– Żebyście mogli dalej wrastać, a nie zatrzymali się na początku, potrzebujecie postawy posłuszeństwa. Nie bójcie się tej postawy, to nie jest nic złego – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas bierzmowania w parafii Ducha Świętego w Grojcu.
Na początku Mszy św. kard. Grzegorza Rysia w parafii Ducha Świętego w Grojcu powitali rodzice kandydatów do bierzmowania i poprosili metropolitę krakowskiego o udzielenie sakramentu ich dzieciom. – Mamy nadzieję, że ten sakrament pomoże naszej młodzieży odkryć w Chrystusie przyjaciela i pomocnika i dzięki czemu będzie mogła odważnie i ufnie z Nim iść przez życie i być nadzieją świata, Polski i Kościoła. My obiecujemy, że z naszej strony zrobimy wszystko, by tak się stało – mówiła jedna z mam.
W czasie homilii kardynał zwrócił uwagę młodych na dwa wymiary postawy Pana Jezusa wskazane przez św. Łukasza, który opisywał znalezienie przez Maryję i Józefa 12-letniego syna w świątyni. Metropolita wskazał na pierwsze słowa Jezusa zanotowane w Ewangelii: „Czemuście mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mojego Ojca?”. Wyjaśniając znaczenie greckiego słowa „powinienem”, kardynał wskazał na wewnętrzny przymus, najgłębszą potrzebę, która kierowała Jezusem – nie potrafił inaczej, nie mógł nie być w tym, co jest Boże. – Musi być w życiu taki moment, kiedy zaczynam być z Bogiem nie dlatego, że jest jakaś zewnętrzna presja, tylko dlatego, że sam tego chcę – mówił metropolita.
W tym kontekście przywołał historię Abrahama, który z Ur chaldejskiego wyszedł dlatego, że tak postanowił jego ojciec. Ale w Charanie objawił mu się Bóg i powiedział „Lech lecha”, co z hebrajskiego tłumaczy się „idź dla siebie”. – Przestań chodzić do kościoła dla mamy i taty czy nawet dla proboszcza. (…) Idź dla siebie. Idź, bo chcesz. Idź, bo nie możesz inaczej – mówił kardynał zwracając się do młodzieży. Podkreślił, że relacja 12-letniego Jezusa z Bogiem jest tak wyjątkowa, że gdy o niej mówi, to nie rozumieją tego nawet Maryja i Józef. Życzył takiej więzi z Jezusem kandydatom do bierzmowania.
Drugie słowo, na które zwrócił uwagę kardynał to to, że po powrocie do Nazaretu Jezus był poddany swoim rodzicom. Metropolita zauważył, że tę drogę należałoby przetłumaczyć jako schodzenie w dół, czyli rodzaj upokorzenia, bo Jezus ze świątyni w Jerozolimie poszedł do miejsca, które było zupełnie nieatrakcyjne, w którym ludzie mieszkali w jaskiniach, którym wszyscy pogardzali. W tym Nazarecie Syn Boga był poddany cieśli – prostemu rzemieślnikowi a w tym poddaniu wzrastał „w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi”. Metropolita zauważył, że z jednej strony Jezus demonstruje swoją dojrzałość w relacji z Bogiem, a z drugiej przez dwadzieścia kolejnych lat pozostaje posłuszny swoim rodzicom.
Kardynał podkreślił, że bierzmowanie należy do sakramentów inicjacji, więc z jego przyjęciem nic się nie kończy, a dopiero wszystko się zaczyna. – Zaczyna się wzrost, który będzie trwał dwadzieścia lat albo nawet dłużej. Ale żebyście mogli dalej wrastać, a nie zatrzymali się na początku, potrzebujecie postawy posłuszeństwa. Nie bójcie się tej postawy, to nie jest nic złego – mówił kard. Grzegorz Ryś i stwierdził, że jako dorosły mężczyzna sześciokrotnie składał przyrzeczenie posłuszeństwa. – To pomaga, a nie ogranicza. Dzięki temu możesz ciągle rosnąć. Na pewno nie jest tak, że będąc posłusznym na tym tracisz – mówił metropolita zachęcając młodych do otwartości na doświadczenie wzrastania w posłuszeństwie wiary. Zaznaczył, że bierzmowanie jest po, żeby Duch Święty pomagał w tej postawie. – Żebyście wybierali Boga osobiście, dla siebie, w najgłębszym przekonaniu wewnętrznym, i żebyście dalej wzrastali w posłuszeństwie ludziom, którzy biorą za was odpowiedzialność – zakończył.
Przed błogosławieństwem bierzmowani podziękowali kardynałowi za udzielenie im sakramentu, a księdzu proboszczowi za przygotowanie do jego przyjęcia.