Jak wspólnota pomaga w drodze? Co chcieliby, żeby ci, których spotykają, pomyśleli o Kościele, patrząc na nich? Zapytaliśmy pielgrzymów 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę.
Niedziela była kolejnym dla pielgrzymów kolejnym dniem w drodze na Jasną Górę. Wspólnocie V od samego rana towarzyszył kard. Grzegorz Ryś, który przewodniczył Mszy św. w parafii Miłosierdzia Bożego w Kąpielach Wielkich.
Na początku pielgrzymów powitał proboszcz, ks. Adam Augustyn. Wyraził radość z kolejnego spotkania z pątnikami i zwrócił uwagę, że pielgrzymkę tworzą nie tylko ci, którzy idą, ale również osoby przyjmujące ich w swoich domach. – Pielgrzymka to są dwie strony. Jedna to Wy, którzy idziecie, a druga strona pielgrzymki to ci, którzy Was przyjmują. Oni też w pielgrzymce idą. Oni też się modlą i przygotowują – mówił ks. Augustyn.
Przewodnik Wspólnoty V Mszana Dolna–Myślenice–Gdów–Niepołomice, ks. Bartłomiej Grociak wyraził radość z obecności metropolity krakowskiego. – Jesteśmy wspólnotą i cieszymy się, że pasterz diecezji jest z nami – mówił.
W homilii kardynał zwrócił uwagę, że dzisiejsza Ewangelia pozwala zatrzymać się nad prawdą o uczniach jako misjonarzach, czyli posłanych do świata. Jezus każe uczniom przeprawić się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego – w stronę zamieszkaną przez pogan. – To jeszcze nie jest posłanie do pogan, ale to jest zapowiedź tego, że będą posłani do pogan. Jak widać, to nie jest łatwe. Wszyscy się tego boimy: iść do pogan, wyjść poza swój własny krąg ludzi wierzących – zauważył metropolita krakowski.
Wskazał, że pierwszą rzeczą, którą uczniowie muszą wiedzieć, jeśli mają być misjonarzami, jest to, kim jest Jezus. – Jak nie wiecie, kim jest Jezus, to się nie bawcie w misjonarzy. Niektórym się wydaje, że głoszenie wiary to jest głoszenie przede wszystkim moralności: nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż. Przykazania są ważne, moralność jest ważna, ale tylko wtedy, kiedy jest osadzona na Twoim doświadczeniu Jezusa – podkreślił kardynał.
Odnosząc się do słów Jezusa „Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się”, przypomniał, że „Ja jestem” jest imieniem Boga. Zwrócił uwagę, że zostało ono objawione ludziom znajdującym się w dramatycznej sytuacji niewoli i zagrożenia. – Wam się może wydawać, że Mnie nie ma, bo to jest takie szaleństwo. Jest tyle zła. Może przyjść pokusa: gdzie jest Bóg, jak to wszystko się dzieje? „Ja jestem” – mówił kard. Grzegorz Ryś, wskazując, że w tych słowach zawiera się obietnica wyzwolenia.
Metropolita krakowski podkreślił, że słowa „Ja jestem” można rozumieć także jako „Ja jestem tutaj” i „Ja jestem dla was”. – Bóg nie potrafi być inaczej, jak w ten sposób, że jest „dla”. Znalazłeś się w sytuacji zła, która cię niszczy, ale objawia się Bóg, który mówi: „Nie bój się, Ja jestem” – zaznaczył. Dodał, że kluczowym pytaniem Ewangelii jest to, czy człowiek zna Jezusa miłosiernego.
Kardynał zauważył, że Jezus okazuje swoje miłosierdzie uczniom nie przez natychmiastowe usunięcie burzy. – On nie likwiduje od razu burzy. Fale są, a On mówi: „Ja jestem, nie bójcie się”. Nie likwiduje tego problemu, z którym się zderzają, tylko mówi: „Chodź do Mnie” – mówił. – Możesz po tym chodzić, po tym, co cię przeraża. Możesz po tym chodzić, to cię nie zabije. To jest Jego miłosierdzie – dodał.
