– Żeby podejmować dzieło, jakikolwiek dobry czyn, jak mówi Paweł, to to wszystko, w jaki sposób Bóg do nas docierał, musi w nas być świeże – mówił kard. Grzegorz Ryś, który w katedrze na Wawelu sprawował Mszę św. dla kapłanów obchodzących 25. rocznicę swoich święceń.
Na początku Mszy św. kard. Grzegorz Ryś zauważył, że 25 lat kapłaństwa to jest „już jakiś kawałek czasu”. Nawiązał jednak do pieśni na wejście „Witaj św. Stanisławie”, której słowa mówią o tym, że po blisko tysiącu latach Stanisław nadal posługuje i naucza w Kościele krakowskim. – Tego Wam też życzę, żeby Wasza posługa, Wasze nauczanie, Wasza praca miały właśnie tak długotrwałe owoce – mówił metropolita krakowski, zaznaczając, że z perspektywy tysiąca lat, ktoś mógłby powiedzieć, że 25 lat jeszcze niewiele znaczy. – Ale na pewno jest tak, że Pan nas nie powołuje ani do życia, ani do posługi na kilkanaście lat. Tylko na wieczność – podkreślił kardynał.
W czasie homilii metropolita odwołał się do fragmentu z Drugiego Listu do Tymoteusza, w którym św. Paweł wskazuje swojemu następcy trzy istotne momenty jego drogi wiary. Pierwszym jest ich relacja mistrz-uczeń albo ojciec-syn. – Paweł wyraźnie przypomina Tymoteuszowi, że ten nie tylko z nim wędrował od drugiej wyprawy misyjnej, ale że był mu bardzo duchowo bliski, że był bardzo wrażliwy na jego naukę i na styl życia. Miłość, wytrwałość, prześladowania – w każdym z tych doświadczeń był z Pawłem – mówił kardynał.
Drugi istotny moment, na który wskazuje Paweł to tradycja rodzinna – Tymoteusz uczył się wiary od swojej babki i od swojej matki. Metropolita zauważył, że Tymoteusz nie został obrzezany przez swoją matkę, bo uczynił to dopiero św. Paweł, ale mimo to mówi do swojego ucznia: ucz się od swojej matki i babki, i pamiętaj, ile im zawdzięczasz.
Trzeci moment to Pismo. – Może matka go nie obrzezała, ale na pewno włożyła mu do ręki Pismo i przekazała go Słowu, żeby w tym Słowie rósł – zaznaczył kardynał, zwracając uwagę, że pewnie każdy z jubilatów znał jakiegoś księdza, który był dla niego punktem odniesienia, wyrósł w jakimś przekazie wiary „od osoby do osoby” i na co dzień otwiera księgę Pisma Świętego. Metropolita podkreślił, że ostatecznie chodzi jednak o to, co Paweł pisze na końcu tego fragmentu, że te trzy doświadczenia w życiu są po to, żeby być „doskonałym i przysposobionym do każdego dobrego czynu”. Kardynał zauważył, że greckie słowo „artios” znaczy przede wszystkim „świeży”. – Kiedy jest człowiek gotowy do czynu? Kiedy to wszystko, czego doświadczył przez lata, jest w nim świeże – podkreślił kard. Grzegorz Ryś. – Jak nie masz w sobie aktualnego doświadczenia wiary, jak nie masz w sobie aktualizacji tego, co jest w twoim życiu tradycją, jak nie masz w sobie aktualnego zachwytu Słowem, to nie jesteś przygotowany do dzieła. Żeby podejmować dzieło, jakikolwiek dobry czyn, jak mówi Paweł, to to wszystko, w jaki sposób Bóg do nas docierał, musi w nas być świeże – mówił kardynał, życząc jubilatom świeżości.
W katedralnym skarbu duktor rocznika, ks. Damian Zając, w imieniu całego rocznika, podziękował metropolicie za przewodniczenie liturgii i wygłoszone słow.