STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / PRZYSZLIŚCIE DO MNIE?

Przyszliście do Mnie?

Krakowska wspólnota ojców trynitarzy – zakonu, którego charyzmatem od średniowiecza jest „wykup niewolników” – przy wsparciu przyjaciół, w tym młodzieży z duszpasterstwa „Trójka”, zbiera ofiary na przygotowanie świątecznych upominków dla osadzonych, by poczuli, że po drugiej stronie więziennego muru są ludzie, którzy o nich myślą bez odrazy, solidaryzują się w trudnym czasie odbywania kary, uznają za bliźnich, braci. Czynią to z nadzieją na obdarowanie osób, które spędzą święta Bożego Narodzenia w dwóch krakowskich więzieniach. Skromna zawartość przekazywanych podarunków (herbata, kawa, cukier i trochę słodyczy) ma być w zamyśle dzielona pomiędzy mieszkańców wspólnej celi, co może ułatwić ich integrację, zwłaszcza w czasie świątecznym.

Przyszliście do Mnie?

Puste miejsce przy stole

Są domy, w których dodatkowe nakrycie podczas wieczerzy wigilijnej nie odnosi się do niespodziewanego gościa, nie przypomina o kochanych bliskich zmarłych, nie jest przeznaczone dla krewnych z zagranicy. Osoba nieobecna nie ma tego dnia dyżuru w pracy, nie przebywa w szpitalu, z pewnością się nie spóźni. „Odbywa karę pozbawienia wolności w ośrodku penitencjarnym”, „jest osadzona w zakładzie karnym”. Po prostu siedzi.

Uczucia i myśli pozostałych osób przy stole mogą być bardzo różne i z delikatnością pomińmy je tutaj milczeniem. Domownicy, krewni osadzonego są jednak razem, u siebie, wolni. Jak spędzi święta ten, kogo przy stole zabrakło?

Trudny uczynek miłosierdzia: więźniów pocieszać

To bardzo trudne: zdobyć się na uczynek miłosierdzia wobec osoby prawomocnie skazanej za ciężkie przestępstwo, o której wiadomo, że długo nie wyjdzie z więzienia. Niełatwo byłoby takiego człowieka ugościć we własnym domu, posadzić za stołem w Wigilię, obdarować upominkiem, przytulić. A czego mu właściwie życzyć?

Najprościej byłoby o nich nie myśleć, potępiwszy uprzednio, bo skoro kogoś dotkliwie skrzywdzili, to należy się odpowiednio surowa kara i niechże ją sobie odbywają, byleby reszta narodu miała spokój. Kogo obchodzą przestępcy, nie zasługujący na przepustkę w święta?

Słyszy się opinie, że przecież w więzieniu nie jest tak źle: wikt i opierunek, telewizja, inicjatywy kulturalne, czasem goście… Nikt, kto nie był zmuszony do rezygnacji z osobistej wolności, nie zrozumie, czym naprawdę jest jej utrata. Nieraz trudno nam się dogadać w najbliższej rodzinie, a przecież mieszkańcy jednej celi to zupełnie obcy sobie ludzie, o różnych wrażliwościach, z różną historią traum i porażek życiowych. Monotonia życia więziennego, poczucie bezsilnej złości, tłumiona – albo i nie – agresja… I do tego święta Bożego Narodzenia, czas nieodparcie kojarzący się z domem rodzinnym, odsyłający do dzieciństwa, do myśli o bliskich.

Kiedy pobożność nie jest pozbawiona podstaw

Jeżeli poważnie traktuje się przykazanie miłości bliźniego, nie można nie zauważyć, że dotyczy ono także tych, od których świat odwraca się ze wstrętem, z pogardą, w najlepszym razie obojętnie.

Tymczasem znowu zaczął się Adwent. Czekamy na Króla, który obiecał, że na końcu czasów oddzieli jednych ludzi od drugich według własnych zasad: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!  Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;  byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 34–37). Ciekawe, że wśród najpilniejszych potrzeb człowieka ubogiego, potrzebującego wsparcia, znalazły się odwiedziny w więzieniu…

Święta w więzieniu

Duszpasterze pracujący w ośrodkach penitencjarnych opowiadają, że sytuacja odosobnienia, z religijnego punktu widzenia – pokutna, może sprzyjać refleksji nad własnym życiem, wyborami, jakich się dokonało, może prowadzić do skruchy, a nawet nawrócenia. Historia Jacquesʼa Fescha napawa nadzieją, inspiruje do działań na rzecz więźniów, do okazywania im chrześcijańskiego miłosierdzia.

Jedną z takich inicjatyw, powtarzaną od kilku już lat, jest przygotowanie świątecznych upominków dla osadzonych, by poczuli, że po drugiej stronie więziennego muru są ludzie, którzy o nich myślą bez odrazy, solidaryzują się w trudnym czasie odbywania kary, uznają za bliźnich, braci. Krakowska wspólnota ojców trynitarzy – zakonu, którego charyzmatem od średniowiecza jest „wykup niewolników” – przy wsparciu przyjaciół, w tym młodzieży z duszpasterstwa „Trójka”, zbiera ofiary na ten cel, z nadzieją na obdarowanie osób, które spędzą święta Bożego Narodzenia w dwóch krakowskich więzieniach. Skromna zawartość przekazywanych podarunków (herbata, kawa, cukier i trochę słodyczy) ma być w zamyśle dzielona pomiędzy mieszkańców wspólnej celi, co może ułatwić ich integrację, zwłaszcza w czasie świątecznym. Z poprzednich lat wiadomo, że te upominki, wraz z życzeniami błogosławionych świąt, były przyjmowane z wdzięcznością i wzruszeniem.

17 grudnia 2018 roku minie 820. rocznica zatwierdzenia Reguły życia trynitarzy, tego dnia przypada także wspomnienie św. Jana de Matha, założyciela Zakonu Przenajświętszej Trójcy i Niewolników. Do tego czasu każdy może wesprzeć dzieło zakonników: wszystkie szczegóły na stronie www.trynitarze.pl

 

Katarzyna Onderka

 

 

ZOBACZ TAKŻE