STRONA GŁÓWNA / AKTUALNOŚCI / ODPUST W WYŻSZYM SEMINARIUM DUCHOWNYM ARCHIDIECEZJI KRAKOWSKIEJ

Odpust w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej

- Nie można być dobrym kapłanem bez ofiarowania siebie tym, którym się służy i ofiarowania Bogu - mówił ks. Witold Ostafiński w czasie uroczystości odpustowych w kaplicy Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.




– Św. Jan Apostoł, umiłowany uczeń Chrystusa, był pierwszym świadkiem na Kalwarii przybitego serca Jezusowego, z którego wypłynęła krew i woda. Z tego serca zrodziła się ofiara, ale także miłość do drugiego człowieka — mówił na początku rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, ks. Michał Kania. Dodał także, że wczoraj miała miejsce rocznica śmierci Mikołaja Zebrzydowskiego, wojewody krakowskiego, który ufundował figurę Serca Jezusowego, znajdującą się w Kaplicy Zebrzydowskich w Katedrze na Wawelu. – W późniejszym czasie, za przyczyną kardynała Puzyny, identyczna figura z marmuru karraryjskiego znalazła się u początków tego budynku w kaplicy seminaryjnej. I my, wpatrując się w tę figurę Serca Jezusowego, chcemy, aby nasze serca, serca powołanych do kapłaństwa, były kształtowane na wzór Serca Jezusowego. Dzisiaj stajemy przy tym ołtarzu w duchu dziękczynienia, ze świadomością, że mamy naprawdę za co dziękować Panu Bogu – podkreślił ks. Kania

Rektor wyraził swoją wdzięczność za 9 neoprezbiterów oraz diakonów, którzy zostali w tym roku wyświęceni. Podziękował także za wszystkich, którzy są w seminarium i tworzą tę wspólnotę: kleryków, księży przełożonych, pracowników oraz wszystkich ludzi dobrej woli wspierających w różny sposób to miejsce. – Ja w sposób szczególny w tej Mszy św. staję w duchu dziękczynienia za te 3 lata, kiedy mogłem być tak blisko rodzących się powołań do kapłaństwa. W duchu dziękczynienia za Was, za każdego z Was rozeznających swoje powołanie do kapłaństwa. Za tych, którzy to kapłaństwo w przeróżny sposób realizowali poprzez swoją posługę tutaj w seminarium. Myślę tutaj o księżach przełożonych, o ojcach duchownych. Bardzo serdecznie Wam za to już dziękuję teraz i w tej Mszy św. Panu Bogu chcę w sposób szczególny każdego z Was, wszystkie Wasze radości, troski, zmagania złożyć właśnie na Ołtarzu Chrystusowym i prosić Pana Boga o to, aby błogosławił każdemu według wszelkich oczekiwań — zaznaczył.

Ks. Michał Kania podziękował także ks. dr. hab. Witoldowi Ostafińskiemu, dziekanowi Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie za przewodniczenie Eucharystii. – Mamy świadomość tego, jak ten Wydział Teologiczny jest ważny dla nas wszystkich, dla tych, którzy realizują swoje powołanie, aby właśnie ten wymiar intelektualny był mocny i silny. Ale mamy świadomość tego, że on będzie mocny i silny tylko wtedy, kiedy ten wymiar duchowy będzie prawdziwie realny. (…) Proszę o przewodniczenie tej Mszy św. i proszę, aby ksiądz dziekan w tej Eucharystii zawierzył nas wszystkich Najświętszemu Sercu Jezusowemu — zakończył rektor.

Na początku homilii ks. Ostafiński opowiedział o sercu jako ważnym organie dla człowieka. – To pompa doskonała, która u człowieka wykonuje morderczą pracę. (…) To organ, który pracuje bez przerw i bez napraw — wyjaśnił, dodając, że przygotowując się do wygłoszenia kazania podczas seminaryjnego odpustu, doszedł do wniosku, że serce symbolizuje miłość, ponieważ człowiek chciały jej za darmo, tak jak za darmo ten organ pompuje krew i sprawia, że ludzki organizm funkcjonuje. –  Cyprian Kamil Norwid mówił, że na miłość trzeba sobie zapracować. I my dzisiaj, stając w obliczu tego święta, odpustowego ku czci Najświętszego Serca Jezusowego, stajemy też przed tym wezwaniem do pracy i zabiegania o miłość — wskazał. Kaznodzieja nawiązał do słów św. Pawła, który nazwał serce ludzkie duszą człowieka, w którym dokonuje się „wielkie misterium wiary”. –  To jest sfera, w której my prowadzimy dialog z Bogiem, ale także i ze sobą.  I w naszym ludzkim sercu my się otwieramy na Boga albo się też na Boga zamykamy — podkreślił. Zauważył, że obecność w seminaryjnej kaplicy i wspólna modlitwa to krok w kierunku otwarcia się na Bożą łaskę.