Drugą prawdą potrzebną misjonarzowi jest – jak zaznaczył metropolita krakowski – prawda o nim samym. Przykładem jest Piotr, który w ciągu jednej nocy przeszedł od heroicznej wiary do zwątpienia. Kardynał zwrócił uwagę, że święty całe życie znał Jezioro Galilejskie, ale nigdy po nim nie chodził. Uczynił to dopiero wtedy, gdy usłyszał słowo Jezusa: „Przyjdź”. – Wiara jest zawsze odpowiedzią na Słowo Boga. Dlatego tak kocham pielgrzymkę, bo macie takie doświadczenie, że idziecie prawie tydzień i dzień w dzień słuchacie Słowa. Słowo Was zmienia, wzywa Was do czegoś, przekształca Was – podkreślił.
– Wiara to jest odpowiedź na słowo, zwłaszcza wtedy, kiedy Ci się wydaje niemożliwe – mówił kard. Grzegorz Ryś, wskazując na Maryję i Abrahama oraz na wymagające wezwania Ewangelii, takie jak miłość nieprzyjaciół czy przebaczenie. – Czytasz: niemożliwe. Bóg nie chce, żebyś Ty zrobił rzeczy niemożliwe, tylko chce ci dać łaskę. Tylko powiedz: „Chcę. Daj, zrób to” – zaznaczył.
Kardynał zwrócił następnie uwagę na moment, w którym Piotr przestraszył się silnego wiatru i zaczął tonąć. Wyjaśnił, że użyte w Ewangelii greckie słowo „ischyros” wskazuje na ogromną moc. – Zobaczył wiatr, który wydał mu się równy Bogu, a może jeszcze silniejszy od Boga. Niewiara w Piśmie Świętym na tym polega, że nagle ktoś albo coś zastępuje w Twoim życiu Boga, okazuje się większe, ważniejsze – mówił metropolita krakowski. Dodał, że takim „bałwanem” mogą stać się m.in. pieniądze, kariera, seks czy drugi człowiek.
Na zakończenie kard. Grzegorz Ryś podkreślił, że od wielkiej wiary do niewiary człowieka dzieli niekiedy jeden krok, ale świadomość własnej słabości jest potrzebna temu, kto chce głosić Ewangelię. – Czego potrzebuje misjonarz? Potrzebuje doświadczenia Boga, który jest miłosierny, i potrzebuje doświadczenia siebie samego, który jest słaby. Od heroizmu do niewiary jeden krok – mówił. – Jak będę miał to drugie doświadczenie, to będę do ludzi podchodził z pokorą. Bez osądzania, bez ocen, bez wywyższania się – podkreślił.
– Miejcie tę wiarę, że w ten sposób będziecie najlepszymi misjonarzami na świecie. Zobaczycie, ilu ludzi dzięki Wam przyjdzie do Boga, dlatego że będziecie wiedzieć, że Bóg jest miłosierny, a Wy jesteście raz więksi, a raz maleńcy – podsumował kardynał.
Na zakończenie Eucharystii przedstawiciele pielgrzymów podziękowali kard. Grzegorzowi Rysiowi za obecność, wspólną modlitwę i wygłoszone słowo. Nawiązując do Ewangelii o Jezusie kroczącym po jeziorze, podkreślili znaczenie doświadczenia Jego bliskości. – W czasie homilii przypomniałeś, że Bóg jest dla nas. Cieszymy się, że nasz pasterz uczy nas tego także przez to, że jest blisko nas. Za to serce bardzo Ci dziękujemy – mówili.
Wyrazili także radość, że metropolita krakowski po Mszy św. będzie jeszcze towarzyszył pielgrzymom w drodze. – To wielka radość dla wspólnoty i mamy nadzieję, że tych wspólnych kilometrów będzie sporo – zaznaczyli.
