- We Wspólnocie Mężczyzn Świętego Józefa nie jest ważne, co każdy z Was robi. Ważne jest, co robicie razem – do członków wspólnoty podczas spotkania przy Sanktuarium św. Józefa w krakowskim Podgórzu zwracał się kard. Grzegorz Ryś. Rozpoczęła je Msza św., po której metropolita krakowski uczestniczył w rozmowie wokół tematu „Uczeń – Misjonarz. Od spotkania z Jezusem do odpowiedzialności za innych”.
Na początku liturgii proboszcz podgórskiej parafii św. Józefa, ks. Antoni Bednarz podziękował Bogu za wieloletnią obecność Wspólnoty Świętego Józefa. – Prosimy Księdza Kardynała o modlitwę w naszej intencji, o słowo – powiedział, zwracając się do metropolity krakowskiego.
Kardynał przypomniał, że Bóg posłał do ludzi Jana Chrzciciela, którego odrzucili. Następnie przyszedł Jezus, otwarty na spotkanie z ludźmi, budujący z nimi wspólnotę, także z celnikami i grzesznikami. Jego również nie przyjęli. – Właściwie Boża mądrość jest bezradna, bo niezależnie od sposobu, w jakim się zwraca do ludzi, jest przez nich odrzucona. Są na nią obojętni, nic ich nie rusza – zauważył metropolita krakowski.
Zwrócił uwagę na różnicę między zakończeniem odczytanego fragmentu Ewangelii według św. Mateusza i św. Łukasza. U św. Mateusza mądrość jest „usprawiedliwiona przez swoje czyny”, natomiast św. Łukasz pisze, że jest „usprawiedliwiona przez swoje dzieci”. – Pytanie jest takie, czy jesteście, czy jesteśmy dziećmi mądrości? Czy tylko spotykamy się z mądrością? Być może nawet ją znamy, poznajemy jakąś wiedzę, może nawet potrafimy o niej mówić. Ale pytanie tej Ewangelii to jest pytanie, czy jesteśmy dziećmi mądrości – mówił kard. Grzegorz Ryś.
Podkreślił, że chodzi nie tylko o to, co człowiek robi, ale przede wszystkim o to, kim jest. – Kim jesteś? Urodziłeś się z mądrości? Kim jesteś? Nie: co robisz. I właśnie to, kim jesteś, bierze się w Tobie z Boga – pytał kardynał.
Jako dzieci tej samej mądrości wskazał Jezusa i Jana Chrzciciela. Zauważył, że mimo swojej różnorodności pozostają oni ze sobą spójni. – Jan jest inny niż Jezus. Jan jest ascetą, tym, który pości, jest surowy. Jezus jest człowiekiem spotkania, radości, otwarcia, dialogu, komunii. Są różni, ale są dziećmi tej samej mądrości. Dlatego między nimi nie ma sprzeczności – podkreślił.
Faryzeusze i uczeni w Piśmie poznawali mądrość, ale nigdy się nią nie stali. Znali Pismo, słuchali zarówno Jana Chrzciciela, jak i Jezusa, jednak to, co słyszeli, pozostawało dla nich teorią. – W żadnej mierze nie urodzili się z tego, co poznają, co słyszą. Kim jesteś? Na ile się urodziłeś z mądrości? Na ile się urodziłeś ze Słowa Bożego? – pytał dalej kard. Grzegorz Ryś.
Metropolita krakowski przywołał zasadę mówiącą, że działanie człowieka powinno wynikać z tego, kim jest. – Najpierw jest pytanie o to, kim jesteś. Z kogo się urodziłeś? Na ile się urodziłeś z Boga? Jesteś człowiekiem? No to bądź nim. Niech to będzie widać z twoich czynów – mówił. – Jesteś ojcem? Bądź nim. Niech to będzie widać z Twoich czynów. Ale najpierw musisz wiedzieć, kim jesteś. Jesteś chrześcijaninem? To się musi przekładać na Twoje działanie. Jesteś biskupem? To się przekładać musi na twoje postępowanie – podkreślił.
– Ta Ewangelia dzisiaj pyta, kim jesteś i czy naprawdę urodziłeś się z mądrości, czy urodziłeś się z Boga. To, co poznajesz, to, czego się uczysz, to, co odkrywasz jako mądrość, musi Cię rodzić do nowego życia. Musi Cię rodzić do tego, kim jesteś, a nie tylko przekładać się na to, co rozumiesz – dodał na zakończenie.
Po Mszy św. odbyło się spotkanie z Mężczyznami Świętego Józefa wokół tematu „Uczeń – Misjonarz. Od spotkania z Jezusem do odpowiedzialności za innych”.