Przywołał także myśl Karla Rahnera, który nazywał kapłana „człowiekiem o zranionym sercu, czyli człowiekiem, który kocha i wcale nie czeka na dowody tej miłości, na wdzięczność ze strony tych, których kocha”. – To człowiek, który nieustannie składa ofiarę, nie tylko Ofiarę Jezusową, ale także składa ofiarę z siebie, ze swojego życia. Jest dużo kapłanów, którzy są świetnymi rytualistami i ryt sprawują pięknie i świetnie, ale w tym to święto Serca Jezusowego trzeba raczej uwrażliwić swoje serce na to, żeby umieć złożyć ofiarę Bogu z własnego życia. Nie można być dobrym kapłanem bez ofiarowania siebie tym, którym się służy i ofiarowania Bogu — podkreślił ks. Witold Ostafiński. Wyjaśnił, że kapłan powinien od Bożego Serca uczyć się składania ofiary ze swojego serca, które jest i będzie samotne. Za przykładem Maryi – matki kapłanów ksiądz powinien „wiele rzeczy chować w swoim sercu i w swoim sercu je rozważać”. – Konsultować z Bogiem na modlitwie, bo kapłan bez modlitwy będzie kapłanem pustym i nasza modlitwa bez słuchania Słowa Bożego będzie jałową, bo będziemy się kręcić wokół siebie — doprecyzował. – I niech nas boli to, że nasze parafie nie są szkołami modlitwy. Niech nas boli to, że plebanie często nie są domami modlitwy. Powinno nas boleć to, że nasze domy często, nasze mieszkania nie są domami modlitwy — podkreślił kaznodzieja.

Nawiązał do kwestii braku licznych powołań kapłańskich. Zadał pytanie, o to dlaczego tak jest. – Nie ma powołań wśród młodych w sercu, bo my, starzy powołani, nie mamy w sobie hojności. Nie mamy w sobie bezinteresowności. Jesteśmy bardzo zadaniowi – wykonamy zadanie, które mieliśmy wykonać i nie robimy nic więcej — zdiagnozował i podkreślił, że Serce Jezusa jest sercem hojnym, które nie ogranicza się tylko do tego, aby wykonać swoją pracę. – Koncentrujemy się na zaspokajaniu własnych potrzeb i wymagań. Ale ile tam Ewangelii? (…) Księża zachowują się dziś jak kawalerowie. Siostry jak księżniczki. Wszyscy dostojni i śmiertelnie poważni. Ale ile w tej postawie Ewangelii? Może za bardzo jesteśmy zamknięci i skupieni na sobie w tych sutannach i habitach? Może i te welony trzeba przewietrzyć? – pytał, nawiązując do satyrycznego tekstu, o stanie współczesnego duchowieństwa.  – My dzisiaj stoimy przed Sercem Jezusa nie po to, aby się uśmiechać, albo cokolwiek robić sarkastycznie, albo sobie zadać pytanie: ile we mnie jest otwartości? Ile we mnie jest miłości? Bo ta miłość jest ważna i istotna. Bo ta miłość decyduje o tym nie tylko czy ja jestem dobrym chrześcijaninem, ale czy jestem dobrym księdzem — podkreślił ks. Ostafiński.

Na koniec klerycy podziękowali rektorowi za 3 lata posługi w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. – Możemy zapewnić, że niesiemy w sobie wdzięczność. Życzymy powodzenia na tej nowej drodze. Wszystkiego dobrego — mówił przedstawiciel alumnów. – Panu Bogu jestem naprawdę wdzięczny. Ta możliwość towarzyszenia Wam to jest coś wielkiego. Dziękuję za każdego z Was, za każdą   rozmowę. Bardzo, bardzo Wam dziękuję — podkreślił ks. Michał Kania i podziękował dziekanowi Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie za przewodniczenie modlitwie.

Uroczystości odpustowe zakończyło zawierzenie całej wspólnoty seminaryjnej Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

Odpust w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej w Krakowie 18.06.2025 r.

Biuro Prasowe Archidiecezji  Krakowskiej
ZOBACZ TAKŻE