– Słowo nam nie pozwala pozostać tłumem. Słowo Ci zawsze pokaże tego, kto jest obok. Słowo Ci zawsze pokaże jego potrzeby. Słowo Ci pokaże, że jest chory, głodny, spragniony, że nie ma gdzie spać, że nie ma domu, że jest uwięziony. (…) Jezus Ci zawsze pokaże siostry i braci – mówił kard. Grzegorz Ryś w Suchej Beskidzkiej, gdzie złożył wizytę w Centrum Teleopieki – głównym miejscu zarządzania projektem Małopolski Tele-Anioł 2.0.
Przed Eucharystią metropolita krakowski został oprowadzony przez pracowników po budynku Centrum Teleopieki.
Na początku Mszy św. kard. Grzegorza Rysia powitał proboszcz parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej ks. Wiesław Popielarczyk.
W czasie homilii metropolita krakowski zauważył, że Ewangelia pokazuje, w jaki sposób z tłumu ludzie mogą stać się rodziną. Zaznaczył, że w tłumie człowiek jest anonimowy, nikt nic o nim wie. Przez tłum trudno się przecisnąć, dlatego może utrudniać dojście do Jezusa. – Nie lubimy być tłumem. (…) Nikt z nas nie lubi być, tylko jakimś elementem, jednym z wielu. Kościół nie ma być tłumem – podkreślał kardynał. – Kościół to nie jest tylko suma wiernych. Kościół z definicji jest jakąś wspólnotą wiernych, jakimś „my”. A Pan Jezus w tej Ewangelii mówi więcej: „nie jakimś my, tylko Kościół potrzebuje być rodziną” – mówił metropolita, wskazując na określenie Soboru Watykańskiego II. – Jezus chce mieć w nas swoją matkę i swoich braci – dodawał, zauważając, że Jezus mówi do swoich uczniów „bracia” dopiero po zmartwychwstaniu. – Kiedy dzieło zbawienia jest dopełnione, to owocem tego dzieła są także relacje między nami, które są siostrzane i braterskie – wyjaśniał, zaznaczając, że wierzący stają się dla siebie nawzajem braćmi i siostrami po tym, jak przeżyją spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem. – Kiedy się spotykamy z Nim, to On nam pokazuje natychmiast pozostałych i mówi: „moje siostry, moi bracia” – opisywał metropolita.
Zwrócił uwagę, że Ewangelista Łukasz (inaczej niż Mateusz i Marek, którzy wskazują, że rodzinne relacje z Jezusem tworzą ci, którzy „wypełniają Wolę Bożą”), zanotował, że aby być członkiem rodziny Jezusa, należy „słuchać Słowa Bożego i wypełniać je”. – Nawet nie o to idzie, żebyś się nauczył na pamięć katechizmu i znał wszystkie zasady, tylko właśnie, żebyś się spotkał z Panem, który żyje i do Ciebie właśnie mówi. To się dzieje teraz, że słyszysz Jego Słowo. Jesteś z Nim w głębokiej relacji. On Cię czyni swoją siostrą i swoim bratem w tym spotkaniu osobistym, kiedy mówi i Ty słyszysz – zaznaczył kard. Grzegorz Ryś i podkreślił, że o prawdziwie rodzinnej relacji z Jezusem decyduje stosunek do Słowa Bożego.
Metropolita przywołał historię opisaną przez Euzebiusza z Cezarei, który spisał dzieje prześladowania chrześcijan za czasów Domicjana. Gdy cesarz dowiedział się, że w Nazarecie żyją krewni Jezusa – prawdopodobnie wnuki Judy Tadeusza, który był kuzynem Jezusa – to był przekonany, że skoro są Jego rodziną, to muszą być kimś ważnym w Kościele. Kazał ich aresztować i chciał osobiście przesłuchać. Po godzinie odesłał ich do Nazaretu, bo zobaczył, że nie ma do czynienia z nikim ważnym. – Co z tego, że są krewnymi Jezusa, jak tego w ogóle po nich nie widać, i to w żaden sposób ich nie zmienia? Nie są kimś, kto tak naprawdę żyje wiarą i jeszcze potrafi przekazywać ją innym – zauważył kardynał, dodając, że tę historię bierze osobiście do siebie, bo w kościele on jest najbliżej Jezusa – teraz trzyma w ręce Jego Słowo, a za chwilę będzie miał w ręce Jego Ciało i Krew. – Nie da się być bliżej fizycznie. A nie wiadomo do końca, czy jest się kim przejmować – mówił o sobie. – To, że jesteś fizycznie najbliżej, wcale Cię jeszcze nie czyni krewnym Jezusowym. Krewnym Jezusowym czyni Cię stosunek do Słowa. „Kto słucha Słowa i wypełnia je, ten mi jest bratem, siostrą, matką” – podkreślał metropolita krakowski.
– Słowo nam nie pozwala pozostać tłumem. Słowo Ci zawsze pokaże tego, kto jest obok. Słowo Ci zawsze pokaże jego potrzeby. Słowo Ci pokaże, że jest chory, głodny, spragniony, że nie ma gdzie spać, że nie ma domu, że jest uwięziony. (…) Jezus Ci zawsze pokaże siostry i braci – mówił kardynał.
Zwracając się bezpośrednio do osób zaangażowanych w dzieło Teleopieki, metropolita stwierdził, że są w środku tej Ewangelii, ze względu na relacje z konkretnymi ludźmi. – Nie mówicie o świecie ludzi potrzebujących w kategoriach tłumu, ale realizujecie się w spotkaniu z osobą. Wiara, którą przeżywacie, będzie Wam w tym pomagać, bo wiara będzie Wam zawsze pokazywała drugą osobę, jako siostrę i jako brata. Nawet jakby się to spotkanie wydawało trochę uciążliwym albo męczącym. Wiara Ci zawsze pokaże drugą osobę jako siostrę i jako brata – zakończył kardynał.
Przed błogosławieństwem jedna z podopiecznych Małopolskiego Tele-Anioła podziękowała kardynałowi za obecność, modlitwę oraz za „miłość, szczerość i serce”.
Metropolita podziękował z kolei za zaproszenie. – Dużo się dowiedziałem. A o wiele ważniejsze jest spotkać ludzi takich jak Wy – stwierdził na koniec.
Po Mszy św. odbyło się spotkanie z podopiecznymi Małopolskiego Tele-Anioła 2.0.w budynku obok kościoła.