Miało ono formę rozmowy. Punktem wyjścia było pytanie o to, kim jest uczeń Jezusa i po czym można poznać, że człowiek jest prawdziwie uczniem Chrystusa. Kardynał przypomniał, że pojęcie „uczeń-misjonarz” pojawiło się podczas konferencji, której sekretarzem był kard. Jorge Bergoglio.
Wspomniał swoją rozmowę z papieżem Franciszkiem, który zwracał uwagę, że uczeń i misjonarz nie są dwiema oddzielnymi rzeczywistościami. – Powiedział takie zdanie, które zapamiętałem do dzisiaj: „Uczeń i misjonarz to są dwa profile jednej twarzy” – mówił metropolita krakowski. – Dokąd nie stałeś się misjonarzem, to na pewno jeszcze nie jesteś uczniem. Niczego się jeszcze nie nauczyłeś – podkreślił.
Stwierdził, że człowiek staje się rzeczywiście uczniem wtedy, kiedy to, czego się nauczył, rodzi w nim potrzebę podzielenia się tym z innymi. – Kiedy masz w sobie taki wewnętrzny imperatyw: „muszę o tym komuś powiedzieć”, to, czego się nauczyłeś, jest w tobie tak ważne, jest tak głębokie, że nie potrafisz się temu oprzeć – wskazywał. Zaznaczył jednocześnie, że misjonarz nigdy nie może przestać być uczniem, ponieważ jego relacja z Bogiem musi pozostawać żywa i ciągle się rozwijać. – Bóg przychodzi w najbardziej zaskakującym momencie, w zaskakujący sposób i jak w nas jest ta dyspozycja, to On z niej korzysta – podkreślił.
Metropolita krakowski zwrócił uwagę, że uczniostwo jest przede wszystkim relacją z mistrzem. – Uczniem człowiek naprawdę się stanie wtedy, kiedy wchodzi w głęboką relację z kimś, kogo może uznać za mistrza. I uczeń Jezusa Chrystusa to jest ktoś, kto jest z Nim w relacji, a nie ktoś, który o Nim się strasznie dużo nauczył – mówił. Zaznaczył, że o Jezusie można posiadać ogromną wiedzę, nie będąc jednocześnie Jego uczniem.
Kardynał mówił także o powołaniu, które wpisane jest w chrzest. Zwrócił uwagę, że misja Kościoła nie jest zadaniem jedynie duchownych czy najbardziej zaangażowanych wiernych. – Wszyscy jesteśmy w tej misji. Jesteśmy powołani i odpowiadamy naszym wyborem – podkreślił. Przypomniał jednocześnie, że Kościół „nie jest sumą wiernych”, lecz ciałem i wspólnotą, w której ludzie nie istnieją jedynie obok siebie, ale żyją dla siebie i wspólnie.
Następnie kardynał odniósł tę myśl do Mężczyzn Świętego Józefa. – We Wspólnocie Mężczyzn Świętego Józefa nie jest ważne, co każdy z Was robi. Ważne jest, co robicie razem – mówił i zwrócił uwagę, że prawdziwa wspólnota musi być czymś więcej niż prostą sumą należących do niej osób.
Metropolita krakowski nawiązał także do wezwania, które św. Franciszek usłyszał przed krzyżem z San Damiano: „Franciszku, idź, odbuduj mój Kościół”. – Wiem, że chodzisz do kościoła, ale pokaż mi taki Kościół, który budujesz – zaznaczył kard. Grzegorz Ryś. Pytał zebranych, gdzie jest wspólnota, którą współtworzą: Kościół domowy, parafia czy wspólnota mężczyzn.
W rozmowie podjęto również temat osób, których nie ma w Kościele. Kardynał wskazywał, że nie wystarczy oczekiwać, że same przyjdą i powiedzą, dlaczego odeszły. Opowiedział o swoich doświadczeniach z Archidiecezji Łódzkiej i zauważył, że ewangelizacja wymaga wyjścia do drugiego i osobistego spotkania. – Ewangelizacja się zawsze zaczyna od spotkania z człowiekiem – podkreślił. – Dokąd nie ma spotkania z osobą, jest preewangelizacja. Jak chcesz mieć ewangelizację, to musisz dojść do rozmowy, która osobiście jakoś wiąże – dodał.
Metropolita zaznaczył także, że wszyscy potrzebują ciągle na nowo doświadczać Ewangelii. – Nie możesz być uczniem sprzed czterdziestu lat, tylko potrzebujesz tego na nowo. Na każdym etapie życia potrzebujesz na nowo. Przy każdej ważnej decyzji życiowej potrzebujesz na nowo – wyjaśniał.
