Podczas wykładu wygłoszonego w bazylice we francuskim Saint-Laurent-sur-Sèvre z okazji 30. rocznicy wizyty św. Jana Pawła II w Diecezji Luçon abp Marek Jędraszewski dokonał zestawienia homilii papieża wygłoszonych w Polsce i we Francji. – Treść tych obydwóch papieskich wołań: z Krakowa i z Reims jest ciągle aktualna. Trwa po dzień dzisiejszy jako wielkie duchowe wyzwanie dla nas, żyjących już w drugiej połowie trzeciej dekady trzeciego tysiąclecia – podsumował arcybiskup krakowski senior.
Na początku metropolita krakowski senior przypomniał, że dobrym pasterzem jest nie tylko ten, kto jasno i z mocą głosi prawdy chrześcijańskiej wiary, ale ten, kto potrafi nimi na co dzień żyć i dawać o nich osobiste świadectwo. – Ta zasada w pełni odnosi się do osoby Ojca Świętego Jana Pawła II – mówił, podkreślając szczególną korealcję między jego nauczaniem a osobistym sposobem przeżywania łaski chrztu świętego.
Przypomniał, że Karol Wojtyła został ochrzczony 20 czerwca 1920 roku w kościele parafialnym w Wadowicach i od tego momentu rozpoczęła się jego droga prowadząca ku spotkaniu Boga „twarzą w twarz”. Przywołał napis znajdujący się na zegarze słonecznym przy wadowickim bazylice, który Karol Wojtyła widział z okna rodzinnego domu: „Czas ucieka, wieczność czeka”.
Abp Marek Jędraszewski odwołał się do pierwszej papieskiej wizyty Jana Pawła II w Wadowicach w 1979 roku. Papież wspominał wówczas chrzcielnicę, przy której został „przyjęty do łaski Bożego synostwa i wiary Odkupiciela oraz do wspólnoty Kościoła”: „Chrzcielnicę tę już raz uroczyście ucałowałem w roku tysiąclecia chrztu Polski jako ówczesny arcybiskup krakowski. Potem uczyniłem to po raz drugi (…) na 50. rocznicę mojego chrztu, jako kardynał, a dzisiaj po raz trzeci ucałowałem tę chrzcielnicę, przybywając z Rzymu jako następca św. Piotra”.
Arcybiskup senior przypomniał również drugą wizytę Ojca Świętego w rodzinnym mieście w 1999 roku. Jan Paweł II mówił wtedy o dwóch szczególnych progach: domu rodzinnego oraz kościoła parafialnego: „Z czcią całuję też próg domu Bożego – wadowickiej fary, a w niej chrzcielnicę, przy której zostałem wszczepiony w Chrystusa i przyjęty do wspólnoty Kościoła”. Wskazywał przy tym na łaski, które otrzymał poprzez parafialną wspólnotę.
Abp Marek Jędraszewski zwrócił uwagę na słowa papieża: „Tu, w tym mieście, w Wadowicach wszystko się zaczęło”. – Do tego tak bardzo osobistego wyznania z całą pewnością możemy dodać: jego kapłaństwo od stopnia prezbiteratu aż po godność następcy św. Piotra zaczęło się z chwilą otrzymania przezeń sakramentu chrztu w kościele parafialnym w Wadowicach – dodał arcybiskup.
Metropolita krakowski senior zauważył, że chrzest dla poszczególnego człowieka ma nie tylko wymiar osobisty, ale również głęboko wspólnotowy – kościelny i narodowy. W tym kontekście przywołał homilię Jana Pawła II wygłoszoną na zakończenie pierwszej pielgrzymki do Polski, 10 czerwca 1979 roku w Krakowie. Papież, odwołując się do misyjnego nakazu Chrystusa, wskazywał wtedy, że każdy człowiek i każdy naród idzie przed siebie: „Iść przed siebie – to znaczy nie tylko ulegać wymogom czasu, pozostawiając stale za sobą przeszłość: dzień wczorajszy, rok, lata, stulecia… Iść przed siebie to znaczy mieć świadomość celu”.
– Tym celem jest zbawienie, które w życiu poszczególnego człowieka, ale także w życiu narodu, zaczyna się w chwili przyjęcia sakramentu chrztu – mówił abp Marek Jędraszewski. Przywołał papieskie nauczanie, według którego chrzest jest „zanurzeniem w żywym Bogu”, a zarazem „początkiem spotkania, obcowania, zjednoczenia”, którego pełnia należy do wieczności.
Odnosząc się do dziejów Polski, metropolita krakowski senior przypomniał, że Jan Paweł II łączył Chrzest Polski z początkiem duchowych dziejów narodu. „Kontur duchowych dziejów Ojczyzny został zarysowany w obrębie tych samych słów Chrystusa wypowiedzianych do apostołów. Kontur duchowy dziejów każdego z nas został również w ten sposób jakoś zarysowany” – przywołał słowa papieża. Przypomniał także jego dziękczynienie za to, że Polacy zostali ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego i „poczęci i narodzeni z Ducha”.
Abp Marek Jędraszewski wskazał następnie na historyczne znaczenie chrztu Mieszka I, który zapoczątkował nie tylko dzieje chrześcijaństwa na ziemiach polskich, ale również dzieje polskiej państwowości. – Nie wiemy bowiem niemal nic o mieszkańcach ówczesnych ziem polskich – ani o ich wcześniejszych pogańskich wierzeniach, ani też o panujących wtedy strukturach politycznych. Wszystko w polskich dziejach wyłania się i zaczyna wraz z otwarciem się przez plemię Polan na prawdę Ewangelii – zauważył metropolita krakowski senior. W tym kontekście przypomniał słowa Jana Pawła II z Warszawy z 1979 roku: „Nie można (…) bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie”.
Arcybiskup senior odniósł tę myśl również do dziejów Francji. Przypomniał początki chrześcijaństwa w starożytnej Galii, postacie św. Ireneusza z Lyonu, św. Dionizego i św. Marcina z Tours, a także chrzest króla Chlodwiga I w 496 roku, który sprawił, że Francja od wieków określana jest mianem „najstarszej córy Kościoła”.
Zwrócił uwagę na związek między papieską homilią wygłoszoną w Krakowie w 1979 roku, a homilią z Le Bourget z 1980 roku. Jan Paweł II sam przypominał wtedy, że rok wcześniej znajdował się na krakowskich Błoniach, gdzie miał przed oczami historię własnego narodu „począwszy od jego chrztu”. – Konstrukcja treściowa homilii z Le Bourget dotycząca sakramentu chrztu w dużej mierze nawiązuje do pierwszej części homilii krakowskiej, zwłaszcza poprzez swoje nawiązanie do wielkiego posłania misyjnego Chrystusa z zakończenia Ewangelii według św. Mateusza – zauważył arcybiskup.
W dalszej części wykładu metropolita przywołał katechezy Jana Pawła II z 1997 roku dotyczące chrztu, które zostały wygłoszone w ramach przygotowań do obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Nakreślił tematykę pierwszej z nich „Chrzest fundamentem chrześcijańskiej egzystencji”. – Według Jana Pawła II, „chrześcijański chrzest jest (…) skutecznym znakiem, który rzeczywiście dokonuje oczyszczenia sumień, komunikując odpuszczenie grzechów. Ponadto przynosi dar znacznie większy: nowe życie zmartwychwstałego Chrystusa, radykalnie przemieniające grzesznika” – zauważył arcybiskup. „Chrzest powoduje prawdziwe „nowe narodziny”, a dzięki Duchowi Świętemu rodzi się i wzrasta w chrześcijaninie nowe życie duchowe, Boskie, które ożywia całe jego istnienie” – cytował.
Odwołał się również do papieskiej katechezy „Jedyny chrzest wspólnoty chrześcijańskiej”. Zaznaczył, że sakrament ten jednoczy ochrzczonych w Mistycznym Ciele Chrystusa oraz z Duchem Świętym. Przywołał słowa świętego papieża: „Chrzest, jako sakrament wiary, przekazuje życie otwierające nam bramy wieczności i dlatego wiąże się z nadzieją, która pozwala oczekiwać i mieć pewność, że spełnią się Boże obietnice. Jedyny chrzest jest zatem wyrazem jedności całej tajemnicy zbawienia” i zauważył, że chrzest buduje Kościół ponad różnicami pochodzenia, narodowości, kultury czy przynależności społecznej.
– Sakrament chrztu jest wielkim darem Boga, jest Jego łaską. Pośród wszystkich innych jest to dar niezwykły i prawdziwie szczególny – mówił arcybiskup. Przypomniał słowa Chrystusa skierowane do Nikodema o konieczności narodzenia „z wody i z Ducha” oraz nauczanie Jana Pawła II, że wiara i chrzest są drogą zbawienia.
Przywołując Kodeks Prawa Kanonicznego i Katechizm Kościoła Katolickiego, abp Marek Jędraszewski podkreślił konieczność chrztu dla zbawienia. – Wynika z tego, że chrzest jako szczególny dar Boga łączy się niezwykłym, a zarazem brzemiennym, gdy chodzi o konsekwencje, aut-aut – „albo-albo”: albo przyjęcie chrztu i wieczne zbawienie, albo odrzucenie chrztu i wieczne potępienie. Każdy dar ofiarowany człowiekowi, może być przez niego odrzucony. Także każdy dar, z którym sam Bóg w swej miłości i nieskończonym miłosierdziu przychodzi do człowieka, może być przez niego wzgardzony – zauważył.
Przywołał pytania, które Jan Paweł II stawiał w Krakowie: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?”. Papież odpowiadał wówczas, że człowiek jest wolny i może powiedzieć Bogu „nie”, ale pytał: „Czy wolno? I w imię czego wolno?”. – Pozwólcie, że następca Piotra powtórzy dzisiaj (…) słowa Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” – cytował papieża abp Marek Jędraszewski.
Wskazał także na apel Jana Pawła II skierowany w 1979 roku do Polaków, aby duchowe dziedzictwo wynikające z chrztu przyjęli „z wiarą, nadzieją i miłością”. Papież prosił, aby nie zwątpili, nie znużyli się i nie podcinali korzeni, z których wyrastają, aby nie odstąpili od Chrystusa, nie utracili wolności ducha i nie wzgardzili miłością objawioną przez krzyż.
Abp Marek Jędraszewski przypomniał, że podczas homilii w Le Bourget Jan Paweł II mówił o całym życiu ochrzczonego. – Dzięki sakramentowi chrztu objawia się w samym człowieku jego „specyficzna moc” – moc jego królewskości, jego pełni i jego godności. Dzięki temu człowiek jest „zanurzony w Ojcu, Synu i Duchu Świętym”, a przez to całkowicie odnajduje się „w odwiecznym Słowie, w nieskończonej Miłości” – zauważył abp Jędraszewski i wskazał na zarysowany przez Ojca Świętego problem obecności przy Chrystusie.
Z tej perspektywy Jan Paweł II postawił Francji słynne pytanie o jej własną wierność. „Francjo, najstarsza córko Kościoła, czy jesteś wierna obietnicom swojego chrztu? (…) Francjo, córko Kościoła i wychowawczyni narodów, czy jesteś wierna, dla dobra człowieka, przymierzu z mądrością wieczną?” – przypomniał arcybiskup.
Metropolita krakowski senior zestawił papieskie wezwania skierowane do Polaków i Francuzów. W Krakowie Jan Paweł II prosił o wierność przyrzeczeniom chrztu, a w Le Bourget uczynił z tej wierności rachunek sumienia. Ich wspólnym punktem stało się wezwanie do odpowiedzialnego dialogu ze współczesnym człowiekiem i światem, który jest zakorzeniony w dialogu z Ojcem.
Na zakończenie abp Marek Jędraszewski przywołał apel Jana Pawła II wygłoszony w Reims w 1996 roku, z okazji 1500. rocznicy chrztu Chlodwiga I. „Katolicy Francji, zjednoczeni w wierze, nadziei i miłości z waszymi braćmi ze wszystkich zakątków świata, bądźcie dzisiaj żywym odzwierciedleniem oblicza Chrystusa, obecnego w Jego Ciele, którym jest Kościół” – cytował papieża. Podkreślił, że zarówno to wezwanie, jak i papieskie wołanie z Krakowa pozostają aktualnym duchowym wyzwaniem także dla ludzi żyjących w trzeciej dekadzie trzeciego tysiąclecia.
Święty Jan Paweł II i powołanie chrzcielne.
Łaska Chrztu w przepowiadaniu i w nauczaniu św. Jana Pawła II
Dobrym pasterzem jest w Kościele nie ten, kto z wielką jasnością i mocą głosi prawdy chrześcijańskiej wiary. Dobrym pasterzem jest ten, kto obok daru głoszenia Bożej prawdy, potrafi nią na co dzień żyć, dając tym samym osobiste świadectwo o niej. Ta zasada w pełni odnosi się do osoby Ojca Świętego Jana Pawła II. Przecież właśnie dzięki heroicznemu stosowaniu jej w życiu papież Franciszek ogłosił go w 2014 roku świętym katolickiego i apostolskiego Kościoła. Ta szczególna korelacja między nauczaniem a osobistym świadectwem życia urzeczywistniała się między innymi w jego sposobie przeżywania łaski chrztu świętego, czego potwierdzeniem stały się jego dwie papieskie wizyty w rodzinnych Wadowicach, niedaleko Krakowa.
Karol Wojtyła otrzymał sakrament chrztu w kościele parafialnym w dniu 20 czerwca 1920 roku, ponad miesiąc po swoim przyjściu na świat. Od tej chwili zaczęła się jego droga prowadząca do spotkania Boga twarzą w twarz, które w swoim Pierwszym Liście następującymi słowami zapowiada św. Jan Apostoł: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (1 J 3, 2). Tę właśnie prawdę przypominał małemu, a z biegiem lat dorastającemu Karolowi duży zegar słoneczny umieszczony na bocznej ścianie parafialnego kościoła, który znajdował się po drugiej stronie ulicy domu zamieszkiwanego przez państwo Wojtyłów. Ponieważ ich skromne mieszkanie mieściło się na pierwszym piętrze, Karol widział ten zegar codziennie z okna pokoju, niemal na wysokości swego wzroku. Na zegarze był umieszczony znamienny napis: „Czas ucieka, wieczność czeka”.
Kiedy dnia 7 czerwca 1979 roku Jan Paweł II po raz pierwszy jako papież przybył do Wadowic, przemówienie skierowane do mieszkańców swojego rodzinnego miasta zaczął od słów, w których fakt przyjęcia przezeń chrztu pojawił się zaraz po wspomnieniu jego przyjścia na świat: „Z wielkim wzruszeniem przybywam dzisiaj do tego miasta, w którym się urodziłem, do parafii, w której zostałem ochrzczony i przyjęty do wspólnoty Kościoła Chrystusowego, do środowiska, z którym związałem się przez osiemnaście lat mojego życia, od urodzenia do matury”.
W dalszej części swego przemówienia następująco rozwijał swą myśl o otrzymanym w Wadowicach sakramencie chrztu. „Kiedy patrzę wstecz – mówił – widzę, jak droga mojego życia poprzez środowisko tutejsze, poprzez parafię, poprzez moją rodzinę, prowadzi mnie do jednego miejsca, do chrzcielnicy w wadowickim kościele parafialnym. Przy tej chrzcielnicy zostałem przyjęty do łaski Bożego synostwa i wiary Odkupiciela mojego, do wspólnoty Jego Kościoła w dniu 20 czerwca 1920 roku. Chrzcielnicę tę już raz uroczyście ucałowałem w roku tysiąclecia chrztu Polski jako ówczesny arcybiskup krakowski. Potem uczyniłem to po raz drugi (…) na 50 rocznicę mojego chrztu, jako kardynał, a dzisiaj po raz trzeci ucałowałem tę chrzcielnicę, przybywając z Rzymu jako następca św. Piotra”.
Gdybyśmy dzisiaj znaleźli się w wadowickim kościele, podniesionym w międzyczasie do godności bazyliki mniejszej, zobaczylibyśmy pięknie wyeksponowaną kamienną chrzcielnicę, nakrytą złotą pokrywą zwieńczoną krzyżem, wraz z umieszczonym tuż obok dużym zdjęciem Jana Pawła II, który klęczy przed nią, wspierając się o nią swą prawą ręką i żarliwie się modląc…
Po raz drugi Jan Paweł II był w Wadowicach dnia 16 czerwca 1999 roku, już pod koniec swego długiego pontyfikatu. Podczas uroczystej Liturgii Słowa odbywającej się na Rynku miasta wygłosił homilię, w której – podobnie jak za pierwszym razem – od samego początku nawiązał do faktu przyjęcia sakramentu chrztu. „Po raz kolejny, w czasie mojej posługi Kościołowi powszechnemu na Stolicy św. Piotra, przybywam do moich rodzinnych Wadowic. Z wielkim wzruszeniem patrzę na to miasto lat dziecięcych, które było świadkiem mych pierwszych kroków, pierwszych słów i tych – jak mówi Norwid – «pierwszych ukłonów», co są «jak odwieczne Chrystusa wyznanie: ‘Bądź pochwalony!’» (por. Moja piosenka). Miasto mojego dzieciństwa, dom rodzinny, kościół parafialny, kościół mojego chrztu św. … Pragnę wejść w te gościnne progi, na nowo ukłonić się rodzinnej ziemi i jej mieszkańcom i wypowiedzieć słowa, którymi wita się domowników po powrocie z dalekiej drogi: «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!»”.
Rozwijając dalej myśl o „gościnnych progach”, Jan Paweł II mówił o dwóch progach: o progach rodzinnego domu oraz o progach swego parafialnego kościoła. „Po synowsku całuję próg domu rodzinnego, wyrażając wdzięczność Opatrzności Bożej za dar życia przekazany mi przez moich Rodziców, za ciepło rodzinnego gniazda, za miłość moich najbliższych, która dawała poczucie bezpieczeństwa i mocy, nawet wtedy, gdy przychodziło zetknąć się z doświadczeniem śmierci i trudami codziennego życia w niespokojnych czasach. Z czcią całuję też próg domu Bożego – wadowickiej fary, a w niej chrzcielnicę, przy której zostałem wszczepiony w Chrystusa i przyjęty do wspólnoty Kościoła. W tej świątyni przystąpiłem do pierwszej spowiedzi i komunii św. Tu byłem ministrantem. Tu dziękowałem Bogu za dar kapłaństwa i – już jako arcybiskup krakowski – tu przeżywałem swój srebrny jubileusz kapłański. Ile dobra, ile łask wyniosłem z tej świątyni i z tej parafialnej wspólnoty, wie jedynie Ten, który jest Dawcą wszelkich łask. Jemu też, Bogu w Trójcy Jedynemu, oddaję dziś chwałę na progu tego kościoła”.
Na koniec tego prawdziwie wzruszającego spotkania z mieszkańcami swego rodzinnego miasta Papież wyznał: „Tu, w tym mieście, w Wadowicach wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, i studia się zaczęły, i teatr się zaczął. I kapłaństwo się zaczęło”. Do tego tak bardzo osobistego wyznania z całą pewnością możemy dodać: jego kapłaństwo od stopnia prezbiteratu aż po godność następcy św. Piotra zaczęło się z chwilą otrzymania przezeń sakramentu chrztu w kościele parafialnym w Wadowicach.
Chrzest nie odnosi się jednak tylko do wydarzenia, które określa życie poszczególnego człowieka, otwierając je na wymiar wieczności. Chrzest ma również charakter głęboko wspólnotowy – a zatem zarówno kościelny, jak i narodowy. Jan Paweł II mówił o nim szeroko podczas homilii wygłoszonej na zakończenie swej Pierwszej Pielgrzymki do Polski – w Krakowie w dniu 10 czerwca 1979 roku. Nawiązując do końcowych słów Ewangelii według św. Mateusza – do tzw. wielkiego posłania misyjnego, które Zmartwychwstały Chrystus skierował do Apostołów, Papież stwierdził: „Wielka tajemnica dziejów ludzkości, dziejów każdego człowieka, wyrażona jest w tych słowach. Człowiek bowiem każdy idzie przed siebie. Podąża ku przyszłości. I narody idą przed siebie. I ludzkość cała. Iść przed siebie – to znaczy nie tylko ulegać wymogom czasu, pozostawiając stale za sobą przeszłość: dzień wczorajszy, rok, lata, stulecia… Iść przed siebie to znaczy mieć świadomość celu”.
Tym celem jest zbawienie, które w życiu czy to poszczególnego człowieka, czy też w życiu narodu, do którego on należy, zaczyna się w chwili przyjęcia sakramentu chrztu. „Tajemnicę dziejów człowieka, każdego i wszystkich, tajemnicę dziejów ludzkości – mówił dalej Jan Paweł II – wyrażają i wyznaczają te słowa, jakie powiedział Chrystus w momencie rozstania z apostołami – chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego – chrzest, czyli zanurzenie w żywym Bogu, w Tym, Który Jest (jak głosi Księga Wyjścia) – w Tym, «Który jest, i Który był, i Który przychodzi» (jak głosi Ap 1, 4). Chrzest, czyli początek spotkania, obcowania, zjednoczenia, do którego całe życie doczesne jest tylko wstępem i wprowadzeniem, a spełnienie i pełnia należy do wieczności. «Przemija postać świata» – więc musimy znaleźć się «w świecie Boga», ażeby dosięgnąć celu, dojść do pełni życia i powołania człowieka. Chrystus ukazał tę drogę. A żegnając się z apostołami, potwierdził ją raz jeszcze. I polecił, ażeby oni i cały Kościół uczyli zachowywać wszystko, co im przykazał: «A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata»”.
Treść tego wielkiego nakazu misyjnego Papież odniósł następnie do dziejów polskiego narodu i do przełomowego dla niego wydarzenia z 966 roku, kiedy to pierwszy historyczny władca Polski książę Mieszko I przyjął sakrament Chrztu. „Zawsze z największym wzruszeniem słuchamy tych słów, w których zmartwychwstały Odkupiciel rysuje kontur dziejów ludzkości i zarazem dziejów każdego człowieka. Kiedy mówi: «Nauczajcie wszystkie narody», staje nam przed oczyma duszy ten moment, gdy Ewangelia dotarła do naszego narodu u samych początków jego historii – i kiedy pierwsi Polacy otrzymali chrzest w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Kontur duchowych dziejów Ojczyzny został zarysowany w obrębie tych samych słów Chrystusa wypowiedzianych do apostołów. Kontur duchowy dziejów każdego z nas został również w ten sposób jakoś zarysowany”. Następnie, zwracając się do ponad milionowej rzeszy Polaków zebranych na krakowskich Błoniach, zawołał pełen wdzięczności wobec Boga, który jest jedynym Panem ludzkich dziejów i historii: „O rodacy! Jakże gorąco dziękuję wspólnie z wami raz jeszcze za to, że zostaliśmy przed tysiącem z górą lat ochrzczeni w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Że zostaliśmy zanurzeni w wodzie, która odbija w sobie obraz Boga żywego – w wodzie, która jest falą wieczności: «źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu» (J 4, 14). Że zostaliśmy my, ludzie, my, Polacy, z których każdy rodzi się jako człowiek «z ciała i krwi» (por. J 3, 6) swoich rodziców, poczęci i narodzeni z Ducha (por. J 3, 5). Z Ducha Świętego”.
To niezwykłe wołanie Jana Pawła II wynikało zapewne z faktu, że przyjęty przez księcia Mieszka I sakrament chrztu nie był tylko wydarzeniem o charakterze religijnym. Rok 966 wyznaczył bowiem wraz z początkiem dziejów chrześcijaństwa na ziemiach polskich również początek dziejów polskiego narodu i początek polskiej państwowości. Jest to pierwsza historyczna zapisana data odnosząca się do Polski (poza zaledwie jedną wcześniejszą, odnoszącą się do roku 963, kiedy Mieszko I poniósł klęskę w bitwie z pogańskimi wojskami dowodzonymi przez saskiego grafa Wichmana). Nie wiemy bowiem niemal nic o mieszkańcach ówczesnych ziem polskich – ani o ich wcześniejszych pogańskich wierzeniach, ani też o panujących wtedy strukturach politycznych. Wszystko w polskich dziejach wyłania się i zaczyna wraz z otwarciem się przez plemię Polan na prawdę Ewangelii. Dlatego też 2 czerwca 1979 roku, zaledwie 8 dni wcześniej przed homilią wygłoszoną w Krakowie, Jan Paweł II mógł stwierdzić na Placu Zwycięstwa w Warszawie: „Nie można (…) bez Chrystusa zrozumieć dziejów Polski – przede wszystkim jako dziejów ludzi, którzy przeszli i przechodzą przez tę ziemię. Dzieje ludzi! Dzieje narodu są przede wszystkim dziejami ludzi. A dzieje każdego człowieka toczą się w Jezusie Chrystusie. W Nim stają się dziejami zbawienia. (…) Otóż tego, co naród polski wniósł w rozwój człowieka i człowieczeństwa, co w ten rozwój również dzisiaj wnosi, nie sposób zrozumieć i ocenić bez Chrystusa. (…) Trzeba iść po śladach tego, czym – a raczej kim – na przestrzeni pokoleń był Chrystus dla synów i córek tej ziemi. I to nie tylko dla tych, którzy jawnie weń wierzyli, którzy Go wyznawali wiarą Kościoła. Ale także i dla tych, pozornie stojących opodal, poza Kościołem. Dla tych wątpiących, dla tych sprzeciwiających się”.
Niewątpliwie, bez Chrystusa nie można zrozumieć również dziejów Francji, choć dzieje chrześcijaństwa w tym kraju przebiegały inaczej niż w Polsce, a na pewno zaczęły się dużo wcześniej. Jak wiemy, legendarne podania łączyły okolice Marsylii nawet z postaciami św. Marii Magdaleny, św. Marty i św. Łazarza, a zatem z osobistymi przyjaciółmi Jezusa Chrystusa. Jednakże ściśle historycznie rzecz biorąc, dzieje chrześcijaństwa na terenach starożytnej Galii tworzyli święci, tacy jak św. Ireneusz z Lyonu, św. Dionizy, patron Paryża, czy św. Marcin z Tours, którzy żyli pomiędzy II a IV wiekiem i którzy zapisali się jako wielcy synowie i córki nie tylko Kościoła w Galii, ale także Kościoła powszechnego. Ponadto stosunkowo wiele wiemy również o samej Galii, jej mieszkańcach i ich wierzeniach, choćby ze słynnych pamiętników Juliusza Cezara Commentarii de bello Gallico, które powstały jeszcze w połowie I wieku przed Chrystusem. Można by zatem powiedzieć, że chrześcijaństwo dojrzewało tutaj powoli, a sama Francja weszła w skład tego, co zwiemy christianitas, dopiero w końcu V wieku, dokładnie 25 grudnia 496 roku, na skutek chrztu przyjętego przez króla Chlodwiga I z dynastii Merowingów. To sprawiło, że od wieków cieszy się tytułem „najstarszej córy Kościoła”.
Pozwalam sobie przypomnieć to wszystko z dwóch powodów. Do swej homilii wygłoszonej w Krakowie w dniu 10 czerwca 1979 roku i poświęconej w pierwszej swej części tajemnicy chrztu świętego, Jan Paweł II nawiązał wprost rok później podczas homilii w Le Bourget w dniu 1 czerwca 1980 roku, mówiąc: „Tak jak dziś znajduję się praktycznie w stolicy Francji, tak samo rok temu, tego samego dnia – w pierwszą niedzielę po Zielonych Świątkach – znajdowałem się na Błoniach w dawnej stolicy Polski, w Krakowie, w mieście, w którym mieszkałem i skąd Chrystus powołał mnie do rzymskiej siedziby apostoła Piotra. Miałem tam przed oczami znane mi twarze moich rodaków i całą historię mojego narodu, począwszy od jego chrztu”.
Ponadto – i to jawi się jako sprawa jeszcze bardziej istotna – konstrukcja treściowa homilii z Le Bourget dotycząca sakramentu chrztu w dużej mierze nawiązuje do pierwszej części homilii krakowskiej, zwłaszcza poprzez swoje nawiązanie do wielkiego posłania misyjnego Chrystusa z zakończenia Ewangelii według św. Mateusza. Warto wiedzieć, że druga część homilii krakowskiej została związana z postacią św. Stanisława, który jako biskup Krakowa poniósł męczeńską śmierć z rąk króla Bolesława II Szczodrego, zwanego również Śmiałym, w 1079 roku. Tę część swej homilii Jan Paweł II poświęcił rozważaniom dotyczącym sakramentu bierzmowania jako temu sakramentowi, „który każdego ochrzczonego wprowadza w apostolstwo Kościoła (…) i który powinien rodzić w nas szczególne poczucie odpowiedzialności za Kościół, za Ewangelię, za sprawę Chrystusa w duszach ludzkich, za zbawienie świata”. Z przyczyn oczywistych ten wątek papieskiego rozważania na temat bierzmowania nie znalazł się w homilii wygłoszonej w Le Bourget.
Wydaje się jednak, że najbardziej syntetycznym nauczaniem Jana Pawła II na temat chrztu są jego refleksje, którym dał wyraz podczas dwóch środowych audiencji generalnych wygłoszonych w Rzymie w dniach 1 i 15 kwietnia 1997 roku, w ramach przygotowań do obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000.
Pierwsza z tych katechez nosiła tytuł „Chrzest fundamentem chrześcijańskiej egzystencji”. Papież wskazywał w niej najpierw na fakt, że „źródło chrztu chrześcijan i jego duchowego bogactwa” „odnajdujemy w chrzcie Chrystusa”. Dzięki temu – jak naucza św. Paweł – możemy uczestniczyć w owocach Jego odkupieńczego dzieła, zwłaszcza poprzez konieczność wyrzeczenia się grzechu i rozpoczęcia nowego życia (por. Rz 6, 3-4). Dlatego też, według Jana Pawła II, „chrześcijański chrzest jest (…) skutecznym znakiem, który rzeczywiście dokonuje oczyszczenia sumień, komunikując odpuszczenie grzechów. Ponadto przynosi dar znacznie większy: nowe życie zmartwychwstałego Chrystusa, radykalnie przemieniające grzesznika”. Najważniejszym owocem chrztu jest bowiem to, że chrześcijanie przyoblekli się w Chrystusa (por. Ga 3, 27), co sprawia, że udzielony im został dar „Boskiego przybranego synostwa”. W ten sposób „chrzest powoduje prawdziwe «nowe narodziny»”, o których mówił Jezus Nikodemowi (por. J 3, 5-6), a które są narodzinami z Ducha. Stąd „dzięki Duchowi Świętemu rodzi się i wrasta w chrześcijaninie nowe życie «duchowe», [życie] Boskie, które ożywia i wynosi na wyższy poziom całe jego istnienie. Poprzez Ducha życie Chrystusa przynosi owoce w egzystencji chrześcijanina”.
Druga katecheza odbyła się 15 kwietnia 1997 roku, w Oktawie Wielkanocy. Nosiła ona tytuł „Jedyny chrzest wspólnoty chrześcijańskiej”. Tytuł ten był nawiązaniem do słów św. Pawła z Listu do Efezjan: „Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich” (Ef 4, 4-6a). Według Jana Pawła II, stwierdzenie, że jeden jest chrzest, ma szczególne znaczenie. „W rzeczywistości wskazuje on [bowiem] na jedynego Ojca, który w chrzcie ofiaruje wszystkim dziecięctwo Boże. Wiąże się ściśle z Chrystusem, jedynym Panem, jednoczącym ochrzczonych w swoim Mistycznym Ciele, oraz z Duchem Świętym, będącym zasadą jedności pośród różnorodności darów. Chrzest, jako sakrament wiary, przekazuje życie otwierające nam bramy wieczności i dlatego wiąże się z nadzieją, która pozwala oczekiwać i mieć pewność, że spełnią się Boże obietnice. Jedyny chrzest jest zatem wyrazem jedności całej tajemnicy zbawienia”. Chrzest buduje ponadto Kościół jako Mistyczne Ciało Chrystusa, w którym jednoczą się wszyscy ochrzczeni, niezależnie od „różnic wynikających z pochodzenia, narodowości, kultury, płci i przynależności społecznej”. Z chrztu wynikają też dla ochrzczonych konkretne zadania, polegające na przyczynianiu się do budowania – jako żywe kamienie – duchowej Świątyni wzniesionej na fundamencie Chrystusa (por. 1 P 2, 4-5), na apostolskim zapale oraz na podejmowaniu inicjatyw ekumenicznych.
Z powyższych rozważań Papieża niezbicie wynika, że sakrament chrztu jest wielkim darem Boga, jest Jego łaską. Pośród wszystkich innych jest to dar niezwykły, a przez to prawdziwie szczególny. Ten dar każdy poszczególny człowiek musi przyjąć, aby zostać zbawionym. Wynika to najpierw ze słów samego Jezusa Chrystusa, który podczas swej nocnej rozmowy z Nikodemem, niewiele po otrzymaniu chrztu z rąk św. Jana Chrzciciela, powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić” (J 3, 5b-7).
Taka od samego początku – mówiąca o konieczności przyjęcia sakramentu chrztu – była i jest nauka Kościoła. To samo stwierdził Jan Paweł II podczas środowej audiencji generalnej w Rzymie w dniu 1 kwietnia 1998 roku, przywołując inną wypowiedź Pana Jezusa, tym razem znajdującą się w zakończeniu Ewangelii św. Marka: „Według Ewangelii św. Marka, w ostatnich pouczeniach Jezusa skierowanych do uczniów wiara i chrzest są jedyną drogą zbawienia: «Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony» (Mk 16, 16)”.
Podobne stwierdzenia znajdujemy również w dwóch innych niezmiernie ważnych dla życia Kościoła dokumentach – w Kodeksie Prawa Kanonicznego i w Katechizmie Kościoła Katolickiego, które powstały z osobistej inicjatywy Jana Pawła II i które on sam zaaprobował i nakazał opublikować. W kanonie 849 Kodeksu Prawa Kanonicznego, opublikowanego w 1983 roku, czytamy bowiem: „Chrzest, brama sakramentów, konieczny do zbawienia przez rzeczywiste lub zamierzone przyjęcie, który uwalnia ludzi od grzechów, odradza ich jako dzieci Boże i przez upodobnienie do Chrystusa niezniszczalnym charakterem włącza ich do Kościoła, jest ważnie udzielany jedynie przez obmycie w prawdziwej wodzie z zastosowaniem koniecznej formy słownej”. Natomiast w numerze 1257 Katechizmu Kościoła Katolickiego z 1992 roku w Rozdziale VI zatytułowanym „Konieczność chrztu” znajdujemy następujące stwierdzenie: „Sam Pan potwierdza, że chrzest jest konieczny do zbawienia. Dlatego też polecił On swoim uczniom głosić Ewangelię i chrzcić wszystkie narody. Chrzest jest konieczny do zbawienia dla tych, którym była głoszona Ewangelia i którzy mieli możliwość proszenia o ten sakrament. Kościół nie zna oprócz chrztu innego środka, by zapewnić wejście do szczęścia wiecznego. Stara się więc nie zaniedbywać otrzymanego od Pana nakazu, by «odradzać z wody i z Ducha Świętego» wszystkich, którzy mogą być ochrzczeni. Bóg związał zbawienie z sakramentem chrztu, ale sam nie jest związany swoimi sakramentami”.
Wynika z tego, że chrzest jako szczególny dar Boga łączy się niezwykłym a zarazem brzemiennym, gdy chodzi o konsekwencje, aut-aut – „albo-albo”: albo przyjęcie chrztu i wieczne zbawienie, albo odrzucenie chrztu i wieczne potępienie. Każdy dar ofiarowany człowiekowi, może być przez niego odrzucony. Także każdy dar, z którym sam Bóg w swej miłości i nieskończonym miłosierdziu przychodzi do człowieka, może być przez niego wzgardzony. Nawet taki dar, w którym gra toczy się o wieczne zbawienie i wieczną szczęśliwość człowieka. Tak wielka jest bowiem potęga ludzkiej wolności!
Właśnie ten aspekt życia duchowego człowieka poruszył Jan Paweł II w swej homilii w Krakowie z dnia 10 czerwca 1979 roku. „Człowiek bowiem jest istotą rozumną i wolną, jest świadomym i odpowiedzialnym podmiotem. Może i powinien osobistym wysiłkiem myśli docierać do prawdy. Może i powinien wybierać i rozstrzygać. (…) Człowiek wybiera świadomie, z wewnętrzną wolnością – tu tradycja [kościelna i narodowa] nie stanowi ograniczenia: jest skarbcem, jest duchowym zasobem, jest wielkim wspólnym dobrem, które potwierdza się każdym wyborem, każdym szlachetnym czynem, każdym autentycznie po chrześcijańsku przeżytym życiem”. Następnie Ojciec Święty postawił dramatyczne pytanie, mając na uwadze ten szczególny Boży dar, jakim jest chrzest: „Czy można odepchnąć to wszystko? Czy można powiedzieć «nie»? Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?”. I zaraz potem dał jasną odpowiedź, wskazując właśnie na potęgę człowieczej wolności: „Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: «nie». Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: «nie»”. Jednakże wraz z tą odpowiedzią Jan Paweł II powiązał kilka fundamentalnych pytań, odwołujących się do odpowiedzialności człowieka za tę decyzję negacji Boga w swoim osobistym życiu: „Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego «wolno»? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć «nie» temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło”. Następnie Papież powiązał tę możliwą odmowę ze znanym nam wszystkim wydarzeniem biblijnym: „Kiedyś Chrystus zapytał apostołów (było to po zapowiedzi ustanowienia Eucharystii, gdy różni [ludzie] odsuwali się od Niego): «Czyż i wy chcecie odejść?» (J 6, 67)”. Na koniec tej refleksji Jan Paweł II wystąpił w roli Piotra naszych czasów, oświadczając: „Pozwólcie, że następca Piotra powtórzy dzisiaj wobec was wszystkich tu zgromadzonych – i wobec całych naszych dziejów i całej współczesności…, że powtórzy dziś słowa Piotra – słowa, które wówczas były jego odpowiedzią na pytanie Chrystusa: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego» (J 6, 68)”.
W związku z tym fundamentalnym znaczeniem chrztu dla zbawienia każdego człowieka, Jan Paweł II zwrócił się w Krakowie 1979 roku do wszystkich Polaków z żarliwym apelem skierowanym do ich wolności. Ten apel przyjął kształt następujących próśb o trwanie w wierności niezależnie od okoliczności i możliwych trudności i wyzwań. W głosie Papieża czuło się prawdziwie błagalny ton, kiedy mówił: „I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym.
Proszę was:
– abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
– abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
Proszę was:
– abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało;
– abyście od Niego nigdy nie odstąpili;
– abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On «wyzwala» człowieka;
– abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest «największa», która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu. (…) Proszę was oto. Amen”.
Podczas homilii w Le Bourget Jan Paweł II nie odwoływał się natomiast do tego jednego tylko aspektu duchowości człowieka, jakim jest jego wolność. Ujmował człowieka niejako całościowo, w perspektywie jego wiecznego przeznaczenia, które w jego osobistym życiu zaczyna się w chwili przyjęcia sakramentu chrztu. Według Papieża, chrzest pozwala bowiem odkryć człowiekowi, że jest on „wezwany do przymierza z odwieczną mądrością”. Przejawia się to najpierw w tym, że dzięki sakramentowi chrztu objawia się w samym człowieku jego „specyficzna moc” – moc jego królewskości, jego pełni i jego godności. Dzięki temu człowiek jest „zanurzony w Ojcu, Synu i Duchu Świętym”, a przez to całkowicie odnajduje się „w odwiecznym Słowie, w nieskończonej Miłości”. W konsekwencji dalsze życie człowieka ochrzczonego powinno polegać na wiernym podążaniu przez niego za Chrystusem, zgodnie ze złożonymi przy chrzcie przyrzeczeniami. Wiemy, że ta wierność jest wystawiona na najrozmaitsze próby i zagrożona rozlicznymi niewiernościami. Dalsze życie chrześcijanina jest zatem wielkim doświadczeniem jego wolności. Wszystko to Jan Paweł II określił mianem problemu naszej obecności przy Chrystusie”. Papież wyjaśniał go w sposób następujący: „Problem nieobecności Chrystusa nie istnieje. Problem Jego oddalenia od historii człowieka nie istnieje. Milczenie Boga wobec niepokojów serca i losu człowieka nie istnieje. Istnieje tylko jeden jedyny problem, zawsze i wszędzie: problem naszej obecności przy Chrystusie. Naszego trwania w Chrystusie. Naszej intymnej więzi z autentyczną prawdą Jego słów i z mocą Jego miłości. Istnieje tylko jeden problem: problem naszej wierności przymierzu z odwieczną mądrością, która jest źródłem prawdziwej kultury, to znaczy wzrostu człowieka, oraz problem wierności obietnicom naszego chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego!”.
W świetle tego problemu, który nie wahajmy się nazwać problemem prawdziwie fundamentalnym ze względu na konsekwencje dotyczące zbawienia lub potępienia, Jan Paweł II odważył się, jako „pierwszy kapłan i pierwszy sługa” (jak siebie samego w tym momencie nazwał) i „ze względu na miłość do człowieka”, którego „ostateczna wielkość tkwi w Bogu – Ojcu, Synu i Duchu Świętym”, na uczynienie wielkiego rachunku sumienia z wierności Francji, „najstarszej Córy Kościoła”, wobec chrztu, który tak głęboko naznaczył jej duchowe dzieje. Stąd wypowiedział słowa, które od razu stały się słynne na całym świecie: „Francjo, najstarsza córko Kościoła, czy jesteś wierna obietnicom swojego chrztu? (…) Francjo, córko Kościoła i wychowawczyni narodów, czy jesteś wierna, dla dobra człowieka, przymierzu z mądrością wieczną?”.
W Krakowie Jan Paweł II prosił Polaków o wierność przyrzeczeniom chrztu. W Le Bourget czynił Francuzom z tej wierności wielki i uroczysty rachunek sumienia. Zarówno te prośby, jak i ten rachunek sumienia znalazły, naszym zdaniem, swój punkt kulminacyjny w papieskim wołaniu, które wyszło z Krakowa o usilne trwanie w mocy, którą ochrzczonym daje następnie sakrament bierzmowania – aby na wzór Apostołów nieśli oni Ewangelię wszystkim narodom, wchodząc w ten sposób w dialog zbawienia ze współczesnym światem: „Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego! Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć. (…) Musicie być mocni miłością, która «cierpliwa jest, łaskawa jest…, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą…, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz wpółweseli się z prawdą». Która «wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma», tej miłości, która «nigdy nie ustaje» (1 Kor 13, 4-8). Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem na naszym etapie dziejów – dialog z człowiekiem i światem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym – dialog zbawienia”.
Niezwykle ważnym przedłużeniem tego papieskiego wołania z Krakowa był apel, jaki dnia 22 września 1996 roku w Reims, z okazji 1500. rocznicy przyjęcia chrztu przez Chlodwiga I, pierwszego króla Franków, Jan Paweł II skierował do francuskich katolików: „Katolicy Francji, zjednoczeni w wierze, nadziei i miłości z waszymi braćmi ze wszystkich zakątków świata, bądźcie dzisiaj żywym odzwierciedleniem oblicza Chrystusa, obecnego w Jego Ciele, którym jest Kościół”.
Nie ulega żadnej wątpliwości, że treść tych obydwóch papieskich wołań: z Krakowa i z Reims jest ciągle aktualna. Że trwa po dzień dzisiejszy jako wielkie duchowe wyzwanie dla nas, żyjących już w drugiej połowie trzeciej dekady trzeciego tysiąclecia.