– Trzeba nam miłości. Miłości, która jest wierna, która nie rezygnuje i nie traci nadziei. Miłości, która umie przebaczać. Miłości, która buduje teraźniejszość i przyszłość – mówił abp Marek Jędraszewski do pielgrzymów i czcicieli Matki Bożej Skalmierzyckiej podczas uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Skalmierzycach.
Arcybiskup rozpoczął homilię od słów Chrystusa skierowanych do Apostołów przed męką: „Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga i we Mnie wierzcie”. Przypomniał, że Jezus zapowiedział wówczas drogę przez cierpienie i śmierć na krzyżu, a następnie zmartwychwstanie i wniebowstąpienie.
Odwołując się do słów św. Pawła, metropolita krakowski senior podkreślił, że wiara chrześcijańska byłaby pozbawiona sensu bez zmartwychwstania Chrystusa. – Nie można być sensownie wierzącym w Chrystusa i nie przyjmować faktu Jego zmartwychwstania – zaznaczył. Przypomniał, że Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród umarłych, a następnie „w Chrystusie wszyscy będziemy ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności”.
Abp Marek Jędraszewski wskazał, że na pierwszym miejscu tej kolejności znajduje się Maryja, która jako pierwsza spośród ludzi po Chrystusie doznała przemienienia i wniebowzięcia. Przywołał słowa zwiastowania oraz Magnificat, w którym Maryja zapowiadała: „błogosławić mnie odtąd będą wszystkie pokolenia”. Nawiązał także do obrazu Niewiasty z Apokalipsy – obleczonej w słońce, z księżycem pod stopami i wieńcem z dwunastu gwiazd na głowie.
Arcybiskup zaznaczył, że duchowe życie Kościoła ma dwa wymiary: nadzieję zmartwychwstania oraz zmaganie o wierne trwanie przy Chrystusie. – Jeżeli jest walka, jeżeli jest zmaganie, jeżeli jest zatem także niebezpieczeństwo, to konieczne jest czuwanie – mówił. Wskazał, że chrześcijanie mają czuwać, wpatrując się w Maryję i trwając przy niej, ponieważ „Ona już zwyciężyła”. – Została nam dana przez Chrystusa ku naszej pociesze. Została nam dana jako nasza Pani i Królowa – podkreślił.
Przypominając rozwój kultu maryjnego, abp Marek Jędraszewski zwrócił uwagę na tytuły Maryi: Bożej Rodzicielki oraz Zawsze Dziewicy. Nawiązał do tradycji ikon przedstawiających Matkę Bożą z trzema gwiazdami, będącymi znakiem Jej dziewictwa przed narodzeniem Chrystusa, w czasie Jego narodzenia i po nim. Przywołał także słowa św. Augustyna: „Dziewica poczęła, Dziewica porodziła, Dziewicą pozostała”. Zauważył, że prawdę tę w sposób dogmatyczny potwierdził Synod Laterański.
Szczególną uwagę poświęcił ikonie Salus Populi Romani z Bazyliki Santa Maria Maggiore w Rzymie. – Na głowie Maria nie ma gwiazdy, ma krzyż, bo w ten sposób twórca tej ikony chciał powiedzieć, jest nie tylko dziewicą, jest tak głęboko swoimi myślami, swoim sercem, swoją duszą związana ze zbawczym dziełem swego syna Jezusa Chrystusa, że najlepiej to wyrazi krzyż – mówił.
Stwierdził, że na tej ikonie wzorowany jest obraz Matki Bożej Skalmierzyckiej. Wskazał, że na wizerunku w Skalmierzycach Maryja ma koronę oraz królewskie berło. – Jawi się zatem jako Pani i Królowa, nie tylko jako Matka Syna Bożego, nie tylko jako po trzykroć Dziewica, ale także jako Matka, Pani, Królowa naszej Ojczyzny – wskazał.
Abp Marek Jędraszewski przypomniał także historię obrazu Matki Bożej Skalmierzyckiej, który powstał w połowie XV wieku i trafił do Skalmierzyc z Włoch za sprawą ks. Uriela Górki, późniejszego biskupa poznańskiego. Zauważył, że wizerunek słynął łaskami już od 1473 roku, a w 1621 roku ks. Jan Górski przeniósł go z głównego ołtarza do specjalnie wybudowanej kaplicy, ozdobionej herbami piastowskimi i jagiellońskimi orłami. Metropolita krakowski senior zwrócił uwagę, że był to znak szczególnego związku Maryi z polskim narodem i Jej tytułem Królowej Polski.
W tym kontekście przywołał historię jezuity o. Juliusza Mancinellego, który w 1608 roku w Neapolu miał ujrzeć Matkę Bożą i usłyszeć pytanie: „Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam”. Arcybiskup przypomniał, że dwa lata później, 8 maja 1610 roku, podczas modlitwy w katedrze na Wawelu jezuita miał ponownie usłyszeć: „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, narodu, który jest mi bardzo drogi”.
