Za uczestnikami 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę kolejny dzień w drodze. Jakie przeciwności spotykają ich na trasie i jak je pokonują?
Połowa drogi na Jasną Górę już za uczestnikami 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. Mszę św. dla Wspólnoty IV Nowohuckiej w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Wolbromiu odprawił kard. Grzegorz Ryś, którego w imieniu pielgrzymów powitał przewodnik ks. Łukasz Nizio.
W homilii metropolita krakowski przywołał proroka Habakuka, którego księga zawiera więcej pytań niż odpowiedzi. – Myślę, że możecie się w nim odnaleźć, idąc na pielgrzymkę. Pewnie też Panu Bogu stawiacie rozmaite pytania – mówił kardynał.
Zaznaczył, że Habakuk nie potrafił pogodzić się z narastającą przemocą i tym, że siła stawała się dla ludzi niemal przedmiotem religijnej czci. – To jest nasz świat, wiedzcie o tym. Bo jest coraz więcej siły, którą się nie tylko traktuje jako normę rozwiązywania problemów między ludźmi, tylko traktuje się ją quasi religijnie – podkreślił.
Kard. Grzegorz Ryś zwrócił uwagę na odpowiedź, jaką Bóg daje Habakukowi: „Sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności”. – Wiara jest wiernością. Wiara wymaga wytrwałości, wymaga ostatecznie takiej miłości, żebyś trwał przy Bogu właśnie w takich sytuacjach, które Cię gorszą, które przynoszą Ci pytania, na które nie potrafisz znaleźć odpowiedzi sam – podkreślił.
Metropolita krakowski zaznaczył, że nawet wtedy, gdy człowiek nie rozumie świata i ma wrażenie, że wszystko wymknęło się spod kontroli, Bóg wzywa go do wierności. – To nie jest tak, że los świata wymknął się z rąk Boga. Pan Bóg ma swój czas, Pan Bóg zadziała na pewno w swoim czasie. Co jest po naszej stronie potrzebne? Wierność – mówił.
Kardynał wyjaśnił, że nie chodzi o wierność abstrakcyjnym zasadom, ale o „wierność miłości”. Przywołał słowa Jezusa o posłaniu uczniów jak owce między wilki. – Wszyscy myślą w ten sposób, że jak owca jest posłana między wilki, to niech się boi, żeby jej nie zjadły. A prawdziwa odpowiedź jest taka, że jak owca jest posłana między wilki, to niech się boi, żeby się nie stała wilkiem – podkreślił. – My jesteśmy owcami i barankami Jezusa Chrystusa. To oznacza wierność. Bądź wierny miłości – dodał metropolita krakowski. Zaznaczył, że nawet jeśli człowiekowi wydaje się, że jedynymi mechanizmami działającymi w świecie są przemoc, siła i nienawiść, nie można przyjąć takiego sposobu myślenia i działania.
Odnosząc się do Ewangelii, kardynał wskazał na doświadczenie bezradności uczniów Jezusa, którzy wcześniej potrafili wyrzucać złe duchy, ale tym razem nie zdołali pomóc ojcu i jego synowi. Zaznaczył, że podobnego doświadczenia nie trzeba szukać daleko: bezradności można doświadczyć wobec zła w świecie, w Kościele, we wspólnocie i we własnym domu.
Odpowiedzią Jezusa na tę bezradność jest wiara. – Wiara to nie jest „coś”. To nie jest kawałek jakiejś rzeczy, którą utniesz i masz. Wiara to jest relacja z Jezusem. To jest osobiste spotkanie z Nim – podkreślił metropolita krakowski.
Nawiązując do obrazu ziarnka gorczycy, kard. Grzegorz Ryś zachęcał, by nie lekceważyć nawet najkrótszego spotkania z Bogiem. – Daj Mu minutę z całego swojego dnia. Nie mówię, że masz Mu dać całą dobę. Daj Mu minutę – mówił. Zachęcił także, by z liturgii zapamiętać choć jedno zdanie o Bogu. – Daj Mu tyle. Takie spotkanie jak ziarnko gorczycy, będzie działać – apelował.
Kardynał przypomniał, że wobec problemów, które wydają się „górą nie do przeniesienia”, Jezus odsyła człowieka do najprostszych środków. Przywołał słowa obecne w wielu rękopisach Pisma Świętego: „Ten rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem”. – Jezus mówi: „każdą górę tym przeniesiecie”. Jak masz poczucie, że zderzasz się z tym, co Cię przerasta, szukaj najprostszych środków – podsumował kard. Grzegorz Ryś.
