Postać św. Wojciecha od wieków jest ważną częścią duchowego i historycznego dziedzictwa Archidiecezji Krakowskiej. Ślady jego obecności na tych terenach widoczne są w wielu miejscach i choć mają różny charakter – od historycznych przekazów po żywą lokalną tradycję –pokazują, że pamięć o biskupie i męczenniku wciąż żyje i kształtuje wiarę lokalnych społeczności.
Choć misja św. Wojciecha najczęściej kojarzona jest z Gnieznem i jego męczeńską śmiercią w Prusach w 997 roku, również na terenie Archidiecezji Krakowskiej zachowała się silna pamięć o jego obecności. Według tradycji, w drodze z Węgier do Polski zatrzymał się najpierw właśnie w Krakowie, gdzie na Rynku Głównym głosił kazania. Jan Długosz pisał, że św. Wojciech nauczał „językiem rodowitym, to jest czeskim”, który Polacy wówczas dobrze rozumieli. Wokół niego gromadziły się liczne rzesze ludzi z miasta i okolic, a wielu – jak podaje kronikarz – doznawało ulgi w cierpieniu, uwolnienia od trosk, a nawet uzdrowienia.
Po jego męczeńskiej śmierci pamięć o obecności Wojciecha w Krakowie była tak silna, że właśnie w miejscu, gdzie nauczał na rynku, wzniesiono świątynię ku jego czci. Wezwanie kościoła może wskazywać, że pierwszy drewniany kościół powstał niedługo po kanonizacji biskupa i męczennika, która miała miejsce w 999 roku. Podczas badań archeologicznych odkryto pod obecną budowlą relikty wcześniejszego murowanego kościoła z początku XI wieku, z czasów Bolesława Chrobrego, a następnie kolejnej romańskiej świątyni z końca XI wieku, pochodzącej z czasów Bolesława Śmiałego.
Związek tego miejsca ze świętym widoczny jest nie tylko w historycznych przekazach, ale również w jego symbolice. –Powodem rozpoczęcia jej budowy było słowo, które w tym miejscu właśnie głosił św. Wojciech. Tu padło pierwsze ziarno Dobrej Nowiny o Chrystusie – mówi rektor kościoła, ks. Dariusz Talik.
Ślady św. Wojciecha można dziś odczytywać nie tylko poprzez zabytki czy historyczne przekazy, ale przede wszystkim przez doświadczenie słuchania i modlitwy. To właśnie ten wymiar jest najważniejszy. – Najistotniejsze jest to, co nie jest zmienne, czyli słuchanie. Na tym miejscu wiele osób słuchało słowa św. Wojciecha. Następstwem tego były liczne chrzty i wybór Chrystusa i Słowa Życia. Tak jest i dziś. To miejsce jest miejscem Słowa – podkreśla ks. Talik.
Podczas każdej Eucharystii głoszona jest homilia, a codziennie od godziny 16.00 do 21.15 trwa adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy. – To miejsce ciszy w kontraście do wrzawy placu rynku. Oaza Słowa obecności Boga w chlebie – wyjaśnia rektor kościoła św. Wojciecha na krakowskim Rynku Głównym.
Od 18 listopada 2014 roku właśnie w tym miejscu trwa codzienna modlitwa o moralną odnowę miasta – tzw. Szpital Domowy Z inicjatywy studentów i przy zaangażowaniu duszpasterstw akademickich kościół stał się przestrzenią modlitwy i duchowego wsparcia dla osób zmagających się z kryzysami, samotnością czy różnego rodzaju życiowymi trudnościami i zranieniami.
To właśnie w takim działaniu – cichym, ale bardzo konkretnym – ks. Talik dostrzega także obecność samego św. Wojciecha. – Gdzie w tym św. Wojciech? W działaniu Ducha Świętego, który pozwala różne dzieła prowadzić, a przez nie ludzi do Chrystusa – mówi.
Patron świątyni miejsca pozostaje niejako ukryty – podobnie jak Duch Święty. – Nie narzuca swojej obecności, ale jest obecny w wydarzeniach, spotkaniach i w prowadzeniu ludzi do Słowa Życia – tłumaczy ks. Dariusz Talik.
Ślady obecności św. Wojciecha nie kończą się jednak na krakowskim Rynku Głównym. W ramach przygotowań do 1030. rocznicy męczeńskiej śmierci świętego w Archidiecezji Krakowskiej powstał szlak pod jego patronatem.
Pielgrzymować nim może każdy, bez względu na wiek, a czas podążania nim oraz możliwości porusznia się po nim są nieograniczone.
Zdobycie Szlaku św. Wojciecha potwierdzane jest certyfikatem. Warunkiem jego uzyskania jest odwiedzenie wszystkich kościołów na terenie Archidiecezji Krakowskiej, którym patronuje święty biskup i męczennik, potwierdzone przybiciem pieczątki w Paszporcie Pielgrzymka.
