STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / DOBRA NOWINA: WIARA BEZ SONDAŻY. ROZWAŻANIE NA XXI NIEDZIELĘ ZWYKŁĄ, ROK A

Dobra Nowina: Wiara bez sondaży. Rozważanie na XXI Niedzielę Zwykłą, Rok A

Dobra Nowina to seria rozważań Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę i wigilię uroczystości o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.



Jezus pyta dziś: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. Uczniowie nie mają problemu z odpowiedzią. Wiedzą, co się mówi. Jedni uważają Go za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo któregoś z proroków. Można powiedzieć, że uczniowie przeprowadzili całkiem dokładne badanie opinii publicznej. Znają nastroje społeczne. Wiedzą, jakie interpretacje krążą wśród ludzi. Potrafią opowiedzieć, co jedni mówią, co sądzą drudzy i jakie zdanie mają pozostali. Wtedy Jezus zadaje drugie pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Nagle nie można już schować się za cudzym zdaniem. Nie można odpowiedzieć: „Większość uważa, że…”. Nie można powiedzieć: „W mojej rodzinie zawsze mówiło się…”. Nie można powołać się na tradycję, sondaże, komentarze ani opinie ekspertów.

Jezus nie pyta: „Czy wiecie, czego naucza o Mnie Kościół?”. Pyta: „Kim Ja jestem dla Was?”. To pytanie jest dzisiaj niezwykle aktualne, bo żyjemy w świecie, w którym niemal na każdy temat znamy cudze zdanie, zanim zdążymy wyrobić sobie własne. Przed obejrzeniem filmu sprawdzamy oceny. Przed pójściem do restauracji czytamy recenzje. Przed kupieniem telefonu oglądamy kilkanaście porównań. Przed wyjazdem na wakacje pytamy ludzi w internecie, czy dane miejsce w ogóle warto zobaczyć. Coraz rzadziej po prostu czegoś doświadczamy. Najpierw chcemy wiedzieć, jak przeżyli to inni.

To samo może stać się z wiarą. Można całe życie słuchać, kim Jezus jest dla innych. Dla księdza jest Zbawicielem. Dla babci był pomocą w trudnych chwilach. Dla rodziców był częścią tradycji. Dla kogoś niewierzącego ciekawą postacią historyczną. Można znać wszystkie te odpowiedzi, a nigdy nie odpowiedzieć Jezusowi osobiście. Można znać Credo na pamięć i nie mieć do Jezusa zaufania. Można co niedzielę chodzić do kościoła, ale w najważniejszych decyzjach żyć tak, jakby On nie miał nic do powiedzenia. Można nawet bronić Boga w dyskusjach, a nie wpuszczać Go do własnego życia. Łatwiej jest mówić o Jezusie, niż odpowiedzieć Jezusowi. Kiedy opowiadamy, co sądzą inni, pozostajemy obserwatorami. Kiedy Jezus pyta: „A Ty?”, to nagle kończy się bezpieczna teoria.

To pytanie dotyczy konkretnych sytuacji. Kim jest dla mnie Jezus, kiedy muszę wybrać między uczciwością a własną korzyścią? Kim jest dla mnie, gdy Ewangelia mówi coś innego niż moje emocje? Kim jest dla mnie, kiedy mam przebaczyć, ale wcale nie chcę? Kim jest dla mnie, kiedy Kościół mnie rozczarowuje, ludzie zawodzą, a wiara przestaje dawać poczucie bezpieczeństwa? Dopiero wtedy okazuje się, czy Jezus jest naprawdę Panem, czy tylko ważnym dodatkiem do życia.

