- To określenie uczeń-misjonarz jest zadane dzisiaj nam wszystkim. Bardzo wam wszystkim życzę, byście się w tym pojęciu odnaleźli, żeby ono was definiowało. Nie chodzi o to, żebyście byli najlepszymi kaznodziejami na świecie. Natomiast chodzi o to, żebyście sobą mogli pokazać, jak ważna jest dla was bliska relacja z Jezusem i jak ważna i bezpieczna jest dla was bliska relacja z siostrami i braćmi Kościoła – mówił kard. Grzegorz Ryś w czasie Mszy św. sprawowanej z okazji XXVI Dnia Papieskiego w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie.
Na początku Eucharystii kard. Grzegorz Ryś powitał zgromadzonych w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, zwracając uwagę, że obchodzony Dzień Papieski jest okazją do promowania i wspierania Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, której patronuje św. Jan Paweł II. Podkreślił, że pomoc fundacji oznacza przede wszystkim wsparcie młodych ludzi, którzy pragną się uczyć, ale nie zawsze mają ku temu odpowiednie warunki. – Nie chodzi o wsparcie jakiejś abstrakcyjnej struktury, tylko młodych ludzi, którzy chcą się uczyć, a nie zawsze mają ku temu warunki. Chcemy tych młodych ludzi wspierać, by mogli być prawdziwie uczniami – mówił.
W homilii metropolita krakowski nawiązał do hasła tegorocznego Dnia Papieskiego „Jan Paweł II – uczeń-misjonarz”, wskazując, że zachęca ono do szczególnego zatrzymania się nad drugim czytaniem, pochodzącym z Listu św. Pawła do Filipian. Przypomniał, że św. Paweł – największy misjonarz w dziejach Kościoła, napisał ten list, przebywając w więzieniu.
Kardynał zwrócił uwagę, że apostoł, który z wielkim zaangażowaniem prowadził działalność misyjną, został nagle zatrzymany i spotkały go prześladowania. Przywołał jego słowa z Listów do Koryntian, w których Paweł opisywał doświadczenie cierpienia i zagrożenia życia. Zauważył, że uwięzienie nie oznaczało jednak końca jego misji. – Nie ma Paweł możliwości głosić słowa. Nie ma możliwości przepowiadać do tłumów. Ale ma możliwość złożenia świadectwa – podkreślił kard. Grzegorz Ryś. – W tej jego misji nie ma teraz miejsca na kazanie, ale jest miejsce na ukazanie. Może sobą ukazać, o co idzie w Ewangelii – zauważył.
Metropolita krakowski wskazał, że dla św. Pawła najważniejsze było głoszenie Jezusa Chrystusa, nawet jeśli wiązało się to z cierpieniem i upokorzeniem. Apostoł nie koncentrował się na własnej sytuacji, ale na tym, aby Ewangelia docierała do innych. – Nie naucza, ale pokazuje sobą, pokazuje sobą o co idzie w Ewangelii i pokazuje sobą, jak Ewangelia jest ważna. Jest gotów za nią oddać życie – powiedział kardynał.
Zwrócił uwagę na dwa zasadnicze wymiary świadectwa św. Pawła. Pierwszym była jego relacja z Jezusem Chrystusem. Nawiązując do słów „Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości”, zauważył, że postawa apostoła mogłaby przypominać stoicki dystans wobec wydarzeń. Podkreślił jednak, że jej źródłem nie była filozofia, ale osobiste doświadczenie obecności Jezusa. – To nie jest filozofia, to nie jest stoicyzm. To jest doświadczenie Jezusa Chrystusa. „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” – mówił metropolita krakowski.
Przywołał także słowa, które Paweł usłyszał podczas modlitwy: „Wystarczy ci mojej łaski. Moc doskonali się w słabości”. – To jest tajemnica Pawła. Nie chodzi o jakieś filozoficzne poglądy ani o dystans do wszystkiego, co dzieje się dookoła. Nie. Przy wszystkich brakach, jakich doświadcza, jest doświadczenie Jezusa Chrystusa, którego łaska wystarczy za wszystko. „Wystarczy ci mojej łaski”. Nie masz wielu rzeczy, ale masz moją łaskę, masz moją miłość, masz moją bliskość, masz moją obecność, masz moją relację z tobą – wyjaśnił kardynał. Zauważył, że nawet w więzieniu Paweł nie doświadczał braku, lecz obfitości wypływającej z najważniejszej w jego życiu relacji z Chrystusem.
Drugim wymiarem świadectwa apostoła była relacja św. Pawła z Kościołem w Filippi. Metropolita krakowski przypomniał, że była to pierwsza wspólnota założona przez Pawła w Europie i jedyna, od której przyjmował pomoc materialną. Zwrócił uwagę, że tworzyli ją przede wszystkim ubodzy weterani wojskowi, a mimo to właśnie od nich apostoł był gotów otrzymywać wsparcie. – W misji chodzi o to, żebyś zbudował takie relacje. Żebyś zbudował Kościół, który jest faktycznie Kościołem sióstr i braci. Żebyś zbudował Kościół ludzi, którzy znają swoje potrzeby i potrafią im zaradzać. Do tego rzeczywiście potrzeba bliskiej relacji. Do tego naprawdę potrzeba bliskiej relacji – podkreślił kard. Grzegorz Ryś i zauważył, że przyjmowanie pomocy bywa trudniejsze niż jej udzielanie, ponieważ wymaga głębokiego zaufania i otwartości na drugiego człowieka.