Na trasie poza kościólkiem na Rynku Głównym znalazły się kościóły św. Wojciecha na krakowskim Osiedlu Bronowickim, w Krzeczowie, Mucharzu, Osieczanach, Pobiedniku Małym, Staniątkach, Zaskalu, Zatorze i w Modlnicy, gdzie miał również zatrzymać się święty.
Choć najstarszych źródeł pisanych potwierdzających pobyt świętego brakuje, w Modlnicy najważniejszym śladem pozostaje żywa tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Pierwsze udokumentowane wzmianki o miejscowości pochodzą z XIII wieku, a historycy zaliczają ją do najstarszych ośrodków duszpasterskich diecezji krakowskiej. Już w XIV wieku istniała tutaj parafia, a „Liber Beneficiorum” Jana Długosza wspomina drewniany kościół pod wezwaniem św. Wojciecha.
Świątynia, którą podziwiać można współcześnie, jest trzecią w historii parafii. – Najpierw była niewielka rotunda, później kościół drewniany, a obecna świątynia powstała w 1553 roku. To pokazuje, jak długo to miejsce żyje kultem św. Wojciecha – zaznacza proboszcz, ks. Jan Adamus.
Potwierdzeniem wielowiekowej obecności chrześcijaństwa w Modlnicy są również odkrycia archeologiczne. Podczas prac przy budowie autostrady i obwodnicy Krakowa odnaleziono kilkadziesiąt grobów z przełomu XI i XII wieku, określanych jako pochówki chrześcijańskie. – To pokazuje, że już wtedy istniał tutaj mocny ośrodek religijny. Skoro pojawiają się chrześcijańskie pochówki z tamtego okresu, to znaczy, że życie religijne było tu bardzo silne i wiązano je także z osobą św. Wojciecha – dodaje ks. Adamus.
Kult św. Wojciecha w Modlnicy widoczny jest nie tylko w wezwaniu parafii, ale również w samym wnętrzu świątyni i lokalnej pobożności.
W ołtarzu znajduje się obraz św. Wojciecha na tle Krakowa, namalowany około 1830 roku przez Jana Zamojskiego. W bocznej kaplicy z 1620 roku zachowały się freski przedstawiające św. Wojciecha i św. Stanisława, a w centrum stoi renesansowy ołtarz z tabernakulum wykonany około 1530 roku dla katedry na Wawelu. Jak podkreśla ks. Jan Adamus, pokazuje to silne związki Modlnicy z Krakowem i Wawelem oraz świadczy o tym, że kult św. Wojciecha był obecny nie tylko w samej parafii, ale również mocno wpisywał się w religijną świadomość całego regionu.
Szczególne miejsce w lokalnej tradycji zajmuje także dawna kapliczka św. Wojciecha, która znajdowała się w miejscu nazywanym Świętą Lipką. Według przekazu właśnie tam święty miał zatrzymać się podczas swojej drogi, modlić się i głosić kazania mieszkańcom. To miejsce przez długi czas było otaczane szczególną pamięcią wiernych jako przestrzeń bezpośrednio związana z obecnością patrona. Kapliczka została zlikwidowana w 1783 roku, jednak pamięć o tym miejscu w parafii pozostała żywa.
W parafii od wieków czczono także relikwie św. Wojciecha, co jeszcze mocniej podkreślało jego obecność w życiu wspólnoty. Choć dziś nie ma osobnych nabożeństw ku jego czci, pamięć o patronie wciąż pozostaje naturalną częścią parafialnej pobożności. – Nie ma specjalnych nabożeństw poświęconych wyłącznie św. Wojciechowi, ale są pieśni ku jego czci, które regularnie pojawiają się w parafii. Bardzo często przeplatają się one z kultem Matki Bożej Modlnickiej, dlatego ta obecność świętego jest tutaj czymś naturalnym i trwałym – wyjaśnia proboszcz.
Dziedzictwo św. Wojciecha w Archidiecezji Krakowskiej pozostaje więc nie tylko zapisem przeszłości, lecz także żywą inspiracją dla współczesnych. Jego obecność w na tych terenach wciąż staje się punktem wyjścia do głębszego spotkaniu z Bogiem i przypomina, że zasiane przed wiekami ziarno wiary nadal wydaje owoce. Uroczystość św. Wojciecha to okazja do tego, aby wyruszyć „jego” szlakiem w Archidiecezji Krakowskiej, podejmując szczególną modlitwę w intencji Ojczyzny.
1030. rocznica męczeńskiej śmierci głównego patrona Polski przeżywana będzie w roku 2027.
Szczegółowe informacje na temat Szlaku św. Wojciecha na terenie archidiecezji oraz warunków jego zdobycia znaleźć można na stronie internetowej.