STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / NA WAWELU ROZPOCZĘŁA SIĘ NOWENNA PRZED UROCZYSTOŚCIĄ ŚW. STANISŁAWA BM

Na Wawelu rozpoczęła się nowenna przed uroczystością św. Stanisława BM

– Poświęcić swoje życie Bogu to znaczy być mu całkowicie posłusznym. Nie tylko w godzinie naszej śmierci, ale w każdej godzinie naszego życia. W każdej – pierwszego dnia nowenny do św. Stanisława BM w katedrze na Wawelu mówił o. Paweł Przygodzki OSPPE.




W pierwszym dniu nowenny ku czci św. Stanisława Biskupa i Męczennika szczególny udział w modlitwie wzięli ojcowie i bracia paulini z krakowskiej Skałki. Mszy św. przewodniczył przeor, o. Mariusz Tabulski OSPPE. Zaznaczył, że paulini z „drżeniem i wdzięcznością” stają przy relikwiach św. Stanisława, dziękując za świętego patrona i decyzje króla Kazimierza Jagiellończyka oraz Jana Długosza, dzięki której od 554 lat mogą na Skałce służyć kultowi św. Stanisława, pielgrzymom i katedrze wawelskiej.

Homilię wygłosił o. Paweł Przygodzki OSPPE, prefekt alumnów Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Paulinów. Zwrócił uwagę na zbieżność dat, kiedy rozpoczyna się nowenna przed uroczystością św. Stanisława i jednocześnie przeżywany jest Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej. – Pięknie te dwa wydarzenia z sobą się łączą, komponują i nie sposób ich jakoś duchowo nie przejrzeć jednego w drugim – mówił. Nazwał męczenników-duchownych z lat 1939-1945 „wiernymi duchowymi synami św. Stanisława”. – Jest on dla nas, dla polskiego duchowieństwa po wsze czasu ojcem i jednocześnie wzorem jak mamy się zachować w godzinie próby – podkreślił.

O. Przygodzki przywołał słowa kard. Karola Wojtyły wypowiedziane w Krakowie 13 grudnia 1968 roku: „Potwierdzili duchowo prawo Chrystusa i Kościoła w naszym narodzie. Nikt potem nie mógł i nie będzie mógł powiedzieć, że kapłani katoliccy nie uczestniczyli w losach swojego narodu, zwłaszcza złych losach […], że w najcięższych chwilach dziejów narodu wyobcowali się. Wiemy, że procent tych, którzy ponieśli śmierć, jest właściwy. Proporcjonalny do udziału w martyrologium narodu polskiego”. W tym kontekście kaznodzieja postawił pytanie o znaczenie słów przyszłego papieża o „zgodności procentowej” pomiędzy liczbą przedstawicieli polskiego duchowieństwa, które oddało swoje życie w czasie II wojny światowej a liczbą ludności cywilnej, która wówczas zginęła. – Zginęło 20 procent duchowieństwa przedwojennej Polski i 22 procent ogółu całej ludności naszego kraju – odpowiedział, przywołując statystyki i wyjaśniając, że wskazuje to na to, że kapłani towarzyszyli swoim wiernym do końca – „byli dobrymi pasterzami”.

Prefekt alumnów Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Paulinów, podkreślając symboliczny wymiar przeżywania tego dnia przy konfesji św. Stanisława na Wawelu, wskazał na konieczność uświadomienia sobie, że każdy kapłan, który przystępuje do ołtarza, powinien mieć w sobie gotowość poświęcenia własnego życia. Zaznaczył, że nie musi oznaczać to jedynie śmierci za wiarę, ale również całkowite oddanie swojego życia Jezusowi i bycie w całości do Jego dyspozycji. – Poświęcić swoje życie Bogu to znaczy być mu całkowicie posłusznym. Nie tylko w godzinie naszej śmierci, ale w każdej godzinie naszego życia. W każdej – zaznaczył o. Paweł Przygodzki OSPPE.

Nawiązując do wotów pozostawianych przez kapłanów – więźniów obozów w Dachau i Oświęcimiu, zachęcił modlących się z nim księży do refleksji nad tym, jak oni sprawują Eucharystię. – Dobrze sobie uświadomić, że ta Msza św., która być może już mi spowszedniała, dla kapłanów Dachau była najważniejsza. I to jest ta sama Ofiara Eucharystyczna – mówił.

