STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / KRZYŻ JEDYNĄ NADZIEJĄ

Krzyż jedyną nadzieją

- Tam gdzie odchodzi się od krzyża, tam odchodzi się od Boga. (…) Tam pozostają tylko puste słowa o tolerancji, o samorealizacji, o uwielbianiu własnego ja  - mówił abp Marek Jędraszewski podczas uroczystości odpustowych w Sanktuarium Krzyża Świętego w Krakowie-Mogile.

Krzyż jedyną nadzieją

Na początku Eucharystii metropolitę krakowskiego, kapłanów, siostry zakonne i wszystkich pielgrzymów przywitał opat sanktuarium w Mogile o. dr Piotr Chojnacki Ocist.

W homilii abp Marek Jędraszewski podkreślił, że drwiny arcykapłanów pod krzyżem Chrystusa, aby sam siebie wybawił mogły stać się rzeczywistością – Jezus gdyby chciał, mógł zejść z krzyża i tym samym na jakiś czas przedłużyć swoje życie. Ale nie taka była Jego misja.
– Chrystus trwał na krzyżu. Nie uległ ani szyderstwom, ani drwinom. Przeszedł całkowicie przez śmierć po to, by trzeciego dnia zmartwychwstać.

W dalszych słowach metropolita powiedział, że św. Paweł na pewno wielokrotnie widział śmierć na krzyżu i zdawał sobie sprawę z tego jak okrutne jest to konanie. Ale właśnie takiego Chrystusa chciał znać i tylko takiego – ukrzyżowanego.
– A to dlatego, że w tej tak poniżającej śmierci św. Paweł widział przejaw najwyższej miłości Boga do człowieka.

Arcybiskup wspomniał, że w XX wieku dwa wielkie systemy totalitarne programowo walczyły z krzyżem. W imię tej walki przecież toczyła się rewolucja bolszewicka. Odepchnięta w roku 1920, ale tylko na jakiś czas, bo po II wojnie światowej przez wiele lat musieliśmy się z nią zmagać.
– Historia walki z krzyżem została głęboko wpisana w historię Nowej Huty. Ale w historię Nowej Huty została także wpisana historia ludzi, którzy bronili krzyża, bo wiedzieli, że zawsze tam gdzie odchodzi się od krzyża, tam odchodzi się od Boga, (…) tam nie ma już miejsca na prawdę o autentycznej miłości. Tam na pewno natomiast jest miejsce na degradację człowieka. Bo wszędzie tam gdzie odrzuca się krzyż i nie ma miejsca dla Boga, nie ma także miejsca dla człowieka z jego przeznaczeniem do wieczności, z jego obowiązkiem wynikającym z chrześcijańskiej wiary, by kochać Boga całym sercem, ze wszystkich sił, całą swoją duszą i kochać bliźniego jak siebie samego. (…) Tam pozostają tylko puste słowa o tolerancji, o samorealizacji, o uwielbianiu własnego ja, o atomizacji całych społeczeństw i narodów.

Metropolita zwrócił uwagę, że taki właśnie program próbuje się nam dzisiaj zafundować, ale już nie przemocą jak to robiono w XX wieku, ale używając innych, współczesnych metod.
– Odpowiedzią na te działania jest obecność krzyża w naszym polskim pejzażu – od krzyża na Giewoncie poprzez wszystkie krzyże naszej ziemi aż po Bałtyk. Są one bardzo liczne i ciągle są wspaniałym znakiem, że Bóg jest pośród nas.

Arcybiskup przypomniał także, że od śmierci Chrystusa krzyż nie jest już znakiem hańby i upokorzenia, ale znakiem łaski, która dźwiga człowieka.

Na zakończenie homilii hierarcha przywołał słowa Edyty Stein czyli św. Teresy Benedykty od Krzyża, które zapisała w swym ostatnim, niedokończonym dziele: „Witaj krzyżu moja jedyna nadziejo”.

FOTORELACJA

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Fot. Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Video Katarzyna Katarzyńska | Archidiecezja Krakowska

Odpust ku czci Podwyższenia Krzyża Świętego w Krakowie - Mogile | Abp Marek Jędraszewski, 14.09.2018

 

ZOBACZ TAKŻE