„Wspólnota” to słowo szczególnie w czasie trwania pielgrzymi odmieniane jest przez różne przypadki. – Samemu można iść dokładnie swoim tempem, zatrzymać się, kiedy tylko się chce, pomilczeć, kiedy się chce, a we wspólnocie czasem ktoś gada, kiedy marzysz o ciszy, ktoś idzie za szybko, za wolno. Tylko, że właśnie dopiero we wspólnocie uczysz się, że czasem trzeba iść tempem najsłabszego i chyba to jest najbardziej chrześcijańska lekcja z pielgrzymki – mówi ks. Kuba, który na Jasną Górę idzie wraz ze Wspólnotą V, z grupą z Mszany Dolnej. Zwraca uwagę, że jej siłę czuje zwłaszcza w chwilach trudnych. – Kiedy przychodzi jakiś kryzys, kiedy coś boli, kiedy masz dosyć, kiedy jeszcze kilometrów, a mentalnie jest się w łóżku i nagle ktoś obok rzuci głupi żart, poda wodę, zacznie rozmowę, albo pójdzie obok – wyjaśnia. – To jest bardzo ważna lekcja pielgrzymkowa – człowiek jest w stanie przejść znacznie dalej niż mu się, gdy obok jest druga osoba – dodaje.
O sile wspólnoty mówi też Ania z grupy 18 we Wspólnocie III Podgórsko-Wielickiej. – Wszyscy są dla siebie życzliwi, pomocni. Bardzo daje się odczuć, że jesteśmy właśnie wspólnotą, że wzajemnie sobie pomagamy. To jest piękne świadectwo naszej wiary – dzieli się.
Co chcieliby, żeby o Kościele pomyśleli ludzie, których spotykają na swojej drodze? – Że jest wiara w Kościele, że jest Bóg i żeby uwierzyła, w to, że Jezus ją kocha, że jest w nas nadzieja na to, że ktoś nas prowadzi, że idziemy ku jakiemuś celowi, że ten trud podejmujemy jest po coś – odpowiada Ania. – Cudowne jest to, że na pielgrzymce jest tak dużo młodych ludzi i całe rodziny z dziećmi. To pokazuje, że nasz Kościół naprawdę jest żywy, prawdziwy, że nasza wiara też taka jest – podkreśla. Podobnego zdania jest Jola ze Wspólnoty V. Jej zdaniem pielgrzymka pokazuje radosną stronę Kościoła. – Chciałabym, żeby osoba, która nas widzi pomyślała, że Kościół bardzo zbliża do Boga – mówi uczestniczka, która na pątniczy szlak wyruszyła po raz czwarty.
„Oni naprawdę potrafią być razem” – to odpowiedź ks. Kuby. – Na pielgrzymce idą ludzie w różnym wieku, z różnymi charakterami, poglądami i historiami. Jedni mają wiarę bardzo mocną, inni idą z tysiącem pytań, a jednak przez kilka dni próbujemy zrobić coś, z czym świat ma dzisiaj ogromny problem – iść razem, będąc jednocześnie bardzo różnymi – wyjaśnia.
Ma też nadzieję, że osoba, która dostrzeże przy tej okazji to, że pielgrzymi np. podają sobie wodę, pomagają wzajemnie nieść plecak czy po prostu czekają na tych, którzy zostali z tyłu, pomyśli, że Kościół to miejsce również i dla niej. – Chyba najlepszą reklamą Kościoła nie jest nawet to, że idziemy z głośnikami, śpiewamy, mamy transparent i krzyż, ale ten sposób, w jaki podczas pielgrzymki traktujemy drugiego człowieka, idącego obok nas – podkreśla ks. Kuba.
Pielgrzymi 46. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę dotrą we wtorek, 11 sierpnia.