Na zakończenie Eucharystii główny koordynator Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę, ks. Jacek Pierwoła przypomniał o osobach, które na kolejnych etapach drogi przyjmują pielgrzymów i służą im pomocą. Przypomniał, że od czterech lat każda wspólnota wskazuje osobę szczególnie zaangażowaną w pomoc pielgrzymom. W tym roku Wspólnota IV Nowohucka uhonorowała nagrodą „Bene Meritus” Piotra Gamrota. Wyróżnienie wręczył kard. Grzegorz Ryś.
Ks. Łukasz Nizio podziękował metropolicie krakowskiemu za sprawowaną Mszę św., wygłoszone słowo i obecność wśród pielgrzymów. Wdzięczność wyraził także gospodarzom – na czele z proboszczem miejsca za przyjęcie Wspólnoty IV.
Ks. Paweł Rosik SAC, przewodnik grupy Karan w imieniu wszystkim pielgrzymów członu nowohuckiego podziękował kard. Grzegorzowi Rysiowi za homilię, nawiązując do zawartego w niej wezwania, by chrześcijanin nie pozwolił sobie stać się „wilkiem”. Zapewnił metropolitę krakowskiego o wdzięczności i pamięci oraz poprosił go o modlitwę.
Na koniec kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że po raz pierwszy przyjechał do Wspólnoty IV jako metropolita krakowski i wyraził radość z możliwości wspólnego pielgrzymowania. Zapowiedział, że dołączy do pielgrzymów na pierwszym odcinku drogi i zaprosił ich do spowiedzi lub rozmowy.
Kilka kilometrów od Wolbromia, w Zadrożu dzień rozpoczęła Wspólnota I Prądnicka. Wraz z pielgrzymami modlił się tam abp Marek Jędraszewski.
W homilii arcybiskup zwrócił uwagę, że pielgrzymka jest szczególną wędrówką, „niejako obciążoną modlitwą”. Pielgrzymi niosą ze sobą intencje za siebie, swoich bliskich, Kościół i Ojczyznę. – Zawsze wtedy, kiedy człowiek się modli do Pana Boga, nieraz bardzo gorliwie, mogą pojawić się pytania o skuteczność tych modlitw, skoro nie zawsze i nie od razu widać, że Pan Bóg naprawdę nas wysłuchuje – przyznał.
Odnosząc się do Księgi Habakuka, abp Marek Jędraszewski wskazał, że Bóg odpowiada na wołanie człowieka, ale nie zawsze w czasie zgodnym z jego oczekiwaniami. Z kolei w Ewangelii Jezus wiąże skuteczność działania uczniów z ich wiarą.
Metropolita przypomniał słowa Jezusa: „Proście, a będzie wam dane. Szukajcie, a znajdziecie. Kołaczcie, a otworzą wam”. Zaznaczył jednak, że Chrystus nie obiecuje spełnienia wszystkich próśb dokładnie według ludzkich oczekiwań. – Pan Jezus tego nie obiecuje. Ale obiecuje, że da Ducha Świętego. Ducha mocy. Ducha wiary. Ducha wierności. Ducha świadectwa – podkreślił.
Przywołał historię Marii Okońskiej i jej koleżanek z Powstania Warszawskiego. Dziewczęta podjęły modlitwę o cud ocalenia stolicy i zachęcały powstańców oraz ludność cywilną do spowiedzi, Komunii Świętej i różańca. 26 sierpnia Warszawa doświadczyła jednak tragicznych bombardowań. „Miałyśmy poczucie wielkiej tragedii. Przecież na ten dzień zapowiadaliśmy Warszawie cud uratowania. Jeżeli będzie się modliła i zaufa Bogu” – metropolita krakowski senior przywoływał słowa Marii.
– Uświadomiły sobie, że walczyły i modliły się o cud uratowania Warszawy. Ale w gruncie rzeczy, skłaniając tyle tysięcy ludzi do modlitwy, do spowiedzi, do Komunii Świętej, przyczyniły się do tego, że te osoby były przygotowane na przejście z tego świata do Boga. Były przygotowane na śmierć, a właściwie na ostateczne zwycięstwo – zaznaczył arcybiskup.
