– Mocą miecza można osiągnąć rozejm, który potrwa chwilę, ale wkrótce zostanie przerwany. Za pokojem kryje się współpraca, bliskość ludzi, jakieś poczucie wspólnoty – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas II Ogólnopolskiego Kongresu i Forum Samorządowego Obrony Cywilnej w Krakowie.
Kard. Grzegorz Ryś był gościem II Ogólnopolskiego Kongresu i Forum Samorządowego Obrony Cywilnej: „Bezpieczna Polska i Obywatele. Nowy System Obrony Cywilnej”, które odbywa się w Centrum Kongresowym ICE w Krakowie. Witając metropolitę krakowskiego przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski Kazimierz Barczyk zwrócił uwagę, że w Wojsku Polskim jest wielu kapelanów, a świat wartości jest bardzo potrzebny. – Świat wartości jest konieczny jako azymut – mówił Kazimierz Barczyk.
W czasie swojego wystąpienia kard. Grzegorz Ryś odwołał się najpierw do nauczania papieża Franciszka i jego adhortacji Evangelii Gaudium, w której Ojciec święty zwracał uwagę na pojęcie dobra wspólnego. – Osobiście czuję się bezpiecznie w takiej rzeczywistości, w której dobro wspólne jest konkretną ideą – stwierdził metropolita krakowski podkreślając, że „wspólne jest tylko takie dobro, które jest dostępne tym, którzy są najsłabsi”.
Kardynał przywołał dwie z czterech zasad papieża Franciszka dotyczące dobra wspólnego. Pierwsza: całość jest większa niż suma części. Zauważył, że właśnie tym, co zwiększa tę sumę całości, może być poczucie bezpieczeństwa, bo dana rzecz robiona jest razem, a nie składa się na nią suma osobno zrobionych części. Druga: rzeczywistość jest ważniejsza niż marzenia. – Można całe życie marzyć o tym, co moglibyśmy zrobić wspólnie. Można by na ten temat pewnie zorganizować kilka konferencji i dyskutować o tym, co byśmy mogli, co by się nam marzyło wspólnie i nigdy nic nie zrobić. Prawda jest taka, że to, co udaje się nam zrobić, zawsze jest większe niż marzenia – wyjaśniał metropolita dodając, że warto robić wspólnie rzeczy niewielkie i skromne, bo marzenia o rzeczach wielkich mogą się nigdy nie zrealizować.
Kardynał zwrócił uwagę, że w biblijnym rozumieniu nie tylko wojna jest przeciwieństwem pokoju, ale także fałszywe poczucie bezpieczeństwa albo opieranie pokoju na fałszywych przesłankach. – Pan Bóg chce budować pokój przez rozbrojenie, a nie uzbrojenie. A najgorsze jest to, że jeśli Pan Bóg zaczyna rozbrojenie, to zaczyna od swoich – mówił metropolita. – Bezpieczny jest ostatecznie taki świat, w którym ludzie nie zbroją się na siebie. Tak długo jak się na siebie zbroją wzajemnie, tak długo mają poczucie niebezpieczeństwa – dodawał.
Zauważył, że Pan Bóg w Piśmie Świętym mówi, że prawdziwego pokoju nie osiąga się mieczem, ale pługiem – prorok Izajasz mówi o przekuciu mieczy na lemiesze. Metropolita zaznaczył, że ze wspólnym pługiem można zaorać ziemię, zasiać ziarno, a po zbiorze zboża można upiec chleb i zasiąść do stołu. – To jest budowanie pokoju, a nie rozejmu. Mocą miecza można osiągnąć rozejm, który potrwa chwilę, ale wkrótce zostanie przerwany. Za pokojem kryje się współpraca, bliskość ludzi, jakieś poczucie wspólnoty – mówił kardynał podkreślając, że pokój nie jest tylko brakiem wojny. Wskazał na przykład Hebronu, w którym jest grób Abrahama i powinno być to miejsce dialogu między muzułmanami, Żydami i chrześcijanami, a jest to miasto, w którym trwa nieustanna walka. Metropolita zauważył, że panuje tam 95-procentowe bezrobocie – tamtejsi mieszkańcy niczego nie wykonują wspólnie, a mogliby razem pracować, coś razem osiągać.
Kardynał przypomniał, że kiedy Pismo Święte mówi o pokoju, to nie tyle każe patrzeć na zewnętrzne okoliczności, ale popatrzeć w swoje serce. – Pokój jest stanem serca – podkreślił dodając, że w nauczaniu Jezusa przeciwieństwem pokoju jest lęk. A Pismo Święte podpowiada, że tylko prawdziwa miłość usuwa lęk.