STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / DOBRA NOWINA: TRUDNA LEKCJA O KRZYŻU. ROZWAŻANIE NA XXII NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ, ROK A

Dobra Nowina: Trudna lekcja o krzyżu. Rozważanie na XXII Niedzielę Zwykłą, Rok A

Dobra Nowina to seria rozważań Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę i wigilię uroczystości o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.



Apostoł Piotr w dzisiejszej Ewangelii także lęka się krzyża. Kiedy Chrystus zapowiada misterium swojego cierpienia, zapowiada mękę krzyżową, to pierwszy z Apostołów czyni mu wyrzuty. Robi mu wymówki. Piotrowi bowiem nie mieści się w głowie, że krzyż jest wpisany w życie wiary. Jezus otwiera mu jednak oczy, kiedy mówi: „Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Nie ma więc innej drogi. Chcąc kroczyć za Jezusem, trzeba liczyć się z tym, że na tej drodze krzyż się pojawi. Nie da się przed tym uciec. My jednak często jesteśmy podobni do Apostoła Piotra z dzisiejszej Ewangelii. Chcielibyśmy, by nasza droga za Jezusem była gładka i prosta. Nie chcemy krzyża. Boimy się Go. Jest w nas takie myślenie, żeby zrobić wszystko, by krzyża uniknąć. Utarło się, by nie dawać krzyża na prezent nowożeńcom, bo to zły znak, by nie dawać krzyża wprowadzającym się do nowego mieszkania, bo będzie nieszczęście. Robić wszystko, by krzyża uniknąć. Natomiast Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi coś zupełnie odwrotnego. Mówi, że kto chce być Jego uczniem, musi być gotowy na krzyż. Naszą drogą nie może być ucieczka od krzyża, ale przyjęcie go i zrozumienie, odkrycie Jego sensu, bo każdy z nas ma swój krzyż. Krzyż wpisany w swoje powołanie, swoją miłość. Krzyż, który jest zapłatą za wierność. Nie ma drogi chrześcijanina bez krzyża.

Uczą nas tego święci. Nie ma życiorysu osoby beatyfikowanej czy kanonizowanej, w który nie odbiłby się rys Chrystusowego krzyża. Spójrzmy na kilka przykładów. Oto w minionym tygodniu, 27 sierpnia wspominaliśmy św. Monikę, żyjącą w IV wieku. Krzyżem dla niej był jej syn, Augustyn, który prowadził rozwiązły tryb życia. Matka się go jednak nie wyparła. Przez 16 lat modliła się o nawrócenie syna. Niosła ten krzyż, omadlając go i wyprosiła jego nawrócenie. Dla niej natomiast ten krzyż stał się bramą do nieba i chwałą świętości. Bracie i Siostr,o odnajdujesz się w postaci św. Moniki? Cierpisz, bo małżonek, syn czy córka idą drogą niewiary i grzechu? Nieś dzielnie ten krzyż i módl się za nich. Wiedz, że swoją wytrwałą modlitwą możesz wyprosić cud przemiany serc. Tylko nie trać wiary. 9 września, a więc niedługo wspominać będziemy bł. Anielę Salawę. Pochodziła z biednej rodziny z Sieprawia. Jej życiorys zaskakuje prostotą. Co może być inspirującego w biografii zwykłej służącej? To, jak bardzo wzięła sobie do serca słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii o tym, że idzie się za Nim drogą krzyża. Zwłaszcza ostatnie lata życia były szczególnie krzyżem znaczone. Ostatnie pięć lat życia spędziła w nędzy. Swoje cierpienia ufnie ofiarowała Chrystusowi jako wynagrodzenie za grzechy świata. Zmarła na gruźlicę 12 marca 1922 roku w krakowskim szpitalu św. Zyty. Umierała samotnie, opuszczona przez wszystkich, wśród straszliwych cierpień, ale w głębokim zjednoczeniu z Chrystusem Doświadczona krzyżem samotności. Może odnajdujesz się Bracie i Ciostro w jej biografii. Może i Ciebie krzyż samotności dotyka, bo zapomniały o Tobie dzieci i wnuki, bo uwieziona jesteś w czterech ścianach mieszkania, bo dla sąsiadów jesteś tylko kolejnym numerem na drzwiach? Gdy Ci ciężko, gdy ronisz łzy, pomyśl o Anieli. Patrz jak ona na ukrzyżowanego Chrystusa. Popatrz na krzyż na Twojej ścianie i pamiętaj, że choćby wszyscy zapomnieli, On jest z Tobą. Przywołajmy jeszcze jedną postać – św. Jana Pawła II. Pamiętacie jego ostatni Wielki Piątek, 25 marca 2005 roku? Krzyż choroby tak go doświadczył, że nie mógł prowadzić drogi krzyżowej w Koloseum. Łączył się z jej uczestnikami w swej kaplicy, przed telewizorem. Nie mógł prowadzić rozważań. Nie mógł błogosławić zebranym. Mógł tylko tulić się do krzyża i tym gestem, który ze łzami oglądaliśmy, wygłosił jedną z najmocniejszych katechez. Bracie i Siostro, doświadczasz krzyża choroby swojej czy kogoś bliskiego? Mimo trudu, cierpienia, niepewności trzymaj się Chrystusa. Lgnij do Niego, jak Jan Paweł II. Z Chrystusem ten krzyż uniesiesz. Tylko Mu ufaj, bo z tego krzyża także płynie nauka dla Ciebie.

Fragment Ewangelii do rozważenia (Mt 16,21-27):

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

Ks. Artur Czepiel | Archidiecezja Krakowska




ZOBACZ TAKŻE