Piotr odpowiada: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. To nie jest tylko poprawna odpowiedź. Piotr mówi Jezusowi: „Nie jesteś dla mnie jednym z wielu nauczycieli. Nie jesteś jedną z ciekawych propozycji. Nie jesteś kimś, kogo można słuchać wtedy, kiedy mi odpowiada. Ty jesteś Tym, na którym chcę oprzeć życie”. Właśnie wtedy Jezus mówi Piotrowi, kim jest on sam: „Ty jesteś Piotr, czyli Skała”. To bardzo ciekawe. Dopiero kiedy Piotr odpowiada, kim jest Jezus, zaczyna odkrywać, kim jest on sam. Dzisiaj wielu ludzi próbuje odkryć siebie, nieustannie patrząc w siebie. Pytają: „Kim jestem? Co czuję? Czego chcę? Co mi odpowiada? Jak widzą mnie inni?”. Człowiek godzinami analizuje siebie, porównuje się, sprawdza reakcje innych, buduje własny wizerunek, a mimo to coraz mniej wie, kim naprawdę jest. Ewangelia pokazuje inną drogę, a mianowicie, że człowiek zaczyna odnajdywać siebie, kiedy przestaje być dla siebie jedynym punktem odniesienia. Piotr nie odkrywa swojej tożsamości przed lustrem. Odkrywa ją w relacji z Jezusem. Jezus mówi mu: „Ty jesteś Skała”. Nie dlatego, że Piotr jest najbardziej stabilnym człowiekiem na świecie. Wkrótce będzie się bał, będzie protestował, będzie popełniał błędy, a w czasie męki trzy razy wyprze się Jezusa. To dość zaskakujący wybór na skałę. My, wybierając człowieka do odpowiedzialnego zadania, szukalibyśmy kogoś spokojnego, przewidywalnego i odpornego na stres. Jezus wybiera Piotra — człowieka gwałtownego, chwiejnego, czasami mówiącego szybciej, niż myśli. To pokazuje, że Bóg nie czeka, aż będziemy idealni, żeby powierzyć nam odpowiedzialność. Mówi: „Jesteś Skałą”, choć doskonale wie, ile w tej skale jest jeszcze pęknięć.

To jest ważne, ponieważ wielu ludzi żyje w przekonaniu, że najpierw muszą stać się doskonali, a dopiero później będą mogli zrobić coś dobrego. „Kiedy będę bardziej cierpliwy, będę dobrym ojcem”. „Kiedy uporządkuję całe życie, zacznę się modlić”. „Kiedy przestanę mieć wątpliwości, wtedy naprawdę uwierzę”. „Kiedy sam nie będę miał problemów, zacznę pomagać innym”. Taki moment może nigdy nie nadejść. Bóg nie buduje Kościoła z ludzi bezbłędnych. Buduje go z ludzi, którzy wiedzą, komu zaufali i pozwalają się korygować. Jezus daje Piotrowi klucze. Klucze nie są nagrodą. Klucze oznaczają odpowiedzialność. Kiedy komuś daje się klucze do domu, mówi się właściwie: „Ufam ci. Możesz otworzyć. Możesz wpuścić. Możesz także zamknąć. Od Twoich decyzji będzie zależało, czy ktoś znajdzie się wewnątrz, czy pozostanie przed drzwiami”. Każdy z nas nosi jakieś klucze. Rodzic może otworzyć dziecku drogę do poczucia własnej wartości albo zamknąć ją jednym powtarzanym przez lata zdaniem: „Z Ciebie i tak nic nie będzie”. Nauczyciel może otworzyć w młodym człowieku odwagę albo zamknąć go w przekonaniu, że jest głupi. Małżonek może stworzyć dom, do którego chce się wracać, albo miejsce, w którym każdy boi się odezwać. Ksiądz może otworzyć komuś drogę do Boga albo zasłonić Boga własną pychą, chłodem i brakiem czasu. Jedno słowo może kogoś uwolnić, ale jedno oskarżenie może zamknąć człowieka na wiele lat.

Nie mamy kluczy do wszystkiego. Nie kontrolujemy życia innych ludzi, ale często mamy wpływ na to, czy przy nas człowiek zobaczy dla siebie otwarte drzwi, czy kolejne zamknięcie. Jezus pyta dzisiaj: „Za kogo Mnie uważasz?”. Nie po to, żeby sprawdzić naszą wiedzę. Pyta, ponieważ odpowiedź na to pytanie zmienia sposób, w jaki patrzymy na siebie, na innych i na całe swoje życie. Jeśli Jezus jest tylko nauczycielem, można wybrać z Jego słów to, co nam odpowiada. Jeśli jest tylko postacią z przeszłości, można Go podziwiać bez żadnych konsekwencji. Jeśli jednak jest Mesjaszem, Synem Boga żywego, wtedy nie można już pozostawić Go na marginesie własnych decyzji. Tego pytania nie rozstrzygnie za nas rodzina. Nie rozstrzygnie tradycja. Nie rozstrzygnie ksiądz. Nie rozstrzygnie większość. Każdy kiedyś będzie musiał stanąć przed Jezusem bez cudzych odpowiedzi. I warto zrobić to jak najszybciej, bo można całe życie zbierać opinie o Bogu, a nigdy nie podjąć decyzji, żeby Mu zaufać.

Fragment Ewangelii do rozważenia (Mt 16, 13-20):

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?»

A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».

Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»

Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».

Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

Ks. Jakub Łabuz | Archidiecezja Krakowska




ZOBACZ TAKŻE