Tabora OFM, wspólnoty klasztornej, parafian i chóru. – Eminencjo, Księże Kardynale, osobiście z serca dziękuję za podjęcie inicjatywy obchodów jubileuszu św. Franciszka w Archidiecezji Krakowskiej. To jest twoja inicjatywa, a my, bracia mniejsi, dopracowaliśmy ją tak, żeby jak najpiękniej wyglądała. Mam nadzieję, że rzeczywiście jest to na chwałę Pana Boga – mówił o. Krzysztof Bobak OFM.
Do podziękowań dołączył o. Mariusz Tabor OFM, który zwrócił uwagę na ogrom pracy włożonej w przygotowanie uroczystości. Ze wzruszeniem dziękował parafianom, przyjaciołom klasztoru, członkom wspólnot, wolontariuszom oraz wszystkim, którzy pomagali w kościele, klasztorze i ogrodzie. – Każdy, kto dołożył choćby najmniejszą cegiełkę do przygotowania tych dni, niech przyjmie te słowa osobiście. To jest również Wasze święto i owoc Waszej pracy – podkreślił.
Po Eucharystii uczestnicy przeszli procesyjnie do Kaplicy Porcjunkuli w ogrodzie klasztornym, gdzie odbyło się nabożeństwo Transitus, upamiętniające błogosławioną śmierć św. Franciszka.
Wydarzenie było częścią 3 kroków jubileuszowych – diecezjalnych obchodów Roku św. Franciszka. Trzecią i ostatnią stacją będzie krakowska Bazylika św. Franciszka z Asyżu. Tam, w niedzielę, 4 października uroczystej Mszy św. o godz. 16.30 przewodniczył będzie metropolita krakowski, kard. Grzegorz Ryś.