Podkreślił, że ludzkie myśli nie są myślami Boga, a On najlepiej wie, czego człowiek potrzebuje. – Bóg nas zawsze wysłucha. Mamy się modlić tak, żebyśmy usłyszeli i zrozumieli, jak bardzo Bóg pomaga nam w chwilach i w wymiarach naszego życia. Niekiedy niesamowicie przekraczających i nasze wyobrażenia, i nasze oczekiwania. I z takim duchem, drodzy siostry i bracia, idźcie dalej do Matki Bożej, na Jasną Górę – powiedział.
Na zakończenie liturgii główny przewodnik członu prądnickiego, ks. Krzysztof Kasprzycki podziękował abp. Markowi Jędraszewskiemu za wieloletnie towarzyszenie pielgrzymom i duchową opiekę. – Jesteś dla nas Ojcem. Jesteś tutaj u siebie i jesteś również w naszych sercach – mówił, wręczając arcybiskupowi pamiątkowy emblemat. Słowa wdzięczności skierował także do dotychczasowego przewodnika Wspólnoty I, ks. Grzegorza Kurzca, któremu przekazano pamiątkowe zdjęcie ze słowami: „Dobrze, że byłeś, świetnie, że jesteś, wspaniale, że będziesz”.
Następnie głos zabrał abp Marek Jędraszewski, który zwrócił uwagę, że pielgrzymi niosą na Jasną Górę wiele osobistych intencji, spraw powierzonych im przez bliskich i ludzi spotykanych po drodze, a także intencje Kościoła i Ojczyzny. Poprosił również o modlitwę za zmarłego ks. Romana Patyka, wieloletniego proboszcza miejscowej parafii, który przez lata przyjmował pielgrzymów. Życzył zebranym, by Duch Boży prowadził ich w dalszej drodze na Jasną Górę do Matki Bożej.
Po jego słowach ks. Krzysztof Kasprzycki podziękował osobom zaangażowanym przez lata w organizację pielgrzymki, a także obecnemu proboszczowi i całej parafii w Zadrożu za gościnne przyjęcie. Wyraził również wdzięczność dyrekcji miejscowej szkoły za udostępnienie pielgrzymom miejsca na odpoczynek i przygotowanie do dalszej drogi.
Mszę św. dla Wspólnoty III Podgórsko-Wielickiej w parafii św. Jana Chrzciciela w Jangrocie sprawował bp Damian Muskus OFM.
W homilii zwrócił on uwagę, że Ewangelia mówi o bezradności ojca, który patrzył na cierpienie ciężko chorego syna i nie potrafił mu pomóc. Poszedł z dzieckiem do Apostołów, licząc na uzdrowienie, ale uczniowie Jezusa nie byli w stanie mu pomóc. – Mógł tylko patrzeć i cierpieć razem z nim – zauważył.
Biskup wskazał, że podobnej bezradności doświadczają rodzice dzieci cierpiących na przewlekłe i nieuleczalne choroby, szczególnie choroby rzadkie. Szukają lekarzy i terapii, organizują zbiórki i walczą o swoje dzieci każdego dnia. – Walczą o każdy krok dziecka, o uśmiech, o ruszanie ręką – mówił. Podkreślił, że przychodzą jednak momenty kryzysu, kiedy człowiek wie, że sam już sobie nie poradzi.
Nawiązując do ojca z Ewangelii, który rzucił się przed Jezusem na kolana, krakowski biskup pomocniczy zaznaczył, że właśnie w doświadczeniu bezradności może zaczynać się wiara. – Wiara nie zaczyna się wtedy, kiedy wszystko potrafimy i mamy gotowe rozwiązania, ale wtedy, kiedy mówimy Jezusowi: „Panie, ja już nie wiem, co robić. Błagam, pomóż mi” – podkreślił i zauważył, że uczniowie także doświadczyli bezradności, gdy nie mogli uleczyć chłopca. – Nie potrafili pomóc i zapytali Jezusa, dlaczego my nie mogliśmy pomóc temu dziecku. W odpowiedzi usłyszeli, że kluczem jest wiara – stwierdził.
Wyjaśnił, że wiara nie jest „magiczną mocą” ani sposobem na zmuszenie Boga do spełnienia ludzkich oczekiwań. – Wiara jest zaufaniem. Jest przekonaniem, że nawet wtedy, gdy niczego nie rozumiemy, Bóg mnie nie opuszcza i jest ze mną – mówił bp Damian Muskus OFM.
Przypomniał, że Jezus porównuje wiarę zdolną „przenosić góry” do niewielkiego ziarnka gorczycy. Zaznaczył jednocześnie, że wiara nie zwalnia z działania. – Wiara nie oznacza, że rodzice chorego dziecka mają przestać walczyć, szukać lekarzy, terapii czy pieniędzy na leczenie. Wręcz przeciwnie, daje im siłę, żeby każdego dnia podejmować kolejną próbę – stwierdził.
