Dobra Nowina to seria rozważań niedzielnej Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę i wigilię uroczystości o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.
W 1975 roku na ekrany film w polskich kinach wszedł film „Potop” Jerzego Hoffmana, będący adaptacją drugiej części trylogii Henryka Sienkiewicza. Mimo tego, że był to czas komunizmu, cenzura dopuściła jedną chyba z najpiękniejszych scen w polskiej historii kinematografii. Otóż w tej filmowej scenie do cudownej kaplicy Matki Bożej Jasnogórskiej docierają wierni. W dłoniach niosą płonące świece, a matki na rękach trzymają swoje dzieci. W kaplicy jasnogórskiej są świadkami odsłonięcia cudownego obrazu Matki Bożej. Wsłuchani w fanfary, ze łzami w oczach kontemplują wizerunek tej, którą nazwano Królową Korony Polskiej. Już po odsłonięciu wizerunku natomiast wszyscy padają na twarz w geście adoracji. Jest w tej filmowej, kilkuminutowej scenie wiernie odda miłość Polaków do Matki Najświętszej, ale i wielka cześć, jaką oddają jasnogórskiemu wizerunkowi Królowej Polski. Dlaczego od setek lat do sanktuarium na Jasnej Górze zdążają miliony pielgrzymów? Dlaczego w wakacyjne miesiące polskie drogi przemierzają tysiące pielgrzymów, którzy nie zważając na takie czy inne trudności pieszo idą przez wiele dni, by choć przez chwilę spojrzeć w dobre oczy Czarnej Madonny? Dlaczego od wielu lat przybywają do częstochowskiego sanktuarium maturzyści, by szukać drogi powołania, małżonkowie by prosić o potomstwo, czy chorzy by modlić się o zdrowie? Co takiego ma w sobie obraz Matki Bożej Częstochowskiej, że nazwano Go ikoną „Królowej Polski”?
Zadajemy sobie te pytaniu w dniu, gdy w polskich kościołach obchodzimy uroczystość Maryi Królowej Polski. Wszak to przed obrazem Czarnej Madonny Polacy zawsze czuli się wolni. To w jasnogórskiej kaplicy niestraszny był Polakom ani potop szwedzki, ani najazd kozaków, ani widmo inwazji tureckiej, ani nawet tragedia zaborów. Wiedzieli, że póki z jasnogórskiego ołtarza patrzy na Polskę Częstochowska Matka, póty Ojczyzna jest bezpieczna mimo dziejowych zawirowań. Właśnie dlatego pisał polski poeta Jan Lechoń: „O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie I w kościele i w sklepiku i w pysznej komnacie. W ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci. I przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci. Która perły masz od królów, złoto od rycerzy, W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy, Która widzisz z nas każdego cudnymi oczami. Matko Boska Częstochowska, zmiłuj się nad nami!”. Dlatego obraz jasnogórski obecny był na sztandarach, na ryngrafach żołnierzy. Dlatego pojawiał się w kościołach całego świata tam, gdzie byli Polacy. Dlatego wreszcie częstochowski obraz wisiał w watykańskiej kaplicy Jana Pawła II, a bł. ks. Jerzy Popiełuszko ten obrazek często rozdawał. Jest w filmie fabularnym o jego życiu piękna scena. Jedna ze studentek z duszpasterstwa, które Jerzy prowadził przytłoczona stanem wojennym podjęła decyzję o emigracji. Ucieczce z owładniętego komunizmem kraju. Inni studenci zaczęli ją za to ganić, a ks. Jerzy nie. On dał je do ręki obrazek Matki Bożej Częstochowskiej i powiedział: „Kasiu, zabierz go ze sobą, bo gdzie jest Matka Boża Częstochowska, tam jest Polska…”.
Nie chcemy jednak w dzisiejszą uroczystość uznać tylko faktu, że Maryja Jest Królową Polski. Chcemy ją uznać za Królową i Matkę każdego i każdej z nas. Prowadzeni słowem dzisiejszej Ewangelii chcemy Maryję na nowo zabrać jak Jan do siebie, aby nas wspierałaś i nami się opiekowała, tak jak od wieków opiekuje się polskim narodem. Chcemy pamiętać o Maryi i do niej zwracać się w modlitwie, jak to czynili i czynią Polacy rozsiani po całym świecie. Rozpoczęty maryjny miesiąc – maj to doskonała okazja. Warto codziennie w majowe dni odmawiać litanię loretańską i w niej Maryi powierzać swoje sprawy. Warto wybrać się choćby kilka razy na nabożeństwo majowe. Wszak, kto do niej się ucieka, nigdy nie dozna zawodu, a historia obecności Maryi w dziejach naszego narodu najlepiej to pokazuje.
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja».
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.