– Maryjna miłość jest ofiarna, a tylko człowiek ofiarny potrafi przebaczyć, ustąpić. Maryjna miłość jest wspierająca, a nieraz jesteśmy tak samotni w swoich domach... Maryjna miłość jest również przebaczająca – mówił bp Janusz Mastalski, który przewodniczył uroczystej Procesji Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny w Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej.
W homilii podczas nieszporów przy kaplicy Domku Matki Bożej bp Janusz Mastalski przywołał jeden z ostatnich wywiadów Stanisławy Celińskiej, w którym aktorka mówiła o swojej pobożności maryjnej. Krakowski biskup pomocniczy zastanawiał się, jak obecność Matki Bożej w życiu człowieka „wykorzystać” do tego, by uczynić je szczęśliwym, by realizować swoje powołanie, aby rozwiązać wszystkie problemy – rodzinne, małżeńskie, kapłańskie. – Szczęście przynosi opieka Matki Bożej. A to jest poczucie bliskości, o którym tak często mówił papież Franciszek. Być blisko. Maryja umacnia w chwilach trudnych – mówił biskup. Zaznaczył, że Maryja pomaga również w chwilach radości, ale równocześnie zauważył, że coraz częściej, gdy człowiek osiąga jakąś namiastkę szczęścia, to Bóg nie jest mu potrzebny. Biskup podkreślał, że radość nie może oddalać od Boga.
Zaświadczył, że Matka Boża Kalwaryjska to Maryja, która wspiera w dylematach i decyzjach. Wskazał na rodzinne problemy, gdy mąż z żoną nie może się porozumieć, gdy dziecko odchodzi od Kościoła, czy gdy w życiu pojawia się choroba. – Możemy dzisiaj stąd odejść z mocniejszą wiarą, nadzieją, ufnością w Matkę Bożą – mówił bp Janusz Mastalski.
Zwrócił uwagę, że szczęście w życiu człowieka bierze się także z „drogi ku Jezusowi, dzięki Maryi”. – Obecność Marii daje poczucie bezpieczeństwa. Ale musimy spełnić jeden warunek i ciągle inwestować w swoją pobożność – podkreślał. Droga ku Jezusowi to jest droga poprzez modlitwę, poprzez sakramenty, ale nade wszystko poprzez Słowo – dodawał.
Odwołał się do swojego biskupiego zawołania, które pochodzi z Psalmu 71 „Pan jest moją nadzieją” i zwrócił się do wszystkich, aby nigdy nie tracili nadziei niezależnie od tego, co wydarzy się w życiu społecznym czy rodzinnym. Zaznaczył, że szczęście człowiek może też czerpać z naśladowania Maryi, która jest też nauczycielką pobożności i miłości. Zachęcał w tym kontekście, by odważnie mówić innym słowa „przepraszam” albo „kocham”, bo przed śmiercią może zabraknąć na to czasu.
– Matko Najświętsza, zasnęłaś i zostałaś wniebowzięta, ale ciągle jesteś z nami. Chcemy być tymi, którzy mówią razem z Tobą: „Wielbi dusza moja pana” – zakończył.
Po nieszporach procesja przeszła do kościoła Grobu Matki Bożej w Brodach, przed którym – na zakończenie celebracji – sprawowana była Eucharystia. W czasie homilii bp Janusz Mastalski, nawiązując do Ewangelii o pannach roztropnych i nierozsądnych, zaznaczył, że Słowo Boże w ten sposób zwraca uwagę na czuwanie i odpowiedzialność za swoje wybory. – Maryja jest najlepszą drogą dla człowieka XXI wieku i pokazuje co tak naprawdę czynić, aby nie być zaskoczonym – mówił biskup i wskazał na pierwszy element, czyli macierzyństwo Maryi wobec każdego wierzącego. – Matka daje poczucie miłości. (…) Maryjna miłość jest ofiarna, a tylko człowiek ofiarny potrafi przebaczyć, ustąpić. Maryjna miłość jest wspierająca, a nieraz jesteśmy tak samotni w swoich domach… Maryjna miłość jest również przebaczająca – wyliczał bp Mastalski.
Zaznaczył, że Maryja jako matka daje też poczucie siły, którym jest dziś sprawczość, czyli możliwość dokonywania lepszych wyborów; jest też nadzieja, czyli przekonanie, że można dokonać w życiu więcej niż nam się wydaje; ale też radość ze skuteczności, bo w życiu każdego człowieka obok rzeczy złych i trudnych są także zwycięstwa.
Zauważył, że Maryja daje też poczucie trafności własnych wyborów na życiowej drodze. – Ta droga ma być drogą przykazań, drogą religijności, duchowości, ale nade wszystko ma być drogą „bycia dla”, żeby nikt przy mnie nie czuł się odepchnięty i niezrozumiany – wyjaśniał biskup pomocniczy Archidiecezji Krakowskiej.
Podkreślił, że Maryja daje również poczucie stabilności i świadomość bezpieczeństwa, zwłaszcza w czasach, w których często mówi się o wojnie. – Nie musi być żadnej trzeciej wojny, wystarczy, że ta wojna będzie w moim sercu, w moim domu… Matka daje poczucie stabilności – zaznaczył, wskazując w tym kontekście na świadectwo i moc modlitwy, zwłaszcza różańcowej. Zwrócił uwagę, że stabilność daje też Eucharystia i życie Słowem Bożym. Na zakończenie biskup podziękował za świadectwo wiary kalwaryjskich pielgrzymów.
Przed błogosławieństwem prowincjał, o. Egidiusz Włodarczyk OFM podziękował biskupowi za przewodniczenie uroczystościom i wszystkim kalwaryjskim pielgrzymom. – Kalwaria jest zawsze piękna – o każdej porze roku, i w dzień, i w nocy, o wschodzie słońca, o zachodzie, ale jestem przekonany, że najpiękniejsza jest wtedy, kiedy Wy w niej jesteście, kiedy wędrujecie po kalwaryjskich dróżkach, kiedy śpiewacie, rozważacie, kiedy towarzyszą Wam orkiestry – można powiedzieć, że wtedy Kalwaria rozkwita jak najpiękniejszy kwiat – mówił prowincjał.