Bp Damian Muskus OFM wspomniał o zbiórkach na rzecz dzieci cierpiących na choroby rzadkie, w tym o Oskarze z Regulic. Zauważył, że wobec wielomilionowych kosztów leczenia pojedyncza pomoc może wydawać się niewielka. – Ewangelia przypomina nam dzisiaj, że bardzo niewiele oddane Bogu może stać się czymś bardzo wielkim. Bóg lubi to ludzkie „bardzo niewiele” – mówił.
Zachęcił do modlitwy za chore dzieci i ich rodziców oraz do konkretnej pomocy, jeśli jest ona możliwa. – Nie musimy rozwiązywać wszystkich problemów świata. Nie musimy przenosić wszystkich gór. Wystarczy, że zrobimy to, co możemy, i oddamy to Bogu – podkreślił.
Na zakończenie zwrócił się do pielgrzymów, życząc im, by w drodze na Jasną Górę doświadczali Bożej obecności. – On idzie z nami krok w krok w naszej bezradności, zmęczeniu i nadziei. Mam taką nadzieję, że idąc w stronę Jasnej Góry, czujecie Bożą obecność w Waszej wspólnocie. Czujecie, że On idzie z Wami. Idzie w tych chwilach trudnych i idzie w chwilach radosnych. Bo On kocha nas bezgranicznie i pragnie dobra i szczęścia każdego z nas – mówił.
Przebyte kilometry, zmienna pogoda, ograniczenia fizyczne. Piesza pielgrzymka to nie tylko chwile radości, ale pojawiające się na drodze wyzwania, które przezwyciężają, zmierzając na Jasną Górę. Dla Romana, który wędruje wraz z grupą 24, współtworzącą Wspólnotę IV Nowohucką, dotychczas najwięcej trudności przysporzył pierwszy dzień i towarzyszące mu wysokie temperatury. Na szczęście z pomocą przyszli ludzie, których spotkali na trasie. – Poradziliśmy sobie, dzięki pomocy straży pożarnej, którzy w dwóch miejscowościach spryskiwali nas wodą oraz ludziom, którzy częstowali nas na trasie np. jabłkami – mówi. – Dwunasty raz to już trochę lżej jest iść, bo już wiem, co mnie czeka w drodze – dodaje.
Michał, który we Wspólnocie VIII Suskiej posługuje jako muzyczny, musiał zmierzyć się z fizyczną kontuzją. – Najtrudniejszym momentem był ten, kiedy zerwałem sobie mięsień w prawej ręce i trzeba było dalej grać na gitarze – wyznaje. Jak pokonał tę przeszkodę? – W prostu sposób – zakładając szynę – odpowiada pątnik, który na pielgrzymce jest po raz 20 w swoim 29-letnim życiu.
Zmierzanie na Jasną Górę, pomimo napotykanych wyzwań to czas, w którym uczestnicy Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę dają świadectwo, także przed tymi, których spotykają, mijając liczne miasta i wsie. – Ludzie jak nas widzą, gdy idziemy ze śpiewem na ustach są zbudowani tym widokiem, a my jesteśmy zbudowani ich postawą, bo, gdy przechodzimy przez miejscowości witają nas, machają do nas, my im odmachujemy, śpiewamy wspólnie – mówi Roman. – Wszyscy są zbudowani tym, że idą pielgrzymi tak jak misjonarze, jak głosi nasze tegoroczne hasło – dodaje.
Wspólnota IV Nowohucka z Wolbromia udała się do Dłużca, a następnie przez Strzegową, Smoleń i Cisową dotarła do Wierbki. To w sumie 21 kilometrów. W niedzielę przed pątnikami z Nowej Huty 24 kilometry. Ich celem będą tym razem Rzędkowice.
Wspólnota VIII Suska w sobotę pokonała ponad 30 kilometrów. Po Mszy św. w Jaroszowcu, przez Klucze, Rodaki, Ogrodzieniec i Kromołów udali się w kierunku Zawiercia, aby dotrzeć do noclegu w Rudnikach. 9 sierpnia czeka ich trasa licząca ponad 20 kilometrów, a zmierzać będą do Żarek Letniska.
Pielgrzymi 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę do celu dotrą we wtorek, 11 sierpnia. Uczestnikom każdego dnia towarzyszą kard. Grzegorz Ryś oraz krakowscy biskupi.