Osobny wątek rozmowy dotyczył Ducha Świętego. Kardynał wskazał na dwa obrazy – wiatru i wody – które pokazują Jego wolność. – Wiatr wieje tam, gdzie chce. Nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd zmierza. Nie nakładaj na Ducha Świętego jakichś lejców – mówił. – Duch jest wolny i jest nierozpoznawalny. W tej nierozpoznawalności jest też ukryty. Jest pokorny, nie pcha się na afisz – dodał. Wyjaśniając działanie Ducha, przywołał słowa Jezusa o Duchu Prawdy, który prowadzi do pełnej prawdy.
Odwołując się do obrazu rzeki z Księgi Ezechiela, metropolita krakowski mówił o stopniowym poddawaniu swojego życia działaniu Ducha Świętego. – Poddać się. Zrezygnować z tego, że ja muszę kontrolować. Nie kontroluj Boga – zwracał się do zebranych.
Jedno z pytań dotyczyło niebezpieczeństwa dwóch skrajności: rezygnacji z misji oraz aktywizmu, w którym człowiek traci wymiar bycia uczniem. – Odpowiedź jest prosta. Trzeba się modlić. Trzeba się po prostu modlić – odparł kardynał. Wyjaśnił, że na modlitwie człowiek odnajduje motyw swojego działania i rozeznaje, co rzeczywiście jest dziełem i wolą Boga. – Możesz tyle robić tych rzeczy dla Pana Boga, że nigdy z Nim nie pogadasz – przestrzegał.
Jako przykład połączenia modlitwy i działania wskazał św. Jadwigę, króla Polski. Nawiązał do symbolu dwóch skrzyżowanych liter „M”, odnoszących się do Marii i Marty. – Przy całym posługiwaniu, przy całym zaangażowaniu, to, co jest konieczne, to jest siedzieć u stóp Jezusa i słuchać – podkreślił.
Pytany o Męskie Oblężenie Jasnej Góry, kardynał zwrócił uwagę przede wszystkim na doświadczenie wspólnego działania różnych męskich środowisk i wspólnot. – Zawsze jest pytanie: co możecie zrobić wspólnie? I kiedy możecie pokazać, że jesteście razem w jednym Kościele? – pytał, podkreślając wartość wspólnej modlitwy, myślenia i różnorodności formacji. – Nie przerabiajcie innych na Waszą modłę. Możecie się czegoś nauczyć właśnie od tych innych – zachęcał.
Odpowiadając na pytanie, w jaki sposób kształtować postawę ucznia-misjonarza, kard. Grzegorz Ryś zachęcał, by być twórczym. – Trzeba się włączyć w Oblężenie w sposób twórczy. Czyli nie tylko jechać tam jako konsument treści duchowych – mówił, wskazując na możliwość podjęcia wolontariatu czy konkretnej diakonii. – W momencie, w którym jesteś twórczy, zaczynasz być już misyjny – podkreślił. – Uczmy się wspólnego wędrowania, wspólnego rozeznawania i wspólnej ewangelizacji. To właśnie są przestrzenie, przez które możemy wchodzić nie tylko w uczniostwo, ale także w misyjność – mówił kard. Grzegorz Ryś.
Kardynał odniósł się także do różnicy między kierownictwem a towarzyszeniem duchowym. Zaznaczył, że współcześnie w Kościele częściej mówi się właśnie o towarzyszeniu i nie jest to samo co kierownictwo. Zwrócił uwagę, że źle rozumiane kierownictwo duchowe może prowadzić do nadużyć, jeśli ktoś zaczyna podejmować za drugiego człowieka decyzje dotyczące jego życia. – Kto Ci dał taką władzę, żeby podejmować właściwie za kogoś takie decyzje? – pytał. Jako obraz właściwie rozumianego towarzyszenia przywołał Ewangelię o uczniach idących do Emaus. – Oni idą w złym kierunku, a On im towarzyszy. I zadaje im pytania – mówił kard. Ryś.
Podkreślił, że choć Jezus wiedział, co wydarzyło się w Jerozolimie, pozwolił uczniom opowiedzieć o własnym doświadczeniu. – On nie udaje, że ich słucha. On ich naprawdę słucha. I to jest najważniejszy element w towarzyszeniu duchowym: zadajesz pytanie i słuchasz – zaznaczył. – Idź z nim, zadawaj pytania i słuchaj. I nie udawaj, że słuchasz. Tylko słuchaj. A jak wysłuchasz, to wtedy szukaj odpowiedzi nie u siebie, tylko w Słowie Bożym – mówił.
Metropolita krakowski zaznaczył, że osoba towarzysząca nie może przeżyć relacji z Bogiem za drugiego człowieka ani podejmować za niego decyzji. – Nie załatwiasz roboty za tego człowieka. Idziesz z nim. Jesteś przy nim. Ale to co się ostatecznie rozgrywa, jest między nim a Bogiem – podkreślił.