Kardynał zaznaczył, że przez doświadczenie cierpienia i prześladowania przeprowadzały Pawła dwie relacje: z Jezusem Chrystusem i z Kościołem. Zwrócił uwagę, że apostoł, który wcześniej przede wszystkim dawał innym, w więzieniu sam stał się tym, który otrzymuje. – Z tego misjonarza wielkiego, największego, zamienia się w kogoś, kto przyjmuje, to znaczy jest uczniem bardziej niż misjonarzem. Jest uczniem Jezusa i jest uczniem Filipian, z których stworzył Kościół – zauważył.
W dalszej części homilii kard. Grzegorz Ryś odwołał się do testamentu św. Jana Pawła II, wskazując na podobieństwo jego doświadczenia do postawy św. Pawła. Przypomniał, że papież już w 1980 roku pisał o śmierci, a rok później, po zamachu na swoje życie, powrócił do tych słów. „Tym głębiej czuję, że znajduję się całkowicie w Bożych rękach i pozostaję nadal do dyspozycji mojego Pana, powierzając się Mu w Jego Niepokalanej Matce. Totus Tuus” – pisał papież.
Kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na spokój, jaki towarzyszył św. Pawłowi i św. Janowi Pawłowi II pomimo doświadczenia zagrożenia życia. Podkreślił, że jego źródłem nie była wiedza filozoficzna ani etyczna, ale głębokie przekonanie o pozostawaniu w rękach Boga. – Nie ma bezpieczniejszego miejsca na świecie jak w dłoniach Boga – mówił kardynał.
Następnie wskazał na drugie doświadczenie opisane przez Jana Pawła II w testamencie, wyrażone łacińskimi słowami „In medio Ecclesiae”, oznaczającymi „pośrodku Kościoła”.– Nie ponad Kościołem, jako Piotr. Nie jako ten, który wszystkich naucza. Tylko pośrodku, w samym środku Kościoła – podkreślił metropolita krakowski.
Przypomniał, że w papieskim testamencie obecny jest szeroki obraz Kościoła, obejmujący doświadczenie Soboru, relacje z biskupami, Kościół krakowski i rzymski, a także dążenie do jedności chrześcijan. – To wszystko jest dla niego Kościół, w którym on czuje się bezpiecznie. W rękach Ojca i w środku Kościoła. To jest to samo doświadczenie, które nam pokazuje Paweł. Tacy są najwięksi misjonarze – mówił kardynał.
Kard. Grzegorz Ryś zauważył, że zarówno św. Paweł, jak i św. Jan Paweł II czerpali siłę swojej misji z doświadczenia bycia uczniem. – Ta cała ich siła bierze się koniec końców z uczniostwa. Wobec Jezusa Chrystusa, w którego rękach czują się bezpiecznie. I wobec Kościoła, któremu przewodzą, ale przede wszystkim, z którym żyją w pięknych, zażyłych relacjach – mówił kardynał. Podkreślił, że relacje te prowadzą do odkrywania prawdy Ewangelii, która streszcza się w przykazaniu miłości.
– To określenie uczeń-misjonarz jest zadane dzisiaj nam wszystkim. Bardzo wam wszystkim życzę, byście się w tym pojęciu odnaleźli, żeby ono was definiowało. Nie chodzi o to, żebyście byli najlepszymi kaznodziejami na świecie. Natomiast chodzi o to, żebyście sobą mogli pokazać, jak ważna jest dla was bliska relacja z Jezusem i jak ważna i bezpieczna jest dla was bliska relacja z siostrami i braćmi Kościoła – zakończył kard. Grzegorz Ryś.
Przed błogosławieństwem głos zabrał ks. Tomasz Szopa, kustosz Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie, który podziękował kard. Grzegorzowi Rysiowi za przewodniczenie Mszy św. i wygłoszoną homilię. Zaprosił także zebranych do udziału w nadchodzących wydarzeniach związanych z obchodami rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową oraz liturgicznym wspomnieniem św. Jana Pawła II.
Następnie głos zabrała Julia, pochodząca z Dukli stypendystka Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, która studiuje na kierunku lekarskim w Krakowie. Opowiedziała o działalności fundacji, podkreślając, że zapewnia ona młodym ludziom nie tylko wsparcie finansowe, ale także możliwość rozwoju duchowego, uczestnictwa w rekolekcjach i budowania relacji. – Dla nas to coś więcej niż wsparcie finansowe. To szansa na dobry start w dorosłe życie i odkrywanie, jak w przyszłości możemy wykorzystywać nasze zdolności, by służyć innym – mówiła stypendystka.
Julia podzieliła się również własnym doświadczeniem, wskazując, że dzięki pomocy fundacji mogła rozpocząć wymarzone studia medyczne w Krakowie, rozwijać swoje pasje i poznawać nowych ludzi. Zaznaczyła, że szczególną wartością jest dla niej wspólnota młodych osób, które łączy wiara. – To młodzi ludzie z całej Polski, z którymi łączy nas wiara i wspólne doświadczenia. To osoby, przy których czuję, że Kościół jest żywą wspólnotą – podkreśliła. W imieniu stypendystów podziękowała wszystkim darczyńcom za wsparcie materialne, modlitwę i życzliwość, zapewniając o pamięci modlitewnej.