Dobra Nowina to seria rozważań niedzielnej Ewangelii w formie podcastów, przygotowywanych przez ks. Artura Czepiela, archidiecezjalnego duszpasterza służby liturgicznej oraz ks. Jakuba Łabuza. Zapraszamy w każdą sobotę i wigilię uroczystości o godz. 17.07 na kanał YouTube i Spotify Archidiecezji Krakowskiej.
W czasach oświecenia bardzo mocno rozwinął się nurt zwany deizmem. Jego zwolennicy twierdzili, że Bóg owszem stworzył świat, dał początek istnieniu, ale w dzieje świata nie ingeruje, że nie interesuje się losem ludzi, zostawił bieg świata samemu sobie. Według tego poglądu Bóg jest wielkim zegarmistrzem. Wprawił świat w ruch, a potem go zostawił. Ten oświeceniowy pogląd ma się dobrze do dzisiaj. Wszak i obecnie nie brak tych, którzy twierdzą, że Bóg się ludźmi nie interesuje.
Ewangelia dzisiejszej, VI Niedzieli Wielkanocnej obala zdecydowanie ten pogląd. Popatrzmy: Jezus wie, że odchodzi, że opuszcza ten świat, że wraca do Ojca. Nie chce jednak pozostawić Apostołów osamotnionymi. Nie chce odejść i powiedzieć: ja wracam do Ojca, a Wy sobie sami tutaj dawajcie radę. Wprost przeciwnie. Słowa, które wypowiada są pełne emocji i troski o tych, których tutaj pozostawia. Dlatego mówi: Nie zostawię Was sierotami. W tych słowach widać wielką troskę Jezusa o nas, o ludzi. Dlatego opuszcza ten świat, co będziemy świętować w przyszłą niedzielę, w uroczystość Wniebowstąpienia. Zarazem zapowiada jednak w dzisiejszej Ewangelii przyjście Ducha – Pocieszyciela. Parakleta, który po powrocie Jezusa do Ojca wleje w serca pociechę, umocnienie, który wypełni tęsknotę i żal po powrocie Chrystusa do Ojca. Obietnica Ducha Świętego, zawarta w dzisiejszej Ewangelii także jest znakiem troski Jezusa o nas. Tak nas kocha, że nie chciał pozostawić nas samymi. Dzisiejsza Dobra Nowina jest pięknym świadectwem miłości Jezusa do ludzi. Jest dowodem Jego wielkiej troski o tych, których pozostawia. Nie jesteśmy Jezusowi obojętni. On się o nas troszczy. Bo nas kocha.
Warto w chwilach samotności wracać do dzisiejszej Ewangelii i pamiętać, że nawet jeśli nasz telefon milczy jak zaklęty, że nawet jeśli czujemy się osamotnieni we własnym domu, na szpitalnym łóżku, że choć ludzi wokoło tłum, tak naprawdę jesteśmy sami jest ktoś, komu na nas zależy. Jest ktoś, komu nie jesteśmy obojętni. Jezus. On nie zostawia nikogo samego. Nigdy. Wiedział o tym bł. ks. Michał Rapacz. We wtorek przypada 80. rocznica jego męczeńskiej śmierci i dzień jego liturgicznego wspomnienia. Pracował w trudnej parafii w Płokach koło Trzebini – wśród ludzi zobojętniałych religijnie, podatnych na wpływy komunizmu. Wielokrotnie czuł się osamotniony, zostawiony sam sobie. To dlatego spędzał całe noce w kościele na modlitwie. Z Jezusem, który go tam nie zostawił. Jezusowi zależy na każdy człowieku. Także na mnie i na Tobie.
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.
Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie widział. Ale wy Mnie widzicie; ponieważ Ja żyję, i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.
Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie».