STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / DOBRA NOWINA: CHWYCIĆ SIĘ DŁONI JEZUSA. ROZWAŻANIE NA XIX NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ, ROK A

Dobra Nowina: Chwycić się dłoni Jezusa. Rozważanie na XIX Niedzielę Zwykłą, Rok A

Dobra Nowina to seria rozważań niedzielnej Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę i wigilię uroczystości o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.



Dzisiejsza Ewangelia przynosi nam dwa obrazy Kościoła. Pierwszy z nich ukryty jest w obrazie łodzi, która płynie przez jezioro. Nagle przychodzi burza i ta łódka zaczyna się mocno chwiać targana przez wiatr, zalewana falami sztormu. Ta łódź to piękny obraz Kościoła miotanego falami współczesnych zagrożeń. Nawiązał do tego obrazy kardynał Joseph Ratzinger, kiedy w 2005 roku prowadził słynną drogę krzyżową w Koloseum w Wielki Piątek, niedługo przed śmiercią papieża Jana Pawła II. Mówił wtedy, przy stacji dziewiątej „Trzeci upadek Pana Jezusa pod krzyżem”: „Panie, tak często Twój Kościół przypomina tonącą łódź, łódź, która nabiera wody ze wszystkich stron”. Kilka tygodni później objął jej ster. Nie wolno jednak zapominać, że przez wzburzone fale idzie Chrystus. Idzie naprzeciw tej łodzi i przynosi błogi spokój swojej obecności.

Jest w dzisiejszej Ewangelii ukryty i drugi obraz Kościoła. Gdy Jezus pozwala Piotrowi przyjść do siebie po wodzie. Piotr idzie. Zaczyna jednak wątpić i co za tym idzie, tonąć. Jezus jednak spieszy mu na pomoc. Podaje mu rękę, chwyta go i wyciąga z wodnej topieli. Chrystus podający rękę tonącemu Piotrowi to drugi obraz Kościoła z dzisiejszej Ewangelii. W Kościele nieustannie Chrystus wyciąga rękę, by ratować tonącego w wirach współczesności człowieka. Z ołtarza Eucharystii wyciąga rękę, by człowiek mógł zaczerpnąć siły do niesienia trudów codzienności. W konfesjonale odpuszcza dłonią i słowami kapłana grzechy, by tonący mógł wynurzyć się na powierzchnię.

W sakramencie małżeństwa bierze w swoje dłonie małżonków, by ich miłość silniejsza była niż śmierć. W sakramencie namaszczenia dźwiga chorego człowieka, by wytrwał zalewany falami choroby i cierpienia. Jezus wciąż w Kościele wyciąga dłoń, by ratować człowieka tonącego, jak Piotr w dzisiejszej Ewangelii. Jest tylko jeden warunek: trzeba chwycić się Jego dobrej dłoni. Tylko wtedy zostaniesz ocalony.

Fragment Ewangelii do rozważenia (Mt 14, 22-33):

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.

Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.

Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!

Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!»

A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!»

Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?»

Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Ks. Artur Czepiel | Archidiecezja Krakowska




ZOBACZ TAKŻE