STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / BOŻE MIŁOSIERDZIE TO CIĄGŁE PRZYPOMINANIE BOGA, ŻE ON MNIE KOCHA

Boże Miłosierdzie to ciągłe przypominanie Boga, że On mnie kocha

Z bp. Witalijem Krywyckim, ordynariuszem diecezji kijowsko-żytomierskiej rozmawia Małgorzata Pabis.



Rozmowa z bp. Witalijem Krywyckim, ordynariuszem diecezji kijowsko-żytomierskiej.

Małgorzta Pabis: Czym dla Księdza Biskupa jest Boże Miłosierdzie?

Bp Witalij Krywicki, ordynariusz diecezji kijowsko-żytomierskiej: Dla mnie Boże Miłosierdzie to ciągłe przypominanie Boga, że On mnie kocha, że jest blisko, że On chce być ze mną całą wieczność.

W homilii, którą kiedyś Ksiądz Biskup wygłosił w Łagiewnikach, mówił, że do okazywania miłosierdzia, Bóg potrzebuje człowieka.

Takie słowa powiedział mi kiedyś mój kierownik duchowny – on wyjaśnił mi, że Bóg działa przez ludzi. To, że odczuwamy miłość Boga, przez działanie ludzi, to sami jesteśmy włączeni w proces miłosierdzia, które Bóg okazuje, np. przebaczając nasze grzechy, obdarzając nas łaskami. Czyli powinniśmy się czuć odpowiedzialni za to, by Boże Miłosierdzie rozlewało się po ziemi. Papież Jan Paweł II w Łagiewnikach wzywał nas: „Bądźcie świadkami miłosierdzia!”. W zakończeniu 5 rozdziału Ewangelii św. Mateusza Pan Jezus mówi o tym, że mamy być podobnymi do naszego Ojca Niebieskiego. Wtedy będziemy nazwani Jego synami. Wtedy, gdy będziemy robili tak jak On robi. Wtedy gdy będziemy przyjmować ludzi, którzy nie są nam miłe. Bóg przyjmuje przecież każdego, także tych, którzy wyrządzają Mu krzywdę. Wypełnianie słów Ewangelii czyni nas członkami rodziny Boga. W tym słowie mówi się o tym, że – jak powiedzielibyśmy naszym współczesnym językiem – nosimy nazwisko naszego Niebieskiego Ojca. Jeśli Bóg okazuje mi miłosierdzie, przebacza mi, grzesznikowi, to i ja powinienem robić kroki, które mogą być nawet trudne, czasem my mówimy, niemożliwe, ale nie są takie. Kiedy my czynimy taki krok, wówczas w nasze życie wkracza sam Bóg.

W ostatnich latach to szczególne miłosierdzie okazał naród polski.

Myślę, że gdyby to był jakiś program polityczny, to nie udałoby się zrobić tego, co uczynili Polacy względem Ukrainy. Jak widzimy ze strony ukraińskiej, Polacy otworzyli nie tylko swoje domy, ale nade wszystko swoje serca. To nie jest pomoc, która ma uspokoić nasze sumienia. Widzieliśmy i wciąż widzimy Polaków, którzy robią więcej i więcej. Takie gesty, których nie może zrobić człowiek niewierzący w Pana Boga, który jest miłosierny. To jest gest, który był i jest egzaminem wiary i został zdany. A teraz ten egzamin ma jeszcze większe znaczenie, bo wszyscy są już zmęczeni. Cały świat jest zmęczony słowem: „Ukraina”. O nas już mniej mówią media. Jesteśmy mniej „popularni”. Są nawet tacy, którzy chcieliby, aby ta wojna była zamrożona i świat o niej zapomniał. Muszę też powiedzieć, że strasznie zmęczona jest sama Ukraina, ludzie, którzy nie mają mieszkania, pracy, środków do godnego życia. Są zmęczeni niepewnością dnia jutrzejszego, zwłaszcza przed kolejną już trudną zimą. Jeszcze w 2022 roku myśleliśmy, że to będzie najtrudniejszy czas, ale każda kolejna zima stawia przed nami nowe trudności, wyzwania. Nauczyliśmy się żyć bez światła, ogrzewania, wody, ale nowe niebezpieczeństwa stawiają pytania np. o kanalizację. To właśnie dla wielkiego miasta np. Kijowa może stać się źródłem epidemii, katastrofy ekologicznej. Już teraz władza Kijowa zachęcają ludzi, by szukali miejsca na wioskach, u rodzin, czy znajomych. Przebywania w wielkim mieście może być nie tylko trudne, ale niebezpieczne. Nie każdy jednak ma znajomych, krewnych, do których może się udać. Jak więc mają przeżyć ten czas? Nawet takie miasta jak: Kramatorsk, czy Słowiańsk, leżące praktycznie na linii frontu, mają problemy. Jest w nich także bardzo dużo mieszkańców, w tym małych dzieci. Nie mają gdzie dziś iść. Jako Kościół szukamy więcej rozwiązań. Nasze parafie to miejsca niezłomności – „Punkty światła i nadziei”. W takich miejscach można się ogrzać, wypić ciepłą herbatę, zjeść zupę, a także  naładować telefony. Są parafie, które mają przygotowane miejsca noclegowe, gdzie można wyprać rzeczy i ugotować własny posiłek. Pracuje także kilka kuchni socjalnych, ale obecnie działają w nieco zmniejszonym zakresie. Jako Kościół jesteśmy powołani do tego, żeby podtrzymywać i dzielić się nadzieją, wiarą, że Bóg w swoim wielkim miłosierdziu dalej nami się opiekuje. I w tym momencie, kiedy nadal spotykamy się z pomocą ze strony Polski, to jest godne podziwu i wdzięczności. Wiemy, że wielka jest nagroda w niebie dla tych, którzy wciąż czynią ten wielki krok miłosierdzia.

Jak wygląda kult Bożego Miłosierdzia w diecezji Księdza Biskupa?  

25 kwietnia 2026 konsekrowany został w naszej diecezji w Żytomierzu kościół pw. Bożego Miłosierdzia. Przez wiele lat był on budowany, ale w tym samym, czasie rozszerzało się duszpasterstwo i praca charytatywna. Codziennie w świątyni jest wystawienie Najświętszego Sakramentu i Koronka do Miłosierdzia, śpiewana jest suplikacja. Stworzony został teren edukacyjny dla dzieci w czasie wojny. Oprócz korepetycji dzieci mają zajęcia językowe, rehabilitację zdrowia psychicznego. W ostatnim czasie np. dzieci z klas 1-4 szkoły podstawowej uczestniczyły w zajęciach pierwszej pomocy. W planie mamy utworzenie Domu Miłosierdzia. A jeśli chodzi o sam kult Bożego Miłosierdzia to u nas wygląda om bardzo podobnie jak w Polsce. Ludzie bardzo lubią Boże Miłosierdzie – odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego, a obraz Pana Jezusa Miłosiernego znajduje się w domu chyba każdej pobożnej rodziny.

Dziękuję za rozmowę

fot. Sanktuariun Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach
Małgorzata Pabis|Rzecznik Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach




ZOBACZ TAKŻE