– Solidarność nigdy nie jest powszechna, jeśli najpierw nie jest solidarnością z tymi, którzy są słabymi. Jeśli zostawia na boku tych, którzy są biedni, niewidomi, uwięzieni, połamani – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. z okazji 46. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych.
Na początku Mszy św. ks. Paweł Baran, proboszcz katedry wawelskiej, przypomniał, że Święto Wolności i Solidarności zostało ustanowione przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 2005 roku. – Od 21 lat w rocznicę Porozumień Sierpniowych gromadzimy się jako Polacy, aby poczuć jedność, aby modlić się w intencji naszej Ojczyzny. Dzisiaj obchodzimy 46. rocznicę Porozumień Sierpniowych – mówił.
Ks. Paweł Baran powitał zgromadzonych na Eucharystii gości, wśród nich przedstawicieli zarządu NSZZ „Solidarność”. Przywitał także koncelebrujących kapłanów, w tym kapelanów „Solidarności” oraz wszystkich uczestników uroczystości. Poprosił również kard. Grzegorza Rysia o przewodniczenie Eucharystii i wygłoszenie słowa.
W homilii kardynał zwrócił uwagę, że w odczytanym Słowie Bożym nie pojawia się słowo „solidarność”, ale można w nim odkryć, czym ona jest. Przywołał słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Gdańsku: „Solidarność to znaczy jeden i drugi. A skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy jeden przeciw drugiemu, jedni przeciw drugim i nigdy brzemię dźwigane przez człowieka samotnie, bez pomocy drugich”.
Metropolita krakowski zaznaczył, że solidarność nie jest czymś naturalnym ani oczywistym, ale zawsze pozostaje wyborem o charakterze moralnym. Wskazał, że Ewangelia pokazuje Boga objawiającego się w Jezusie Chrystusie, który deklaruje swoją bliskość wobec tych, którzy dźwigają szczególne ciężary. – Z kim się Jezus czuje solidarny? Z kim w imieniu Pana Boga deklaruje swoją bliskość? Z tymi, którzy są obciążeni dramatycznymi brzemionami: ubogimi, uwięzionymi, niewidomymi, złamanymi – mówił kard. Grzegorz Ryś.
Odnosząc się do tych czterech grup wymienionych w Ewangelii, metropolita pytał zgromadzonych o ich własne priorytety. – Wszyscy jesteście ludźmi solidarności. Te cztery kategorie ludzi wymienionych przez Jezusa: ubodzy, uwięzieni, niewidomi, złamani. To są Wasze priorytety? To właśnie z nimi chcecie być najpierw solidarni? – zapytał. Kardynał podkreślił, że relację solidarności buduje właśnie brzemię, a człowiek nie jest spontanicznie skłonny do podejmowania ciężaru drugiego. – A właśnie to jest solidarność – zauważył.
Metropolita krakowski przypomniał także list skierowany przez „Solidarność” podczas pierwszego zjazdu w 1981 roku do robotników krajów bloku wschodniego. Zwrócił uwagę, że jego autorzy dostrzegli ludzi uciśnionych i mogli zadeklarować przede wszystkim swoją obecność przy nich. – To bycie przy kimś, kto jest obciążony, kto niesie brzemię, samo bycie jest ważniejsze od tego, jakie będą zewnętrzne efekty owej solidarności. Zobaczcie, to samo jest w postawie Jezusa – zaznaczył.
Mówił że Jezus nie usunął materialnego ubóstwa, ale dał ubogim Ewangelię, otwierającą na doświadczenie Boga. Wskazał także, w jaki sposób Jezus uwalniał uwięzionych. – Paweł w więzieniu miał niesłychane doświadczenie bycia wolnym człowiekiem, które płynęło z jego relacji z Jezusem, właśnie z tego, że Jezus jest przy nim. Nawet zagrożony śmiercią i męczeństwem, Paweł był wolnym człowiekiem w samym środku więzienia – podkreślił.
Kard. Grzegorz Ryś zwrócił też uwagę na słowa mówiące o posłaniu tych, którzy są złamani. – To jest coś niesamowitego, że ktoś, kto jest złamany życiem, złamany ciężarem, może usłyszeć od Jezusa: „Ale takiego właśnie Ja ciebie posyłam do innych”. Nie musisz tkwić bez przerwy w swoim własnym problemie, uwięziony, uciemiężony, bez nadziei – mówił. Jak zaznaczył, siłę i radość życia można odzyskać właśnie w posłaniu.
Metropolita podkreślił również, że solidarność powinna być powszechna, ale nie będzie nią naprawdę, jeśli nie zacznie się od tych, którzy są słabi. – Solidarność nigdy nie jest powszechna, jeśli najpierw nie jest solidarnością z tymi, którzy są słabymi. Jeśli zostawia na boku tych, którzy są biedni, niewidomi, uwięzieni, połamani – stwierdził.
Zwrócił następnie uwagę na słowa Jezusa: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił”. Jak zaznaczył, postawa stanowiąca serce solidarności jest przez Jezusa przeżywana jako dar Ducha Świętego. – Oczywiście, że solidarność nie jest tylko dla wierzących, ale urodziła się z chrześcijańskiej myśli – mówił kardynał.
Zauważył, że wrażliwość na tych, którzy są ostatni, wzbudza w człowieku Duch Boży. – Solidarność będzie sobą tak długo, jak będzie pielęgnować tę myśl ewangeliczną, Jezusową, jak będzie żyć etyką solidarności – podkreślił.
Kard. Grzegorz Ryś zaznaczył, że do budowania solidarności nie wystarczą więzi zewnętrzne ani nawet więzy krwi. Przywołał spotkanie Jezusa z mieszkańcami rodzinnego miasta, którzy znali Go od lat, a mimo to byli gotowi Go zabić. – To, że byli z jednego miasta, że byli może dla siebie krewnymi, że była między nimi taka zewnętrzna bliskość, nie tworzy jeszcze solidarności. Solidarność jest wyborem etycznym – podkreślił.
Przywołując encyklikę św. Jana Pawła II „Sollicitudo rei socialis”, kardynał wskazał na zawarte w niej stwierdzenie, że „współzależność musi się przekształcić w solidarność”. – To, że ludzie są od siebie w jakiś sposób zależni, jeszcze nie czyni ich solidarnymi. Współzależność musi się przekształcić w solidarność – mówił, zachęcając do lektury papieskiego dokumentu.
Przed błogosławieństwem kardynał podziękował wszystkim za uczestnictwo w uroczystości. Na zakończenie delegacje udały się do skarbca, a kard. Grzegorz Ryś otrzymał od małopolskiej Solidarności grawer pamiątkowy.