Trzy parafie w pogrążonym w wojnie Libanie dzięki Papieskiemu Stowarzyszeniu „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” otrzymały wsparcie materialne, które pomoże tamtejszym wiernym przeżyć kolejne miesiące. O jej wymiar pytamy ks. Jana Żelaznego, dyrektora polskiej sekcji stowarzyszenia.
Debel i Ain Ebel to dwie z miejscowości chrześcijańskich, które znajdują się w strefie odciętej przez Izrael w Libanie. To właśnie tam dociera pomoc zorganizowana przez stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Dyrektor polskiej sekcji, ks. Jan Żelazny wyjaśnia, że od o. Jean’a Younese’a, który jest opiekunem libańskich parafii, dowiedział się, że pierwszą, podstawową formą potrzebnej pomocy była ta skierowana bezpośrednio do tamtejszych sześciu kapłanów z trzech parafii. – (…) Pojawił się pomysł, aby przekazać intencje pogrzebowe. W ten sposób księża z Libanu otrzymali fundusze na swoje utrzymanie – tłumaczy ks. Żelazny. Podkreśla, że właśnie te ofiary pozwalają im spokojnie żyć i funkcjonować oraz pomagać dalej ludziom.
Dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” wybiera się ponownie do Libanu. Podczas swojej wizyty przywiezie księżom kolejne intencje, które ofiarowują kapłani z dekanatu Sułkowice. – Kiedy przekazałem im list i podziękowanie od tych libańskich duchownych za pomoc, przygotowali dla mnie następną porcję intencji, żeby dla każdego z tych sześciu kapłanów wystarczyło na kolejne pół roku – dzieli się ks. Jan Żelazny.
Poza pomocą dla samego duchowieństwa „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” przekazała także pieniądze na zakup gazu dla libańskich rodzin. – Konwoje humanitarne, które docierają, przywożą im jedzenie i ubrania, ale jedzenie, szczególnie ryż, trzeba w jakiś sposób ugotować (…). Oni w tej chwili nie mogą zarabiać (…), a co pewien czas są komunikaty, gdzie będzie bombardowanie i nie mogą się za bardzo ruszyć – wyjaśnia dyrektor.
– My na razie pomagamy w tym, żeby mieli gaz, ale międzynarodowe organizacje „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” przygotowują projekt, który będzie pomagał im przygotować infrastrukturę energetyczną, bo oni są też odcięci od prądu. Wtedy będą mogły funkcjonować salki przy kościele, w których będą mogli się spotykać, będzie można prowadzić katechezę oraz normalne lekcje, żeby ta społeczność mogła tam po prostu trwać – mówi ks. Jan Żelazny.
Dyrektor polskiej sekcji PKWP dzieli się też swoim doświadczeniem wizyty w obozie szyickim, który znajduje się w miejscu, w którym trzech ostatnich papieży odprawiało Msze św. Teraz mieści się tam pole namiotowe z uchodźcami. – To pole nie jest już pełne, została tam połowa tego, co tam było. Rozmawiałem tam z taką muzułmanką szyitką, której słowa mnie osobiście bardzo uderzyły. Powiedziała m.in., że bardzo dziękuje Kościołowi za pomoc, że byliśmy pierwszymi, którzy im pomogli. Wyznała również, że nam, chrześcijanom zazdrości. Kiedy zapytałem, dlaczego, odpowiedziała: „Ojcze, widzisz, na tym polu nie ma w ogóle chrześcijan. Oni też byli prześladowani i z nami mieszkali, ale wyście ich wszystkich zaprosili do swoich domów. Wyście ich wszystkich zaprosili do swoich szkół, do swoich klasztorów. Wyście ich przyjęli do siebie. Po prostu zazdroszczę Wam Waszej wzajemnej miłości – dzieli się dyrektor polskiej sekcji „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”.
Papieskie Stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” prowadzi kampanię, która ma na celu wsparcie chrześcijan, którzy zdecydowali się pozostać w swoich domach mimo zagrożenia.
Pomoc obejmuje: dostarczanie żywności i podstawowych środków do życia, zakup butli gazowych dla 80 rodzin, umożliwiających przygotowywanie posiłków, wsparcie lokalnych księży, którzy pozostali na miejscu i opiekują się wspólnotą oraz pomoc dla kolejnych chrześcijańskich miejscowości znajdujących się w strefie przygranicznej.
Więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej stowarzyszenia.