W dalszej części kaznodzieja przywołał świadectwa księży ocalałych z obozów koncentracyjnych i w tym kontekście zaprosił współbraci do zastanowienia się nad powodem pośpiechu, który nierzadko towarzyszy odprawianiu Mszy św. – Nie przyjdzie przecież zaraz obozowy strażnik i nie skarze mnie na śmierć. No to, gdzie ja się spieszę? – pytał o. Przygodzki. – Co ja dziś robię w tych superkomfortowych warunkach, w których przyszło mi żyć, aby spotkać się z Panem obecnym w Najświętszym Sakramencie? Co ja z tym robię i co robię dla Niego? – wyliczał pytania.

Odnosząc się do znajdującego się na Jasnej Górze wotum – różańca wykonanego z głodowych porcji chleba, śliny więźniów i soku z trawy – zaprosił wiernych obecnych w katedrze na Wawelu do refleksji nad tym, jak odmawiają oni dzisiaj różaniec. – Ktoś sobie odmówił w obozie chleba, aby pomodlić się – zaznaczył prefekt seminarium paulinów.

Przywołując postać św. Stanisława, który zginął, „odważnie głosząc prawdę”, przypomniał również, że podobna postawa zawiodła męczenników II wojny światowej do obozów. Wskazał na przykład o. Romualda Kłaczyńskiego OSPPE, który w 1940 roku został zesłany do Dachau za słowa wypowiedziane podczas różańca na Jasnej Górze. – Zostały nam po nim dwa brewiarze i różaniec. Niby tak mało, a jednak tak dużo. To jest piękny znak, kiedy po kapłanie zostaje tylko modlitwa – mówił o. Paweł Przygodzki OSPPE.

Przyznał, że współcześnie w Polsce również istnieje wiele przestrzeni, gdzie potrzeba „odważnego głoszenia prawdy, zgodnego z Ewangelią i depozytem wiary Kościoła katolickiego”. – Dziś potężnym zwycięstwem złego ducha, jest to, że kapłani wypowiadają się w kwestiach, co do których lepiej, aby milczeli, a jednocześnie milczą o tych kwestiach, co do których są powołani, aby głosić prawdę, Bożą prawdę – ocenił kaznodzieja.

Zakończył modlitwą przez wstawiennictwo św. Stanisława i 108 błogosławionych męczenników zamordowanych w czasie II wojny światowej, prosząc o odwagę dla współczesnych kapłanów, by zawsze odważnie stawali po stronie prawdy, „zwłaszcza tej, która nie cieszy się dzisiaj dobrą prasą i nie jest poprawna politycznie, ale jest prawdą Bożą”. – Niech nasze, obecne pokolenie nie zawiedzie Boga i Ojczyzny – zaapelował, polecając modlitwie wszystkich alumnów, którzy w krakowskich seminariach przygotowują się do kapłaństwa.

Przed błogosławieństwem odśpiewano litanię do św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Głos zabrał również proboszcz parafii archikatedralnej, ks. Paweł Baran, który nawiązując do postaci patronki dnia, św. Katarzyny ze Sieny, podzielił się pytaniem, które zadał sobie przed rozpoczęciem nowenny – czy św. Katarzyna mogła mieć w sobie kult do św. Stanisława? Wyjaśniając wątpliwość, przypomniał o tym, że po kanonizacji patrona Polski, która miała miejsce w Asyżu, „ciągnęła tam cała Umbria”. – Franciszkanie musieli w pewien sposób „schować” w bocznej kaplicy relikwie św. Stanisława, bo obawiali się, że – tak przynajmniej mówią podania – kult Stanisława w Asyżu może przyćmić kult św. Franciszka. Być może nie tylko Umbria, ale też Toskania, gdzie leży Siena, ciągnęła do Asyżu i patronka dnia dzisiejszego miała nabożeństwo do naszego patrona – dzielił się ks. Paweł Baran. Proboszcz katedry podziękował następnie za wspólną modlitwę – szczególnie paulinom, kanonikom Krakowskiej Kapituły Katedralnej, rektorowi Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, przełożonym Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, wiernym z parafii św. Stanisława w Kantorowicach, alumnom i osobom życia konsekrowanego.

Przez kolejne dni Msze św. z nowenną sprawowane będą w katedrze na Wawelu przy konfesji św. Stanisława o godz. 17.30.

Nowenna do św. Stanisława w katedrze na Wawelu 29.04.2026 r.

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej




ZOBACZ TAKŻE