Abp Marek Jędraszewski nawiązał także do korony umieszczonej na wieży Kościoła Mariackiego w Krakowie. – Znak dla nas, dla dzisiejszych Polaków, że z tego Kościoła, z którego rozbrzmiewa hejnał mariacki, przypominana jest nie tylko prawda o mijającym czasie i przepływających godzinach, ale prawda, że Maryja jest Królową polskiego narodu – podkreślił.
Przypomniał, że w 1634 roku król Władysław IV przesłał do Skalmierzyc dziękczynne wotum dla Maryi jako Królowej Polski za zwycięstwo nad Turkami. Nawiązał zarówno do bitwy pod Chocimiem w 1621 roku, jak i do zmagań z lat 1633–1634, w których wojska dowodzone przez hetmana Stanisława Koniecpolskiego pokonały Turków. – Wszyscy byli wtedy przekonani: wstawia się za nami Najświętsza Nasza Pani i Królowa – mówił metropolita krakowski.
Arcybiskup przypomniał także, że zwycięstwo pod Chocimiem przypisywano wstawiennictwu św. Stanisława Kostki. Nawiązał do kolejnej wizji o. Juliusza Mancinellego z 1617 roku, podczas której jezuita miał ujrzeć przy Matce Bożej św. Stanisława Kostkę i usłyszeć zapowiedź, że Maryja „zawsze będzie nas bronić, zwłaszcza w chwilach największych zagrożeń i potrzeb”.
Metropolita przywołał następnie wydarzenia z 1 kwietnia 1656 roku, kiedy po obronie Jasnej Góry przed Szwedami król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej ogłosił Maryję Królową Polski. Przypomniał również postać św. Andrzeja Boboli, dla którego Matka Najświętsza była „Panią i Matką polskiego narodu”. – Nie dziwmy się, że ryngrafy Matki Bożej Częstochowskiej znajdowały się na pancerzach polskiej husarii. Nie dziwmy się także, że Matka Boża Częstochowska patronowała największemu powstaniu przeciwko imperialnej polityce rosyjskiej, które przeszło do historii jako Konfederacja Barska – wskazał abp Marek Jędraszewski. Przywołał słowa z „Pieśni Konfederatów Barskich” Juliusza Słowackiego: „Bo my u Chrystusa na ordynansach, słudzy Maryi”. – Jeśli jesteśmy sługami naszej Pani Królowej, to musimy powtarzać to samo. Uczynimy to wszystko, co ona nam powie – podkreślił, przypominając słowa Maryi z Kany Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, co powie wam mój Syn”.
Nawiązał także do wydarzeń 1920 roku i zwycięstwa nad bolszewikami, przypominając zarówno wysiłek polskich dowódców i żołnierzy, jak i modlitwę całego narodu. – Polska była wtedy zupełnie osamotniona. Nasi partnerzy i sojusznicy zwątpili i nas opuścili, ale Polska pozostała na klęczkach, prosząc o cud zwycięstwa – mówił. Podkreślił, że tradycja ta jest równocześnie zobowiązaniem, „by przy Maryi Królowej Polski, Matce Boga, przy Maryi zawsze Dziewicy trwać wiernie i aż do końca”.
W dalszej części homilii przypomniał słowa bł. kard. Stefana Wyszyńskiego, wypowiedziane podczas koronacji obrazu Matki Bożej Skalmierzyckiej 60 lat wcześniej. Prymas prosił wówczas Maryję, by wyjednała Polakom „wielką miłość, która jest potrzebna jak chleb codzienny całej naszej Ojczyzny”.
– Potrzebna nam jest miłość. Miłość do Boga, miłość do naszej Pani Królowej, miłość wzajemna – mówił abp Marek Jędraszewski. – Trzeba nam miłości. Miłości, która jest wierna, która nie rezygnuje i nie traci nadziei. Miłości, która umie przebaczać. Miłości, która buduje. Buduje teraźniejszość i przyszłość – dodał.
Metropolita zaznaczył także, że miłość do Boga i Matki Najświętszej powinna łączyć się z troską o Ojczyznę. Przypomniał, że początki polskiej państwowości i narodu są ściśle związane z przyjęciem chrześcijaństwa. – Potrzeba nam też miłości do własnego narodu w czasach, kiedy miłość do Ojczyzny, patriotyzm, są tak często wyśmiewane i podważane – mówił. – Potrzebna nam jest miłość. Potrzebna nam jest miłość, której uczy nas Najświętsza Maryja Panna, Matka Boga, po trzykroć Dziewica, nasza Pani i Królowa – podkreślił na zakończenie.